Warning: fopen(/home/patryk/public_html/blog/wp-content/backup/.htaccess) [function.fopen]: failed to open stream: No such file or directory in /www/global/qatryk/wp-content/plugins/backupwordpress/functions.php on line 377
Cannot open file (/home/patryk/public_html/blog/wp-content/backup/.htaccess)
Warning: fwrite(): supplied argument is not a valid stream resource in /www/global/qatryk/wp-content/plugins/backupwordpress/functions.php on line 381
Cannot write to file (/home/patryk/public_html/blog/wp-content/backup/.htaccess)
Warning: fclose(): supplied argument is not a valid stream resource in /www/global/qatryk/wp-content/plugins/backupwordpress/functions.php on line 385
2007 luty Archiwa » Qatrykowe boje

Archiwa dla luty, 2007

intermiszyn

A dla tych co im się nie chce czytać tego długaśnego wywodu niżej Sexbomba i WOLNOŚĆ (choć tylko fragment co nie za bardzo godzi się z tytułem piosenki ale nich im będzie - pewnie wydafca zabronił:>)

Nie daj się gnoić i poniżać
Ani bezkarnie wyzyskiwać
Gdzieś za to właśnie ludzie giną
I za to oblewają ich benzyną

To właśnie wolność
wolności nie da się klonować
To właśnie wolność

Chleb nie smakuje tak jak ona
To właśnie wolność
To najpiękniejszy z wszystkich snów
Nie podzielisz jej na pół

Musisz zrozumieć co ci powiem
Wszystko rozważyć w swojej głowie
Gdzieś za to właśnie ludzie giną
I za to oblewają się benzyną

12345 1 głos(ów), średnia: 3
Loading ... Loading ...

Komentarz

Monarchia, dupokracja i pewna utopia

Coś mi zawsze nie grało z tą monarchią. Część liberałów (libertarian) uważa monarchie za wybawienie a mi to cały czas jakoś nie pasuje.
Niby coś w tym jest. Monarchiści głoszą, zgodnie z wolnościowo - kapitalistycznymi prawdami, że państwo winno mieć właściciela. Monarchia oczywiście powinna być dziedziczna inaczej z ideami kapitalizmu i prawa naturalnego nie miałaby nic wspólnego i tak jak to bywało w historii doprowadziłaby do jeszcze większego rozkładu państwa. Monarcha który wie że jego potomstwo odziedziczy po nim rządy nad królestwem będzie o królestwo czyli swoją własność po prostu dbał. Ba, monarchiści dopuszczają nawet że od czasu do czasu może zdarzyć się zły król. Po nim jednak przyjdzie następny który wyprowadzi krainę na prostą. I tu zaczynają się moje obawy. Władza deprawuje. Władza absolutna odrywa powoli stopy od ziemi a co gorsza ma skłonności do ograniczania wolności poddanym i despotyzmu. A przecież nie o to chodzi. Przyglądając się historii na tyle ile ją znam (a znam kiepsko więc mogę się mylić :>) nie przypominam sobie monarchii która nie ograniczałaby wolnego rynku. Wszechobecne cechy, podatki, daniny (czyli podatki:>). Monarchia ponadto zawsze wiązała się z istnieniem szlachty czyli warstwy uprzywilejowanej. W monarchii jak w socjalizmie - kim się rodziłeś tym umierałeś. I nie wynikało to z nieznajomości miłościwego króla wolnościowych haseł. Monarchia bardziej niż socjalizm wytwarza podziały na równych i równiejszych. Odpowiedzialność może jest mniej rozmyta, ale głupiego króla osądzi jedynie historia ewentualnie sztylet skrytobójcy wynajętego przez syna.
Teoretycznie mamy dziś demokracje, przyjrzyjmy się jednak jak to wygląda. Co 4/5 lat wybieramy sobie sejm i prezydenta. Czyli co czynimy? Ano wybieramy sobie króla i dwór szlachecki. Oczywiście król może sobie rządzić przez 40 lat i nikt go nie tyka a prezydent i sejm tylko 4/5 kolejnych lat. Ale czy aby na pewno? Króla można dziabnąć jak się nie sprawdza. Jak się sprawdza to porządzi ze swym dworem przez ładnych parę latek. A dziś co mamy? Żeby sejm się sprawdzał rządziłby przez kolejne kadencje i nikt by danej partii nie odebrał władzuchny (jak pięknie nazwał to pewnien oszołom:>).
Konkluzja: w rzeczywistości oba systemy nie różnią się znacznie.
Problem z oboma systemami leży gdzie indziej. Monarchię odłóżmy do lamusa, bo jedyne z czym mi się kojarzy to schyłek komuny gdy partyjna szlachta zżerała wszystko po kolei by zapewnić sobie dobrobyt na kolejne lata. I tylko z takim permanentnym stanem mi królowanie się kojarzy.

Pokuszę się o stwierdzenie że i demokracji leży i kwiczy. Żadna to w końcu władza ludu gdy lud może sobie oddać głosa raz na kilka lat a potem ma cicho siedzieć i pochłaniać serwowaną papkę populizmu. Co więcej żadna to władza ludu gdy dwóch idiotów ma większy wpływ na rzeczywistość (czyli stan osobowy parlamentu) niż jeden mędrzec. JKM demokracje piszę wygwiazdkowując emo. Ja raczej napisałbym o aktualnym stanie rzeczy dupokracja i to bez kropkowania.
Na czym polega demokracja? Demokracja w założeniu ma dać nam szanse na wpływ na otaczającą nas rzeczywistość. I jedna bardzo ważna rzecz: ten wpływ powinniśmy mieć w każdej chwili. A po co? Choćby po to aby naprawić swój błąd z poprzedniego dnia. Jeżeli w dupokracji zagłosuje za Panem który nagle wyskoczy z jakimś niemądrym pomysłem nie mam szansy odwołać swojego głosu poparcia dla tego Pana.
Jak zatem powinna wyglądać demokracja w naszej rzeczywistości, tak aby każda nasza decyzja była zgodna z naszymi przekonaniami a zarazem aby dwóch idiotów nie przeważało nad jednym mędrcem?
Co jest podstawowym narzędziem demokracji? Głosowanie. Co sprawia że głos idioty nie równa się głosowi mądrego? Trzeba by wprowadzić jakąś wagę. Co jest najprostszą wagą? Co sprawia że wartość głosu jednego obywatela będzie większa od wartości głosu drugiego? Prosta sprawa. Pieniądze.
Weźmy na tapetę dwie ostatnio medialne sprawy. Hamerykańską tarczę i Rospude.
W dupokracji nie jest istotne czy mi się podoba tarcza czy też nie. Nie jest istotne też to że oddałem głos na kogoś kogo uważałem za powiernika moich poglądów a on najzwyczajniej w świecie osrywa te poglądy i z moich pieniędzy chce budować w moim kraju cel dla popaprańców. Po prostu wezmą sobie moje pieniądze wybudują rakietnice, wyślą żołnierzyków do Afganistanu czy innego Iraku i nic mi do tego.
W demokracji to ja powinienem zadecydować co stanie się z moimi pieniędzmi. Czy oddam je na żołdaków czy też na pacyfistów. A przede wszystkim czy zechcę je oddać na kogokolwiek.
Proszę bardzo, ktoś chce płacić na to aby jeden z drugim niespełniony mężczyzna pojechał postrzelać sobie do Afganistanu niech płaci. Z drugiej strony inny ktoś może chcieć aby jego kraj nie wysyłał żołdaka na front. Proszę bardzo niech płaci. Kto da więcej? Kto wygrywa licytacje bierze wszystko.
Kto chce tarcze? Niech wpłaci na konto: “wybudujcie cel dla popaprańców”. Kto przeciw wpłaca na konto: “kupujemy teren pod tarcze i budujemy legoland”.
Kto chce autostradę przez Rospude? Konto: “wiadukt przez bagno z ładnymi widoczkami”. Kto nie chce: “autostrada obok z mniej ładnymi widoczkami”. Który projekt wygra ten realizujemy. A niby jak wyłonić zwycięzce. A proszę bardzo kto szybciej zgromadzi środki na to żeby rozpocząć budowę ten lepszy. A skąd pewność że wygra lepsze? Czy tylko ja gdy kupuje cokolwiek staram się porównać wszystkie możliwości i wybrać to co uważam za najlepsze? Jeżeli tak nie robi większość ludzi to faktycznie moje argumenty padają, jak mucha trzepnięta packą.
No tak ktoś powie, ale w takiej rzeczywistości to nie zbudujemy metra drogi (no i jeszcze kilku rzeczy się nie doczekamy ale pozostańmy przy tym jednym przykładzie). Czy rzeczywiście? Śmiem twierdzić że byśmy mieli wszędzie tam gdzie tego potrzeba czteropasmówki a gdyby pojawiła się najmniejsza dziurka zaraz na odcinku kilometra położony by był nowy asfalt.
Czy jeżeli codziennie miałbyś wyjeżdżać ze swojego podwórka po dziurawej drodze nie zebrałbyś z sąsiadami kasy na to aby naprawić drogę? Czy jeżeli jechałbyś do Gdańska co drugi dzień nie dałbyś stówki na to aby droga wyglądała porządnie? Że niby drogą będą czasami przejeżdżać ci co złotówki nie dali. No i co z tego? Jeden z tych jegomości jedzie po drodze do Gdańska którą ty przejeżdżasz co drugi dzień. Raz ty pojedziesz drogą którą tamten jeździ codziennie do Krakowa. Prosta sprawa.
A gdybyś tak mógł sam zbierać kasę na drogę. Że co zbierzesz i uciekniesz? Nikt ci nie da na sto kilometrów kasy. Da ci na dojazd na podwórko. Zarobisz. Zbudujesz dojazd do wsi. Zarobisz więcej. Będziesz miał zaufanie. Zrobisz 5 km autostrady zarobisz jeszcze więcej. Jak dostaniesz na 100 kilometrów uciekać ci się nie będzie chciało za te marne kilka baniek.

A teraz smutna prawda. Dlaczego to jest utopia? Ano dlatego że ludzie mimo wszystko wolą zniewolenie niż odpowiedzialność za swoje życie. Lepiej chodzić jak królik z Duracelem w dupie.

12345 6 głos(ów), średnia: 4.5
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Lans, bance i blogowanie

Zostałem wciągnięty przez Malcoma do blogowej lans-gry. Ja sługa w winnicy, gdzieże mi do blogowego wielkiego świata. Ale niech będzie postaram się nie przerwać tego łańcucha tagowania.
Rzecz polega na wymienieniu pięciu faktów z życia o których mało kto wie bo nic nie znaczą. Potem trzeba przekazać pałeczkę kolejnym osobom. Zatem zaczynamy:
1. Jak widze rozjechane zwierze to mi się słabo robi - dziwne to bo widziałem kilku martwych ludzi i jakoś to takiego wielkiego wrażenia na mnie nie robi.
2. Pierwszy komp który posiadłem to był pecet z prockiem 386 DX. Miałem na nim Norton Commandera którym po kilku dniach użytkowania chciałem uporządkować sobie te wstrętne pliki w katalogu głównym. Stworzyłem sobie katalog i przerzuciłem tam wszystkie luźne pliki… Przez wieczór cieszyłem się z pięknie uporządkowanego dysku. Następnego dnia okazało się że komputer jakoś nie za bardzo chciał wystartować :>
3. Mam wszystkie Supermeny które kiedyś drukował TMSemic plus prawie wszystkie Batmany. I nikomu nie oddam :)
4. W przedszkolu przeżywałem traume ilekroć musiałem pić mleko. Wszystkie dzieciaki dawno odchodziły się bawić a ja musiałem siedzieć nad tym zasranym kubkiem i modliłem sie żeby się kożuch nie robił. A im dużej tak siedziałem, tym bardziej ten kożuch tam był.
5. Nienawidzę jak ktoś jeździ sztućcami po talerzu. Pisk jaki przy tym wydają wierci mi dziurę w mózgu. Podobnie mam gdy słyszę pocieranie rajstop. Brrr

A to pięć osób co to jak się w ogóle zorientują mogą pobawić się w zwierzenia kontrolowane:
malkontentka
libertynka
klausowie
trekker
manveru

12345 3 głos(ów), średnia: 5
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Gej czy dureń?

Miałem napisać o czym innym ale jeszcze z dzień to potrwa. Tymczasem krótkie zdanie na temat tego co przeczytałem u Oliveira.

POLSKI Prezydent Lech Kaczyński został wczoraj nazwany ignorantem i wstydem dla Europy po tym, jak zasugerował, że szerzenie homoseksualizmu doprowadziłoby do zniknięcia ludzkiej rasy.

To mnie bardzo od zawsze fascynuje. Jeden z argumentów moralnych wielebności to to że tolerowanie homoseksualizmu doprowadziłoby do wymarcia ludzkości. Fascynujące. Czyżby ci ludzie mieli jakieś wątpliwości co do swojej tożsamości płciowej? No bo skoro tak mówią to oznacza ni mniej ni więcej iż od tak można im zabełtać w głowie i zmienić orientację seksualną. Z tego wniosek że jestem dziwny. Mimo mojej otwartości i takich czy innych doświadczeń za które już nie raz zostałem zlinczowany a przynajmniej obdarzony uśmiechami politowania to jakoś jednak w żaden sposób mi się orientacja nie przestawiła.
Z dwa tygodnie temu widziałem mojego idola Janka w telewizorze gdzie rozprawiał ze swoimi gośćmi jak to łatwo nawrócić na drogę prawdy i moralności zbłąkane gejowskie owieczki. Przepis jest prosty. Zanurza się geja na kilka miesięcy w środowisku jakiegoś mądrego zakonnika, indoktrynuje się go nieustannie i od tak po paru miesiącach mamy wzorowego katolika ojca zdrowej katolickiej rodziny. Skuteczność: z tego co pamiętam dwie osoby w ciągu kilkunastu miesięcy działalności zakonnika.
Prawdopodobnie zatem to samo miał i nasz Prezydent na myśli. Jakby tak wrzucić takiego Prezydenta do grupy gejów którzy przez pół roku będą mu mówić że gejowanie jest fajne to on by pewnie uległ. I tego się w trosce o ludzkość Prezydent obawia.
No cóż śmiem twierdzić że osoba albo z problemami osobowościowymi albo z kompletnym brakiem mózgu bądź nie potrafiąca odnaleźć swej tożsamości takiej indoktrynacji mogłaby ulec. Hetero czy homo się człowiek z moich obserwacji rodzi. Jak homo trafi do rodziny gdzie jest to nie dopuszczalne to potem całe życie ma z sobą problemy i pogłębiające się kompleksy (należy tu zauważyć że zagadnienie w drugą stronę prawdopodobnie by również występowało, i jakoś mimo mojej sympatii uważam że w znacznie większym stopniu czego na tę chwilę nie będę rozwijał). No i czasem wychodzi na durnia.

Ktoś kto nie jest pewien tego kim jest będzie do końca życia się z tym bujał. Albo mu się uda żyć w zgodzie ze sobą samym albo ulegnie otoczeniu i będzie nieszczęśliwy. Większość ludzi w przeciwieństwie do pana Prezydenta ma jednak mimo wszystko przemożną chęć odnalezienia w życiu szczęścia. Dlatego raczej w przeciwieństwie do niego nie obawiałbym się wymarcia ludzkości bo zawsze będą stąpać po świecie takie heterozboczuszki jak ja :> (inna sprawa że w świecie pana Prezydenta heterozboczuszki są chyba podobnym zagrożeniem jak te homo, ale jak zauważam w całym powyższym to raczej problem pana Prezydenta).

12345 4 głos(ów), średnia: 4
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Fidel odchodzi

Wolność nadchodzi z miejsc z których najmniej można by się jej spodziewać:> Otóż rząd kubański postanowił że administracja tego kraju wyemigruje na wolne oprogramowanie.
Oczywiście powody są zapewne prozaiczne - walka z imperializmem hamerykańskim a przede wszystkim bida która nie pozwala na zakup kolejnych licencji.
To jednak znak że Fidel ma coraz mniejszy wpływ na to co się dzieje w jego kraju, albo jeżeli sam się do tego przychylił jest już nie spełna rozumu i nie dostrzega zagrożeń.
Wolne oprogramowanie zdecydowanie bardziej podkopie, wbrew pozorom, ideologie el komendante niż zgraja choćby nie wiem jak prężnych dysydentów.

12345 2 głos(ów), średnia: 4
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Hedonizm i bóg - wstęp do wywodu

Bo zbieram się do tego od dawna i może mnie zmotywuje abym napisał to w końcu dzisiejszego wieczora tzn dziesiejszej nocy:>

Pytanie: czy Jezus oglądający na swej chmurce telewizje w rozdzielczości HD bardziej jest zadowolony gdy widzi swojego trupa dyndającego między sylikonowymi cyckami dyszącej blondyny w najnowszej pornoprodukcji czy też bardziej sie cieszy gdy widzi tegoż samego trupa na klacie łysego jegomościa okładającego glanami dajmy na to araba (choć za łysego jegomościa można wstawić sobie jakiegokolwiek jegomościa a za araba jakiegokolwiek innego człowieka)?

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarzy

A rozpusty będę bronił jak wolności

Nie chce mi się ostatnio pisać. Kupa rzeczy wkoło się dzieje a mnie to właściwie nic nie obchodzi. Przestaje mnie obchodzić cokolwiek. Właściwie źle powiedziane. Robie się obojętny na całe otoczenie.
Nawet pomysłu nie mam jak to dosadnie ale ogólnie, co by się za bardzo nie wygadać, określić. Bycie w dupie sprawia że człowiek obojętnieje na wszechobecny smród. Ale kiedyś przyjdzie ta piękna chwila. Tymczasem bycie w dupie ma tą zaletę że przynajmniej ciepło jest.
Przekraczając pewne granice, gdy wszystko się zwala na łeb przechodzę sobie od czasu do czasu dzięki temu swoiste katarsis. A kilka rzeczy nieuchronnie zbliża się do pewnych granic. I sprawą tych rzeczy aktualnie niech będzie czy granica zostanie przekroczona czy postanowią sobie jednak na pozostawienie mnie w dupie. Jako że jest mi to w chwili aktualnej, jak wcześniej zauważyłem, zupełnie obojętne poczekam sobie na rozwój wypadków spokojnie w kąciku.

Tia. Ale popaprany wpis niech nikt się nie waży próbować zrozumieć:>

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Współczesne okoliczności przyrody

Wczoraj doktorek łapówka, dziś WSIowa publikacja - a co to mnie obchodzi?
Z tą Łapówką przypomina mi się “Piłkarski Poker” :> A to fajny film był przecież. Pokazywał jak w niezdrowym środowisku żyć zdrowo. Nie żebym pochwalał. Chyba nigdy nikomu nic nie dałem w ramach łapówki. Przynajmniej jak pamięcią sięgam. I pewnie ani nigdy nie wezmę ani nigdy nie dam. Już jakoś tak mam że za dużo mi dziadek socjalizmu nakład do głowy. A dziadek był jak to mówi JKM najgorszym z możliwych socjalistów - bo uczciwym. Wolał pół warszawy z Rubinem na rękach zapindalać niż pojechać autobusem na gapę.
W każdym razie, co mnie obchodzą lekarze łapówkarze? Co mnie obchodzi jakieś WSI co to niby w telewizorze uprawiało prywatę i tworzyło państwo w państwie. A dupa. Przecież wiadomo że telewizja kłamie. A państw w państwie to jeszcze kilka mógłbym wymienić. I to które jeszcze bardziej na szkodę działają.
Co mnie obchodzi że mafia paliwowa, że eureko i pzu, że zus srus, że zorganizowana przestępczość, że inwigilacja tego czy innego burka, że Lis kłamie a Sakiewicz prawdę mówi albo na odwrót, że jeden drugiemu powiedział a trzeciemu już nie chciał, że zabili w porachunkach, że ktoś ustawił przetarg, że układ warszawski, że to i sramto, co mnie to wszystko ma obchodzić gdy wychodząc na ulice dostane w łeb od ciula z bramy co łapówkę sobie sam z mojej kieszeni wyciągnie gdy będę leżał w kałuży krwi, wsi kojarzy mu się z “na wsi psy dupami szczekają”, państwo ma go w dupie a on w dupie ma to państwo, słowa inwigilacja to pewnie wymówić nie potrafi, mafia paliwowa kojarzy mu się z spuszczaniem benzyny z samochodów parkujących nieopodal, a o reszcie nawet nie słyszał bo woli sobie ponapierdalać szarych ludzi.
Co mnie to wszystko ma w takich okolicznościach przyrody obchodzić?

12345 1 głos(ów), średnia: 5
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Przegląd libertyńsko-libertarialny

A właściwie libertarialny. Libertyński w znaczeniu że troszkę nie kumam pewnych libertariańskich postaw. Tzn. tych tzw. konserwatywnych. A właściwie tego zachwytu nad tradycją i wartościami. Jakoś nie mogę się przekonać do tego że nawołując do wolności jednocześnie promować by się miało i uznawać za moralne postępowanie zgodne z tradycją i wzorcami mniej lub bardziej religijnymi, podczas gdy odsądza się od czci i wiary ludzi mających to w nosie. Wolność twojej pięści ograniczona wolnością mojego nosa - jak ma się do tego negowanie zachowań które w najmniejszym stopniu negują tą idee a ino tylko nie przystają do konserwatywnego postrzegania świata? Nie wiem. Zawsze to było dla mnie zagadką i taką niech pozostanie.
Przejdźmy do rzeczy. Postanowiłem sobie zebrać do kupy w tym miejscu linki do libertariańskich, ewentualnie liberalnych miejsc sieci. Oczywiści wybór mój całkowicie subiektywny jest - jak mawiał mistrz Yoda.
Zatem hop siup oto linki:
libertarianizm.pl - jak ktoś chciałby wiedzieć na sucho co znaczy libertarianizm to tu się tego dowie; strona niezbyt ambitna graficznie ale merytorycznie jedna z lepiej tłumaczących pojęcie libertarianizmu
Liberator - serwis z liber - informacjami z różnych zakątków sieci.
Forum Liberalne - to jest dość ciekawe miejsce. Grupa liberałów którym się zdarza wygadywać socjalistyczne dyrdymały. No ale zawsze lepiej o krok zbliżyć się do prawdziwego znaczenia liberalizmu niż “cofać się do tyłu”.
Młodzi Libertarianie - już raz o nich pisałem. Krytycznie. Co wcale nie oznacza że jestem do tego stowarzyszenia krytyczny. Wręcz przeciwnie. Jest to jedna z bardziej racjonalnych libertariańskich inicjatyw. I z tego co widzę choć powstali stosunkowo niedawno sporo robią. Właściwie więcej robią niż gadają co się bardzo chwali.
Instytut Mises’a - link do Instytutu u mnie już jest dawno. Głownie chciałbym zwrócić uwagę przede wszystkim na Miesięcznik Laissez Faire (tłumaczy się zdaje Pozwólcie Działać) który ukazuję się na jego stronach.
Barczentewicz - gość który mnie zaskakuję powagą i dorosłością swoich wywodów. Szkoda że tak rzadko publikuje. Mikołaj z tego co wiem, macza palce przy miesięczniku Laissez Faire.
Forum dyskusyjne libertarian - w przeciwieństwie do innych for tu można spotkać libertarian z krwi i kości. Nie tam jakiś pseudoliberałów. Przyglądając się dyskusją czasem stwierdzam że wydawało mi się że jestem wolnościowym ekstremistą.
Miąsik - tu wkraczamy w sferę cyberwolności. Od razu trzeba wspomnieć o innej inicjatywie o której kilkukrotnie już pisałem której twórcą jest Maciej Miąsik czyli:
copyfight.pl - o czym, nie będę pisał, bo chyba wiadomo.
A teraz przejdżmy do stron które dopiero co poznaję więc nie do końca wiem czy są godne uwagi, jednak po pierwszym rzucie oka postanowiłem i do nich zalinkować:
Jeremi Libera - tu ujęło mnie jedno zdanie polemiki z jakimś mądralą (w cudzysłowiu mądrala, bez Jeremi)

“W libertariańskiej wizji świat dzieli się na wyznawców doktryny i całą resztę, określaną mianem socjalistów (i złodziei, bo “każdy socjalista to - przynajmniej potencjalnie “złodziej”).”

W narodowo-katolickiej wizji świat dzieli się na wyznawców doktryny i całą resztę, określaną mianem liberałów (i złodziei, bo “każdy liberał to - przynajmniej potencjalnie “złodziej”). Tyle wystarczy.

Strona Bartłomieja Kozłowskiego - ciekawa strona o wolności słowa i co to właściwie oznacza w libertariańskim słowniku. Artykuły dość długie, przez co trudno przebrnąć, ale bardzo ciekawe.

I teraz już same linki, o których zdania nie mam:
liberter
Tomasz Teluk
Adam Walczyk
Maciej Dudek
Jcek Sierpiński

Pewnie wiele ciekawych miejsc pominąłem. Niektóre z przyczyn jakie wskazałem na początku. Nie mam zamiaru promować oszołomstwa choćby najbardziej słusznego w stylu Korwin Majk. Nie będę w ramach przyzwoitości słowem wspominał o koliberałach którzy zachwycają się PISowymi wyczynami na miarę minionej epoki.
Mam nadzieję że komuś ten zbiorek linków się do czegoś przyda.

ps tak sobie czytam to i chciałbym przeprosić że niektóre zdania trochę bez ładu i skłądu. Późno, no i skupiałem się bardziej na linkach. Ponadto każdy może mieć gorszy dzień, no nie? :)

12345 1 głos(ów), średnia: 5
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Witamy w świecie wybitnych myślicieli

Za komuny było lepiej. Tak dziś doczytałem u Łysiaka w masońskiej i żydowskiej Gazecie Polskiej. I zgodzę się z panem Łysiakiem. Oczywiście całość jego rozważań jakoś już mnie nie za bardzo pociąga, bo jakieś takie miałkie. Nie dotykają w żaden sposób sedna i zwalają wszystko na rzeczy w których moim zdaniem kompletnie winy nie ma. Winy za stan obecny (a tą pornografię to już by sobie naprawdę pan Łysiak mógł podarować i nie wciągać jej do swojej pralni brudów).
Moim zdaniem konkluzja jest jedna. Postacie odsądzane od czci i wiary, myśliciele którzy odeszli ponoć do lamusa historii wraz z tym pięknym ustrojem, nie wtedy a właśnie dziś święcą triumf. Ich idee opanowują świat wykorzystując w istnie makiaweliczny sposób główny oręż znienawidzonego kapitalizmu. Co tu dużo gadać - Lenin i Stalin patrząc na siebie krzywo, uśmiechają się szyderczo widząc jak ich idee przeszywają na wskroś tą kapitalistyczną zgniliznę.
Powiedzieć trzeba więcej - za komuny tak naprawdę obowiązywał najprawdziwszy kapitalizm i mimo wszelkich starań ówczesnych władz wyplenić go rady nie dało. A wystarczyło powiedzieć ludziom że ot mamy kapitalizm. Po czym zagwarantować im to że za pieniądze mogą wszystko. Za pieniądze i nic więcej. Za pieniądze które muszą zarobić. Za pieniądze które muszą zarobić tak jak wyznacza to nowy system.
Gdy panował komunizm człowiek aby zjeść, napić się, kupić ciuchy, dostać talon na samochód, mieć czym cztery litery podetrzeć musiał pokombinować.
Miał na przykład rodzinę na wsi. Zawoził im rolki papieru które dostał od sąsiada w zamian za papierosy z zachodu które dostał od szwagra za pół litra otrzymane za zastąpienie kumpla na zmianie w zakładzie prac. W zamian dostawał pół świni które dzielił na 25 kawałków za które dostawał kilka flaszek od sąsiada który w piwnicy pędził bimber, kolejne rolki papieru od pani w sklepie z pod lady, ubranko dla dziecka od znajomych którzy podpieprzyli je z fabryki w której wyrabiali 150% normy. To potem zamieniał na kolejne dobra dorzucając od czasu do czasu jakieś kartki. W międzyczasie za zgromadzone złotówki za które nic nie mógł kupić u cinkciarza kupował dolary na czarną godzinę. Cinkciarz sprzedawał potem z kilkudziesięciokrotną przebitką złotówki zagranicznym turystom bo przecież płacenie dołkami i innymi obcymi walutami było nie mile widziane.
Interes się kręcił. Ba, interes się kręcił także przy cichym poparciu tego procederu przez władzę. Gdyby władza się wtrącała w ten wolny rynek komunizm upadłby zapewne jakieś 20 lat wcześniej.
Dziś nikt nikomu nie da w łapę pół świniaka. Pół świniaka nikomu nie jest potrzebne. Poza tym zaraz sanepid by przypilnował takiego wywrotowca coby przypadkiem więcej nie przyszło mu takie cudaczenie do głowy. Podstawą jest kasa. Nie kombinowanie, nie inicjatywa.
Sprowadzenie człowieka do trybiku podporządkowanego wielkiej machinie urzędniczej.
W prosty sposób załatwiono sprawę umysłowego rozwoju społeczeństwa. Nikt nie kombinuje bo proste kombinowanie które dawało zysk za pięknej komuny dziś się kompletnie nie opłaca. Za każdą inicjatywę dostaje się po łapach i to tak że kombinowanie tego w żaden sposób nie warte. Zresztą po co kombinować i bawić się w jakieś wymiany, podmiany, załatwianie spraw, pomaganie innym w zamian za przysługi w innych dziedzinach, gdy państwo da kasę. Za komuny bohaterstwem było oszukiwanie państwa. Przy czym oszukiwanie państwa szło w parze z jako taką symbiozą z resztą społeczeństwa. Gdyby tej symbiozy, świadomości że tylko współpracą z innymi można coś zyskać nie było, człowiek by zdechł. Jasne że system był chory. Dziś jednak bohaterstwem pozostało jedynie oszukiwanie państwa które z drugiej strony stało się większym złodziejem niż państwo komunistyczne. Za komuny gówno się zarabiało więc i gówno państwo zabierało. Dziś różnica jest taka że gówno się zarabia a państwo robi sobie z nas chłopów pańszczyźnianych co to co najmniej 3 dni w tygodniu na nie pracują. Kolejna sprawa że dziś wiadomo jest że jak się oszukuje państwo to się oszukuje tych co to się męczą. No więc kolejna rzecz która oddziela cwaniaka który za komuny był czymś pozytywnym od idioty co to idzie codziennie na 8 godzin zapindalać wg debilnego regulaminu. Bo jasnym jest że lepiej wziąć sobie 3/4 tego co zarabia debil na etacie w postaci zasiłku.
Cwaniak już nie jest człowiekiem myślącym, posiadającym inicjatywę. Cwaniak siedzi całymi dniami w fotelu jak Ferdek Kiepski.

Kolejna i chyba najważniejsza sprawa. Wszechobecne regulaminy, normy, uchwały, zakazy, nakazy, rozporządzenia dzięki którym armia biurokratów rusza co dzień do pracy której kompletnie nie rozumie. Ale oni nie są od rozumienia bo sytemu nikt nie rozumie. System wchłania i wypluwa. Wypluwa bezmyślnych idiotów i frustratów, którzy nie dość że w łapę nie wezmą (choć jeszcze nie jest tak źle i chlubne wyjątki które za łapówkę skorzy są do załatwienia sprawy w sposób należyty się zdarzają), to jeszcze w swej frustracji nabytej dzięki debilizmowi regulaminów które muszą znać na pamięć tracą resztki człowieczeństwa i w żadnym petencie już nie widzą osoby a jedynie kilka papierków i rubryk w bazie danych.
Tak się dzieje wszędzie. Najprostszy przykład nad którym popastwię się jeszcze tu niebawem a który pokazuję w jaki sposób chowa się kolejne zastępy idiotów które już nawet nie będą wiedziały co to znaczy indywidualny tok myślenia i refleksja nad rzeczywistością to szkoła.
Jeszcze kilka lat temu Wydział Fizyki był czymś elitarnym. Nie tylko z powodu tego kto tam przychodził bo zapewne przychodzili przeciętniacy, może z kilkoma geniuszami w dodatku. Elitą stawali się w toku studiów. Jedno co było jednak pewne to to że do każdego podchodzono indywidualnie. Regulamin określał ramy i wyznaczał jedynie kierunek w którym student miał się rozwijać. Dróg było jednak wiele i każdy wybierał swoją. Wydział był elastyczny, dostosowywał się do indywidualizmu i freakowatości przyszłych fizyków. Ba wręcz słynny był z tego że można spotkać na nim ludzi co najmniej lekko zakręconych i oderwanych nieznacznie od rzeczywistości. To przynosiło niesamowite efekty. Ludzie nie dość że zakochiwali się w tym czego się uczyli to jeszcze co i róż mieli wspaniałe pomysły i inicjatywy. Po prostu im się chciało bo wiedzieli że to co dadzą z siebie wydział zwróci im z nawiązką i w każdej sytuacji będzie ich traktował jako partnerów.
Dziś jest regulamin i ludzie którzy regulamin traktują jako ostateczną wyrocznię. Regulamin napisany przez frustratów którym nie podobało się że uczelnia nie tylko kształci umysł ale i ducha. Duch na uczelni do niczego nie jest potrzebny. Tych ludzi frustrowało to że inni którzy nie mieli ambicji aby być naukowcami, bawili się i korzystali z wszelki uciech podczas gdy regulaminatorzy zaciekle pracowali, po skończeniu studiów wkraczali na ścieżki nieosiągalne w żaden sposób dla twórców nowego porządku. Regulamin rzecz święta. Lepiej nie wyskakuj przed szereg, nie wychodź z inicjatywami. Lepiej gdy się nie wychylisz. Możesz nawet ściągnąć - przymkniemy oko. Regulamin wymaga abyś zaliczył a nie abyś tworzył. Regulamin wymaga abyś odtworzył a nie myślał.

I tak w każdym obszarze życia, zabijając biurokratyczną machiną jakiekolwiek próby indywidualizmu i samodzielnego myślenia, bezwzględnie traktując etatystycznym taśmociągiem który nie tyle co obcina głowy i karze, co po prostu odbiera człowiekowi siły na walkę, pokazuję się człowiekowi jedynie słuszną drogę podporządkowania. Odbiera mu chęci i pokazuje bezsens jakiegokolwiek sprzeciwu, który utonie pośród akt, regulaminów i uchwał wpaja mu się jedną myśl - jesteś trybikiem który można łatwo wymienić. A że trybik mały to już więcej do niczego się nie przyda - więc pilnuj cobyś nie wypadł z machiny, bo to życia ci nie ułatwi.

I tak dziś ideolodzy socjalizmu uśmiechają się patrząc z jakiej chmurki jak ich idee żyją i mają się coraz lepiej.

12345 1 głos(ów), średnia: 5
Loading ... Loading ...

Komentarzy