Warning: fopen(/home/patryk/public_html/blog/wp-content/backup/.htaccess) [function.fopen]: failed to open stream: No such file or directory in /www/global/qatryk/wp-content/plugins/backupwordpress/functions.php on line 377
Cannot open file (/home/patryk/public_html/blog/wp-content/backup/.htaccess)
Warning: fwrite(): supplied argument is not a valid stream resource in /www/global/qatryk/wp-content/plugins/backupwordpress/functions.php on line 381
Cannot write to file (/home/patryk/public_html/blog/wp-content/backup/.htaccess)
Warning: fclose(): supplied argument is not a valid stream resource in /www/global/qatryk/wp-content/plugins/backupwordpress/functions.php on line 385
2007 marzec Archiwa » Qatrykowe boje

Archiwa dla marzec, 2007

Nieuleczalne Mentalne Komuchy

Zgodnie z prośbą Galby jaką zawarł u Galopującego Majora chciałbym sobie podbić statystyki i poświecić światłem odbitym. Szkoda mi jednak czasu na rozdrabnianie się w szczegóły i zajmę się całą kastą wszystkowiedzących i oświeconych, nieomylnych krzewicieli jedynie słusznej prawej prawdy.
Rzecz polega na tym że frustrat jestem i wariat na punkcie wolności, a to sprawia że każdy kto w jej imieniu się wypowiada zamiast o niej opowiadać i do tejże przekonywać, staje się automatycznie podejrzanym w moim małym rozumku.
U tej radosnej konserwatywnej gromadki widać coś znacznie gorszego czego w życiu nie pojmę. Bo mogę zrozumieć uciskanego związkowca któremu się wydaje że socjalizm to najfajniejsza droga coby miał przyjemnie w życiu (tzn nie za bardzo mogę to skumać ale ostatecznie dopuszczam możliwość takiego skrzywienia rozumu), mogę zrozumieć ekologa co uważa że każdy przedsiębiorca to pasożyt który nic tylko produkuje CO2 (de facto tego też nie kumam ale pomińmy), co więcej mogę zrozumieć księdza którego w seminarium uczył inny ksiądz który nie za bardzo potrafił wyciągnąć z biblii (bo to w sumie dość trudna i zwodnicza lektura) to co najlepsze i wpoił kolejnym zastępom habitów że ludzka niedola nie wynika z lenistwa i nieodpowiedzialności a jedynie z niezawinionej niezaradności i krwiożerczego kapitalizmu. Wszyscy ci ludzie mają w jakiś sposób prawo do takiego rozumowania bo z rozumieniem związków przyczynowo skutkowych prawdopodobnie u nich kiepsko.
Sprawa się komplikuje w przypadku naszych konserw. Bo niby wiedzą że jak ktoś coś posiada a drugi ktoś chce to zabrać to jest to zwyczajne złodziejstwo, niezależnie czy jest to zwykły uliczny bandyta czy też państwo. Bo niby wiedzą że nic nikomu do tego czy zapnę sobie pasy czy też nie, bo to moje życie i tylko ja powinienem się o nie troszczyć. Bo niby wiedzą że jak będę miał ochotę komuś pomóc to to zrobię i nikt nie musi mnie w tym wyręczać. Wiedzą także jak groźne jest ograniczanie swobody przez permanentne inwigilowanie obywatela przez państwo. Wiedzą niby także że dawanie komuś jałmużny w postaci zasiłku prowadzi tylko i wyłącznie do degeneracji i bandytyzmu w kolejnych pokoleniach. I tak by w sumie dużo wymieniać. Ogólnie nasze konserwy kochają wolny rynek. Ale czy kochają wolność?
Albo inaczej czy wolność to są klocki lego? Możemy sobie zbudować zamek zostawiając w pudełku zbędne elementy? A drugie jeszcze bardziej filozoficzne pytanie: czy nasze konserwy rozumieją co to jest wolność?
Śmiem twierdzić że nie. Śmiem twierdzić że wolność to wszystko albo nic. Śmiem twierdzić że łowcy komuchów powinni najpierw sami sobie poobcinać łby za swój komuszyzm mentalny.
Bo to komuchy wymyśliły że wszyscy są równi, że wszyscy powinni mieć 175 cm wzrostu. To komuchy wymyśliły że moralność człowieka można wytrenować, że wynika ona nie z natury człowieka, a z narzuconych praw przez nieomylnych kapłanów idei. To komuchy wymyśliły jedynie słuszną prawdę o życiu człowieka i o tym jak ono powinno wyglądać. To komuchy wpajały i decydowały o tym co dobre a co złe ograniczając swobodę ludzi w dokonywaniu wyborów i “popełniania” błędów. To w końcu komuchy zawsze musiały mieć wrogów a to w postaci kapitalistycznych karłów reakcji, a to spekulantów na rynku mięsa, a to w postaci żydów czy homoseksualistów, czy też kapłanów tej czy innej religii itd.
Oczywiście nasze konserwy nie dostrzegają że wolność to nie tylko jedynie słuszne biblijne racje.
Zaczynając od duperel. Wolność to wg konserwantów prawo do włączania światła wtedy gdy się tego chce. Śmiem zauważyć że wolność to odpowiedzialność i jeżeli ktoś nie chce być odpowiedzialnym to wolność innych musi wymóc tę odpowiedzialność. Jeżeli światła u konserwy nadjeżdżającej z mojego przeciwka będą wyłączone a na asfalcie powstanie świetlna woda, i ja konserwy nie zauważę to czy konserwa przypadkiem nie ogranicza w ten sposób mojej wolności do bezpiecznego wyprzedzenia traktoru który jedzie moim pasem?
Idąc dalej. Nasi pseudowolnościowcy wolność zdaje się tolerują jedynie w męskiej odmianie. Bo o zgrozo kobiety to prawdopodobnie podgatunek który trzeba by za rączkę prowadzić bo inaczej nie dość że nie dokonają jedynie słusznego wyboru i zamiast stać przy statkach i pilnować gromady dzieci prawdopodobnie oddałyby się jedynej rozrywce która im przychodzi do głowy czyli abortowaniu progenitur. Tu tak przy okazji chciałbym poprzeć ich starania proponując dalej idące kroki, a mianowicie tuż po połączeniu się plemnika z jajeczkiem nadawać obywatelstwo a co za tym idzie pełne prawa obywatelskie płodowi. Nie śpieszcie się jednak z popieraniem tego pomysłu. Bo przecież taka kobieta (czyli czyste zło) mogłaby np zażądać eksmisji z nieprawnie zajmowanego lokum. Albo przy poronieniu podać samego boga przed majestat sądu IV RP za pozbawienie życia nienarodzonego obywatela. Mówiąc jednak na poważnie. Dla konserw sprawa wygląda tak że zabija się niewinnego człowieka. Koniec kropka. Sąd orzeka winę. Nie za bardzo rozumiem jak ktoś może mówić o sobie że jest wolnościowcem wypowiadając się tak radykalnie bez najmniejszego zastanowienia. Bo być może wielu z wolnościowców po dłuższej chwili faktycznie mogłaby stwierdzić że jest to zabijanie, to co do tej niewinności i człowieczeństwa to w żadnym wypadku nie byłaby tak pewna. Już gdzieś przytaczałem przykład ale wydaje mi się w tym miejscu celowym odnotowanie go jeszcze raz. Nikt nie ma chyba wątpliwości że jeżeli ktoś dybie na nasze zdrowie zarówno fizyczne jak i psychiczne to możemy i powinniśmy się bronić. Jeżeli ktoś zaczyna strzelać na ulicy to każdy powinien mieć zagwarantowane że jeżeli nie on sam to przynajmniej policja przyjedzie i takiego wariata zastrzeli. Nikt się nie zastanawia czy ktoś temu szaleńcowi podał prochy po których złapał schize, a tak poza tym na co dzień to całkiem niewinny człowiek. Itd. A tak przy okazji może ktoś zna statystyki ile dzieci z domów dziecka trafiło do “tradycyjnych” rodziny którym nieobojętna jest dola bidulowych wychowanków? (i proszę mi tu nie insynuować że pisze że najlepiej jakby matki bidulowych dzieci je wyskrobały).
Wróćmy do naszych pseudowolnościowców. Kolejna sprawa która dręczy umysły konserw to eutanazja. Nie dręczą ich samobójcy skaczący z mostu. Nie dręczy ich gdy ktoś jest poniżany z tej lub innej przyczyny i nie może sobie z tym psychicznie poradzić, porywając się w konsekwencji na swoje życie. Dręczy ich to gdy ktoś nie może wejść na most, ruszyć ręką która pociągnie za spust, a chciałby jednak to zrobić. A już najbardziej dręczy ich to gdy ktoś ma pod czaszką papkę zamiast mózgu, z tej czy innej przyczyny. Dręczy ich to tak bardzo bo uważają że gdy będą staruszkami ich dziecko zażąda aby im respirator odłączyć (swoją drogą ten strach musi być czymś chyba spowodowany, i nie śmiem przypuszczać że sami obawiają się wychowania i wartości które proponują swemu potomstwu). Większość z nich idzie dalej w swych fantazjach i uważa że dojdzie do tego że państwo będzie decydowało kogo odłączyć albo któremu niewygodnemu staruszkowi wstrzyknąć to i owo. Muszę tu was rozczarować - tak się dzieje już dość długo. Proponuje się wybrać do takiego przybytku jakim jest państwowy szpital i odwiedzić jakiś oiom albo inną neurologie. Tam państwo w postaci upierdliwych rozporządzeń sprawia że lekarze zamiast leczyć pół dnia spędzają na wypełnianiu papierków (drugie pół dnia natomiast na braniu łapówek, co im się chwali bo trudno oczekiwać pracy za darmoszke - co jednak oczywiście nasi pseudowolnościowcy piętnują z pianą na ustach i skaczą z radości gdy flesze migają gdy biuro anty wyprowadza w kajdankach łapiducha).
A absolutne numero uno wśród spraw nad wyraz prowokujących konserwanty do umartwiania się to homoseksualizm. Zgodnie z komuszą ideą równości, przecież nie może być tak aby dwóch facetów razem w łóżku (zadziwiające jest że o lesbijkach czasem konserwy jedynie napomkną - no ale wiadomo kobieta to podgatunek więc nie należy się za wiele spodziewać i najlepiej przemilczeć te istoty niższego stanu, ewentualnie rubasznie sobie pożartować przy piwku oglądając pornoska z dwoma zabawiającymi się towarkami). Nie o to przecież chodzi aby ludzie decydowali sami o sobie. Bo wynaturzenie i nienaturalność takich związków automatycznie zaprzecza człowieczeństwu. Homosie jak wiadomo dmuchają się w pupy w kanałach ściekowych gdzie nawet szczury nie zaglądają. Więc nie warto ich traktować w sprawach społecznych na równi z innymi. Nie istotne jest że poza komuchami mentalnymi z drugiej strony barykady takimi jak Biedroń, w zasadzie większość homoseksualistów chciałaby jedynie aby móc dowiedzieć się na policji bądź w szpitalu co się dzieje z ukochaną osobą, razem prowadząc gospodarstwo domowe razem rozliczyć się z podatków, czy odziedziczyć po sobie dobra które razem gromadzili. Ważniejsze jest ograniczanie propagandy. Bo propaganda sprawi że nagle się okaże że po ziemi stąpają sami homo. Gratuluje konserwą poczucia własnej seksualności.

Mentalność komucha pozwala mu wychylać się z nory i grać na emocjach społeczeństwa gdy tylko zauważy w społeczeństwie podatny grunt dla wyznawanych przez komucha wartości, co przeważnie jest konsekwencją biedy i frustracji wytworzonych przez komuchów z drugiej strony barykady. Gdy społeczeństwo jest zadowolone komuch milczy i czeka na lepsze czasy, czasem ewentualnie piszcząc coś bez ładu i składu.
Mentalność komucha to takie coś co sprawia że każdą sprawę należy sprowadzić do skrajności, wyolbrzymić a potem obrzygać. Mentalność komucha równa wszystko wokoło i odmierza swoją miarką. Mentalność komucha nie toleruje inności. Mentalność komucha przede wszystkim jednak nie toleruje gdy inność odnosi sukcesy, ma lepszy posłuch, i cieszy się zrozumieniem a nadto wszystko przewyższa go intelektem i poczuciem wolności. Inność która sprawia że świat staje się obcy. Inność która istnieje dzięki wolności którą każdy komuch zawsze będzie gnębił.

12345 3 głos(ów), średnia: 3.33
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Równowaga

Robert Gwiazdowski w jednej z ostatnich notek pisał o podatku progresywnym i powiązał go na potrzeby swojego wywodu z dylematem więźnia - jednym z głównych przykładów teorii gier.
Nie będę tu się rozwodził nad tym co już zostało napisane. Wpis ten natchnął mnie jednak do podparcia właśnie tym przykładem pewnej rzeczy jaka jest dość trudna do uzasadnienia we wszelkich rozważaniach na temat wolnego rynku i wolności jako takiej.
Jako że trochę ubodła mnie moja nieznajomość ekonomii, zacząłem się trochę zagłębiać w sposób działania ekonomicznych mechanizmów i jakże niezastąpionego banku centralnego. Jak już do wszystkiego dojdę i zrozumiem to będę kontynuował wywód zapoczątkowany notką o komisji nadzoru bankowego.
Przy okazji zgłębiania tematu chciałem dowiedzieć się od praktyków jak to tak naprawdę działa tzn. ten cały bank centralny. Bo niby wiem jak jest w Hameryce i niby mniej więcej kojarzę jak to się dzieje u nas. Ale zawsze dobrze zaczerpnąć języka, szczególnie gdy się ma taką możliwość. Chłopaki mi trochę namieszali w związku z czym muszę jeszcze przemyśleć mechanizm tak aby napisać o nim w miarę możliwości zrozumiale. Nie o tym jednak w tej chwili.
Rozmowa oczywiście zboczyła na płaszczyznę odległą od tematu. Muszę przyznać że dość trudne jest polemizowanie o wolności szczególnie rynku z czterema ekonomistami. Rozmowa w zasadzie skupiła się na jednym. W żaden sposób nie potrafiłem wytłumaczyć tego że na rynku który byłby całkowicie wolny równowaga makroekonomiczna byłaby osiągana znacznie prędzej niż w systemie w którym występuje usankcjonowana mafia jaką jest rząd. Moi oponenci usilnie próbowali mnie przekonać iż wolny rynek prędzej czy później stanie się autorytarny i sprzyjać będzie jedynie monopolistom, którzy będą w nim wyrastać na naprawdę silne pozycje które przecież w naszej rzeczywistości dzięki rządowi nie maja prawa powstawać.
Kompletnie nie wiedziałem jak z tym polemizować, bo od której strony bym nie zaczął to i tak zawsze znalazłoby się coś co by wykluczało zapodane przeze mnie rozwiązania. W jakiś sposób udało mi się wybrnąć tłumacząc że na wolny rynek składa się wiele rzeczy których nie dostrzega się patrząc z perspektywy aktualnych mechanizmów. Tak jakby dać komuś kilka rysunków do obejrzenia, a potem ten ktoś patrzył na wycinek nowego obrazka. Natura ludzka będzie sprawiać że resztę będzie dorysowywał sobie sam w głowie na podstawie wcześniej obejrzanych rysunków.
Po tym jak przeczytałem o tym dylemacie więźnia przyszło mi coś nowego do głowy. Pomińmy od razu teorie równowagi Nasha która w dużej mierze się z tym wiąże. Właściwie przedstawia naukową interpretację Iterowanego Dylematu Więźnia.
Iterowany dylemat więźnia polega na wielokrotnym powtarzaniu gry “dylemat więźnia”. Wszelkie przeprowadzone eksperymenty stwierdzają jeden fakt. Każdy gracz będzie po pewnym czasie dążył do współpracy z przeciwnikiem. Choć z pozoru mogłoby się wydawać że o wiele korzystniejsze będzie “sypanie” przeciwnika to na dłuższą metę staje się to kompletnie nieopłacalne.
Nie zagłębiając się, bo kto będzie chciał się dowiedzieć na czym to polega ten sobie doczyta, podobnie jest z rynkiem. Nieskrępowanie i wolność wyborów prędzej niż później prowadzi do współpracy wszystkich graczy. Sprawa zaczyna się mieć kiepsko gdy jeden z graczy zaczyna być uprzywilejowany. A to właśnie robi rząd. Pozwala na to aby jedni mieli lepszą pozycję na rynku od innych. W ten sposób wyrastają monopole i, to należy podkreślić, w żaden inny. Próby przechytrzenia konkurencji na wolnym rynku nie miałyby sensu bytu bo bardzo szybko obróciłyby się przeciwko takiemu chytremu przedsiębiorcy.
Puenty nie ma.

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Drenaż mózgu

Ja się nie dziwię że świat stacza się na psy skoro “główny ekonomista Banku Światowego ds. społecznych w regionie Europy Środkowo-Wschodniej” mówi takie “ciekawe” rzeczy:

A czy ludzie sami nie lepiej wiedzą, co zrobić z własnymi pieniędzmi?

- Każdy tak uważa. Młodzi myślą: emerytura to za sto lat. Jeśli mielibyśmy odkładać tyle co odkłada ZUS, to naprawdę trzeba by dużo odkładać. Jednak badania pokazują, że ludzie nie są w stanie przewidzieć swoich przyszłych potrzeb. Znaleźlibyśmy się z masą ludzi, którzy w wieku sześćdziesięciu kilku lat nie mieliby pieniędzy na życie i państwo i tak musiałoby do nich dopłacać

To właśnie dzięki takim panom jak ten pan górnicy sobie mogą przyjść pod Sejm ponawalać kamieniami i zablokować to i owo. Dzięki właśnie takiemu myśleniu okazuje się że ludzie są kompletnie nieodpowiedzialni. No bo po co mają być odpowiedzialni skoro pan główny ekonomista twierdzi że nie są i de facto stwierdza że nawet jakby dać im ich własne pieniądze to na starość i tak dostaną od państwa kasę bo przecież państwo nie może zostawić ich samych.

Spójrzmy sobie na historie. Co i jak z tymi emeryturami znaleźć w skrócie można tutaj. Ja pozwolę sobie zacytować kawałek (boldy moje):

Emerytury niemilitarne powstały dopiero w XIX stuleciu. Wcześniej pracownicy musieli albo sami oszczędzać na starość albo liczyć na to, że ich dzieci zapewnią im utrzymanie. Ci, którym się to nie udało, musieli liczyć na zapomogi i opiekę organizacji charytatywnych. W XIX wieku zaczęły powstawać robotnicze kasy zapomogowe, gwarantujące swoim członkom niewielkie wypłaty na wypadek choroby, kalectwa lub starości.

Rewolucyjny system wprowadził niemiecki kanclerz Otto von Bismarck w 1880 roku. Bismarck wprowadził gwarantowaną przez państwo emeryturę dla wszystkich ubezpieczonych pracowników, którzy ukończyli 70 lat.Do sfinansowania tego systemu służyły składki potrącane z pensji. Trzeba dodać, że średnia długość życia wynosiła wtedy 45 lat, jednocześnie robotnicy rozpoczynali pracę i opłacanie składek już wieku kilkunastu lat.

Czyli jakoś się żyło na tym świecie gdy nie dostawało się emerytury od państwa. Co więcej ludzie chyba jednak musieli coś tam odkładać. Oczywiście najlepszą inwestycją były dzieci. Na początku zresztą to co się odkładało na emeryturę było raczej ubezpieczeniem. Robotnicy w fabryce zrzucali się do wspólnej kasy po to aby jak któremu się coś stanie było na leczenie. Nikt nigdy nie wiedział co mu się przytrafi a oddanie niewielkiej kwoty było czymś do zaakceptowania.
Dziś natomiast zamiast w naturalny sposób pomagać rodzicom, dzieciom każe się wpłacać do wspólnego worka i potem wspaniałomyślnie od państwa rodzice dostają kase. Czyli ani nie jesteśmy odpowiedzialni za swoją przyszłość bo widzimy że państwo zawsze da (choć tak naprawdę najpierw komuś czyli nam kradnie) ani za swoją rodzinę bo ona też zawsze dostanie coś od państwa. To nie tylko uczy nieodpowiedzialności ale przede wszystkim jest demoralizujące.

Oczywiście sytuacja jest taka że świat brnie w gówno i nie za bardzo ma pomysł jak z tego wyjść. Tzn. w sumie pomysły by się znalazły no ale nie takie które pozwolą rządowym darmozjadom dalej wyciągać kase od obywateli a to przecież największa tragedia jaka spotkałaby polityków.

A na koniec zupełnie od czapy, Robert Gwiazdowski:

Po licznych sukcesach, których aż nie sposób wymienić, rząd się bierze w końcu za gospodarkę, (…). Jak rząd ma się wreszcie zająć gospodarką, to trzeba się bać… No chyba że się rządowi znowu nie uda…

Oby się nie udało. Do widzenia się z Państwem.

12345 2 głos(ów), średnia: 3
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Zbudujemy nową Kubę

Oby taką jak wyśpiewywało Buena Vista Social Club w Chan Chanie. To ta fajna piosenka która przygrywała wręczaniu chleba prezesowi. Właśnie w łże wykształciuchowym Szkle Kontaktowym zobaczyłem tłumaczenie. Ubawiłem się przednie.

Z Alto Cedo jadę do Marcane
Dojeżdżam do Cueto, potem do Mayari.

Nie zaprzepaszczę miłości,
którą czuję do Ciebie.
Wilgotnieją mi usta,
nie powstrzymam się.

Kiedy Juanita i Chan Chan
przesiewali piasek na plaży,
jakże pośladki jej drgały,
jakże Chan Chan się rozpalał.

Oczyść przejście
z suchych trzcin,
bo chcę usiąść na tym pniu.
Inaczej nie wytrzymam.

12345 1 głos(ów), średnia: 5
Loading ... Loading ...

Komentarz

It’s alive

W końcu serwer ożył. Mam nadzieje że na długo. Nie ma to jak administrator serwera uczelnianego. Łikend jest święty a to że serwer padł mozna mieć w tyle.

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Nadzór bankowy - cóż to takiego okiem ignoranta

Zostałem zaatakowany żem ignorant bo nie wiem jak ważną rzeczą jest nadzór bankowy. Co więcej nie wiem co to są banki. Centralne i jakieś tam emisyjne. Fakt, ogólnie się na ekonomii nie znam. W przeciwieństwie np. do posła Zawiszy który zna się nie tylko na ekonomii ale także na etyce i biologii oraz kilku innych dziedzinach naukowych.
Ponadto jestem nieukiem bo nie mam pojęcia o tym co to budżet, inflacja i parę innych rzeczy. A i racja.
Problem polega na tym że wiem co mam w kieszeni. Problem polega także na tym że wiem co miałbym w kieszeni gdyby nie pewne instytucje. I problem polega też na tym że wiem również jak zapewniłbym sobie usługi które proponuje mi się przymusowo, we własnym zakresie i o trwogo (dla tych co to mi te usługi proponują przymusowo) za mniejsze pieniądze.
Skupmy się jednak nad wspomnianym nadzorem bankowym. Zacznijmy od tego że na wikipedii (fakt że to nędzne źródło) piszą że nadzór ów powstał w 1997 roku. Kurde to co się działo wcześniej? Nasze państwo chyba nie istniało a przynajmniej zapewne chyliło się ku upadkowi.
Przejdźmy jednak do meritum. Czym ów organ się zajmuje. Zaczerpniemy informacji u samego źródła:

1.określanie zasad działania banków zapewniających bezpieczeństwo środków pieniężnych zgromadzonych przez klientów w bankach,
2. nadzorowanie banków w zakresie przestrzegania określonych ustaw, statutu i innych przepisów prawa oraz obowiązujących je norm finansowych,
3. dokonywanie okresowych ocen stanu ekonomicznego banków i przedstawianie ich Radzie Polityki Pieniężnej oraz wpływu polityki pieniężnej, podatkowej i nadzorczej na ich rozwój,
4. opiniowanie zasad organizacji nadzoru bankowego i ustalanie trybu jego wykonywania.

ad 1. Bezpieczeństwo - piękne słowo. Nie wiem czemu bezpieczeństwo w naszym świecie coraz częściej zamiast oznaczać swobodę do samostanowienia niezagrożoną niczyją ingerencją przypomina raczej: “nie myśl, pomyślimy za ciebie i ci zrobimy dobrze”. Czy ja naprawdę nie mogę zdecydować komu powierzyć pieniądze? Jeżeli chcę inwestować ryzykownie to oddam je sąsiadowi alkoholikowi, jeżeli chciałbym ograniczyć ryzyko pójdę do banku który ma znaną renomę i ileś tam certyfikatów jakości wydanych przez prywatne firmy które dbają z kolei o swoją renomę bo żaden klient nie chciałby certyfikatu bez renomy. Co więcej certyfikatu takiego nie wystawia żaden polityk który przypadkiem dostał w banku dobry kredycik. To że bank w tej mierze nie musi nikomu się spowiadać i postępować wg politycznych postanowień wcale nie sprawia że jego klient nie może się czuć bezpiecznie a jego pieniądze pójdą na zmarnowanie.
ad 2. A to ci ciekawe. Zawsze mi się zdawało że złamanie obowiązującego prawa to przestępstwo. Czyli że co? Bankowych przestępstw to nie ściga prokuratura ino musi istnieć do tego specjalny organ. Rozumiem że zatem nadzór bankowy to taka uberprokuratura dla banków. Nie za bardzo rozumiem dlaczego przypuszcza się że bank który z założenia pracuje latami na swoją markę i renomę miałby prawo łamać. Co więcej nawet gdyby naginał jakieś normy, choćby nie utrzymywał minimalnego depozytu to przyszłaby firma certyfikująca i zobaczyła że sprawy mają się nie tak.
Odmówiłaby wydania certyfikatu, klienci przyszli by po swoją kasę. Dostaliby pieniądze z powrotem, bo nie wpłaciliby ich do banku który nie jest ubezpieczony od takiej sytuacji. Także inne banki zwęszyłyby interes i przejęły klientów itd itp. Trzeba jednak podkreślić że takie sytuacje nie miałyby sensu bytu bo nikomu nie zależałoby na mataczeniu bo za szybko by to wyszło i było katastrofalne w skutkach. Co więcej nikomu nie można by dać w łąpę. Żadnemu politykowi obiecać kasy na kampanie bo polityk po prostu nie miałby na to żadnego wpływu.
To że nikt nie patrzy rynkowi na ręce nie oznacza że hulaj dusza piekła nie ma. Rynek wbrew wszelkim przeciwnością ma niesłychaną skłonność do samoregulacji.
ad 3. To jest piękne. Szczególnie zdanie: ” ocenianie wpływu polityki pieniężnej, podatkowej i nadzorczej na ich rozwój”. Oczywiście ktoś tę politykę prowadzi. Oczywiście nie banki bo przecież one nic do gadania nie mają, albo ewentualnie im się tak zdaje. Mój dziadek powiedziałby że firma w której pracował miała podobne założenia. Dziadek jak kiedyś wspomniałem był uczciwym socjalistą i planował ile śrubek będzie potrzebnych do wyprodukowania czołgu. A i ciekawsze rzeczy planowała Komisja Planowania.
Nasza rzeczywistość zmusza niejako nas do posiadania takiej instytucji jak bank centralny i RPP. Nie o nich się rozwodzę więc podaruje sobie piętnowanie i tychże.
Wróćmy do KNB. Pierwsze część zdania też jest dobra. Jak ktoś ma przypadkiem do czynienia z giełdą to wie że spółki giełdowe przedstawiają raz na jakiś czas sprawozdania finansowe. Sprawozdania takie przygotowują zewnętrzne firmy tak aby nie było mowy o tym że spółka sobie coś tam od siebie doda. Przypuszczam że jakby się przyjrzeć takim ocenom przez KNB banków które są na giełdzie, znacznie by się one od tych oficjalnych sprawozdań dla akcjonariuszy nie różniły (co prawda to faktycznie tylko moje wątpliwe przypuszczenie).
ad 4. Czyli panowie w komisji opiniują czy prawo jest dobre czy nie. Czyli np mówią: ty Kowalski nie powinieneś brać kredytu w frankach szwajcarskich bo tak powiedział polityk i my się z tym zgadzamy bo tak będzie dla ciebie dobrze. I to jest dobro.
Ty Malinowski nie weźmiesz kredyciku bo bank który nawet chciałby ci taki dać musi się nas słuchać a mamy taki od sobie gest, że wiemy że sobie nie poradzisz z jego spłatą więc podarujemy ci bezpieczeństwo. Nie będziesz się stresował niespłaconymi ratami. I to jest dobro.

I tak by w sumie sobie można długo gadać o czymś na czym się nie znam. Bo nie znam się na tym faktycznie. Znam się natomiast na tym co mam w kieszeni. A dzięki takim instytucjom mam tego troszkę mniej niż mógłbym (choć i z drugiej strony pewnie też trochę więcej niż gdybym postępował lekkomyślnie, ino wtedy byłby to mój problem zaserwowany na własne życzenie a wara komukolwiek kto chciałby na siłę mi pomagać rozwiązywać moje problemy. Ponadto od lekkomyślności w takim świecie też zapewne mógłbym się ubezpieczyć).
I jeszcze na koniec tak jakby ktoś nie wiedział. KNB zdaje się może pocałować w cztery litery taka instytucje bankową jaką są SKOKi. Pomijając fakt że polityka ma tu duże znaczenie, i nie wszystko jest tak różowe we wspomnianych jakbym uważał że powinno być (choćby dlatego że machina ta nie jest transparentna jakby to było w naprawdę wolnym państwie) to przecież SKOKi radzą sobie całkiem nieźle i na brak klientów nie narzekają.

12345 2 głos(ów), średnia: 4.5
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Wiedza jest wspólna

Właśnie obejrzałem sobie na jedynce filmik “Konspiracja.com”. Bardzo ładne dzieło propagandowe open source. Troszke naiwny ale tak pewnie powinno się mówić do ludzi. Jak komuś kiedyś wpadnie w łapki to niech obejrzy, choć szczytem sztuki filmowej to on nie jest.
inna sprawa że z drugiej strony na opak może być trochę zrozumiany - że kapitalizm jest fe i wszyscy kapitaliści to szuje.
Fajnie by było jakby taki film jasno powiedział że własność jest święta a wiedza wspólna. No ale nie można mieć zawsze wszystkiego.

a tak poza tym: czy Wam też chce się rzygać jak widzicie panią oseł Sobecką?

12345 2 głos(ów), średnia: 4
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Bandyci

tutaj

edit
panie Piłka zwalże se pan wreszcie konia

edit2
proponuje jeszcze zakazać oglądania własnych narządów. Wprowadzić uchwałę nakazującą uprawianie seksu po ciemku. Następnie wprowadzić zakaz czerpania przyjemności z uprawiania miłości. W tym celu poświęcić kilkadziesiąt milionów z ukradzionych w postaci podatków pieniędzy na wynalezienie sposobu pozbawienia mężczyzny orgazmu podczas wytrysku. Badania takie w przypadku kobiet są zbędne gdyż jak wiadomo kobieca egzystencja sprowadza się do posiadania macicy w której dusze otrzymuje życie od momentu poczecia.

A na serio: ci panowie to chyba mają problemy ze wzwodem, więc moja pierwsza rada na nic sie zda.

12345 2 głos(ów), średnia: 4
Loading ... Loading ...

Komentarzy

RAZ przeproś:>

Dziś se obejrzałem Tok to Szok. Się chłopaki kłócili o lustracje. Nieważne. W każdym razie był RAZ. RAZ to taka fajna postać która z liberalizmem ma wiele wspólnego. Przy czym dużo z tym “złym” czyli konserwatywnym. Nieważne. W każdym razie pierdyknął dziś jak łysy grzywą o kant okrągłego stołu. Wg RAZa nadzór bankowy to ważna instytucja bez której nie dałoby rady żyć. Niesamowite. Stwórzmy zatem nadzór w każdej dziedzinie. Dajmy na to nadzór warzywniaków. Przecież bardzo potrzebne by to było bo ile razy się naciąłem na zgniłe ziemniaki albo spleśniałą kalarepe. Hmm… choć w sumie to zdaje się że już coś takiego jest. Sanepid zdaje się nazywa. Tylko że jakoś na te zgniłe ziemniaki się nadal nacinam.
Panie RAZ do dupy z takim liberalizmem. No chyba że tym się charakteryzuje ten ko.

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Walec, szwagierka i szwagier

Trzy spostrzeżenia o świecie wokół

Przyjdzie Szczuka z Gretkowską i wyrównają.
Tak parafrazując znane przysłowie o walcu można opisać pomysły tych dwóch pań i tego co tam w JuKej wyprawiają. Bo panie Sz i G chciałyby równości. Równość to jakieś magiczne słowo. Albo raczej kolejne z tych kompletnie nie rozumianych. Bo równość sprowadza się do miary. Wspomniane panie są za tym aby wszyscy byli (przejaskrawiając) równego wzrostu. Nie jest istotne czy jesteś mniejszy czy większy one żądają aby wszyscy mieli 170 cm. Nie jest istotne kto ma jakie predyspozycje, nie jest istotne jak kto się sprawdza w tym co robi. Każdy powinien być równy. Co więcej jakby ktoś chciałby być jednak mniejszy to one mu załatwią żeby był większy bo on jeszcze tego nie wie że bycie równym to taka fajna rzecz.
Proszę mnie źle nie zrozumieć. Jestem zagorzałym zwolennikiem matriarchatu i sądzę że ludzkość w swych dziejach miałaby o wiele fajniej gdyby poszła taką drogą. Ale widzę pewną różnice między tym o czym mówią panie Szczuka czy Gretkowska a tym co np pisze SM (cholera dopiero teraz się zorientowałem że taki fajny skrót z tego wychodzi:>). One uważają że różnorodność polega na tym aby wszyscy byli równi wg ich założeń. Że różnorodność to kultura feministek, homoseksualistów itd itp. Pod różnorodność nie podpadają już zapewne liberałowie o nacjonalistach nie wspominając (bo oczywiście nacjonaliści to łysi bandyci chcący wybić wszystkich żydków i czarnuchów). A że tak powiem: dupa. Różnorodność oznacza że po świecie mogą stąpać jedni i drudzy o ile se w drogę wchodzić nie będą. To trudne ale mimo wszystko zdaje mi się że jednak do osiągnięcia. Ale nie o tym.
Pani Szczuka nie zauważa że niższe zarobki kobiet (bo niby przede wszystkim o to chodzi) są spowodowane dwiema sprawami. Po pierwsze i najważniejsze: kobiety różnią się od mężczyzn. Według pani Szczuki w ustach faceta takie zdanie oznacza: kobiety są głupsze i mniej sprawne od mężczyzn. I tu pozwolę się nie zgodzić. Różnić się to nie oznacza że ktoś jest gorszy, a tym bardziej że kobieta jest gorsza od faceta. No niestety już tak jest że jak trzeba wybudować dom to statystyka mówi jasno: facetowi rosną większe mięśnie jest wytrzymalszy a co za tym idzie sprawnie mu to idzie. Nie oznacza to jednak że nie trafi się kobieta która miałaby tego nie robić. W końcu nikt jej tego nie zabrania. Niestety też tak jest że facet który miałby przebywać z gromadką dzieci statystycznie częściej zostanie wyprowadzony z równowagi niż kobieta. I tu nie chodzi o to że żyjemy w kulturze patriarchatu tylko o to że facet ma troszkę więcej testosteronu w krwiobiegu który powoduje że zachowuje się impulsywniej od kobiety. I tyle. Nikt jednak nie zabrania też facetowi zostać przedszkolankiem, ale najwyraźniej nie ma chętnych. I takie proste uwarunkowania przemawiają za tym że w ZUSach i innych urzędach mamy więcej pań Helenek niż panów Heniów, a w ławach sejmowych więcej idiotów niż idiotek (choć tu i tu zdarzają się “piękne” wyjątki potwierdzające regułę).
Druga sprawa: tam gdzie najczęściej występuje dyskryminacja ze względy na zarobki, czego nie da się faktycznie ukryć, cały czas pokutują zaszłości zeszłego systemu. Mowa tu oczywiście o wszelkich instytucjach państwowych, gdzie panowie dyrektorzy to nieudacznicy z partyjnych nadań którzy w
najprostszy sposób chcą pokazać jacy to oni nie są ważni i wspaniali. A jak tchórze o niskiej samoocenie najlepiej odreagowują - oczywiście na kobiecie. Oczywiście dla pań pokroju pani Szczuka nie jest rozwiązaniem prywatyzowanie takich socpotworkół czyli sięganie do źródła problemu. One uważają że z moich pieniędzy trzeba wyrównać pensje tych uciskanych kobiet.
I jeszcze jednak rzecz: porównywanie pani sprzątaczki w szkole z szkolnym cieciem jest też o kant pupy. Bo choć niby oba zawody tak podobne to jednak znacznie różne. Cieć prędzej poradzi sobie mimo wszystko z wyfroterowaniem podług, niż sprzątaczka z przekopaniem trawnika. Porównywanie płac ma jedynie wtedy rację bytu gdy porównamy osoby pracujące na tym samym stanowisku. A różnice, jak napisałem wcześniej, jeżeli już istnieją to tylko w instytucjach państwowych zarządzanych przez zakompleksionych niespełnionych maczo.

Kolejne dwie sprawy ale już krótko.
Pani prezydentowa podpadła, bo zachowała się racjonalnie. Pominę już wywody na temat tematu jaki wywołało to kobiece szambo:> Nawiązując nieco do poprzedniego wątku: strasznie mnie rozśmieszyło zdanie naszego wielmożnego premiera. Powiedział coś w stylu: ja już se w domu z szwagierką pogadam. Zabrzmiało to jak: przyjdzie tatuś i da niegrzecznej dziewczynce w pupe. To aż trudno komentować. W prosty sposób pokazuje w jakiej kulturze żyjemy i jak ta kultura obchodzi się z kobietami. Mądry Jarek da nauki w domku jak Marysia powinna się zachowywać.
W całej sytuacji jedno jest jednak najważniejsze. Marysia skruszona komentarza jednoznacznego nie dała. Więc czemu się potem dziwić że tak się traktuje kobiety, skoro w przeważającej większości właśnie przy takich drobnych w sumie sprawach dają się tak traktować i milczą.

Hołota
A na koniec potłumaczę pana premiera. Przewija się kolejna burza na temat języka mości pana. I co do języka się zgodzę. Jednak dotykając sedna zdania: socjalizm to system przez hołotę i dla hołoty stworzony - w sumie nie miałbym mu nic do zarzucenia. Jakoś nie za bardzo widzę w nim obrazę dla ludzi którzy żyli po prostu w socjalizmie. Nie był to przecież ani przez nich ani dla nich stworzony. Byli w nim jedynie niewolnikami. Socjalizm czy też komunizm w Polsce stworzyły sprzedawczyki i chyba nikt w to nie wątpi. Hołota, panie jak nic. A kto z niego czerpał korzyści, czyli dla kogo został stworzony? Dla wszystkich tych sprzedawczyków, dupowłazów, i innych ludzi bez żadnych skrupułów i z kompletnym brakiem moralności. Uczciwi ludzi nie mieli nic do gadania i nic nie dostawali od systemu.
Jedno mnie może tylko dziwić:
jak do k. nędzy człowiek mówiący takie słowa może budować socjalizm od nowa?
Odpowiedz nasuwa się sama: taką hipokryzją charakteryzuje się ino hołota.

12345 4 głos(ów), średnia: 3.25
Loading ... Loading ...

Komentarzy