Warning: fopen(/home/patryk/public_html/blog/wp-content/backup/.htaccess) [function.fopen]: failed to open stream: No such file or directory in /www/global/qatryk/wp-content/plugins/backupwordpress/functions.php on line 377
Cannot open file (/home/patryk/public_html/blog/wp-content/backup/.htaccess)
Warning: fwrite(): supplied argument is not a valid stream resource in /www/global/qatryk/wp-content/plugins/backupwordpress/functions.php on line 381
Cannot write to file (/home/patryk/public_html/blog/wp-content/backup/.htaccess)
Warning: fclose(): supplied argument is not a valid stream resource in /www/global/qatryk/wp-content/plugins/backupwordpress/functions.php on line 385
2007 kwiecień Archiwa » Qatrykowe boje

Archiwa dla kwiecień, 2007

Co to znaczy…

tak w klimacie urzędów skarbowych:

12345 3 głos(ów), średnia: 3.33
Loading ... Loading ...

Komentarz

1%

Trochę już późno na ten temat, no ale jednak napiszę, choć powinienem to zrobić jakiś czas temu.
Jeżeli jeszcze nie wypełniłeś PITa, albo wypełniłeś a nie wysłałeś, to poświęć minutę więcej na wpisanie 1% i wypełnienie druczku. W necie jest wiele miejsc gdzie można znaleźć co i jak. Nawet jeśli wyjdzie ci 10 zl to warto to zrobić. Po pierwsze 10 zl dla niektórych to kupa kasy która może zdecydować o życiu. Po drugie z bardziej prozaicznych powodów będziesz miał satysfakcje że nie zasiliłeś kabz darmozjadom w sejmie.

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Zaprawki Keynesa

Czasem sobie poczytam to i owo o ekonomii. Ostatnio częściej bo trudno byłoby mi polemizować z takim jednym panem co to go co 2 tygodnie spotykam a on prawi jaki to Keynes był genialny. No a ja jako ignorant nie za bardzo mu ufam. No ale żem też nie za bardzo biegły to jedynie od czasu do czasu zadam jakieś pytanie - mine.
Nad panem Keynesem poznęcam się w szczegółach jak przebrnę przez meandry jego “genialnej” myśli i będę w stanie polemizować z większą mocą z tym panem co to go co 2 tygodnie widuje.
Tymczasem zacznę od ogółów. Pan Keynes to był faktycznie ciekawy człowiek. Cham, egocentryk, zwolennik autorytaryzmu a przede wszystkim “ulepszacz” kapitalizmu (czyli po prostu socjalista - przy czym chodzi tu bynajmniej o socjalistę ideowego). Keynes wprowadził jednak do socjalizmu nową jakość. Po pierwsze zamiast brnąć w gówno jakie tworzyły związek sowiecki i rzesza niemiecka, on sobie postanowił pomieszać troszkę w Hameryce. Że niby tu on jest kapitalista, ale kapitalizm to tak nie do końca działa więc on mu pomoże. Głównym założeniem Keynesa oczywiście był zatem interwencjonizm. Jednak w przeciwieństwie do sowietów maskował się on całkiem nieźle, i doszedł do wniosku że interwencjonizm to trzeba subtelnie i dyskretnie, a co za tym idzie jak najbardziej zagmatwanie bo ludzie się kapną że coś nie gra i będzie po jego wdrażaniu idei w wolnym świecie. Zatem np. tolerował taki przebrzydły twór jak własność prywatna. Socjalizm zakładał że jak państwo będzie zarządzało gospodarką od warzywniaka po fabrykę czołgów to będzie piknie. Że można sobie np. zaplanować że guzik będzie kosztował 10 gr a czołg bańkę. Keynes wiedział że chcąc ulepszyć kapitalizm tak daleko zabrnąć nie może. Co więcej socjaliści pięknie cały czas zakładali że ustalenie popytu i ciągłe sterowanie podażą pieniądza doprowadzi do państwa mlekiem i miodem płynącego. Keynes miał to w dupie. Jasno powiedział że to co będzie jutro jego nie interesuje. Żyć ma nam się pięknie teraz a nie jutro, bo jutro to możemy nie żyć. Piękne prawda?
Socjalizm do ery Keynesa opierał się mniej więcej na mechanizmie: budujemy dom z kiepskich materiałów. Dom się oczywiście już w trakcie budowy zaczyna rozsypywać. Kapitalizm miałby na to jedyne rozwiązanie zrównać dom z ziemią i wybudować go zgodnie z zasadami sztuki. Socjalizm jednak mówił: budujemy dalej, tam gdzie farba odpada, pomalujemy jeszcze raz tą samą farbą, tam gdzie ściana pęka zrobi się zaprawkę i będzie oki. Za jakiś czas wybudujemy nowy dom. Keynes poszedł dalej. On nie tylko zamalowywał grzyb na ścianach. Tam gdzie widział pęknięcia wtykał watę a potem pacnął kawałkiem zaprawy i ściana była śliczna. Czy później się posypie, czy będziemy budować kolejny dom (i za co?) to go zupełnie nie interesowało.

W rzeczywistości rzecz polegała na tym: Keynes zaczął swą karierę gdy podczas kryzysu w Stanach stał się doradcą prezydenta. Wpadał na takie ciekawe pomysły jak wydrukowanie pieniędzy i wyrzucanie ich przez okno. Albo organizowanie robót publicznych, czyli jeden bezrobotny kopie dołek przychodzi drugi zakopuje dołek. Kasa oczywiście w jednym i drugim wypadku pochodzi od państwa które to państwo po prostu sobie ją drukuje.
Czyli inflacja miała pobudzać gospodarkę, bo jak ktoś będzie miał kasę to pójdzie coś kupi, ktoś zarobi i machina ruszy z kopyta. W dupie miał to że siła nabywcza pieniądza przez takie kombinowanie spada na łeb. To że po wyjściu z kryzysu pieniądz będzie gówno wart załatwi się stopniowym wycofaniem pieniędzy z rynku. Oczywiście to jedna wielka mrzonka bo państwo nigdy nie przestanie dodrukowywać pieniędzy bo zawsze będzie mu ich brakowało niezależnie czy będzie to kryzys czy boom.
Konsekwencje idei Keynesa choć dawno ona okazała się teorią która ni jak ma się do rzeczywistości i przynosi więcej porażek niż sukcesów odbiły piętno na naszej rzeczywistości. Nikt sobie nie może dziś juz za bardzo wyobrazić państwa bez banku centralnego który w swej wszechwiedzy interweniuje i steruje podażą pieniądza. To że wczoraj podwyższono (a wcześniej obniżono) stopy jest bezpośrednim następstwem keynesowskiej myśli. Gospodarka za dobrze sobie radzi ale przez to powstaje inflacja która fajna jest ino jak mamy kryzys. itd

Trudno się z takim rozumowanie spierać z prostego powodu. Jest ono prostackie i płytkie. Zakłada kupe nieprawdziwych rzeczy. Doszukuje się przyczyn w skutkach a skutków w przyczynach.
Każdy element keynesowskiej ekonomi trzeba długo i żmudnie odkręcać, co jest trudnym zadaniem.
Kontynuuj czytanie ‘Zaprawki Keynesa’

12345 3 głos(ów), średnia: 5
Loading ... Loading ...

Komentarzy

samobój

Nie wiem za bardzo jak interpretować tego samobója pani Blidy. Kiedyś pisałem że fajnie by było jakby stara tradycja wróciła, że jak sie złapie jakiegoś urzędnika na przekręcie to on se w łeb strzela bo mu inaczej jakiś tam imperatyw nie pozwala. Czyżby pani Blida była pierwszą która przywraca naszej kulturze ten jakże moralny zwyczaj?
Bo złodzieje i bandycie też mieli kiedyś moralność. Np nie okradali i pilnowali swojej dzielnicy/osiedla. Jakiś tam kodeks honorowy nawet u gitowców był. Człowieka traktowali jak człowieka, nawet niajwiększego wroga którego gołymi ręcoma, a nie jak nic niewartą rzecz.
No i teraz ta pani. Pewnie ze strachu to zrobiła. Ale to chyba dobry strach. Taki Pęczak też się pewnie bał a w łeb se nie palnął.
Kiedyś to ludzie którzy znali Pęczaka poszliby na samo dno razem z nim. Nie ważne że nie mieli z jego przekrętem nic wspólnego. W łeb se nie palnął to znaczy że ludzie z którymi sie spotykał byli z tej samej gliny i też nie są gotowi postąpić z honorem gdy sytuacja tego będzie wymagać, a co gorsza pewnie mają podobne skłonności co i on. Inaczej z tymi co se palneli. Nawet jak ktos był bliskim współpracownikiem to istnieje duże prawdopodobieństwo że jest z tej samej gliny i jak zrobi rzecz niegodną na której ktoś go przyłapie to postapi tak samo.
Dziwne to i trudne do rozkminiena.
Jakoś nie moge sobie wyobrazić w takich okolicznościach przyrody, dajmy na to takiego pana Lepera.

12345 1 głos(ów), średnia: 1
Loading ... Loading ...

Komentarz

Nie wiem nawet, czy oni się pierdolić umieją…

Wywiad z Janem Nowickim - warto przeczytać.

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarzy

евро

Jestem rozdarty. Po pierwsze ze wszystkich sportów uznaje w zasadzie tylko seks. Piłkę nożną jak i resztę sportów zespołowych, uważam za sport typowo gejowski. Cóż bardziej gejowskiego niż ociekające potem ciała 22 gości. To zresztą podobnie jak z wojnami. Nie ma nic bardziej gejowskiego. Po prostu jedni chłopcy bawią się z innymi. I tylko świadome wtłaczanie do swego ego pod pozorem jakiegoś honoru i wartości tych pięknych haseł uzasadniających wojny wypiera podświadomy zachwyt superego nad męskością tych zabaw, a co za tym idzie zachwyt nad własną płcią. Przecież najbardziej męskim sportem winien być seks i zdobywanie niewieścich serc.
Wiem że przesadzam, wiem że okazywanie siły i męskości na polu walki w sumie tak naprawdę jest tym samym co robi lew w stadzie czy inne szympansy. Pokazanie że się ma fajne DNA, które pozwoli przetrwać. Tylko jakoś tak większość facetów nie zauważa że już dawno zeszliśmy z drzewa i co innego się winno liczyć. No ale póki kobiety też tego nie dostrzegają to mamy małe szanse na społeczeństwo artystów i naukowców.
Ale nie o tym miało być.
Druga sprawa. Już bardziej na poważnie - aspekt ekonomiczny. Ogólnie rzecz biorąc po prostu nas nie stać. Ale o tym wszyscy słyszeli. Dużo sceptycznych głosów rozbrzmiało w Internecie. Choćby dzięki miasik.net mogłem przeczytać “Pyrrusowe zwycięstwo” Krzysztofa Pochmary, albo ciekawy tekst na Oto Polska “Euro 2012 - czy damy rade?”.
I trudno mi nie przyznać tym zdaniom racji. Z czysto wolnościowego podejścia taka impreza jeżeli by się opłacała byłaby robiona przez prywatne firmy. Ludzie potrzebują igrzysk, ludzie wydadzą pieniądze aby obejrzeć igrzyska. Ale prywatne igrzyska mają zdrowy cel - zarobić pieniądze a pieniądze na igrzyskach można zarobić tylko wtedy gdy ludzie mają na chleb. Państwo, zależność tę odwróciło a właściwie poprzekręcało ją maksymalnie jak się da, co stało się genezą znanego przysłowia o igrzyskach i chlebie. Jak dopominasz się chleba to państwo ci zorganizuje rozrywkę cobyś zapomniał o głodzie. (Tu dyskretnie wracamy do początku wpisu i potwierdzamy fakt że jednak wielu ludzi przez wieki rozwoju cywilizacji mimo wszystko z drzewa nie zlazło i jakieś takie mam czarne myśli że do jej końca nie zlezie).
W każdym razie rzecz przypomina, bo przecież historia lubi kołem się toczyć a przysłowie o uczeniu się na błędach ma to do siebie że ino jest zawsze ignorowane, historie stadionu XX lecia. Pod płaszczykiem CCCP PRL miał XXlecia, IV RP będzie miała narodowy pod płaszczykiem UE.
Nie ma się co oszukiwać, znowu zostaniemy okradzeni i zapewne dość szybko się o tym przekonamy gdy okaże się że a to akcyza na to i owo wrośnie szybciej niż miała, że pojawi się jakaś kolejna propozycja nie do odrzucenia typu obowiązkowe ubezpieczenie od utraty małżowiny usznej.
Trzecia sprawa. Entuzjazm. Że o jej, jak to pięknie będzie, że nastąpi skok cywilizacyjny, że w końcu europa zobaczy że my też europa, że udowodnimy itd. Normalnie jak widziałem w telewizorze te wszystkie uszczęśliwione mordki to wypatrywałem kiedy w końcu nogawką któremu co wypadnie, bo nie wierzę że przy takiej ekstazie to zwieracze nie popuszczały. Że tak weźmiemy się do roboty, nikt nie będzie cwaniakował, normalnie cały naród bvdvje stolice… przeprasza… stadiony, autostrady, lotniska, metro.
I w zasadzie, podchodząc zdroworozsądkowo to wiem że to kompletnie sprawa nieopłacalna, w żaden sposób się nie kalkuluje i przysporzy więcej problemów niż to warte. Ten entuzjazm też za bardzo mi się nie udziela, że niby staniemy się jewropą, że wykonamy skok czy coś. Nic z tych rzeczy. Skok cywilizacyjny dokonuje się przez zmianę mentalności społeczeństwa, a nie przez budowanie autostrad na których nie jeden cwaniak zbije fortunę.
Jednak właśnie w tym dostrzegam pozytyw. Polacy mają niesamowitą skłonność do jednoczenia się w sytuacjach kryzysowych. Ponadto polskie piekiełko ma prawo istnienia tylko wtedy gdy reszta świata ma nas w dupie. Gdy świat na nas skupia uwagę przeważnie wychodzimy na całkiem rozgarniętych i zaradnych ludzi. Niby obowiązuje “zastaw się a postaw się” ale też niesamowita jedność i inicjatywa obywatelska, i przewyższająca żydowską żyłka do interesów.
Nigdy nie byliśmy w takiej sytuacji że możemy to zrobić będąc autonomicznym bytem. I dlatego w tym upatruje szanse na to że dokonamy tego trwałego i faktycznego skoku cywilizacyjnego. Że utrwali się w nas to że współpraca daje lepsze owoce niż zawiść. Że sukces jednego może być też naszym sukcesem.
Oczywiście możemy to spieprzyć co jest bardzo prawdopodobne. Oczywiście spieprzymy to gdy do wszystkiego będzie się wtrącał rząd. A ten obraz chęci wpływu i władzy nad imprezą przejawia się już dziś i z każdym dniem zdaje się coraz bardziej krystalizować.
Ale mimo wszystko jestem optymistą. A najbardziej przekonuje mnie że skoro już kradną mi pieniądze to niech przynajmniej w końcu zgodnie z uzasadnieniem kradzieży widzę że coś z tego będę miał. Że zrabowana mi kasa nie zniknie w tej machinie urzędniczo-mafijnej, a przynajmniej na coś co będzie przez kilka lat ładnie wyglądało.
A z czysto egoistycznego punktu, jakom warszawiak przynajmniej będę miał przez kilkanaście lat po jewro logistyczny spokój, bo jak pobudują i rozkopią co mają rozkopać to później już za bardzo czego rozkopywać nie będą mieli.
Jasne że wolałbym żeby to wyglądało jak należy. Żeby wszystko działo się we właściwym porządku i zgodnie z tym co napisałem w drugim akapicie. No ale to takie same marzenia jak to że zamiast stadionu narodowego stanie porządne centrum naukowe (swoją drogą ciekaw jestem jak to będzie z CN Kopernik - czy okaże się że pieniądze muszą iść na stadion a Kopernik se poczeka, czy ktoś jednak stwierdzi że fajnie by było na to jewro mieć i takie centrum).

12345 2 głos(ów), średnia: 4.5
Loading ... Loading ...

Komentarz

Motto

Każdej akcji towarzyszy równy i skierowany przeciwnie program rządowy.

12345 1 głos(ów), średnia: 5
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Absoluty

W ramach świątecznych przemyśleń, a w zasadzie zaintrygowany dyskusją na liberalis postanowiłem napisać kilka słów o rzeczach fundamentalnych. Każde rozważania na każdy temat poprzez iterowanie pytania: „Dlaczego?” sprowadzają się w ostateczności do rozważań na temat moralności. Czym ona jest? Z czego wynika? Czy można uzyskać ostateczną odpowiedz na te pytania bez kolejnej iteracji: „Dlaczego?”.
Ludzie juz tak mają od zawsze że starają się unikać trudnych pytań. Dociekanie jest co najwyżej domeną dziecka które zadręcza pytaniami „dlaczego niebo jest niebieskie”, „dlaczego pomidorówka jest czerwona”, „dlaczego ogień parzy”, „dlaczego nie ciągnąć za obrus”, „dlaczego jestem głodny”, „dlaczego?”, „po co?”, „czemu?”.
Im człowiek starszy zaczyna obrastać w system wartości przyjętych ad hoc, bo zaczyna sobie zdawać sprawę że niektórych pytań lepiej nie zadawać, gdyż i tak się na nie sensownej odpowiedzi nie dostanie, a nawet gdyby to i tak zawsze będzie można zadać kolejne: „Dlaczego?”.
Zamiast za każdym razem dochodzić do ostatecznych odpowiedzi ludzie postanowili kiedyś uciąć tę nieszczęsną iteracje i wstawić w którymś jej momencie pojęcia absolutne. I nie jest to domeną tylko religii. To samo dzieje się w filozofii a nawet w tak dociekliwych naukach jak matematyka czy wręcz fizyka, która z założenia powinna stronić od jakichkolwiek absolutów.
Czy jednak taki ciąg iteracyjny pytania „Dlaczego?” jest nieskończony i nie napotyka w końcu jakiegoś naturalnego absolutu? Nie wiem. Intuicja podpowiada mi jedynie że coś takiego istnieje.
Kontynuuj czytanie ‘Absoluty’

12345 2 głos(ów), średnia: 4.5
Loading ... Loading ...

Komentarz

Kto to jest artysta?

Artysta to nie jest jakaś popłuczka w stylu Szymeczek Wydra ze swoimi mądrościami. Artysta mówi tak:

Ale teraz jest jeszcze gorzej niż było!

Mam dużo ciekawych przemyśleń, może nie rewolucyjnych, ale na pewno śmiałych. Za komuny - dzięki audycjom Marka Wiernika, Piotra Kaczkowskiego i innych - mogliśmy do woli nagrywać płyty ulubionych artystów. Teraz dzieciaki ściągają ulubione płyty z Internetu. Podniósł się wielki raban, że oto kradną i piratują. Jest to totalna obłuda ludzi, którzy mają kasę, ale nie mogą zrozumieć, że płyty są za drogie, podczas gdy artyści chcą żyć ponad stan. Polskie płyty powinny kosztować maksymalnie 15-20 złotych. I my to zrobimy. Wiesz, uważam, że piratowanie dzieje się wtedy, gdy ktoś ściąga moją płytę, przegrywa ją na sto CD-R-ów i sprzedaje je na Stadionie. Ale gdy ktoś nagrywa płytę dla siebie, nie jest to żadnym złodziejstwem, tylko rodzajem długoterminowej pożyczki. Dzieciaki między 15 a 20 rokiem życia potrzebują przerobić maksymalną liczbę bodźców, dowiedzieć się i nauczyć optymalnie dużo. W tym momencie ściąganie płyt na iPoda jest rzeczą normalną w edukacji muzycznej. Udostępnienie tych plików za darmo jest uczciwsze niż pieprzenie o piractwie.

Udostępnisz swoje nagrania?

Tak. Zamierzam większość swoich płyt udostępnić w mp3 na stronie internetowej za darmo, żeby ludzie mogli posłuchać i stwierdzić, czy im się podobają, czy nie. Jeśli płyty będzie można kupić przez Internet czy na koncertach za 15-20 zł, to spora część tych młodych ludzi będzie wolała materialny gadżet w postaci legalnej płyty niż popisanego mazakiem CD-R-a. Te dzieciaki nie mają kasy, a przecież muszą się edukować. Mnie stać na kupowanie płyt dopiero od kilku lat. Trzeba jakoś wyjść tym ludziom naprzeciw. Gadanie o tym, że jeśli ktoś nie kupi polskiej płyty za 40 zł, jest złodziejem, to czysta hipokryzja. W takim razie po co było produkować CD-R-y, które są w stanie skopiować oryginał w jakościowym stosunku 1:1? Jeśli już, to winni są ci, którzy wymyślili tę technologię, oraz koncerny, które mają w dupie niezbyt zamożnych klientów. Jeżeli komuś się spodobają Biodrowe płyty i będzie chciał je kupić, proszę bardzo - dogadamy się. A ja zamierzam je fajnie nagrywać, ładnie oprawić, dodać frapujące bonusy i przede wszystkim spowodować, żeby były tanie.

Całość wywiadu z Tymonem.

12345 2 głos(ów), średnia: 5
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Szczęśliwego kurczaczka

:)

12345 3 głos(ów), średnia: 5
Loading ... Loading ...

Komentarzy