Warning: fopen(/home/patryk/public_html/blog/wp-content/backup/.htaccess) [function.fopen]: failed to open stream: No such file or directory in /www/global/qatryk/wp-content/plugins/backupwordpress/functions.php on line 377
Cannot open file (/home/patryk/public_html/blog/wp-content/backup/.htaccess)
Warning: fwrite(): supplied argument is not a valid stream resource in /www/global/qatryk/wp-content/plugins/backupwordpress/functions.php on line 381
Cannot write to file (/home/patryk/public_html/blog/wp-content/backup/.htaccess)
Warning: fclose(): supplied argument is not a valid stream resource in /www/global/qatryk/wp-content/plugins/backupwordpress/functions.php on line 385
2006 czerwiec Archiwa » Qatrykowe boje

Archiwa dla czerwiec, 2006

gdyby był to inaczej by wymyślił

Notka będzie z cyklu długich i nudnych, więc jak komuś się nie chce niech nie czyta - i tak nic ciekawego się nie dowiesz:>

Od dłuższego czasu zbierałem się aby napisać coś o bogu (mówiłem że będę nudził:>).
Chciałem wymyślić coś sensownego, coś co w prosty sposób pozwoli mi ten fenomen zrozumieć.
Zacznijmy od pewnego cytatu który przez przypadek wpadł mi do umysłu przeglądając mądrości innych “pisarzy” internetowych, a który to już kiedyś przewinął się niepostrzeżenie w moich wędrówkach za wiedzą.
Swego czasu chadzał sobie po świecie matematyk i fizyk - nijaki Laplace. Pisał całkiem niegłupie rzeczy, że i Napoleon postanowił sobie je przeczytać. Kiedy spotkali się, Napoleon troszkę sfrustrowany i zniesmaczony dziełem zapytał się Laplace’a dlaczego w jego dziele nie ma nawet wzmianki o bogu. Na to szybko i z całkowitym spokojem astronom odparł: “Sire, ta hipoteza nie jest mi potrzebna.”
I tu mógłbym się rozwodzić nad tym że nauka opiera się tylko na dowodach, na faktach i niezależnie od istnienia innych faktów (boga) bez konkretnych dowodów, do niczego nie są one potrzebne. Oczywiście przy założeniu że nie mają one wpływu na wcześniej odkryte prawdy. Przy czym nawet jeżeli mają one wpływ na to co potwierdzone empirią, nie przestaje to być faktem nadal działającym. Tak jak fizyka klasyczna. To że odkrywamy dalej, wiemy że rzeczywistość działa jednak nieco inaczej, że przechodząc do mikroświata zaczyna się rzeczywistość kwantowa, nie umniejsza zasadności klasycznych równań. Co najwyżej ogranicza ich zastosowanie, albo raczej pozostawia im swoje zastosowanie pierwotne. W każdym razie
nauka potrzebuje faktów potwierdzalnych i powtarzalnych, a przy tym najprostszych jakie w danej sytuacji mogą zaistnieć. I paradoksalnie teorie które wykluwają się w głowach fizyków takie jak tunele czasoprzestrzenne, światy równoległe, ciemna materia i energia, czy też teorie strun są w porównaniu z tym pewnikiem jakim dla znamienitej większości obywateli świata jest bóg, najzupełniej banalnymi i niezbyt skomplikowanymi hipotezami. Więc do czego bóg?
I tak jak zacząłem mógłbym się nad tym rozwodzić podając kolejne przykłady i argumenty, ale wydaje mi się to bez sensu. W zamian pobluźnie sobie trochę.
Codziennie w zależności od potrzeb każdy doświadcza tego stanu jakim jest sen. Oprócz paru wyjątków, kiedy to sen wydaje się jawą, kiedy budząc się pamiętamy jakież to nasz umysł zafundował nam rozrywki podczas odpoczynku, przeważnie wstając rano nie za bardzo pamiętamy co z nami się działo. Czyli ogólnie, to kim jesteśmy, jak myślimy i wszystko to w jaki sposób przeżywamy rzeczywistość po prostu się wyłącza. Freud zapewne zacząłby w tym miejscu wykład o podświadomości itd. itp. Pomińmy to, bo cóż nam z podświadomości kiedy jest ona dla nas niedostępna, niezależnie czy ma wpływ czy też nie ma wpływu na to kim jesteśmy.
W ramach dygresji: sen nie jest jedynym “wyłącznikiem”, można uciec się do paru głębszych i efekt podobny. Rano się budzimy i tak jakbyśmy “niebyli” od tego któregoś z rzędu. Co nam z tego co się z nami działo skoro nie mieliśmy na to wpływu. Ba, możemy wtedy dostać w zęby i o ile osiągnęliśmy wcześniej odpowiedni stan też nie będziemy wiedzieli o tym, aż nie spojrzymy z rana w lustro. Kiedy się umiera to pewnie jest podobnie. Największe uduchowione głowy z tym nie polemizują (tak mi się przynajmniej wydaje). Czyli jeżeli jest coś takiego jak dusza, to przecież nie jest to nasza ja. Nawet zakładając że to jakimi torami pędzą nasze myśli, jest tylko częścią duszy, albo raczej jej pochodną, to chyba interesem duszy powinno być abyśmy robili tak a nie inaczej, tak jak chce bóg.
Do czego dążę, jeżeli się drogi Czytelniku jeszcze nie domyśliłeś. Otóż z tego wszystkiego nasuwa mi się prosty wniosek. Skoro zasypiam i nie jestem świadomy, a skoro nie jestem świadomy nie odczuwam, nie istotne są dla mnie cierpienia podświadomości i jedynym oznakiem takowych jest ewentualna zalana potem pobudka, to przecież nie będzie to stanowiło dla mnie żadnego problemu.
Gdyby bóg istniał, gdyby chciał faktycznie abyśmy od początku do końca odpowiadali za swe czyny, gdyby w końcu miało być tak że ktoś mnie ma sądzić za cokolwiek, to w końcu musiałbym posiadać TĄ samą świadomość którą mam tu. A przecież świadomość jest niczym innym jak miliardami impulsów przekazywanych w skomplikowanej sieci neuronów. Jakby ktoś poszperał w różnych przypadkach klinicznych, znalazłby ludzi którzy strzeliwszy sobie w łeb i mimo to przeżywszy byli potem zupełnie innymi ludźmi, ludzi którzy mając raka mózgu z dnia na dzień myśleli w zupełnie inny sposób, ludzi którzy po wypadkach żyli jeszcze długo a mimo to na skutek obrażeń sieci neuronowej myśleli i postępowali zupełnie inaczej, de facto byli zupełnie innymi osobami. Ci ludzie “z przed” po prostu umierali albo raczej odchodzili w zapomnienie.
Zakładając istnienie boga i duszy, musielibyśmy założyć również albo wielką ignorancje i głupotę stwórcy, albo też to że życie na tym ziemskim padole to taka gra w kości które rzuca dusza, i innego wpływu na nasze życie nie ma. Dla nas to i tak bez znaczenia bo przecież nikt w niebie czy piekle nie będzie… myślał, a przecież myśl jest podstawą naszego odczuwania rzeczywistości.
Tak czy inaczej nie mówie że mam racje. Nie mam tak jak wielu ludzi na nią monopolu.
W pewnym niezbyt ambitnym choć fajnie się oglądającym filmie jakim jest „Zabójcza broń” pada taki tekst:
- Bóg mnie musi nienawidzić.
- Odwdzięcz się tym samym. Mi pomaga.

Mi wystarczy ignorowanie. Niezależnie od tego czy jest czy go nie ma, czy umrę i będę świadom tak jak tu albo nawet i bardziej, nie ma to najmniejszego znaczenia. Gdyby był to i tak chyba nie miałby mi mego życia za złe. Ale o tym w następnym odcinku…

Chyba wystarczy filozowania na dziś. Zaraz znajdę coś miłego, łatwego i przyjemnego w odbiorze coby jak najszybciej zatrzeć aktualność tych dywagacji.

12345 3 głos(ów), średnia: 2.33
Loading ... Loading ...

Komentarz

Polak (nie) potrafi czyli prasówka

Debilność rzeczywistości tworzonej przez debili a wykorzystywanej przez cwaniaków (czyt: polaków).
Już nawet nie chce mi się komentować. Tu o tym jak olać darmozjadów, a tu o tym że w polsce biednie i że pracy nie ma, i że w ogóle ludzi są uciskani bo ktoś im chciałby prace dać.

Fajnie że moge czasem znaleźć takie miejsce jak to. Jakoś jakby inna rzeczywistość. Taka pozytywnie odjechana, choć lat wiele odległa.

12345 1 głos(ów), średnia: 4
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Najgłupsza piosenka na ziemi

Miało już dziś nic nie być ale zwiedzałem zakamarki sieci i się doigrałem. Wiem że stare ale… Tu znalazłem to (a tu wersja audio).
Najlepsze jest to:

A że sen sprawi, że nie będziesz więcej spał zanim jawą nie staną się sny.

Większego debilizmu nie słyszałem. No chyba że poprostu niedościgniony intelekt autora jest.

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Historia dobrych dziejów

Kilka ładnych postów temu wywołałem, zdaje się, wilka z lasu.
Tak to już jest że jak się człowiek przyzwyczaj że wszystko gra, to ma jakąś cholerną skłonność do tępienia zmysłów, do ignorowania niebezpieczeństwo. I potem traci laptopoka w debilny sposób.
Żem się jednak otrząsnął, bo laptok to rzecz nabyta, popracuje kilka miechów i kupie sobie nowego. Kompromitujące materiały trzymam na stacjonarnym więc żal mniejszy:>
Kolejna lekcja - świat przeważnie jak sprawia pozory łaskawego prędzej czy później znajdzie sposób na danie kopa w dupe. Bolesnego kopa. Tym razem udało mu się to jedynie na kilka dni, jednak w zdecydowany sposób przypomniał mi o tym że otaczająca rzeczywistość, choćby nie wiadomo jak się chciało odizolować od kurestwa, nie jest idealna.
Dużo tematów się nazbierało, ale może to i dobrze żem zrobił sobie odpoczynek od tego wytłuszczania myśli.
Wracając jeszcze na chwile do tematu. Coby nie mieć wyrzutów że nie zrobiłem wszystkiego aby naprawić swoją głupote, udałem się w celu zgłoszenia przestępstwa do komendy policji. Odczekałem radośnie godzine, po czym pan spisał najistotniejsze dane i przepadł na kolejne pół godziny. Gdy wrócił zabrał mnie ze sobą w celu zapisania zeznania. Jak debilnie brzmiało to co powiedziałem a pan zapisał przytaczał nie będę. Na porzegnanie nie omieszkał stwierdzić iż sprawa jest beznadziejna:> Miałem jednak zadzwonić i dowiedzieć się którz będzie prowadził moją sprawę. W międzyczasie, koleżanka w pracy chciała troszeczkę wyręczyć mundurków i zadzwoniła do tego klubu gdzie zbrodnia została dokonana, w celu zasięgnięcia informacji od niczego nie podejrzewającej recepcjonistki na temat monitoringu. Okazało się że monitoring a i owszem jest na całym terenie. Radośnie pobiegłem do organizatorki imprezy z ramienia mojej firmy, w celu poinformowania jej o tym fakcie. Ona zadzwoniła i faktycznie okazało się że monitoring jest o czym jakoś tak zapomniało się właścicielowi powiedzieć wcześniej, przy czym monitoring obejmuje jedynie sam budynek a nie ogródek gdzie impreza ów się odbyła. Nic to jeżeli ktoś wynosił szansa była iż przyuważe swoją własność. Monitoringiem ponoć zajmuje się firma zewnętrzna, przez co musieliśmy poczekać dzień na zgranie nam zarejestrowanego materiału.
Jakżem wielce NIE był zdumiony gdy następnego dnia okazało się że monitoring w dniu imprezy akurat był wyłączony. Ale to jeszcze nie koniec. Jakżem się uśmiał w duchu kiedy zadzwoniłem do pani prowadzącej moją sprawę i poinformowałem ją o powyższym. Otóż pani najpierw zanim doszedłem do głosu oznajmiła mi: “tia. nie, wie Pan sprawa beznadziejna”. Kiedy opowiedziałem co wyżej, wcale a wcale nie byłem zaskoczony gdy pani policjantka poprosiła mnie o numer do lokalu, który nota bene podałem za pierwszym razem temu miłemu policjantowi wraz z adresem i innymi mniej istotnymi szczegółami i powiedziała coś w stylu: “to se zadzwonie i się zapytam o co chodzi z tym monitoringiem”.
Konkluzja jest taka: jak już przyjdzie wam do łba iść na impreze z laptokiem, narąbać się a potem zapomnieć o plecaku po czym wracać się po niego i usłyszeć od przemiłego pana z obsługi iż nikt nic nie wie, nikt nic nie widział, to zamiast iść następnego dnia na policjie łapcie czym prędzej jakiś misiów z dzielnicy i zaproponujcie jakąś wymianę np tysiak za laptoka. Prawdopodobieństwo że się znajdzie wynosić będzie najpewniej 100% minus to prawdopodobieństwo że znajdzie go policja.
Ja o tą mądrość bogatszy jestem dopiero teraz.

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarzy

żałoba

Przez jakieś kilka dni prawdopodobnie nie będę tu nic pisał, bom w żałobie. Straciłem przyjaciela. Jakiś skurwysyn wykorzystał chwile słabości Qatryka i zajebał mu laptopa. Nic to żem stracił kilka tysiaków. Bywa. Ale wartość mentalna przedmiotów oraz danych zajebanych (bo przy okazji straciłem plecak z pomniejszymi dobrami) stanowi o największym rozgoryczeniu Qatryka.
Pozdrawiam wszystkie chuje które ważą się podpierdalać ludziom w tak perfidny sposób cokolwiek. Coby wam ręce usychały.

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarzy

jestem (anty) lewak

Ten nawias ode mnie. Bo ostatnio to jedno co można wywnioskować to to że coraz bardziej zbaczam na “złą” stronę. Ale tak to jest jak właśnie w “Welwetowych Swetrach”. Kiedy rozlegną się strzały po którejś stronie trzeba stanąć. Jak nie to postawią cie inni. Wiem, wiem. Gdzie strzały. Ano jak dla mnie od dawna strzelają. Strzelają zresztą od zawsze. I przeważnie tak to już jest w tym chorym kraju że zawsze we mnie, i że zawsze stoje po tej słabszej stronie.
Bardzo chętnie porozpisywałbym się o głupocie lewicowców i ich światopoglądu (albo jeszcze chętniej wyprowadziłbym z błędu kilku pseudolewicowców którym się wydaje że są lewicowcami). Chętnie pośmiałbym się z tych biednych licealistów którzy pod ministerstwem edukacji protestowali tak naprawdę przeciwko demokracji. Z miłą chęcią odnajdywałbym utopijność w socjalistyczno lewicowych jak i liberalno lewicowych poglądach, a przez co niewzruszenie kruszył ich podstawy. Z nieskrywaną satysfakcją obraziłbym się na profesora Geremka za to że zamiast prać brudy w własnym gronie skarży się innym. Tylko że niestety jest tak że ten świat to ciągła cholerna “Antygona”.
Z tego powodu właśnie zawsze stanę po stronie rebeli. Najsmutniejsze jest to że wiele osób macha na wszystko ręką. I z wielką radością chciałbym się obudzić kiedyś, powiedzieć że się myliłem, a ci co machali łapą aby wcale a wcale nie obudzili się wtedy z tą łapą w przysłowiowym nocniku.
Jeden jest plus całej tej sytuacji. Nigdy jakoś nie miałem w tę stronę zamiłowania, ale przez to moje schizobredzenie podszkoliłem się trochę z historii. O wielu fascynujących początkach się dowiedziałem bardzo interesujących informacji. Lenin, Castro, Hitler, Franco, Pinochet. Ciekawi ludzie to byli. Dzięki nim i ich historiom jakieś mam niesamowite przeświadczenie że ci co to mówią żem lewak obudzą się kiedyś po pache w siuśkach.

A z drugiej strony. Z drugiej strony wystarczy spojrzeć np na takie “cudo”. Perfidność samego adresu tego kogoś, jego mylenia wszelkich pojęć, kompletny brak zrozumienia innych a wreszcie ignorowania odwiedzających i niewygodnych komentarzy. Czyżby świętość tego miejsca (które bazuje tak naprawdę na oszustwie) nie pozwalała przedstawić zakazanego poglądu.
Otóż moim mili niezdecydowani. Tacy ludzie jak ten a?teista staną się prawdopodobnie głównymi ideologami IV RP XXI wieku.
A o czym pisze. Ano ten kolejny miły chrześcijanin coś tam z swego jedynie słusznego poglądu pozwolił sobie umieścić w komentarzu do jednego z moich postów (zdaje się o zamknięciu La Madame - ale nie to jest ważne). Pozwoliłem odwiedzić sobie jego stronę i wpis na temat gejów. Na początku czytając na szybko i patrzając na adres troszkę poczułem się dziwnie, że niby ktoś kto ma w adresie ateista pisze takie “mądrości”. Nic to przeczytałem dalej, i w sumie prawdopodobnie popolemizowałbym sobie na temat śmierdzenia odbytu (zresztą w sumie nie omieszkałem i tego uczynić), jednak najbardziej zabolało mnie coś co z miłą chęcią przypisuje swojej osobie (choć nie zawsze najlepiej mi to wychodzi). Otóż kolejny miły chrześcijanim wykorzystujący naiwność niewiernych poprzez zachęcenie ich do odwiedzania swego przybytku tym wiarołomnym adresem, z zapewne wrodzoną sobie erudycją zaczął mieszać pojęcie hedonizmu z zwierzęcymi instynktami, niepochamowanymi żądzami i jeszcze kilkoma innymi. No więc uprzejmie chciałem go poinformować że przecież hedonizm to zachwyt na światem, każdym dniem. Że hedonizm to dążenie do satysfakcji jednostki ale nie kosztem innych. Że hedonista a i owszem co i róż posuwa się dalej i dalej, w swych dążeniach do szczęścia ale nie oznacza to zaraz jedzenia kupy. No i tak dalej o czym tu już kilka razy w ten czy inny sposób napisałem, i prawdopodobnie nie raz jeszcze napisze. No więc co zrobił uprzejmy i miły chrześcijanin? Zamiast wyprowadzić mnie z błędu, sprowadzić na dobrą drogę, a przynajmniej spróbować mnie nawrócić z tych nieczystych i przeczących wielkości i miłości boga poglądów, poprostu nie pozwolił na pojawienie się moich satanistycznych komentarzy.

Chciałbym się pomodlić do boga coby nie dopuścił aby za niedługo nie było przypadkiem całej masy takich miłych i uprzejmych chrześcijan, którzy będą mieli troche więcej narzędzi sprowadzania moich poglądów do tych jedynie słusznych, niż tylko przycisk delete na swojej stronie. Choć boje się trochę bo skoro ci chrześcijanie tacy mili i uprzejmi to jaki musi wspaniałomyślny być ich bóg.

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarzy

O piłce pozytywnie

A raczej o jednym takim co to na bramce stał. Przeczytajcie koniecznie. Normalnie po raz pierwszy widze aby piłkarz nie tłumaczył się głupio, a że to nóżka bolała, a że to wina trenera, a że coś tam.
Naszej reprezentacji życzę coby nie strzeliła żadnego gola również za te 4 dni. Może cokolwiek zmieni to w mentalności listkiewiczów i takich tam. A i pośmiać się będę mógł z rozżalonych mordek rodaków.

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Paszport

Dziś od dawien dawna odwiedziłem urząd. Aby wyjechać zagramanice, spokojnym o to że nie zostanę cofnięty na jakiejś granicy, choć przepisy w UE mówią jasno że mogę poruszać się w jej obrębie na dowodzie, wolę zapobiec nadgorliwości jakiego pana w mundurku, i paszport mieć.
No więc udałem się do odpowiedniego miejsca, poprzedzając to najpierw udaniem się do fotografa, a następnie na poczta, i jeszcze do banku po znaczek skarbowy.
Co tu dużo gadać stałem w kolejce poruszającej się z prędkością jeden osobnik na 15 minut:>
I w sumie prawdopodbnie popadłbym w frustracje, tak jak niejeden z uczestników kolejki, gdyby nie to że rzadko bywam w takich przybytkach i potrafktowałem to jako wyprawe folklorystyczną do skansenu. Skansenu Europy. Ciekawe jest poobserwować ludzkie reakcje, i powód takowych w postaci kretynizmu urzędniczego.
No więc tak: dwie panie mają za zadanie obsłużyć klientów z trzech dzielnic. Oczywiście jakiś sprytny mądrala wpadł na pomysł aby były to dzielnice największe. W ten sposób głupi mieszkańcy zamiast zadbać za wczasu o ten dokument, niech sobie przed wakacjami postoją. Z drugiej strony duch socjalizmu w narodzie nie ginie i zaraz stworzył się komitet kolejkowy. I każdy pod nosem burczy.
Był jeszcze jeden powód dla którego mi było wesoło: spotkałem kumpla który siedział tam już jakiś czas, wziął moje dokumenty i po niecałych 2 godzinach zrobiłem temu skansenowi papa. Prawdopodobnie przy 4 godzinie czekania zacząłbym rzucać niewybrednymi uwagami. Nie ma to jak qatrykowy fart.

W międzyczasie wyszedłem na papieroska. Tak się złożyło że podobnie zrobiła pewna pani, porosiła o ogień no i gadka się zaczeła. Panna właśnie przyjechała na tydzień do Polski z Irlandii. Tak się uczyła, a aktualnie znalazła robote. Nie wiem co konkretniem, bo aż tak jej życia nie zgłębiałem. W każdym razie zdradziła mi prawdę oczywistą że za to co robi tam tu dostałaby 10 razy mniej. Najciekawsze było to że gdy wróciła tu była bardzo zaskoczona. Po ponad roku zapomniała o Polskim syfie, dziurawych ulicach, szarych budynkach, i przygnębionych mordach rodaków na ulicy. Gdy to wszystko ponownie zobaczyła, podobno kompletnie nie mogła zrozumieć o co chodzi.
A chodzi o to że dopóki w urzędzie będzie się stało po 5 godzin żeby złożyć cholerne podanie o paszport, dopóki w przychodni stado babć będzie koczowało od 7 rano na pana doktora bo pan doktor jest jeden na tysiąc babć i obsługuje tylko w dni nieparzyste a po numerek trzeba się stawić osobiście, dopóki nikt nie wywali na zbity pysk wszystkich partaczy i kombinatorów z instytucji zajmujących się rozdawnictwem publicznych pieniędzy, dopóki mili osłowie będą się zajmowali duperalami typu kto kogo 30 lat temu podpierdolił, dopóty na ulicy będą przetacząc się smutni ludzie z udręczonymi mordkami, i co gorsza coraz starszymi bo nikt przy zdrowych zmysłach w tym syfie nie będzie mieszkał. Nawet patrioci.

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Kto bandyta a kto obywatel.

Jak dobrze że nasza wspaniała policja reaguje na wybryki bandziorów.

Wzorowa interwencja przeciwko bandytom

Należy się cieszyć że prawi obywatele, mogą spokojnie manifestować swoje niezadowolenie.

Wzorowi obywatele

Przy okazji zapewnić im można troche rozrywki na poziomie bez żadnych konsekwencji:
Górnicze party

A bandytów do suki:
Narkomani i bluźniercy wzorowo karani

12345 2 głos(ów), średnia: 5
Loading ... Loading ...

Komentarz

Wonderfull Life

“Życie jest piękne, ale niestety trzeba umieć z tego korzystać” Jan Himilsbach

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarz