Właśnie zasmuciłem się pewną informacją którą z rozpaczą dostarcza gazeta.pl. Poszukałem sobie źródła.
Wszystko pięknie ale mam wątpliwości. Młodzi libertarianie piszą sobie coś takiego:
Domagając się zwiększenia ulgi, przyczyniają się jednak do przedłużenia agonii monopolisty PKP, które zostały tylko zdecentralizowane pod pozorem urynkowienia sektora kolejowego.
W jaki sposób przedłuża to agonie PKP? Raczej powiedziałbym że tylko by przyśpieszyło. Ludzie przymykają oko jak im się kradnie po złotówce - tak jest ze wszystkimi podatkami. PKP okrada każdego a przez to że ten moloch nie jest prywatyzowany i co za tym idzie restrukturyzowany, jego śmierć jest bliżej niż dalej. Ulgi w takiej formie w jakiej są i jakie proponuje Parlament Studentów tak naprawdę przyśpieszą krach takiego systemu bo żaden rząd nigdy nie zrobi nic z taką firmą która przynosi niewielkie straty a tym bardziej gdyby mógł na niej zarabiać. Głównym problemem PKP nie są ulgi a utrzymywanie deficytowych linii oraz takie kwiatki jak Włoszczowa. I tu jest sabaka pogrzebana. Ulga przynosi większe straty tylko tam gdzie straty takie byłyby nawet bez ulg.
Błędne jest też mniemanie że ulgi to jakiś wymysł państwowego molochu. Weźmy na ten przykład Polski Express który zdaje się jednak jest firmą prywatną. Jakoś nie przeszkadza im to mieć ulg dla studentów i seniorów. Z czego to wynika? Ano między innymi z tego powodu że częstotliwość podróży tych grup jest wysoka. Jeżeli student ma wydać 50 złoty na jeden przejazd to będzie się zastanawiał. Gdy jednak będzie miał pojechać za 30 zl to pojedzie już 2 razy. Oczywiście jedzie się przeważnie do domu i spowrotem. Czyli kalkulacja jest prosta. Jadę do mojego Pipidóka raz na miesiąc za 100 zl, albo dwa razy w miesiącu za 120 zl. 20 złoty to czysty zysk dla przewoźnika, bo autobus kursuje niezależnie czy student nim pojedzie czy też nie.
Ponadto jakim niby to prawem uciskany ma być student? Że co bo łba nie wychyli i nie będzie napieprzał w URM kamieniami bo jako takiej kultury łyknął (albo ma tak przepalony mózg że mu się dupy nie będzie chciało ruszyć - jedno z dwojga:>). Założę się że mojej kieszeni znaczną ulgę przyniosłoby raczej rozprawienie się z panami spod znaku kilofa i fedrowania. Wtedy może i mógłbym się zgodzić że PKP powinno w takiej formie umierać dużej.
Tak przy okazji studentów i nauki. Przerażające jest to że wielu liberałów i libertarian co i róż wyskakuje z pomysłami o zlikwidowaniu bezpłatnego szkolnictwa wyższego, dając wyświechtane przykłady z Hameryki. Zapominają przy tym że Hamerykańskie kadry to przeważnie ludzie kupieni z Europy. A dlaczego kupieni bo ich było na to stać. Tam się kiedyś kręciło wszystko jak należy, najpierw kase zarobili a potem jako że zdawali sobie sprawę że są głupi i nic poza fedrowaniem nie umieją, co w rozwoju społeczeństwa i powiększaniu dobrobytu nie za bardzo pomaga, kupili sobie naukowców. Nas na naukowców nie stać a czasy już nie te żeby dorobić się na fedrowaniu i robieniu blach pancernych. Dlatego wszyscy wbrew wolnorynkowej prawdzie powinni się zrzucać aby tłumoków było w Polszy coraz mniej. Oczywiście sposób jaki dzieje się to teraz woła o pomstę. Zresztą nawet sami Hamerykanie przeznaczją na nauke z pieniędzy państwowych procentowo prawdopodobnie kilkadziesiąt razy więcej PKB niż my, o tym ile to w gotówce jest nie wspomnie (poza tym że gdzieś przeczytałem że ostatnio na pewien kościółek państwo rzuciło 40 baniek podczas gdy wszystkie uczelnie mają dotacji na poziomi 200 baniek:>). Zdrowy rozsądek jeżeli już ktoś uważa się za liberała nakazuje najpierw rozpieprzyć wszystkie struktury które tak naprawdę grabią ludzi a później zabierać się za mniej dokuczliwe mechanizmu.
Jeżeli ulgi w PKP nie wlezą zgodnie z tym czego pragną ci wspaniali młodzi libertarianie, to przyjdzie jakiś kolejny rządowy pucybut który wcale a wcale nie obniży cen wszystkich biletów i tylko będzie wyżymał z podróżnych kolejne złotówki.
Żeby być libertarianinem zawsze zdawało mi się że trzeba widzieć wszelkie mechanizmy i konsekwencje które zostaną poruszone podczas takich czy innych zmian, i jasno widzieć co można zmieniać a co choć przeczy wyznawanym zasadą należałoby jednak umacniać. Widać na polskim placu zabaw nawet libertarianie są jacyś nie ten teges.
ps
pod wspomnianym oświadczeniem (”ktoś czerwonym sprayem”):
Puknijcie się w swoje zdeubekizowane główki forpoczto ksenofobicznej armii ciemnogrodu !



qatryk:


