Warning: fopen(/home/patryk/public_html/blog/wp-content/backup/.htaccess) [function.fopen]: failed to open stream: No such file or directory in /www/global/qatryk/wp-content/plugins/backupwordpress/functions.php on line 377
Cannot open file (/home/patryk/public_html/blog/wp-content/backup/.htaccess)
Warning: fwrite(): supplied argument is not a valid stream resource in /www/global/qatryk/wp-content/plugins/backupwordpress/functions.php on line 381
Cannot write to file (/home/patryk/public_html/blog/wp-content/backup/.htaccess)
Warning: fclose(): supplied argument is not a valid stream resource in /www/global/qatryk/wp-content/plugins/backupwordpress/functions.php on line 385
2006 marzec Archiwa » Qatrykowe boje

Archiwa dla marzec, 2006

maly zadufany człowieczek kontra malutki socdyktator

Ciekaw jestem jak czuje się nasz pan na włościach po tym jak otrzymał spowrotem od genaralisimo ten krzyż?
Warto przeczytać co też Jaruzelski o tym sądzi, warto też przeczytać np to. Warto byłoby usłyszeć też co na ten temat myśli pan prezydent, zamiast tego mamy bełkot jego kanclerza o winie podwładnych. Zresztą po co ma mówić pan prezydent skoro jego ludzie już się sprawą zajeli. Dość to ciekawe że wychodzi to w takich a nie innych okolicznościach. Dla mnie to wyglada tak: daliśmy plame, coby wyjść z tego z twarza dosramy generałkowi jeszcze bardziej.
Nie chce tu broń boże bronić tego socgenerała, a właściwie komunogenerała (dla nie zorientowanych istnieją zasadnicze różnice między komunizmem a socjalizmem, zaiteresowanych odsyłam do źródeł w postaci chodzby pierwszej lepszej encyklopedii). Jednak dla mnie to jest bardzo śmieszne mścić się na starych prykach. Nie mówie że nie powinnien zostać osądzony. Powinien dawno temu i w mniej kontrowersyjnych okolicznościach (bo jak napisałem wychodzi ni mniej ni wiecej że panowie “puścimy wszystko wPISdu” mszczą się na Jaruzelskim za swoje błędy).
Powinien zostać osądzony ale bez jakiejkolwiek kary. Przecież ten człowiek już nikomu nic nie zrobi.
Swoją drogą co innego zaczeło mnie zastanawiać. Tak jak zauważyłem wcześniej panowie Jaruzelski i Kaczyński są do siebie bardzo podobnie. Nie tylko pod względem socjalistycznego patrzenia na świat. Przede wszystkim podobnie są pod względem ślepej wiary w słuszność tego co robią. Nie wierze że Jaruzelski robiąc to co robił przez te wszystkie lata ślepo nie wierzył w idee komunizmu. On czuł się jak mesjasz który będzie wskazywał drogę ciemnemu ludowi. Jak lud się będzie opierał to mu przypierdolimy. Pan Kaczyński (nie jest ważne który, bo tak czy inaczej wychodzi na jedno) się dopiero tego uczy. Życze braciom coby historia się tak dziwnie nie potoczyła że i oni za pare latek staną przed takimi samymi zarzutami, a ich piekne (dyrdymalskie) idee nie będą piętnowane. Bo w końcu jakbyście się czuli gdybyście wierząc w coś ślepo przez całe życie i walcząc o to z całych sił w przekonaniu o słuszności swoich wyborów, staneli na końcu drogi gdzie ktoś by nie tylko przekreślił wszystkie wartości w które wierzyliście ale i zaczął piętnować was i oskarżać że to co poświęcaliście w imie waszej sprawy to były zbrodnie i należy ci się za to nic tylko sznur.
Życze serdecznie tego paną K coby im tak nikt nigdy nie powiedział, coby nigdy nie znależli się w mniejszości, a życze im dlatego że choć przysłowia może nie zawsze się sprawdzają ale historia lubi się powtarzać.

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarzy

politiken świren dewastation

Właśnie u Lisa mundrzy się wicemarszałek i niebawem wicepremier (oby nie). Wcześniej jednak gośćmi byli Tadeusz Mazowiecki i pan Urbański. Nie będę się zagłębiał w całość rozmowy. Jedno chciałbym tylko sobie napisać coby zostało w tym miejscu, i cobym gdyby przyszło mi kiedykolwiek zmienić zdanie mógł się z siebie pośmiać.
Otóż pan Urbań(ski) (ciekawa zbierzność nazwisk swoją drogą) śmiał porównać rządy panów K do takich postaci jak Ronald Regan i Margaret Tatcher. W jednym się nie pomylił. Faktycznie było tak że zaplecze polityczne tych ikon było konserwatywne, prawdopodobie bardziej konserwatywne niż naszych zbawców. Jednak pan Urbański pomylił konserwatyzm moralny z konserwatyzmem, a mówiąc dosadniej socjalizmem, gospodarczym. W swej wypowiedzi na temat konserwatywności Regana i Tatcherowej zapomniał dodać takiego mało istotnego z jego punktu widzenia przedrostka. Otóż postacie te miały poglądy liberalno konserwatywne. Śpiesze panu “kanclerzowi” wytłumaczyć o co w tym chodziło. Najprościej mówiąc polityka liberalno konserwatywna polega na konserwatyżmie moralnym ale za to w gospodarce zasadniczym mottem którym się kierowano był właśnie liberalizm. W zapleczu politycznym Regana od strony ekonomicznej panowały poglądy nawet nie liberalne a wręcz libertariańskie (jakby ktoś chciał wiedzieć co to znaczy zapraszam na wikipedie). Dokładnie histori nie znam bo jak wiadomo w szkołach lepiej uczyć socjalistycznych dyrdymałów więc fachowcem nie jestem. Mimo to uważam że dokonując takiego nadużycia pan Urbański mówiąc politycznym językiem mija się z prawdą albo mówiąc językiem partii rządzącej łże jak bura suka.
To co proponuje nam pan Urbański wraz z swymi guru to nie jest niestety liberalny konserwatyzm a konserwatyzm socjalistyczny. Jeżeli ktoś mi będzie w stanie wytłumaczyć że tak nie jest, że dążenie do centralizacji i kontroli wszystkiego nie jest socjalizmem będę bardzo wdzięczny.

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarzy

List do przyszłości

Drogi mno za te parę lat,
pisze do ciebie cobyśmy sobie skonfrontowali stan wiedzy który posiadam aktualnie z tym co będę myślał za te parę lat. Jak wiesz umysł twój cały czas podlega niezmierzonej ilości bodźców które powodują iż twoja sieć neuronowa ulega nieustannym zmianą. Wystarczy że już teraz przypominam sobie dawne fakty na temat swojego życia i wiem dokładnie że te pare lat temu moje myśli podążały zupełnie innymi ścieżkami. Oczywiście nie byłem inną osobą, choć mogłobyć i tak. Nie chodzi tu o szerokie podejście do świata ale o jego części składowe (tego podejścia). Weżmy choćby to głupie palenie. Wspomienie które zaraz opisze jest tak zakorzenione w moim (twoim) umyśle że wiesz zapewne o co chodzi. Pamiętam będąc już dość dużym chłopcem jak bardzo byłem przeciw temu nałogowi i jak usilnie próbowałem z nim walczyć, tymczasem aktualnie nie mam nawet świadomości że nie powinnienem palić. Mniejsza z tym, błachostka która miała posłużyć jedynie za przykład. Jeżeli czytasz to drogi mno, zapewne prześledziłeś także i poprzednie wątki tego wirtualnego miejsca. Większość z linków jest prawdopodobnie już dawno nie aktualna, i nie zawsze wiadomo o co chodzi. Nie jest to jednak ważne.
Jak napisałem mimo tego że pozostane mam nadzieje sobą, a w pamięci zapadnie mi obraz świata który posiadam aktualnie to jest prawdopodobnie wiele spraw na które będziemy patrzyli zupełnie inaczej. Najgorsze jest to że nie za bardzo wiem w którym miejscu zwoje mózgowe rozwiną się bardziej a w którym znacznie zanikną. Dlatego niestety nie mogę wdać się z tobą w żadną polemikę czego bardzo żałuję. Dlatego też drogi mno czytaj uważnie to co przez te lata napisałem, jak nie w tym miejscu to w innym (wiesz o co chodzi). A gdy już przeczytasz napisz do kolejnego mnie w dalszej przyszłości co sądziłeś o tym co mówiłem teraz.
Poprzez ten list który mam nadzieje przywoła wspomniania mojej teraźniejszości chciałbym pełen obaw o twoje zobojętnienie przypomnieć ci chwile w których na wszystko reagowałeś bardzo żywiołowo. Strach ogarniający cie w różnych dziwnych bądź nieciekawych sytuacjach, podniecenie i irracjonalną radość z mniejszych i większych sukcesów.
Chciałbym abyś choć zapewne się zmienisz i już nie będę sobą a w pewnych sferach nawet zupełnie znikne, pamiętał o tym że kiedyś byłeś mną. Że ten który napisał do ciebie tę zdaje się bardzo ciężką lekture walczył o to aby na zawsze pozostać tym kim jest skazując się jednocześnie i tym samym na przegraną z twoją osobą. Że ilekroć zaczynał swe nieodgadnione rozważania w zakamarkach twojego umysłu jednocześnie dążył do stania się tobą i zachowania siebie samego w tychże zakamarkach.
Tak więc drogi mno czytając to jeżeli nawet przestaniesz pisać nasze radosne rozważania zarówno w formie liryki jak i epiki, jeszcze raz prosze cię o ustosunkowanie się do własnej osoby z zamierzchłych czasów. Jeżeli natomiast nie ustałeś w wypisywaniu podobnych bredni pokuś się o porównanie a także podsumowanie. Ale takie zwięzłe. Takie które zawsze chodzi mi po głowie a jakoś boje się i nie potrafię go dotknąć.
I jeszcze jedna rada na koniec. Jeżeli twoje dni staną się bardzo szare a ty staniesz się kolejnym szarym człowieczkiem z autobusu, który będzie poprostu obojętnym, sfrustrowanym trybikiem… tego ci chyba nie musze pisać. Przypomnij sobie co myślałem o tym dziś. Jak zapomnisz… no cóż wtedy będziesz mógł być przynajmniej dumy że przeczuwałeś jakiś czas temu że myśleć będziesz inaczej.

12345 1 głos(ów), średnia: 5
Loading ... Loading ...

Komentarzy

no titullo

Rozwaliło mnie to.
A wcześniej troche poważniej to.

notka właściwa nieco później.

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Cogito ergo non sum?

Stojąc na przystankach, siedząc w autobusie często przyglądam się ludziom (oczywiście o ile nie jade w tłoku zajmując miejsce dla inwalidów i matek z dzieckiem - wtedy jakby nigdy nic siedze z wzrokiem wlepionym w szybe, a gdy zdarzy sie perfidna baba trącająca mnie torbą to robie zaspane oczy i udaje narkomana, rzucam psychodelicznym wzrokiem w strone torebki i mam pewność że już więcej nie wtargnie ona w obszar mojej wolności osobistej). Przyglądam się i zastanawiam się o czym myślą. W większości wypadków konkluzja jest jednoznaczna - wzrok ludzi jest niczym z jakiegoś podrzędnego filmu o żywych trupach. Pełen nihilizm. Czasami można wyczytać coś w stylu: co tu zrobić temu idiocie na obiad? albo co ta baba znów wymyśli?. A tak drętwy wzrok wpatrujący się nie wiadomo w co. Pomijam przypadki gdy zdaża mi się jechać 25ką na pragę gdzie wsiada pełno modeli którzy szukają komu by tu dać w ryj (całe szczęście zdarza mi się to w godzinach szczytu gdy tramwaj ma powodzenie niczym UFO, częstość jego występowania jest także porównywalna z wspomnianym). W każdym razie gdy tak popatrzy się na czyjąś twarz dłużej w pewien magiczny sposób przywraca się ją do życia. Zdażyło mi się już o tym gdzieś kiedyś napomknąć. Przywrócenie nie polega na odwzajemnieniu uśmiechu lub obdażeniu takowym jak można by oczekiwać po normalnym człowieku. Nie. W zamian mamy wytrysk nienawiści z zapuchniętych oczodołów. Aż mi się żal robi tych ludzików. Tak jak mi się żal robi wszystkich zaciekłych obrońców swoich idoli. Gdyby Kaczyński powiedział że w sumie to mu geje nie przeszkadzają prawdopodobnie wielu z jego zwolenników stwierdziłoby że przecież ma racje, a homofobia jak wiadomo jest winą PO. Tak jak szerzące się żydostwo, lumpenliberalizm, masoneria, filatelistyka itd itp..
W każdym razie obserwując świat przychodzi mi jedna konkluzja: kto myśli (inaczej) temu biada…

Jest jeszcze jedna sprawa. Od poniedziałku toczy się bój o Le Madam. Trudna sprawa jak dla mnie. Z jednej strony łącze się z Trekiem który stawia dzielnie czoła przede wszystkim zdaje się zmęczeniu (:>), wiem że jest to polityczna gra prawictwa z (jak to się prawictwu wydaje) lewactwem. Wiem że jest to dość specyficzne miejsce na mapie wawy i że nikt nie powinien takim miejscom zakazywać istnieć. Jednak chyba skłaniam się niestety ku stronie pana komornika. Z tego co wiem w tej sprawie zapadł wyrok sądowy, nie żaden tam urzędas wydał jakąś polityczną decyzje a niezawisły (jak narazie) sąd. Trudno mi z tym polemizować, choć jak pisze sercem jestem z tymi zabarykadowanymi. Kiepska sprawa, a najgorsze jak znam życie to i tak nic to nie da. Szum w mediach minie bo już nie taki lotny, wróci być może od czasu do czasu ale już nie z taką siłą rażenia, ludzie powoli się wykruszą, a panu komornikowi za tydzień właściciel pewnie sam odda klucze… oby nie, oby coś to dało… obym się mylił…

Z tego wszystkiego co się dzieje tak jak sobie nie życzę wychodzi mi że albo to co w tytule albo jak ludzie w autobusach: non cogito ergo sum….

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Socialiści wszystkich narodów łączcie się!

Krótko. Właśnie usłyszałem że pan prezydent odznaczył generała krzyżem sybiraków. No cóż. Ciągnie swój do swego.

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Pamiętam z podstawówki jedną lekturę. Ponieważ w tamtym czasie toczyła się dyskusja nad tym czy w ogóle powinna być to lektura, pani od polskiego poszła uczniom na rękę i kazała przeczytać tylko, zdaje się dwa rozdziały. Pamiętam że akurat przypadały w tym czasie ferie zimowe i wyjechałem gdzieś w góry na jakieś zimowisko. I pamiętam wieczory kiedy to wszyscy mieli wolne i chodzili na pingponga i zajmowali się innymi ciekawymi rozrywkami, jak to mają w zwyczaju młodzi ludzie. Miałem zamiar przeczytać podczas tego zimowiska te dwa rozdziały a potem oddać się wyżej wspomnianym. Skończyło się na tym że większość wieczorów spędziłem sobie w pokoju w zachwytach nad kolejnym i kolejnym rozdziałem.
Najbardziej w pamięci nie wiem czemu utkwiło mi rosnące napięcie jednego z pierwszych rozdziałów. Bohater leciał chyba na księżyc a po drodze co chwila coś się psuło (czy jakoś tak). W każdym razie pamiętam jak dziś to rosnące napięcie i jakże wielkie zdziwienie (równe prwdopodobnie temu które zaznał bohater książki) gdy okazało się że była to symulacja coby sprawdzić jak sobi młody adept pilotażu Pirx poradzi.
Później przeczytałem jeszcze Bajki i jak narazie (niestety) moja przygoda z Lemem się skończyłą. Jakoś moje lenistwo, prawdopodobnie przez kilka lat także niechęć do książek sprawiły że już nie sięgnąłem po dalsze dzieła. Trafiło się jednak posłuchać i przeczytać kilku wywiadów i artykułów pana Lema.
Mimo iż w najśmielszym samochwalstwie nie mógłbym uznać się za znawce twórczości, to jednak to wspomnienie tego zimowiska, to wspomnienie moich dziecięcych wyobrażeń tego o czym czytałem tak silnie zapadło mi w głowe że mogę chyba uznać że człowiek ten wywarł na mnie znaczny wpływ.
Dziś przypomniał mi o sobie w sposób nadmierny i dał mi także w nadmierny sposób bodziedź cobym sobie niebawem poczytał go troche więcej.

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarzy

kolejny nudny komętaż polityczny

Zacznę może od cytatu:

Bo chociaż teoretycznie wiem, że kiedy nasi biją jest dobrze, a kiedy biją naszych to jest źle, oraz że kiedy my zabieramy, to naprawiamy krzywdy a jak zabierają oni to kradną oraz uzurpują, to jakoś nigdy nie mogę zgadnąć, którzy w tym tygodniu są ci nasi.

N.I.K.T. w swej konformistycznej (a raczej prowokacyjnej) postawie nie wie którzy to nasi. No cóż ja niestety wiem którzy są moi a którzy nie.
Dlatego będę teraz moich cwaniaków tłumaczył, choć cwaniaków z drugiej strony barykady nie omieszkam pochwalić za strategie.
Otóż mówiąc bez ogródka: czemuż to czemuż wybory nie w maju? Ano wcale nie z powodu tego że przyjeżdża gość, wcale nie dlatego że nic to nie zmieni choć jest to wielce prawdopodobne (że nic to nie zmieni), wcale nie dlatego że ordynacja jest tak czy śmaka. Otóż przede wszystkim tak się składa że w tym czasie mamy konwent partyi (czy jak to się tam zwie) i nie w głowie nam będzie jakaś kampania. I tu się należą jak najbardziej wyrazy szacunku dla strategii w tej wojence dla pana nadpremiera. Każde wyjście dla przeciwnika jest złe, a dla nas dobre. Jak coś się posypie w ten czy inny sposób oczywistym będzie czyja to wina (choć wiadomo to od dawna).

Wiosna jednak już chyba się zbliża co zasługą jest wiadomo kogo.

Nie chce wygłaszać kto ma racje a kto nie. Może faktycznie jest to dobry moment do tego o czym pisałem kiedyś. A niech sobie porządzą jeszcze te czy i pół (bo na jesieni to nikt poza ewentualnie po wyborów już na pewno nie będzie chciał).
W ramach rozszerzania horyzontów i poznawania wroga, czytam ostatnio pierwszego socjalistę ateistę. Tak bo “nie moi” to nie tylko aktualni możni - socjaliści katolicy, ale także świnie z zamierzchłych czasów. Zresztą jedni od drugich niewiele się różnią, może tym że ci starzy mają trochę więcej dystansu i potrafią się śmiać z własnej głupoty. Jedni dla drugich są wrogami a ja pośrodku, na trzecim froncie.
Wracając jednak do komuszka. Przeczytałem sobie coś o wolności (co prawa stare ale dość hmm.. dające mi libertarianinowi, nie mylić z libertynem bo to nie ten wątek, do myślenia).
No i po przeczytaniu jakżem był zdziwiony że w sumie to i prawda (tu należy się zastanowić nad wspominaną w ostatnim czasie manipulacją dokonywaną przez media albo raczej nad przyczyną tego czemu dajemy się manipulować) . Po krótkim zastanowieniu od razu przyszła mi odpowiedź do łba. Pan U opisując list od swojego czytelnika zapomniał o podstawowej rzeczy będącej fundamentem wolności (w moim przynajmniej rozumieniu). Otóż wolności nikt nam nie daje. O wolność wyboru, wolność słowa, wolność w końcu kupowania sobie czego chcemy musimy walczyć sami. Nie na tym polega wolność jak wyobrażają sobie to wszelkiego rodzaju soc-liści aby ktoś dawał innemu od tak bo mu się należy. W wolności chodzi przede wszystkim abyśmy mieli do niej prawo, abyśmy mogli z niej korzystać. To czy umiemy to robić to już nasza sprawa. Jeżeli ktoś jest debilem ale umie machać łopatą i się tym nie brzydzi, będzie miał więcej wolności od pijawy która żeruje na moich podatkach. Pijawe będzie stać na nędznego winiaka, a ten od łopaty jak będzie solidnie wykonywał robotę dostanie od życia więcej. Oczywiście pijawa z pewnego punktu widzenia ma więcej wolności od machającego łopatą, taki wybór pijawy i taki wybór tego machającego. W końcu gdyby chciał takiej wolności nic nie stoi na przeszkodzie. Idąc dalej nie chodzi o to czy mamy wolność czy też nie, a o to czy ktoś nam ją zabiera czy sami sobie, być może z konformizs.. no z lenistwa, z niej rezygnujemy. Prawdopodobnie gdybym nie zrezygnował z prawa do oglądania w telewizorze tego co ja bym chciał, musiałbym o to zawalczyć. Jednak nikt nie zabrania w domu mi się kłócić choć może się to komuś nie podobać.
Kolejna sprawa to kasa. I tu znowu się nie zgodzę - jak powiedziałem każdy ma tyle wolności ile sobie wywalczy, a za tym idzie prosta konkluzja że masz więcej kasy jeżeli o nią zawalczysz. Jesteś leń i debil nie będziesz miał nic, jesteś pracowity i masz trochę więcej oleju w głowie będziesz miał więcej. I gówno prawda że powinna być równość. Każdego debila będzie bolało że ktoś jest mądrzejszy, a że debili jest więcej to zawsze ludzkość będzie miała socjalistyczne zapędy, co by ci yntelygentny nie byli tacy hop do przodu.
Oczywiście jest tak że każde izmy to po prostu utopie. Przecież w tym wszystkim co myślę odmawiam ludziom prawa do nie myślenia, do zwykłego trwania. A zdaje się że chyba dość spora część tylko tego pragnie…
Pan Urban gdyby nie miał tego perfidnego łba na karku nie osiągnąłby tego co ma i za to będę go podziwiał bo chociaż szuja i męda to wiedział co robi. A pana górnika czy stoczniowca co to na bezrobociu wylądował a za komuny w Solidarności walczył podziwiać nie będę. Bo mi nie imponują biedni bohaterowie i tyle.

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Układanka i zdjęcia

Kumuniści z komunistycznej gazety odważyli się opublikować tego pseudodoktorka. Pod kątem tego proponuje przeczytać dziesiejszego Edgara.

A tak pozatym zdjęcia z ostatniej imprezy, jak zwykle tu.

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarzy

O porno i brzydkich babach

Wczoraj zachwyciła mnie wypowiedź pewnej pani, zdaje się przewodniczącej jakiejś komisji do spraw kobiet i rodziny i jednocześnie członkini Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Otóż pani ta mówiła co to jest pornografia - otóż pornografia według niej to np. freski Michała Anioła (znanego masona i cyklisty) nie mówiąc o rzeźbach Rafaela (zdaje się tylko mason) tzn. (niestety nie zacytuje dokładnie): “pokazywanie nieosłoniętych części ciała…intymnych części ciała”. Kuchwa, pominę już teksty Sada czy Masocha które według tej interpretacji w ogóle pornografią nie są (prawdopodobnie gdyby ta pani przeczytała choć jedno zdanie z tych panów to rozszerzyłaby swoją definicje także o opisywanie takowych intymnych części ciała, choć przypuszczam że w jej ustach te dzieła nie zasłużyłyby nawet na zaszczyt miana pornografii a raczej… w sumie nie umiem sobie wyobrazić jak nazwałaby to ta pani skoro pornografia to już jest coś najgorszego), ale z tego co usłyszałem pani ta jest w takim razie świętsza od boga w którego wierzy. No bo skoro Bóg stworzył ludzi na swój obraz i podobieństw, czyli dał im cycki a co gorsza pochwę i penisa, czyli że co pomylił się? Bo że niby co u niego w rajskim ogrodzie to można było na golasa poginać, ale na ziemskim padole to już nikt nie ma prawa patrzeć na to jak pięknie (i ergonomicznie) stworzył nas bóg (prawdopodobnie też mason bo dopuścił się zbrodni stworzenia cycków i innych “intymnych miejsc”). Jeszcze fajniejszą rzeczą było gdy usłyszałem że oglądanie pornografii prowadzi do wszelkich wypaczeń i może być przyczynkiem różnych zbrodni. W tym momencie przeraziłem się. Nie ma odwrotu - będę musiał popełnić jakąś zbrodnie. Prędzej czy później jestem na to skazany. Ja pornopijawa, przeglądająca zdecydowanie za często wszelakie pornozberezeństwa, nagminnie ściągająca z internetu wszelkie pornoprodukcje jestem skazany na dokonanie zbrodni. Przecież wszystko co robie tylko do tego może mnie doprowadzić. Moje serce jest przepełnione trwogą o przyszłość swego właściciela.
Najfajniejsze w tym wszystkim jest to że wszelkie panie które wypowiadają się w temacie pornografii i wykorzystywania kobiecego ciała to albo brzydkie stare babsztyle albo sfrustrowane brzydkie babsztyle albo feministyczne brzydkie babsztyle albo chrześcijańskie brzydkie babsztyle albo po prostu brzydkie babsztyle. Nigdy przenigdy nie widziałem ładnej kobiety która protestowałaby przeciwko pornografii.
Może wtedy zastanawiałbym się bardziej nad tym wszystkim. Celowo pomijam fakt argumentów którym chyba nad wyraz dałem odwet w początkowej fazie tego posta. Bo argumenty o moralności w żaden sposób do mnie nie przemawiają. Oczywiście od razu spieszę sprostać że jak najbardziej zgodzę się z faktem że dostęp do takich materiałów powinien być utrudniony. W telewizji typowe pornosy nie lecą a wszelkie erotyki (oczywiście tylko w moim mniemaniu erotyki bo wg wspomnianej definicji jest to jak najbardziej pornografia) lecą przeważnie grubo po 23. Inna sprawa ma się z kioskami gdzie wręcz wylewają się takie czy szmakie pisemka. Z tym się zgodzę że tak nie powinno być ale nie z pobudek moralnych a z prostej zasady o której pisałem wolności ograniczonej wolnością innych.
W każdym razie oczywiste są fakty że z wywalaniem na widok publiczny tego czy owego, wykorzystywaniem dzieci czy robieniem filmów naruszających prawo nie będę się zgadzał. Jednak jeżeli ktoś mi mówi że od oglądania erotyki człowiek robi się zbrodniarzem natomiast filmy lecące w porze największej oglądalności gdzie zabicie człowieka to mały pikuś robią z ludzi patriotów (no bo skoro przeciwko temu nikt nie protestuje, to zdaje się czemuś to ma służyć). Ciekaw jestem jakby świat wyglądał jakby zamiast wszystkich filmów dla twardzieli powstały filmy z fiku miku, i gdyby ta głupia moralność dopuszczała seks nawet w “najohydniejszej” formie zamiast jebanego zabijania.
Oczywiście odpowiedź jest bardzo prosta, tylko gdzie by się to opłaciło wszelkim władzą i kościołowi. Ludzie zamiast iść na wojny woleli by sobie podymać, zamiast walczyć o jedyne słuszne poglądy woleli by podymać itd. itp.
A wracając do brzydkich babsztyli - wiem że nie będę oryginalny no ale cóż ino taka interpretacja mi się nasuwa. Panie te powinny sobie wynająć jakiego boskiego żigolaka i sprawdzić jak wygląda to w autopsji. Wtedy będą miały o wiele szerszy pogląd na tę sprawę. To jedno a drugie jeszcze bardziej prozaiczna sprawa: czyżby odwieczny ludzki problem zazdrości? Że laska na pornosie może założyć nogi za uszy a pani przewodnicząca to nawet uklęknąć nie może bo ją w krzyżu łupie? Że laski na pornosach mają to czego ona nigdy nie miała albo jeżeli już miała to w bardzo kiepskim wydaniu? Że w końcu tłumy samców wzdychają z zwierzęcym pożądaniem w kierunku pornogwiazdek co pornoprzeciwniczkom raczej nigdy się nie zdarzy? Jakby powiedział mój idol Janek: Ja tylko pytam.

12345 1 głos(ów), średnia: 5
Loading ... Loading ...

Komentarzy