Dziś miałem.
Zacytuje sobie życzenia od Gosi:
“żebyś wiedział czego chcesz i żebyś pozostał nierozumianym indywidualistą myślicielem”.
I tak jeszcze w ramach prezentu dla samego siebie wiążącego się po trosze z tymi życzeniami:
Dziś miałem.
Zacytuje sobie życzenia od Gosi:
“żebyś wiedział czego chcesz i żebyś pozostał nierozumianym indywidualistą myślicielem”.
I tak jeszcze w ramach prezentu dla samego siebie wiążącego się po trosze z tymi życzeniami:
Galba mnie zaskoczył i w końcu napisał coś głupiego (bo on zawsze same mądre rzeczy pisze) :> Dodatkowo na miasik.net ciekawe wyrywkowe tłumaczenie pewnego eseju.
Tak przy okazji nowootwarta świątynia rozpusty otwarta została dzięki ekologom… tzn dopiero teraz…
Z drugiej strony nieszczęsna Rospuda.
Tak czy inaczej: Na pohybel ekologom!
A poza tym znów zawierucha w żywocie człowieka poczciwego. Ech, tak by się chciało nie tylko mieć wszystko w dupie, ale żeby to wszystko raczej nie prowokowało do bycia w dupie.
pracę magisterską. A o czym? Dzięki Uenifeuowi znalazłem ten filmik. Tak w ramach przypomnienia sobie umieszczam prezentację co to kiedyś robiłem w ramach wstępu do tego o czym będę pisał.
Przy okazji mała propaganda - prezentacją jest w formacie .odp a nie w zamkniętym ppt
Jak chcesz ją sobie otworzyć zainstaluj sobie OpenOffice’a i używaj go gdy coś chcesz komuś przekazać, choćby z takich powodów.
Wiele głosów się przetoczyło przez sieć i sobie pozwole jeszcze na dwa linki. VaGla czyli Twoja rola: odbierać przekaz komercyjny i Lege Artis i po prostu NoAdBlock.
Natomiast wspomniany poprzednio Paweł Wimmer popełnił w temacie kolejną notkę. Nie będę rozwodził nad jej clue (czy jak to się pisze). Dwa zdania na temat tych modeli marketingowych. Że niby nikt nie wskazuje alternatywy. No to kilka wskaże choć są one oczywiste i być może niezbyt jeszcze popularne, ale nie od tego moja głowa żebym dawał za darmo pomysły:>
Mumio wszyscy chyba ściągnęli ze strony Plusa, wspomniana poprzednio Cola i Mentos rozeszły się po sieci zdecydowanie lepiej i przyniosły większą popularność tym marką niż standardowe rzucanie banerów. Kolejne firmy otwierają blogi na których można uzyskać rzeczową informację na temat ich produktów - jaki problem jest w tym aby linkować i cytować takie informacje? Wiele osób korzystających z serwisu np z grami chętnie odwiedzi stronę producenta z najnowszym info o nowym produkcie. Kolejna sprawa to sponsorowane artykuły.
Co łączy te wszystkie rzeczy - żadna z tych form promocji a można by ich jeszcze kilka wymyślić i je w zależności od inwencji modyfikować nie traktuje internauty jak idioty. A choćby reklamę kierować do dziecka neostrady to o ile ona będzie upierdliwa i go w żaden sposób nie zaciekawi to tylko przysporzy sobie kolejnego wroga.
Może i mam kiepskie spojrzenie bo wydaje mi się że jakoś nigdy nie uległem reklamie. Gdy miałem iść do sklepu przeważnie szukałem informacji na temat tego co chce kupić. I jedyne w czym mi reklama pomagała to przede wszystkim w dotarciu do informacji. Ale reklama która jest nachalna zawsze odstraszała mnie od reklamowanego produktu.
Pewnie są jakieś badania które mówią że im coś debilniejszego tym lepiej działa, ale ludzie na których to działa nie idą sobie robić kanapki albo oddać moczu w trakcie przerwy w filmie, i nie instalują sobie AdBlocka.
I jeszcze uwaga apropos złodziejstwa. Kto kogo okrada? Jak rozumiem mamy trzy (nawet pewnie i 4 ale tę czwartą pomińmy) strony transakcji. Ja, portal, reklamodawca. Ja klikając sprawiam ze reklamodawca w skrócie płaci portalowi. Tylko co z tego skoro ja kliknąłem przez przypadek, dla świętego spokoju czy z innego powodu który sprawia że stronę reklamodawcy mam ogólnie rzecz biorąc w poważaniu. Czyli że kto kradnie? Ja czy portal? Czy jeżeli portal nachalnie sprawia że muszę kliknąć w wyskakującą reklamę to… no właśnie ten grosz za kliknięcie ukradłem reklamodawcy ja czy portal?
Tak jak ja nie znam badań a mogę tłumaczyć w jakiś sposób moje postępowanie bo trochę się sam jednak znam, tak np tworząc kampanie typu NoAdBlock fajnie byłoby się oprzeć na jakiś danych. Np ilu użytkowników którzy nie chcieli kliknąć a kliknęli zainteresowało się produktem, ilu z tych co kliknęli była obojętna, a ile lubi gdy im wyskakuję. Jaka jest skuteczność takiej reklamy.
Zdaje mi się że firmy które się reklamują poprzez banerki po prostu nie mają innej propozycji ze strony portali, a co za tym idzie choć taka forma pewnie nie jest zbyt skuteczna są na nią skazani. Czy jest oki robienie przez portale w bambuko firm reklamujących się, nawet za cenę darmowości treści dostarczanych mojej osobie? Śmiem twierdzić że nie koniecznie.
Zaciekawiła mnie pewna dyskusja na temat pewnej akcji. Moje rozważania na ten temat skupie na pewnej kwestii którą poruszył Paweł Wimmer. O etycznych stronach trochę dużej by trzeba pisać. Kwestie te w większości opinii (np. Room 303 i Bellois oraz 7pl) są jakoś tam przedstawiane i choć z wieloma bym sobie popolemizował (albo raczej dostarczył mniej emocjonalnych argumentów) to skupie się jedynie na kwestii ekonomicznej.
Pan Wimmer tkliwi się nad biednymi firmami które to mają cierpieć z powodu tego czerwonego znaczka który mam w pasku nawigacyjnym przeglądarki. Ba, z jego wywodu mogłoby wynikać że Internet czeka katastrofa z powodu niechęci do dobroczynnych praktyk reklamodawców i reklamotwórców.
Moje pytanie jest takie - wolny rynek jest dla kogo? Dla konsumenta czy dla tego kto dostarcza konsumentowi produkt do konsumowania? Tok myślenia przedstawiony przez twórców kampanii NoAdBlock uważa zdaje się że dla tych drugich. Oczywiście można sobie pościemniać że dobro firmy dobrem jej konsumenta.
Sprawa tymczasem jest prosta. Jeżeli nie chcę korzystać z czyjegoś produktu to nie jest to mój problem. Co więcej moim podstawowym prawem jest olanie takiego produktu. Jeżeli natomiast ktoś dostarcza mi produkt który mimo jego wad postanawiam przyjąć i z niego korzystać to mam prawo aby sobie go ulepszyć według mojego zamysłu (chyba że jestem idiotą i uważam że sam se nie mogę skręcić z drutu spinacza bo ktoś ma na to skręcenie patent). Jeżeli korzystam z serwisu informacyjnego który dostarcza reklam mam prawo sobie te reklamy olać i wyciąć. Bo ja jestem konsumentem i to moje prawa się liczą.
Jasne jest że jeżeli korzystam z jakiegoś produktu to ten kto mi go dostarcza może sobie w jakiś sposób czerpać z tego zyski. Ale to on powinien się dostosować do mnie a nie ja do niego. To obowiązkiem firmy jest wymyślić sposób na czerpanie zysku. Jeżeli przyjmuje model marketingowy w którym ja jako klient korzystam z produktu za darmo, nie moim interesem jest aby produkt ten przynosił zyski. Zależeć by mi mogło kilka lat temu kiedy dostęp do informacji nie był tak prosty. Dziś jeżeli jakiś portal nie potrafi się dostosować zniknie i nikt po nim nie będzie płakać. Takie są prawa wolnego rynku - kto nie klęka przed klientem ten prędzej czy później słono za to zapłaci.
Sedno sprawy polega na tym że świat biznesu nie nadąża za światem technologii. Wszystkie firmy oczekują stabilizacji i chciałyby wprowadzać wszelkie zmiany powoli. Niestety w dzisiejszych czasach tak się nie da. Stabilizację można osiągnąć krótkoterminowo wyprzedzając konkurencje o krok, do czego potrzebne są pomysły i inicjatywy. Jeżeli się tego nie ma trzeba być czujnym i korzystać z wzorców które się sprawdzają.
Wydaje mi się że największymi przeciwnikami takich rzeczy jak AdBlock są przede wszystkim i wbrew pozorom firmy należące do tej pierwszej grupy. Ci którzy płyną z prądem co najwyżej nie notują zysków tak jak każdy inny - czyli de facto żadna to dla nich różnica, a i tak za chwilę ktoś wymyśli nowy sposób z którego będzie można skorzystać. Ci którzy zarabiają na takich produktach jak reklama dostają zadyszki. Dlatego zamiast narzekać na swoją nieudolność lepiej ponarzekać na klienta i nazwać go np złodziejem.
Każde działanie wbrew klientowi zawsze obraca się nie przeciwko niemu, a przede wszystkim w firmę która nie potrafi się dostosować do klienta. Stawianie dobra firmy ponad dobro konsumenta i próby wmówienia mu że to dla jego dobra skończą się prędzej czy później katastrofą dla firmy.
Innowacyjność i pomysłowość liczy się szczególnie w wirtualnej rzeczywistości. Reklama w postaci banerków sprawdzała się zapewne przez kilka miesięcy od wprowadzenia. AdBlock jest tylko ukłonem w stronę portali które tego nie mogą zrozumieć. To dzięki niemy wiele z użytkowników dalej na nie zagląda.
Gdy nadejdzie dzień że przeglądarki domyślnie będą blokowały takie rzeczy (no może poza jedną taką co to wybitnie swą gigantyczną masą próbuje zatrzymać pędzące machiny rynku), już dawno ktoś wpadnie na kolejny pomysł jak w przyjaźniejszy sposób skierować do nas treść reklamową która nie to że wkradać się będzie na monitor drzwiami i oknami bo skuteczności to żadna, ale przede wszystkim wskaże nam produkt zgodny z naszymi zapotrzebowaniami.
ps mniej więcej w tym temacie: Jak YouTube zmienił życie firm
i jeszcze jedna ciekawa notka bardzo ładnie obnażająca głupotę twórców kampani No
edit
no i jeszcze żeby nie było że nie było uzupełnienie do powyższego
Iż moje wypociny pt. (skróconym:)) “Grawitacja dotyczy tylko Newtona” znalazła się jakiś czas temu w serwisie Copyfight, a dziś odnalazłem też ich skrót w serwisie Liberator.
ps. Jeszcze znalazłem jeden link do moich wypocin. Znajduje się na stronie Stowarzyszenia Młodych Libertarian w zakładce linki. Fakt faktem nie do tej strony, a do mirrora który uzupełniam od czasu do czasu na salonie24. Ale to i tak miło z waszej strony drodzy Młodzi Libertarianie że choć Was skrytykowałem to mnie podlinkowaliście :> Pragnę dodać że życzę powodzenia w bojach.