Dziś pójdę trochę z nurtem. Każdy narzeka że płyty są drogie, i że jakby były tańsze to by nie było piractwa. No może to i po części prawda, ale nie do końca. Spójrzmy na rzecz z innej strony.
Jestem sobie Europejskim producentem gumowych kaczek. Mam filie w każdym europejskim kraju. No i teraz okazuje się że choć moje gumowe kaczki są najlepsze na rynku to w takiej dajmy na to Polsce, ktoś robi podróby i sprzedaje je za połowę ceny. Wkurza mnie to i naciskam coby ścigać zarówno dystrybutorów jak i samych konsumentów nielegalnych gumowych kaczek. Od konsumentów mogę jednak usłyszeć że jakbym obniżył cenę do 60% to oni by woleli kupić kaczki ode mnie niż te podrabiane. I wszystko byłoby oki, prawdopodobnie obniżyłbym cenę gdyby nie jedno ale. Mianowicie taki ruch mógłbym wykonać gdybym produkował moje gumowe kaczki tylko na rynek Polski.
Płyta z muzyką np Britnej kupuje się w Polsce tak drogo nie dlatego że wytwórnia straci na naszym rynku gdyby obniżyła cenę. Ona by mogła całkiem nieźle na tym rynku zyskać. Tylko że wtedy by się okazało że nastolatka z Irlandii zamawia sobie przez Internet płytę z Britnej na jakiejś aukcji czy w jakikolwiek inny sposób. Globalnie przyniosłoby to ogromne straty.
Problem łatwo dałoby rozwiązać oczywiście gdyby zmienić model marketingowy (czy tylko mi się zdaje że to strasznie wytarty frazes?). Jak no to już tęgie głowy niech myślą. Jakby co kilka pomysłów mógłbym podrzucić. Choć w sumie ja też lubię kasę więc nie będę się chwalił, bo może przyjdzie mi kiedyś któryś z nich zrealizować:>
Archiwa dla maj, 2007
0 Komentarzy
Na blogu Pawła Lipca znalazł się wpis pochwalny dla państwowych koncesji. Pozwoliłem sobie skomentować go w krótki sposób bo nie miałem jakoś sił na polemikę. Brzmiało to mniej więcej (nie pamiętam a znikło, więc cytatu dokładnie nie zapodam) tak: “gówno prawda”.
Dziś jednak trochę mnie natkło i pozwoliłem sobie wstawić poniższy komentarz:
Jako że widze że cenzura działa pozwolę sobie rozwinąć moją myśl z poprzedniego komentarza, który pozwoliłeś sobie wyciąć, z powodu jak mniemam braku merytoryczności (to ciekawe bo przynajmniej zdemaskowałem się tamtym komentarzem żem ignorant więc to ci powinno grać:>).
Całe twoje uzasadnienia idą w łeb gdy pod to państwowe koncesjonowanie podstawisz sobie “koncesjonowanie” prywatne i uczenie ludzi odpowiedzialności od najmłodszych lat.
Dajmy na to twój przykład ze szkołami. Pomijam od razu cały system prawa państwowego bo z nim walczę i ogólnie uważam je za całkowicie zbędne, więc będę pisał jakby to było na tym rynku jak to nazwałeś pareto efektywnym (od tego trzeba by zacząć że taki rynek ma szanse bytu tylko w świecie bez państwowych regulacji rynkowych).
No więc jest sobie student i ma do wyboru: szkołę o marnej reputacji ale tanią, szkołę o której nic nie wie ale droższą, i szkołę najdroższą. Co robi taki człowiek w wolnym świcie - udaje się do firmy doradczej która za niewielką opłatą (zapewne znacznie mniejszą niż podatki które płacili jego rodzice czy też on sam na kontrole państwowe) powie mu jaka szkoła będzie dla niego najlepsza.
Co więcej szkoły którym zależałoby na dobrej reputacji same (! ! !) wynajęłyby firmy audytorskie które przeprowadzałyby kontrole szkoły (co ciekawsze już tak się dzieje mimo systemu audytów państwowych - nikt przecież nie ufa biurokratom, i wielu studentów już teraz sprawdza czy jakieś ISO szkoła ma i kto je wydał - oczywiście świadomość ta jest jak na razie mała, ale trudno się spodziewać czegoś więcej w systemie w jakim żyjemy).
Piszesz:
“Demokracja z pewnością wiąże się bardzo silnie z rozmaitymi wolnościami. Również z wolnością działalności gospodarczej, która nie powinna być ograniczana od górnie.”
a z drugiej pochwalasz głęboką ingerencje państwa w twoje życie.
Nie wiem jak ty ale mnie rodzice nauczyli że gdy się podejmuje decyzję to trzeba być za nią odpowiedzialnym. Jeżeli podjąłbym ryzyko nauki w w szkole o której nic nie wiem, to bym później nie płakał że szkoła była do d.
Nie potrzebne mi państwo do tego abym wiedział jaką decyzje podjąć. Co gorsza państwo poprzez podatki zmusza mnie do tego aby mi doradzać, przez co np szkoła która dostaje koncesje poprzez opłacenie odpowiedniego urzędnika (a tak bywało - o czym oczywiście się nie mówi, i sprawy wycisza) nabija mnie w butelkę nijako za moje pieniądze.
Nie może być tak że chcemy wolności a rezygnujemy z jej części. Wolność się nie dzieli. To jest system zero-jedynkowy. Albo wolność albo niewola.
Wolność gwarantuje ci prawo do tego abyś dał się zniewolić.
Zniewolenie przez państwo gwarantuje mi że nie mam żadnego prawa do bycia wolnym.
Czujesz różnice?
Jako że nie wiem czy mój komentarz znowu nie zniknie pozwoliłem sobie go tu wkleić, bo wyszedł mi całkiem zgrabnie:>
Oczywiście mógłbym się bardziej zagłębić w sprawę ale mam nadzieję na polemikę z Pawłem, więc na razie sprawę odkładam.
3 Komentarzy
Wpadam na moment zostawić link.
Najciekawsze jest to że jak by nie spojrzeć to to prawda. Jakby mi mógł ktoś podesłać jakiś link w którym jakiś prawicowiec mówi że nie można mieć lewicowych myśli to będę wdzięczny. Przykładów na to że lewak mówi że nie można mieć prawicowych myśli chyba aż nadto.
0 Komentarzy
Z piratami to ciekawa historia. Bo piraci są różni. Np taki Sir Francis Drake. No bo niby pirat, ale dla korony angielski żaden pirat ino korsarz. A u Niemców to i pomnik ma. Za kartofle, no ale ma. Za wikipedią tak napisali mu:
“Sir Francisowi Drake’owi, który rozpowszechnił ziemniaki w Europie. Miliony rolników całego świata błogosławią jego nieśmiertelną pamięć. To ulga dla biedaków, bezcenny dar Boży, łagodzący okrutną nędzę”.
Proszę mnie źle nie zrozumieć. Wcale nie uważam że ci co to pływali i piratowali to to były romantyczne chłopaki co to chcieli swobody. Żadne tam ubrązowianie. Ale legendy o tych ludziach były fajne. Tacy Janosikowie i Robin Hoodzi mórz i oceanów. No i zdarzali się tacy Drake’owie.
W sumie to pewnie większość to byli nie tam żadni piraci, ino najzwyklejsi korsarze. Tacy piraci na usługach tego czy tamtego króla. Taki np Drake to był honorowy gość. Brał sobie złoto z jakiego hiszpańskiego galeonu, “zapraszał” na pokład hiszpańskiego kapitana i se z nim balangował.
A taka hiszpańska flotylla to byli dopiero piraci. No jak to z armiami bywa. W dupie mają wioski, ludzi. A jak spotkają wroga to wymyślają mu jak najciekawszą śmierć.
Pic polega na tym że czy to był Drake, czy zwykły korsarz, czy to zwykły piracina wszyscy oni w jeden worek wpadali.
Kontynuuj czytanie ‘Dzieci kapitana Drake’a’
1 Komentarz
Mały cytacik stąd:
Czy jestem zdziwiony, że premier rządu mojego kraju nie ma konta bankowego, a pensję przelewają mu na konto mamy? W ogóle mnie to nie dziwi.
Polecam cały wpis. Dodam swoje trzy grosze. Pan premier najwyraźniej wziął chyba sobie bardzo do serca nauki Rothbarda. Ale panie premierze to że banki nas oszukują, wydając więcej kredytów niż utrzymując depozytów, Pana nieposiadanie konta nic nie zmieni. Co więcej iluzorycznym jest myślenie że u mamy pieniądze będą bezpieczne, bo mama w końcu korzysta też z banku. Panie premierze proponuję jeżeli chce Pan koniecznie czuć się bezpiecznie zadekretować wypłacanie sobie pensji w złocie. Albo chociaż założyć sobie konto tam gdzie Pana pieniądze złotem będą gwarantowane. Choć i do tego może się ktoś dorwać.
0 Komentarzy
Fascynuje mnie to jak ludzie się postrzegają. Kogokolwiek by nie posłuchać, to w mniej czy bardziej wysublimowany sposób, każdy stwierdza że w przeważającej większości ludzie to idioci. Co gorsza u większości ludzi wyczuć można wrogość, która tłumaczona jest tym że człowiek z natury jest zły.
Strasznie mi się to nie podoba. Sam jednak często nazywam ludzi idiotami. Trudno takiego Ikonowicza nie nazwać ignorantem i idiotą. I to nie jest takie straszne w sumie, bo pan Ikonowicz zapewne też nazwie mnie idiotą. Ale co innego jest gdy rzucimy w siebie mięsem ale przy okazji będziemy prowadzić merytoryczną dyskusje. Oczywiście dyskusja jak to dyskusja. Pozornie wydawać by się mogło że ma polegać na wymianie poglądów i przekonaniu drugiej strony. Wydaje mi się jednak że dyskusja raczej polega na utwierdzaniu się w swoich przekonaniach i odnajdowaniu kolejnych argumentów na rzecz naszych idei. To że czasem ktoś podkopie nam taki dołek że nie będziemy mogli z niego wyleźć dostarcza jedynie rumieńców dyskusji. Jest ryzyko - jest zabawa:>
Rzeczą najgorszą jest jednak pejoratywne traktowanie oponenta. Słysząc na wszelkie argumenty odpowiedz “jesteś idiota” cokolwiek trudno jest dyskusje kontynuować. Ponadto na taki argument, jedyną słuszną odpowiedzią jest “a ty jesteś idiota”.
Niezależnie od tego na jakim poziomie prowadzi się dyskusje, zastanawia mnie zawsze skąd bierze się taka postawa. Skąd ta myśl że jesteśmy we wszystkim mądrzejsi od innych i wcale nie musimy tego udowadniać.
Taka dziwna postawa która ocenia wszystkich gorzej od nas samych, nie dopuszczając do siebie myśli o tym że możemy być w błędzie. I nie ma tu znaczenia czy nasz dialog z druga osoba jest dialogiem wulgarnym, pełnym zawistnych słów czy salonową rozmową na poziomie którego nie powstydziliby się najwięksi puryści.
I mam jakieś dziwne wrażenie że taka reakcja jest jedynie konsekwencja niepewności. Jak pies się boi to szczeka. Niezależnie czy ma racje czy nie. Tak chyba po trosze jest i z ludźmi. Gdy nie są pewni swoich postaw, gdy maja wątpliwości co do swoich argumentów, a co gorsza gdy zdają sobie sprawę z jaka łatwością te argumenty można podważyć, sądzą że postawa mentorska ich uratuje. Tylko kurde my ludźmi jesteśmy a nie psami. Nie po to mamy buzie żeby szczekać.
Druga i o wiele ważniejsza, a przede wszystkim o wiele bardziej zagadkowa postawa to ocenianie natury człowieka i osądzanie jej jako złej. Kurde jakby ludzie byli z natury źli to byśmy chyba juz dawno się powybijali. Są ludzie źli i dobrzy. Tu nie ma najmniejszej wątpliwości. Ale jakie mamy prawo oceniać wszystkich na podstawie wątpliwych doświadczeń? Oceniając ludzi robimy to zawsze w jakimś kontekście. Np. obowiązującego prawa. Dlaczego zatem wykształciło się w nas to przemożne uczucie że człowiek z natury jest zły? Mam jakieś takie dziwne wrażenie że lata życia w systemie prawnym którego po prostu nie da rady nie łamać, wykształciło w nas poczucie winy, a psychologia wyparcia powoduje że wszelkie zachowania wbrew prawu przypisujemy innym. Ja przekraczam prędkość bo trudno jej nie przekroczyć na trzypasmowej, pustej drodze. Ale ci idioci co to pędzą przez dwupasmówki zabijając ludzi to muszą być źli ludzie. Dużo by wymieniać takich przykładów.
W konsekwencji, dzięki temu że prawo przyjmujemy jako jakiś absolut, no bo w końcu od jego przestrzegania w dużej mierze zależy nasze życie (złamanie prawa podobno prowadzić powinno do kary), to to co racjonalne zaczynamy oceniać jako złe. I to jest „klu”: ludzie są z natury nie źli ale racjonalni.
Dlatego może czasem gdy juz kogoś nazwiemy idiotą to najpierw przemyślmy argumenty które niepodważalnie udowodnią idiotyzm przeciwnika.
Dlatego też zanim nazwiemy kogoś złym z jakiegoś powodu, to zastanówmy się najpierw jak byśmy postąpili na jego miejscu.
Może wtedy by nam się wszystkim jakoś tak milej żyło, choć przecież w zasadzie to nic by się nie zmieniło. Idioci pozostaliby i tak idiotami:>
2 Komentarzy


3 głos(ów), średnia: 3.33
qatryk:


