Politycy w każdej konstelacji (coby nie używać pewnego słowa na u) mają zasadniczy problem: doszukują się spisków tam gdzie ich nie ma a tam gdzie są sprawy co najwyżej traktują jako zwykłe przestępstwa. Nie ważne czy to lewica czy prawica, choć w tym miejscu muszę się mierzyć mimo wszystko z tą drugą.
Jakże kuszące jest stwierdzenie że za całe zło świata odpowiedzialna jest tajna spiskowa grupa która w zmowie chce opanować rządy nad społeczeństwem. Od zawsze tak było, najpierw za zło byli tępieni chrześcijanie (choć w tym akurat Rzymianie, patrząc z perspektywy, zdaje się mieli racje), potem już knuto spiski bardziej wysublimowane typu Templariusze, czy przede wszystkim masoni. Następnie coś się stało że ukryte stowarzyszenia panujące nad światem były chyba za bardzo skomplikowane dla przeciętnego członka ludzkości więc pewien pan wymyślił żydów. W ostatnich czasach stare duchy się jednak ponownie odzywają. Oczywiście parafrazując dowcip o paralotniarzu który rozbił się na pałacu kultury, jaki kraj takie loże spiskowe.
W naszym przepięknym kraju loże ostatni stanowią Michnik, Subotić, Tusk, Mazur, Balcerowicz, Żagiel, Wałęsa, Kuna, Rokita, Wiatr, Kulczyk, Żemek, Solorz, Lesiak, Walter no i jeszcze kilkunastu innych (ciekawe jest to że na tych listach jakoś brakuje panów Milera, Oleksego, Kwaśniewskiego, Janika - czyżby trupy nie były pociągające?).
Proste prawda?
Rzecz w tym że wbrew temu co piszą znamienici prawicowi publicyści chyba “troszkę” za daleko to idzie.
Nigdy nie pokuszę się o stwierdzenie że nic wielkiego się nie stało, że w taki czy inny sposób ktoś nie próbuje mydlić oczu. Że Papała to niby przez przypadek został odstrzelony. O nie. Prawda zapewne jest o wiele bardziej mroczna, chodzi jednak jakby to powiedział pan prezydent semantykę. Co innego jest wmawiać i rysować obraz ludziom że tacy to a tacy panowie knuli spiski przy jednym stoliku, a co innego jest łapać bandytów. Ja mogę jedynie sobie gdybać co i jak. Że przez taki czy inny błąd po 90 roku cały ten syf wybija cyklicznie jak przepełnione szambo. Tylko że to jest tak że z dzisiejszej perspektywy wydarzenia z minionych lat mogą budzić podejrzenia i przynajmniej podchodzą pod określenie karygodnych błędów. Z drugiej strony nie za bardzo pamiętam tamte czasy a jedyne z czego sobie zdaje sprawę że były to czasy co najmniej dziwne i należąc do zupełnie innej epoki, której nie podejmę się oceniać. Tzn. nie podejmę się oceniać takich czy innych wydarzeń i ich uwarunkowań. Mogę co najwyżej stwierdzić że bardzo nie chciałbym żyć w takim kraju gdzie nie wiadomo kto jest kto, a przede wszystkim bandyci żyją wykwintnie z moich podatków.
Takie czy inne powiązania na skraju prawa istniały i istnieją teraz zapewne w jeszcze bardziej zakamuflowany sposób. Ale do cholery nie wydaje mi się żeby to było aż tak proste. Każdy bandyta kombinuje aby ugrać jak najwięcej dla siebie i układając się z innym bandytą widzi w tym przede wszystkim swój interes. Powiązania i koneksje tak jak w biznesie są tak samo obecne w polityce i w zwykłej bandyterce, i zapewne wszystkie przenikają się nawzajem. Cała paranoja polega jednak na tym że niebawem okaże się że zabójstwo Papały zlecił Balcerowicz.
Rzecz w tym że we wszystkim trzeba znać umiar. Że na światło dzienne trzeba wyciągać jedynie to co jest w pełni potwierdzone. Rzecz również w tym że pewne mechanizmy choćby nie wiem jak skurwysyńskie nigdy nie powinny być wyciągane na wierzch, a co więcej powinni się posługiwać nimi najświętsi politycy. Wchodząc do bagna stajesz się jego częścią a gdy będziesz próbował z nim walczyć nieuchronnie czeka cię porażka.
Jeżeli się chce państwa praworządnego trzeba karty rozdawać w wielu przypadkach pod stołem, inaczej konsekwencją będzie niechlubna śmierć czy to fizyczna czy tylko polityczna. O tym przekonali się panowie Kaczyńscy już raz w pewną noc i nie za bardzo rozumiem czemu ponownie powtarzają te same błędy.
Zatem niech pan Ziobro szuka jak najwytrwalej faktycznego układu koneksji które doprowadziły do śmierci Papały. Ale niech to będzie szukanie efektywne a nie medialne.
Kiedyś pan Urbański (o czym już jakiś czas temu pisałem) porównał nasz wspaniały rząd do rządu Regana. Zasadnicza różnica, która wyłania się z perspektywy tych kilku miesięcy między jednym a drugim jest taka że Regan nie zwalczał układów tam gdzie ich nie było. Co więcej zdecydowanie wzmacniał niezależność organów które istniały i miały podstawy do tego aby być niezależnymi. Regan nie burzył - on co najwyżej restrukturyzował i budował, pozostawiając chore obszary śmierci naturalnej. A faktyczne układy niszczył bardzo po cichu tak aby nikt się nie zorientował.
Wydaje mi się że nasz rząd w pewien sposób próbuje to naśladować. Odciągając Darwinem i innymi głupotami uwagę od rzeczy ważniejszych. Jednak jakoś tak semantycznie im to nie wychodzi i tylko błaźnią się przeokrutnie.
Bo przecież nie o to chodzi aby w jednym miejscu zniszczyć coś co jest dla przyszłości o wiele istotniejsze niż zagadki przeszłości. Skurwysyny pomrą prędzej czy później ale przez gmeranie w umysłach, antagonizowanie z resztą świata oraz nobilitowanie głupoty, chamstwa i braku honoru przekreśli się perspektywę wielu pokoleń. A to o wiele trudniej naprawić niż rozwiązać zagadki przeszłości.
A skończyć się może tym że zamieszkiwać będzie tu populacja starszych sfrustrowanych ludzi i garstka zideologizowanej młodzieży… wszech. Czego sobie nie życzę.