Kilka rzeczy uzbierało mi się do omówienia więc wszystkich niecierpliwców przepraszam za długość tego wpisu.
Od paru tygodni mocno zastanawiam się nad pewnymi zasadniczymi rzeczami w moim życiu. I choć nie wszystko potrafię dobrze dotknąć, sprecyzować i opisać postaram się na spokojnie przeprowadzić tego krótką analizę. Skłonił mnie do tego kolega Jędas po wczorajszej dyskusji na temat “doświadczania w życiu wszystkiego”. Sprawa sprowadziła się do takiego absurdu że kolega Jędas kazał mi jeść kupe i w żaden sposób nie mogłem mu wytłumaczyć dlaczego nie będę żarł gówna. Otóż doświadczyć w życiu wszystkiego to wcale a wcale nie znaczy że mam zrobić to, to i to. Czyli podążając za absurdami to nie znaczy że połamie sobie nogi, walne se w żyłe, czy zrobię coś jeszcze bardziej debilnego kwalifikującego się do nagrody Darwina.
Żyje w społeczeństwie norm i zasad. Niektóre normy i zasady uważam za słuszne, takie jak to że przede wszystkim moja wolność jest ograniczona wolnością innych i wszystko to co z tego wynika, inne uważam za debilne. Dlaczego? To jest trudne do wytłumaczenia. Pewnymi rzeczami człowiek po prostu przesiąka od dzieciństwa, a później na tym buduje swój pogląd na świat. Najgorsze jest gdy wpajane w dzieciństwie zasady nie przechodzą w głowie człowieka jakiegokolwiek “prania”, w żaden sposób nie ewoluują i zostają przyjęte bezkrytycznie. Wtedy człowiek samemu pozbawiwszy się polemiki z własnymi poglądami nie potrafi przyjmować żadnych słów krytyki od innych ludzi. Inną sprawą jest to że gdy sami do swoich poglądów podejdziemy krytycznie, zmienimy trochę nabyte stereotypy, i w końcu dojdziemy do momentu w którym nie za bardzo będziemy wiedzieli od której strony obalać własne poglądy, stajemy się tak samo zamknięci na wszelkie argumenty przeciwne. Oddzielną sprawą jest gdy nie za bardzo wie się jakie się ma poglądy i życie przyjmuje się jakim jest, z dobrodziejstwem inwentaża, bez wysiłku. Ot takie trwanie.
Żeby nie było żadnej z tej postaw nie neguje, oczywiście chyba można się domyślić która jest mi najbliższa.
Wracając do norm i zasad i debilności niektórych z nich. Zacznijmy od najprostszej rzeczy i najbardziej ogólnej tyczącej całego świata.
Posłużmy się pewną sceną z filmu o Larrym Flynt’cie. Przemówienie Larrego na tle wielkiego ekranu. Na ekranie wyświetlane są na przemian gołe baby w pozach bardzo wyzywających i obrazy wojny, gnijących zwłok ludzkich, rozstrzeliwanych ludzi itd. Wywód sprowadza się do tego co jest bardziej moralne i dlaczego możemy oglądać jak ktoś komuś rozwala łeb, wykonuje egzekucje natomiast zabronione jest pokazanie kopulującej pary? Ano z tej prostej przyczyny że przecież to jest amoralne. Ale zaraz, zaraz. To co? - moralne jest pójść na wojnę “bo gdzieś im nafta z ziemi sikła” i zabijać ludzi. Moralne jest oglądanie tego jak żołnierzyki w obronie boga i ojczyzny rozstrzeliwują wyznawców innego boga (który swoja droga zabrania tak jak i bóg tych pierwszych przemocy)? Odpowiedz jest bardzo prosta. W końcu musimy mieć zastępy idiotów którzy będą od dziecka mieli wpojone że fajniej jest umrzeć za ojczyznę niż sobie podymać. Bo kto będzie walczył za panów magnatów. Pomijając wojny, powoli przejdźmy do bardziej subtelnych rzeczy, kto będzie oddawał głosy jedynym obrońcą narodu i dawał im władze, jeżeli od dzieciństwa nie będziemy wmawiać że żyje się dla wyższych ideałów, dla historii swojego kraju, dla tego aby strzec moralności danej m. in. przez boga samego najwyższego. A gówno prawda - po to to wszystko cobyśmy się czuli malutcy, niepotrzebni ale i zarazem wybrańcami że o to my swoją postawą możemy nieść chwałę ojczyźnie i bogu. Sorry, - wole podymać.
I od razu mówię, jak chcesz czytelniku, to sobie wierz że twoja nienawiść do wszystkiego co odrażające wcale nie wywodzi się z wpojonych ci przez bandę debili zasad które pozwalają tobą, szary jako i ja, czytelniku pomiatać i sterować. “Musimy zarobić bo kaski brakuje - powiedzmy społeczeństwu że jego interes narodowy wymaga aby prezydent zastanawiał się publicznie przez pół dnia czy rozwiązać parlament. Potrzebujemy więcej władzy bo to co mamy nam nie wystarcza - powiedzmy społeczeństwu że lepiej będzie jak obsadzimy stołki jakimiś aparatczykami wykonującymi nasze polecenia niż ludzim samodzielnie myślącymi, bo w ten sposób będziemy mogli opanować sianie zgorszenia.”
Zatem możesz wierzyć nawet w to że to nie jest żadna nienawiść ino głos prawdy niesiona przez mędrców i nie jest istotne czy są oni z lewa czy z prawa. Ja nigdy ci nie powiem że nie masz racji a ja ją mam. I to dochodzimy do sedna sprawy (właściwie do pierwszego sedna bo drugie musi jeszcze chwile poczekać). Najgorsze w reprezentowaniu jednej czy drugiej postawy jest konsekwentne ignorowanie jakichkolwiek argumentów. A już najgorsze jest gdy jedna strona co chwila przedstawia kolejny argument na poparcie swoich tez, a w odpowiedzi za każdym razem słyszy: żryj gówno. To jest nie fair.
I powoli przechodząc do tego o czym zacząłem. Jeżeli chce sprawdzić, dowiedzieć się, poznać co kryje się za rzeczami które, pociągają tak niewielu,
to mam do tego święte prawo i nikt nie powinien z tego szydzić. To co wybiorę sobie na cel poznania jest jedynie moją sprawą wynikającą tak samo jak i u konserwatywnych osób z doświadczeń nabytych w trakcie życia.
Zatem aby nie była to litania zarzutów do konserwatywnego podejścia do życia przejdźmy do tego na czym polega “doświadczanie w życiu wszystkiego”. Ano nie chodzi tu o to aby doświadczać tylko ekstremalnych rzeczy. Sprawa jest prosta, próbujemy pewnej rzeczy, podoba nam się idziemy dalej. Próbujemy przelizać się z facetem, podoba nam się - posuwamy się o krok dalej. Nie podoba się, nie robimy nic więcej. Ale jesteśmy świadomi empiryczności naszego poglądy. Wiemy i możemy być zadowoleni z tego że nikt nie powiedział mi że tak jest i basta a odkryliśmy na czym to polega na własnej skórze. Nie musimy posuwać się dalej, skoro wiemy że faktycznie jest tak że w tym się nie spełnimy. Chcemy uprawiać sadomasochizm - nie zaczynamy od pejczów, skórzanych wdzianek, wykręcania sutków, wkładania gigantycznego wibratora w tyłek, a od klapsa, ostrych słów, zawiązywania oczu, przywiązywania partnera do łóżka itd. Czemu nie zeżre kupy? Ano właśnie dlatego że jadłem różne inne świństwa i wiem z doświadczenia że jeżeli coś śmierdzi to raczej smaczne to nie jest. Proste prawda. Dlatego zmieńmy motto. Nie musze doświadczyć wszystkiego. Musze doświadczyć wszystkiego czego pożądam. Wszystkiego tego co sprawi że pierwszy krok którego dokonam będzie tylko zachętą do dalszej drogi. O ile przy pierwszym kroku wdepne w gówno, dalej nie idę.
I na koniec, tak naprawdę w całym dążeniu za doświadczaniem pożądanego wbrew pozorną jest bardzo mało rzeczy nie tolerowalnych. Bo co kogo obchodzi moje zamiłowanie i ciągłe dążenie do tego aby przeczytać jak najwięcej. Co kogo obchodzi że skoro pisze, cały czas próbuje sam siebie zaskoczyć i napisać coś co mi się będzie podobało i będę mógł stwierdzić że było to lepsze od poprzedniego tekstu. Co kogo obchodzi że nie wystarcza mi zwykłe łupu cupy, czy nawet niegdyś uwielbiane przeze mnie Nirvana, Green Day, Offspring a sięgam po Pink Floydów, Vangelisa, czy czasami Mozarta, Beethovena. Kontrowersje wzbudza to co od wieków jest negowane, uważana za bezeceństwo, grzech śmiertelny. To co sprawia że ludzie i ich moralność nie mogą pojąć że ktoś może nie mieć wstydu, że chce za wszelką cenę, nawet cenę wydumanej duszy, osiągać w życiu ekstazę, przecież tak deprawującą bo odciągającą od jedynego celu ludzkości. Celu który jak napisałem na początku każde mordować bo ktoś wymyślił sobie wroga, a wróg nie był gorszy i to samo stwierdził. Jak powiedziałem - wole podymać. I chcę to robić tak aby cały czas odkrywać nową jakość. Bo co to za przyjemność która się powtarza. Która staje się w pewnym momencie normą. Mi nigdy nie wystarczą normy, i zawsze będę chciał spróbować czegoś nowego, doświadczyć coś czego wcześniej nie robiłem, odkrywać siebie i świat.
skriptumo posto
powiedziałem że długie będzie:>

qatryk:


