Archiwa dla luty, 2006

O wolności, kupie i nijakości słów kilka

Kilka rzeczy uzbierało mi się do omówienia więc wszystkich niecierpliwców przepraszam za długość tego wpisu.
Od paru tygodni mocno zastanawiam się nad pewnymi zasadniczymi rzeczami w moim życiu. I choć nie wszystko potrafię dobrze dotknąć, sprecyzować i opisać postaram się na spokojnie przeprowadzić tego krótką analizę. Skłonił mnie do tego kolega Jędas po wczorajszej dyskusji na temat “doświadczania w życiu wszystkiego”. Sprawa sprowadziła się do takiego absurdu że kolega Jędas kazał mi jeść kupe i w żaden sposób nie mogłem mu wytłumaczyć dlaczego nie będę żarł gówna. Otóż doświadczyć w życiu wszystkiego to wcale a wcale nie znaczy że mam zrobić to, to i to. Czyli podążając za absurdami to nie znaczy że połamie sobie nogi, walne se w żyłe, czy zrobię coś jeszcze bardziej debilnego kwalifikującego się do nagrody Darwina.
Żyje w społeczeństwie norm i zasad. Niektóre normy i zasady uważam za słuszne, takie jak to że przede wszystkim moja wolność jest ograniczona wolnością innych i wszystko to co z tego wynika, inne uważam za debilne. Dlaczego? To jest trudne do wytłumaczenia. Pewnymi rzeczami człowiek po prostu przesiąka od dzieciństwa, a później na tym buduje swój pogląd na świat. Najgorsze jest gdy wpajane w dzieciństwie zasady nie przechodzą w głowie człowieka jakiegokolwiek “prania”, w żaden sposób nie ewoluują i zostają przyjęte bezkrytycznie. Wtedy człowiek samemu pozbawiwszy się polemiki z własnymi poglądami nie potrafi przyjmować żadnych słów krytyki od innych ludzi. Inną sprawą jest to że gdy sami do swoich poglądów podejdziemy krytycznie, zmienimy trochę nabyte stereotypy, i w końcu dojdziemy do momentu w którym nie za bardzo będziemy wiedzieli od której strony obalać własne poglądy, stajemy się tak samo zamknięci na wszelkie argumenty przeciwne. Oddzielną sprawą jest gdy nie za bardzo wie się jakie się ma poglądy i życie przyjmuje się jakim jest, z dobrodziejstwem inwentaża, bez wysiłku. Ot takie trwanie.
Żeby nie było żadnej z tej postaw nie neguje, oczywiście chyba można się domyślić która jest mi najbliższa.
Wracając do norm i zasad i debilności niektórych z nich. Zacznijmy od najprostszej rzeczy i najbardziej ogólnej tyczącej całego świata.
Posłużmy się pewną sceną z filmu o Larrym Flynt’cie. Przemówienie Larrego na tle wielkiego ekranu. Na ekranie wyświetlane są na przemian gołe baby w pozach bardzo wyzywających i obrazy wojny, gnijących zwłok ludzkich, rozstrzeliwanych ludzi itd. Wywód sprowadza się do tego co jest bardziej moralne i dlaczego możemy oglądać jak ktoś komuś rozwala łeb, wykonuje egzekucje natomiast zabronione jest pokazanie kopulującej pary? Ano z tej prostej przyczyny że przecież to jest amoralne. Ale zaraz, zaraz. To co? - moralne jest pójść na wojnę “bo gdzieś im nafta z ziemi sikła” i zabijać ludzi. Moralne jest oglądanie tego jak żołnierzyki w obronie boga i ojczyzny rozstrzeliwują wyznawców innego boga (który swoja droga zabrania tak jak i bóg tych pierwszych przemocy)? Odpowiedz jest bardzo prosta. W końcu musimy mieć zastępy idiotów którzy będą od dziecka mieli wpojone że fajniej jest umrzeć za ojczyznę niż sobie podymać. Bo kto będzie walczył za panów magnatów. Pomijając wojny, powoli przejdźmy do bardziej subtelnych rzeczy, kto będzie oddawał głosy jedynym obrońcą narodu i dawał im władze, jeżeli od dzieciństwa nie będziemy wmawiać że żyje się dla wyższych ideałów, dla historii swojego kraju, dla tego aby strzec moralności danej m. in. przez boga samego najwyższego. A gówno prawda - po to to wszystko cobyśmy się czuli malutcy, niepotrzebni ale i zarazem wybrańcami że o to my swoją postawą możemy nieść chwałę ojczyźnie i bogu. Sorry, - wole podymać.
I od razu mówię, jak chcesz czytelniku, to sobie wierz że twoja nienawiść do wszystkiego co odrażające wcale nie wywodzi się z wpojonych ci przez bandę debili zasad które pozwalają tobą, szary jako i ja, czytelniku pomiatać i sterować. “Musimy zarobić bo kaski brakuje - powiedzmy społeczeństwu że jego interes narodowy wymaga aby prezydent zastanawiał się publicznie przez pół dnia czy rozwiązać parlament. Potrzebujemy więcej władzy bo to co mamy nam nie wystarcza - powiedzmy społeczeństwu że lepiej będzie jak obsadzimy stołki jakimiś aparatczykami wykonującymi nasze polecenia niż ludzim samodzielnie myślącymi, bo w ten sposób będziemy mogli opanować sianie zgorszenia.”
Zatem możesz wierzyć nawet w to że to nie jest żadna nienawiść ino głos prawdy niesiona przez mędrców i nie jest istotne czy są oni z lewa czy z prawa. Ja nigdy ci nie powiem że nie masz racji a ja ją mam. I to dochodzimy do sedna sprawy (właściwie do pierwszego sedna bo drugie musi jeszcze chwile poczekać). Najgorsze w reprezentowaniu jednej czy drugiej postawy jest konsekwentne ignorowanie jakichkolwiek argumentów. A już najgorsze jest gdy jedna strona co chwila przedstawia kolejny argument na poparcie swoich tez, a w odpowiedzi za każdym razem słyszy: żryj gówno. To jest nie fair.
I powoli przechodząc do tego o czym zacząłem. Jeżeli chce sprawdzić, dowiedzieć się, poznać co kryje się za rzeczami które, pociągają tak niewielu,
to mam do tego święte prawo i nikt nie powinien z tego szydzić. To co wybiorę sobie na cel poznania jest jedynie moją sprawą wynikającą tak samo jak i u konserwatywnych osób z doświadczeń nabytych w trakcie życia.
Zatem aby nie była to litania zarzutów do konserwatywnego podejścia do życia przejdźmy do tego na czym polega “doświadczanie w życiu wszystkiego”. Ano nie chodzi tu o to aby doświadczać tylko ekstremalnych rzeczy. Sprawa jest prosta, próbujemy pewnej rzeczy, podoba nam się idziemy dalej. Próbujemy przelizać się z facetem, podoba nam się - posuwamy się o krok dalej. Nie podoba się, nie robimy nic więcej. Ale jesteśmy świadomi empiryczności naszego poglądy. Wiemy i możemy być zadowoleni z tego że nikt nie powiedział mi że tak jest i basta a odkryliśmy na czym to polega na własnej skórze. Nie musimy posuwać się dalej, skoro wiemy że faktycznie jest tak że w tym się nie spełnimy. Chcemy uprawiać sadomasochizm - nie zaczynamy od pejczów, skórzanych wdzianek, wykręcania sutków, wkładania gigantycznego wibratora w tyłek, a od klapsa, ostrych słów, zawiązywania oczu, przywiązywania partnera do łóżka itd. Czemu nie zeżre kupy? Ano właśnie dlatego że jadłem różne inne świństwa i wiem z doświadczenia że jeżeli coś śmierdzi to raczej smaczne to nie jest. Proste prawda. Dlatego zmieńmy motto. Nie musze doświadczyć wszystkiego. Musze doświadczyć wszystkiego czego pożądam. Wszystkiego tego co sprawi że pierwszy krok którego dokonam będzie tylko zachętą do dalszej drogi. O ile przy pierwszym kroku wdepne w gówno, dalej nie idę.
I na koniec, tak naprawdę w całym dążeniu za doświadczaniem pożądanego wbrew pozorną jest bardzo mało rzeczy nie tolerowalnych. Bo co kogo obchodzi moje zamiłowanie i ciągłe dążenie do tego aby przeczytać jak najwięcej. Co kogo obchodzi że skoro pisze, cały czas próbuje sam siebie zaskoczyć i napisać coś co mi się będzie podobało i będę mógł stwierdzić że było to lepsze od poprzedniego tekstu. Co kogo obchodzi że nie wystarcza mi zwykłe łupu cupy, czy nawet niegdyś uwielbiane przeze mnie Nirvana, Green Day, Offspring a sięgam po Pink Floydów, Vangelisa, czy czasami Mozarta, Beethovena. Kontrowersje wzbudza to co od wieków jest negowane, uważana za bezeceństwo, grzech śmiertelny. To co sprawia że ludzie i ich moralność nie mogą pojąć że ktoś może nie mieć wstydu, że chce za wszelką cenę, nawet cenę wydumanej duszy, osiągać w życiu ekstazę, przecież tak deprawującą bo odciągającą od jedynego celu ludzkości. Celu który jak napisałem na początku każde mordować bo ktoś wymyślił sobie wroga, a wróg nie był gorszy i to samo stwierdził. Jak powiedziałem - wole podymać. I chcę to robić tak aby cały czas odkrywać nową jakość. Bo co to za przyjemność która się powtarza. Która staje się w pewnym momencie normą. Mi nigdy nie wystarczą normy, i zawsze będę chciał spróbować czegoś nowego, doświadczyć coś czego wcześniej nie robiłem, odkrywać siebie i świat.

skriptumo posto
powiedziałem że długie będzie:>

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarzy

co zrobicie..

Co poczniecie jeśli okaże się że boga nie ma,
Co zrobicie gdy nie ma piekła ani nie ma nieba,
Co zrobicie jeśli się okaże że żywot cały to jedyne co ty dostałeś i co ja dostałem,

Co zrobicie jeśli okaże się iż Bóg jedyny,
Jest ulepion, zrobiony z takiej samej jak człowiek gliny,
Co zrobicie jeśli jedynym Panem świata tego jest ten który wymyślił Boga w niebie jedynego,

Co poczniecie jeśli okaże się że boga nie ma,
Dokąd pójdziecie gdy nie ma nieba piekła tylko jest ziemia,
Co zrobicie jeśli się okaże że żywot cały to jedyne co ty dostałeś i co ja dostałem

tekst oczywiscie nie mój, wpisu nie bedzie

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Zastanówcie się drogie dzieci?

Znowu dzieci w piaskownicy sobie urządziły impreze. Ale tak zastanowiwszy się bardziej po co takie zabawy? Po co urządzanie wydawaćby się mogło zbędnego cyrku skoro i tak z tego nic nie wynika? Może przyczyna jest bardziej prozaiczna niż wszyscy myślą.
Spójrzmy na giełde (się na tym za bardzo de facto nie znam, ale rozumiem że jak coś idzie w dół to jedni tracą a inni zyskują). Co widzimy, ano że po tym jak to niby Lech I Wielki miał ogłaszać nowe wybory akcje poszły w dół. Gdybym na ten przykład wiedział dziś rano co zamierza Lech I Wielki nawet jako permanentny głąb ekonomiczny, nie bawiąc się w żadne kontrakty czy cuś, sprzedałbym troszke akcji dajmy na to WIGu20 (dla jeszcze większych ignorantów ekonomicznych, jak się czegoś nie ma to na giełdzie można to też sprzedać - ino potem trzeba to coś znowu kupić w skrócie mechanizm krótkiej sprzedaży).
Fajnie byłoby mieć taką informację.
Oczywiście nie był to krach ani znacząca zmiana, i gdybym wyłożył na to całe moje oszczędności to wiele bym nie zyskał. Lecz jak się ma dostęp do takich informacji, to nie ma się takich pieniędzy jak ja.
Zatem w litani życzeń,
sobie i Państwu życze dostępu do takich informacji.

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarzy

ad starość czyli 24 lat minęło…

Dobrze chyba rozpocząć nowy rok życia od popełnienia poniższego…
ino wstyd żem zestawił to z wcześniejszym “Credo” Tetmajera, bo jedno i drugie się ma nijak, ani poziom nie ten (coby nie mówić: ni jak moje przypadki do twórczości tegoż artysty ale jak kiedyś napisał: “eviva l’arte” jaka by nie była). Kaziu niestety tak wyszło żeś się napatoczył tuż przed 24- ą rocznnicą mego zmagania ze światem. Swoją drogą różne metafizyczne, mające wpływ na me pojmowanie, rzeczy się staneły ostatnio. I wszystkie jakieś takie niedotykalne słowem. Zatem nie opisane tutej.
Jedno co przykre a namacalne żem niby co odkrył tate hedoniste a tu dupa i koniec.

posto skriptumo na trzeżwo
Tak bywa że człowiek świętując robi różne rzeczy. np pije, bawi się, a potem pisze. Wylewa z siebie co go gryzie a potem idzie spać. Rano budzi się z kacem, lecz przypomina sobie co robił dzień wcześniej. I czasem ma jeszcze większego kaca, lecz częsciej wraca do życia taki jakiś oczyszczony. Bo w samozachwycie stwierdza że warto było.
Urodziny jak każda rocznica przeważnie stają się podsumowaniem, więc mogłem np napisać “24 lata - podsumowanie”. Ale nie - nie będzie podsumowania bo i po co. Najważniejsze jest tu i teraz a nie co było. Najważniejsze jest to że przeżywszy, z jednego punktu widzenia tak mało z innego tak dużo, moge sobie powiedzieć że fajnie mi się żyje i to czego doświadczyłem sprawiło że nie stałem się kimś kim nie chciał bym być. Że doświadczenia mego niby miałkiego życia sprawiły że moge marzyć, a co ważniejsze nieubłaganie dążyć do tego by spełnić każde z swych myśli.
I tak już aby było zawsze,
Czego przede wszystkim sobie ale i Państwu życzę.

meritoriko posto skriptumo
Galerie zaktualizuje niebawem - jak mi się zachce - czyli wieczorem a może i jutro - czyli niebawem.

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarz

(24) “Lata”

Czas… i przestrzeń…
Tu i teraz…
Bezbłędna myśl boska…
czy aby na pewno?
Czy aby na pewno Bóg wymyślił,
tak skomplikowaną intrygę,
w której ginę i ginę,
i żaden rozum ni serce,
żadna dusza a nawet instynkt,
nie jest w stanie prowadzić inaczej?
Czy Bóg w którego wątpię,
mógł się pokusić,
o tak nędzny plan…
O nędzny plan takiego życia.
Czy też mistrz sprzed cztery wieki,
zrozumiał Boga?
Zrozumiał niebyt i niemyśl,
Zrozumiał że życie,
które wciąż pragnie i dąży,
dąży by nie gaść,
dąży by oczekiwać, by marzyć,
niczym nie mącić zachłanności bytu,
jest tak płytkie i miałkie,
Że życie o które walczę,
nie znaczy śladu żadnego
na boskim planie jestestwa,
że nie ma Boga,
Że jedno co prawo
ma bytu,
a nawet nie prawo,
a zwyczaj,
To rozum,
Rozum za którym tak trudno,
tak ciężko podążyć,
Rozum którego jedynym drogowskazem,
jest serce,
skazywane przez mistrza na niebyt,
A serce nie może,
Nie chce i nie musi,
Rządzić się prawem ludzi,
Rządzić się posłuszeństwem
Wobec człowieka i duszy,
Wobec rozumu,
Którego mistrz nie umiłował,
którego karą był instynkt
dążący w swej lubieżności do szczęścia
Do szczęścia które tak bardzo chce posiąść
Rozum i myśli,
Marzenia i serce.
I aby dążyć
Za wiarą i myślą,
I aby nie czuć, nie myśleć,
I aby nie trwać
Przy sercu i pragnieniom,
I aby trwonić życie
Przez wszystkie
Możliwe odczucia i zmysły,
Karze ci trwać
Przy myśli i odczuciu,
Przy pragnieniu i bycie.
Przy wszystkich zmysłach.
Lecz pytam cię Boże,
W którego byt
Wątpię całą myślą i sercem,
Lecz pytam cię mistrzu
Któryś ni jak mi bliski,
Za czym podążyć
Co z życia czerpać
Garściami i szczyptami,
Co sprawi gdy będę starcem
Mądrość, rozsądek,
Brak wątpliwości,
Brak lęku
Przed życiem i śmiercią,
Co sprawi że me wątłe myśli
Które za młodu
Szarpią mym życiem
We wszelakie strony,
Staną się marnościa,
Bez szkody dla rozumu, namiętności,
Serca i duszy?
Być może życie,
Którego zarówno i ty Boże,
I ty mistrzu,
Nakazujecie mi czerpać
Pełnymi garściami,
Nakazujecie mi sądzić
I rozsądzać.
Wątłe me myśli
Na temat chwil,
Chwil życia,
Którego przez przypadek jestem świadkiem.
Którego chwile zbiegły się
W mgławicy przypadku,
W całość
Nakazującą sądzić
Iż nic bardziej
Deterministycznego
Nic bardziej prawdopodobnego,
I wreście
Nic bardziej niemożliwego
Niżeli to bycie
Te chwile
Chwile gdy myślę, gdy czuję
Gdy szarga mną namiętność
Gdy podążam za lękiem jak i żądzą,
Bycia, trwania, uczucia.
A zgiełk i chaos wydają się jedynie
Marnym dodatkiem,
Zakąską która
Daje mej bytności
Słodko-gorzki smak.
I wszystko naraz,
Wszystko razem zmieszane,
Każe mi myśleć, czuć,
Każe mi chwytać każą chwilę
Która uwieczni me lęki
Ale także i rozkosze,
Chwilę w których pragnąc zapomniałem,
O tym co moje, czym jestem,
Chwile gdy spełniony
Miałem poczucie zwycięstwa,
Nad światem, nad duszą,
I nad tobą Boże,
Jakby cię nie zwać.
Bo przecież i mistrz w chwili ostatniej
Nie był pewien,
Jak całe swe życie,
Czyś jest.
Czy uśmiechasz się z góry
I z wszystkiego kpisz pełen rozkoszy.
I choć wątpić będę,
A wiedz iż nikłość mej wiary,
Sprawiłaby każdy twój cud,
To wątłość ta nigdy nie stanie się
Przekonaniem.
Wroga masz we mnie lecz nie ignoranta,
Który wbrew wschodom i zachodom,
Powie żeś nie jest.
Wroga masz we mnie lecz poczciwego.
Bo każdy wschód oznacza zachód,
Bo każda myśl oznacza namiętność,
Której ni jak przeciwstawić się nie mogę.
A wszystko po to by rachunek się zgadzał,
By w kosmicznym twym
Albo i nie twym
Zamierzeniu wzór na byt się zgodził,
I nikt nie powiedział żem
Się sprzeciwił.
Żem był wbrew sobie
Żem niemożliwego dokonał,
Będąc z sobą
A przeciwko sobie.

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarzy

“Credo”

Jutro?… Nie wierzę, aby lepiej było
i nie zazdroszczę już tej wiary - dzieciom…
Po co się łudzić? Wydarte stuleciom
posępne, smutne, zimne doświadczenie
złudzeniom wszelkim na czole wyryło:
“Śmierć i nicestwo!”… zabiło złudzenie…
I tylko dziwna, mistyczna, szalona
chęć tą ohydną wstrząsnąć ziemi bryłą,
świat cały, jak jest, pochwycić w ramiona,
z posad go dźwignąć i na nowe koła
jakie bądź rzucić, gdy te, co go toczą,
we łzach się pławią i we krwi się broczą;
i tylko głos ten, co nas w noce woła
z złem walczyć nie przez ufność odrodzenia,
lecz przez nienawiść ku złemu dla złego
i żądzę, ssaną z powietrzem, niszczenia:
jest naszą wiarą. A choć czasem ona
omdlewa w piersiach, to wnet zmartwychwstawa,
jako z popiołów Feniks, odrodzona,
i jak kometa błyska ludziom krwawa,
której płomienie może świat zażegą.
My nienawidzim zła dzisiejszej doby - -
jutro?… To jutro?… Jutro, marzyciele,
przeklinać własne swe będziecie próby,
nowe zło w nowym odkrywając dziele;
jutro, trawieni nowymi choroby,
szukać będziecie nowego systemu
leków i zbawień, a nie mogąc męce
ulżyć, bezsilni załamiecie ręce,
bo póki ludziom trwać, poty trwać złemu.
Lecz naprzód, naprzód! Niechaj zbrodnie stare
ustąpią nowym - nim się te przeżyją - -
ścigajcie marzeń cudną, a czczą marę,
jak ci ścigali, co dziś w grobach gniją.
Lecz naprzód, naprzód! Łudźcie się, Ikary,
że potraficie dolecieć do słońca,
w zdobyte niebo wstąpić z człowieczeństwem,
a potem - widźcie, że próżne ofiary,
że pomoc złego jest wiecznotrwająca,
zwątpcie, zrozpaczcie i gińcie z przekleństwem!
Bo niczym innym nie jest chód ludzkości,
tylko przemianą zła wieczyście trwałą;
o Chrystusowej marząc wszechmiłości
deptajcie wroga, co was przedtem deptał,
drżąc, że już rośnie mściciel z jego kości,
co was obali, jak kłodę zbutwiałą,
i znów was zdepce, gdy już krew wy chłeptał.
Brutalna siła, która rządzi światem,
wybawicielem nie jest ani katem:
ślepa i głucha, zimna, obojętna,
idzie bez celu i nie władnąc, włada,
nie dba, gdzie jakie pozostawi piętna,
kto pod jej nogą powstaje, kto pada?
Nienawiść dźwignią jest świata - - niech działa
ta najsilniejsza potęga ludzkości:
jeśli potrafi i dusze, i ciała
na wskroś przekształcić, zabić w ludziach zwierzę:
wówczas dopiero w królestwo miłości
ewangelicznej na ziemi - uwierzę.

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Winda

Wpis miał być wczoraj ale był pad serwera więc jest dziś.
Winda. Winda w budynku giełdy ma to do siebie że piętra w niej oznakowane są niezbyt intuicyjnie. Chodzi o przyciski 0 i 1. Każdy człowiek uważa że 0 oznacza parter - i jest to bądź co bądź logiczne. Jednak nie w tym budynku. Parter oznaczony jest przez cyferke 1 - parter czyli miejsce gdzie znajduje się wyjście. Na poziomie 0 znajduje się restauracja. No więc (nie zaczyna się zdania od “no więc” o czym już pisałem) zjeżdzając na obiad, przeważnie gdy dołączają do mnie osoby ubrane w kurteczki na niższych piętrach, i tylko rzucają okiem że wciśnięte jest zero (czyli w ich mniemaniu wyjscie) od razu całe wewnętrzne ja robi takie sobie hihihi. Wiem że to podłe nie wyprowadzać ludzi z błędu, ale chwila kiedy sobie wysiadam a za plecami słysze “ojej to tu nie ma wyjścia” albo “ojej ale jak to, to to nie parter” są tak urokliwe że szkoda mi je tracić. Najfajniej jak na ten numer nabierze się jakaś znana persona. Wczoraj na ten numer nabrała się pani Hania Gronkiewicz-Waltz. Jakże miło było usłyszeć “ojej, to to nie pahter”.
Najśmieszniejsze jest to że obok przycisków jest wołami napisane że na poziomie 0 znajduje sie Hawełka. To nie - żaden garnitur ani żadna garsonka łaskawie nie spojrzy na opis bo 0 to 0 czyli parter. A potem ojej.
Abstrahując od poziomów 0 i 1 - windy w budyku giełdy chyba żyją własnym życiem. Jednego dnia cię lubią innego się obrażają. No bo jak wytłumaczyć to że czasem idąc sobie zapalić wciskam przycisk (wciskanie przycisków to jeszcze inna sprawa o której za chwile) a tu winda podjeżdza od razu. Innym razem stoje i obserwuje piętra na których aktualnie znajdują się windy i zdarza się tak że zasrane przejeżdzają bez zatrzymania na moim piętrze z 5-6 razy. A jak już naprawdę czymś sie podpadnie takim windą to potrafią jak już wezmą człowieka przejechać kilka pięter wpadając w wibracje i robiąc wrażenie jakby miały zaraz się oderwać.
Wracając do wciskania. Obserwacja już nie dotyczy tylko tych wind ale każdej. Po cholere ludzie gdy widzą że guzik został wciśnięty przyciskają go jeszcze raz, i jeszcze? Przysick się świeci a ten wciska i wciska, jakby od tego jego wciskania winda miała przyjechać szybciej.
Tyle na dziś jako że ciekawszego tematu nie znalazłem.

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Dzień Świra

Swego czasu gdy w liceum działo się coś co sprawiało że frustracja w człowieku narastała, z kolegą Izym rozważaliśmy wybudowanie sobie szałasu w jakiejś ustronnej (czytaj odludnej) puszczy. I dziś po obejrzeniu tego co się dzieje znowu mam wielką na to ochote. Tym razem jednak wybieram lasy Kanadyjskie, bo prawdopodobnie rzeczpospolita czecia i pół dosięgłaby mnie nawet w mazurskich lasach. Panowie magnaci z Jarosławem I Wielkim na czele postanowili dziś że moja ojczyzna nie należy do mnie a jedynie do tej szanownej części społeczeństwa Beztwarzy (albo jak sama się woli określać ma ryja). Niby nic wielkiego - w końcu mogą sobie zapraszać kogo chcą tylko co to oznacza? Otóż w moim rozumieniu oznacza to że za jakiś czas informacje, przepraszam jedynie słuszne informacje na jedynie słuszne tematy wywodzące się z jedynie słusznych idei będą przekazywane przez jedynie słuszne media. A inni niech się walą. No i oczywiście trzeba krzewić w społeczeństwie babć i rasistów (bo tylko tacy tu jak tak dalej pójdzie zostaną) odwieczne polskie zalety o czym na końcu.
Coby dobić mnie jeszcze pewna jedynie słuszna organizacja jedynie słusznej rasy opublikowała listę wrogów. Mam taki apel do nich coby mnie tam jeszcze nie wrzucali, ja się poddaje bede nosił beret a jak tylko uciułam to sobie stąd wyjade i nie będę żadnemu z was przeszkadzał w wprowadzaniu wyżej wspomnianych jedynie słusznych idee. Dajcie mi z 2 - 3 lata. Obiecuje że się przez ten czas naprawdę nie będę wychylał.
A wracając do pielęgnowania polskich zalet - proponuję aby jakimś rozporządzeniem zarządzić zastąpienie Ojcze Nasz modlitwą z Dnia Świra:

Gdy wieczorne zgasną zorze. Zanim głowę do snu złożę. Modlitwę moją zanoszę. Bogu ojcu i synowi, dopierdolcie sąsiadowi. Dla siebie o nic nie proszę, tylko mu dosrajcie proszę. Kto ja jestem? Polak mały. Mały zawisły i podły. Jaki znak mój - krwawe gały. Oto wznoszę moje modły, do Boga, Marii i Syna, zniszczcie tego skurwysyna. Mego brata sąsiada, tego wroga, tego gada. Żeby mu okradli garaż, żeby go zdradzała stara, żeby mu spalili sklep, żeby dostał cegłą w łeb, żeby mu się córka z czarnym, i w ogóle żeby miał marnie. Żeby miał AIDS, zabijaka, oto modlitwa Polaka.

Posta ninjejszego dedykuje koledze Jędasowi który to tak mi całe ostatnie czasy próbował uświadomić jacy to Braci I Wiecy są uczciwymi i beziteresownymi obrońcami wolności - najgorsze to to że prawie mu się udało do czego wstyd mi się przyznać.

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Patryk być w gazeta

I nie było wpisa wczraj. Dziś też nie miało być ale mam powód do dumy więc musze się pochwalić. Otóż moje nazwisko pojawiło się w ostatnim numerze Miesięcznika Politechniki (tutaj elektroniczna wersja pisma) w artykule poświęconym obchodą światowego roku fizyki i to wśród znakomitych nazwisk świata fizyki. Oczywiście moja rola w tym artykule jest nieco inna niż wymienianych profów ale zawsze coś. Ktoś sobie niebawem wpisze w googlach jakiego nobliste a tu artyków w którym i ja sie pojawiam. Moje ego zostało bardzo miło połechtane:>

Wracając do poprzedniego wątku: ciekaw jestem jakie skojarzenie wywołało zbicie jego tytułu i zawartości w całość. Zawartość już dość dawno usłyszałem i od razu skojarzyła mi się z wątpliwościami istnienia pana z brodą. Gdy wpisywałem treść posta potrzebny mi był tytuł a jako że czytam sobie właśnie knige o takim samym tytule wrzuciłem go od tak sobie do tegoż posta. Potem gdy przeczytałem to razem zupełnie inaczej odebrałem to co sam tam zbiłem w całość - wątpliwości tyczyły się nie tego czy istnieje a tego czy gra w te kości czy nie. Tzn. pomyślałem raczej o tym że istnieje a wątpliwości są tylko w kwesti probalistyki decyzji pana z brodą. Do czego zmierzam: choć sam to napisałem wpadłem w pułapke własnych słów, bo chodziło mi raczej o tę pierwszą wątpliwość…zreszta koniec filofowania…

Sedno wątku to to że Patyk był w gazecie a o bogach możemy pogadać przy winie…albo wódce…

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarzy