Warning: fopen(/home/patryk/public_html/blog/wp-content/backup/.htaccess) [function.fopen]: failed to open stream: No such file or directory in /www/global/qatryk/wp-content/plugins/backupwordpress/functions.php on line 377
Cannot open file (/home/patryk/public_html/blog/wp-content/backup/.htaccess)
Warning: fwrite(): supplied argument is not a valid stream resource in /www/global/qatryk/wp-content/plugins/backupwordpress/functions.php on line 381
Cannot write to file (/home/patryk/public_html/blog/wp-content/backup/.htaccess)
Warning: fclose(): supplied argument is not a valid stream resource in /www/global/qatryk/wp-content/plugins/backupwordpress/functions.php on line 385
2007 czerwiec Archiwa » Qatrykowe boje

Archiwa dla czerwiec, 2007

Konserwatywny socjalizm

Jakiś czas temu pisałem o komunistycznym podejściu do rzeczy pewnych konserwatystów. Dziś znowu przychodzi mi zmierzyć się z tematem. Właśnie kładłem się spać i jak zwykle zajrzałem co tam w czytniku RSS’ów słychać a tu pan Korwin - Mikke pokazał w piękny sposób prawdziwą twarz konserwatysty. No i co tu dużo kryć wkurwił mnie nieziemsko. Jak człowiek który ma wolność na ustach może do motylej nogi mówić że ludzie to bydlęta? Jak można oceniać całą grupę społeczną w taki sposób? Czyż człowieka wolnego nie powinny nie interesować stereotypy, a przynajmniej nie powinien za każdym razem gdy chce swoją opinię podeprzeć takowymi, sto razy się zastanowić czy nie dotyka tym ludzi którzy nie mają żadnego związku z artykułowanym poglądem?
Kompletnie nie rozumiem jak tak inteligentny człowiek jakim jest niewątpliwie JKM, który potrafi używać wysublimowanych przenośni może upaść tak nisko.

Ale po kolei:

Socjalista nie jest człowiekiem, lecz bydlęciem - człowiek bowiem różni się od zwierzęcia tym, że kieruje się Zasadami Moralnymi. A Czerwoni ich programowo nie przestrzegają.

Mój dziadek był socjalistą. Przy okazji był też najbardziej wolnym człowiekiem jakiego znałem. Przejawiało się to przede wszystkim tym że potrafił poświęcić swoją wolność dla wolności innego. I to chyba sedno które jest tak naprawdę w życiu najważniejsze - nie jesteś wolnym, nawet nie masz co marzyć o byciu wolnym człowiekiem jeżeli tej cholernej wolności nie potrafisz poświęcić dla wolności drugiego człowieka. To odróżniało to bydle jakim był mój dziadek od pana Korwina - Mikke.
Pan Korwin pragnąłby aby wszyscy byli wolni. Aby nikt nie był socjalistą, aby nikt nie był gejem, aby nikt nie był ateistą. Pozorem jest to pocieszne gadanie o tym że można mieć różne światopoglądy, różnie patrzeć na świat, że wszyscy jesteśmy różni. Piękne jest mówienie o Zasadach Moralnych. Ja mam skrzywione zasady moralne. Po pierwsze nie wynikają one z dekalogu a z doświadczeń jakie dało mi życie. No i tu już zapewne jestem lewy bo jak można nie przyjmować zasad od samego najwyższego pana naszego. W każdym razie w tych moich zasadach jedną z naczelnych jest szacunek. Szacunek do wszystkich i wszystkiego co mnie otacza. Często oczywiście mi się zdarza nie szanować ludzi, rzeczy, miejsc. Co nie zmienia faktu że potem mam cholernego kaca moralnego. Ale choć faktycznie z bólem przyznając się do tego że ten szacunek czasem gdzieś mi uleci (choćby podczas rzucania kiepa na ulicy) to jakoś nie przypominam sobie żebym aż tak potrafił się wyzbyć tej mojej zasady moralnej aby pozwolić sobie na powiedzenie o kimś bydle, po czym z pełną premedytacją dawać na to argumenty charakteryzujące zupełnie inną osobę.

Jak raz złamiemy Zasadę - to koniec. Przecież jeśli uznamy, że naparstek mleka za darmo jest DOBRY, to za chwilę będziemy musieli uznać, że szklanka mleka jest JESZCZE LEPSZA, a bułka z szynką JESZCZE LEPSZA. Zaś służbowy samochód (no, to już nie dla dzieci, tylko dla tych, co przydzielają mleko) jest JESZCZE LEPSZY, wręcz znakomity!

Jeżeli uznamy że każdy socjalista to bydle, to potem uznamy że bydlęciem jest gej, ateista, murzyn (choć nie wiem już teraz w zasadzie czy wraz z JKM nie uznaliśmy tego wcześniej). A że zwierzęta jak pan bóg przykazał mają służyć człowiekowi to może by tak zakłuć w kajdany i niech zapierdalają ku chwale wolności.

Mój dziadek był socjalistą. Kochał wolność i nigdy nie dał się zniewolić. Choć był trybikiem to zamiast walczyć o swoją wolność, poświęcał ją dla dobra podobnych sobie trybików. Cholernie wierzył w te marksistowsko - leninowskie hasła. Za każdym razem gdy z nim rozmawiałem wiedziałem jednak że mówiąc mu jak widzę świat on nie będzie mi próbował powiedzieć że się mylę. Co więcej gdyby miał taką moc zrobiłby wszystko abym żył w swoim wymarzonym świecie. On pozostałby w swoim socjalistycznym.
Dla mnie samego socjalizm śmierdzi z daleka. Co więcej uważam że socjalizm i dzisiejsza jego odmiana pozornie zwana demokracją, jest czymś co wyniszcza świat. Ale nigdy nie posunąłbym się do tego aby nazwać kogokolwiek bydlęciem po czym argumentować to przez kolejne kilkadziesiąt zdań. Debilem, idiotą, głupcem - a i owszem, sam tak do siebie mówię a na te obelgi obrażą się debile, idioci i głupcy co i jest pozytywem bo nie muszę w takim wypadku kontynuować z takimi jałowych dysput.

Najgorsze jest to że ludzie których pan Korwin pozwolił sobie tak ocenić w przeważającej większości są po prostu zwykłymi ludźmi których nie obchodzi ani kapitalizm ani socjalizm ani inne izmy. To że popierają to bagno jest jedynie wynikiem tego że całe życie perfidnie są oszukiwani a co najważniejsze nikt nie pokazuje im innej drogi. Co najwyżej wyzywa ich od komuchów… no a dziś również od bydląt.

Smutne to cholernie, bo przez takie rzucanie w ludzi mięsem ich socmentalność jeszcze bardziej się konserwuje. I jeszcze trudniej będzie to krok po kroku odkręcać.

Socjalizm i lewicowość nie są złe dopóki nie narzucają socjalizmu i lewicowości nikomu innemu. I tak jest z każdym izmem. Niezależnie jak oceniamy świat nasze oceny są słuszne póki nie narzucamy ich innym. Główną metodą narzucania ludziom poglądów jak świat światem jest odnajdowanie wrogów. A wrogów się gnębi, wyzywa, poniża a przede wszystkim odbiera im się prawo do życia. Porównanie jakiegokolwiek człowieka, nawet najbardziej zepsutego do bydlęcia, na potrzeby ideologii jest przejawem chęci odebrania mu prawa do życia. W ten sposób działały przez lata najbardziej zbrodnicze odmiany socjalizmu. Ten narodowy i bolszewicki.

12345 1 głos(ów), średnia: 5
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Dialogi autobusowe

Kilka dni temu jechałem sobie autobusem. Zagadała do mnie starsza pani. No i tak sobie chwile gadaliśmy, o mleczarkach co to z pod Warszawy kiedyś mleko co ranek przywoziły i innych takich ciekawych rzeczach, aż w końcu zeszło na to co zwykle, czyli jak jest źle i jak to kiedyś było dobrze.
-Za komuny to było Panie lepiej, ten kapitalizm to nic dobrego.
Na co Pani odparłem:
-Proszę Pani, kiedyś to my mieliśmy kapitalizm, nikt się do tych mleczarek nie czepiał że handlują sobie na rogu mlekiem, a dziś to żyjemy w socjalizmie jakiego świat nie widział. Nawet nie może się pani wysmarkać w nieatestowaną chusteczkę, a za sprzedaż sznurówek na ulicy ściga Panią policja.
Pani chwilkę zamilkła, i tak jak przez pół drogi miała niesamowity słowotok, pokiwała tylko głową i powiedziała:
-no może i racja…
Po czym uśmiechnęła się do mnie i wysiadła.

12345 1 głos(ów), średnia: 4
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Rzeczy których nie rozumiem

Dlaczego jak ludzie stoją w korku to trąbią? Trąbią jakby mieli szybciej od tego trąbienia dojechać.

Dlaczego ludzie się w ogóle śpieszą? Po co biegną do autobusu, po co śmigają z Warszawy do Giżycka w 2 godziny?

Czemu na ulicy każdy patrzy w chodnik zamiast spojrzeć w niebo?

Dlaczego nie robią już tych fajnych chipsów piekielnych? Przynajmniej one były choć trochę ostre.

Dlaczego jak pada deszcz to wszyscy biegną? Mnie zmoknąć przecież nie zmokną.

Dlaczego w eterze nie lata Franek Sinatra?

Dlaczego nie ma magii i smoków? Takiej prawdziwej i prawdziwych.

Dlaczego ludzie mają hobby? Albo raczej dlaczego są jakieś inne hobby poza seksem?

Dlaczego ludzi fascynuje zło a na dobro nie ma popytu?

Dlaczego zło niszcząc sami stajemy się gorsi?

Czemu człowiek na kilkunastu metrach kwadratowych pod płachtą materiału unoszących się na środku morza czuje się tak cholernie wolny?

Czemu kobiety chodzą w tych obleśnych leginsach pod spódnicami tracąc szansę na zaistnienie w mojej wyobraźni?

Po co telewizory mają lampkę czuwania?

Czemu ludzie słuchają disko i hip hopu?

Dlaczego mało kto rozumie de Sade’a?

Dlaczego jeszcze nie próbowałem wasabi?

I dlaczego do cholery ludzie tak kochają zajmować się życiem innych a na swoje nawet nie zerkną?

12345 1 głos(ów), średnia: 5
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Co mi nie gra

Ja jestem malutki. Takie źdźbło. Według swojego mniemania stoje sobie bardzo niziutko. I na tym samym dole wszechświata sobie tak spoglądam tu i ówdzie. A jak mnie wiatr poniesie to wiem czy niesie mnie dobrze czy źle. Oczywiście z tego mojego punktu widzenia.

No i teraz sobie tak myślę o tym bogu co to żeśmy o nim prawili w poprzednim wpisie, a który to wpis nie był wcale o tym bogu. Jeżeli ja taki malutki, choć zapewne bardzo kiepsko, rozróżniam co jest dobre a co złe, to jak to jest że ten bóg co to ponoć jest nieskończonym dobrem, a ponadto co do rozróżniania dobra i zła jest cholernie obiektywny, tak obiektywny że już bardziej nie można, to jak to jest, jak to jest że ja ten malutki mając kompletnie nikłe pojęcie w porównaniu z nim o tym dobrze i źle, za każdym razem gdy tylko jestem w stanie, gdy mam taką możliwość chce aby to dobro było na wierzchu (oczywiście ktoś może powiedzieć że ja to che to zło na wierzchu i pewnie będzie miał racje, no bo to chyba każdy się zgodzi w dużej mierze subiektywna ocena na którą składa się mnóstwo rzeczy). No i teraz ten bóg, nieskończone dobro, a przy okazji gość co może wszystko. Może wszystko. Może powstrzymać każde zło. Ma tę cholerną moc, że może to zrobić, i ma tę cholerną wiedzę obiektywną co jest tym złem a co jest dobrem, i on kurde mając to wszystko ot tak sobie, kurde, po prostu nie robi nic. Czasem tam podobno jakiś cud czy cuś, ale co to cholera jest, że co bóg sobie może wybiórczo, tu źle się dziej machniom cud, a tu źle sie dzieje ale nie machnią, poczekamy bo z tego pewnie coś dobrego będzie. Goethego się naczytał czy jak?

Nie kumam tego kompletnie. Że co, te miliony co to giną bo jakiemuś popaprańcowi zachciało się być złym to to do czegoś dobrego prowadzi. Te zastępy bezimiennych ludzi którzy zginęli na życzenie jakiś dupków którym nie stawał i musieli jakoś rozładować frustracje, i te zastępy o których nikt nawet nie pamięta i ich śmierć na coś się temu dobru zdała?

Cholernie tego nie kumam. To nie jest tak że wolna wola. Jak się w biały dzień w mordę dostaje od jakiego fiuta za to że przechodziło się akurat nie w tym miejscu wolna wola tu nie ma nic do rzeczy. Co więcej jak jedna wolna wola ogranicza drugą wolną wole, to gość który daje wolną wolę takich paradoksów w swej nieskończonej cholernej mądrości i dobroci nie powinien dopuszcząć. Bo jak ma to cholerne poczucie dobroci i nieskończoną władzę to jedno co mógłby zrobić to być dobrym i nie dopuścić tego cholernego zła. Inaczej jest cholernym hipokrytą i okrutnie niemoralnym gościem. A ja w takie rzeczy nie mam zamiaru wierzyć, tym bardziej że jeżeli miałbym wierzyć w coś takiego to m usiałbym cholernie gościa znienawidzić, bo po prostu widząc świat nie mógłbym inaczej. Więc wolę nie wierzyć. Bo nawet jak uwierzę to cholernie szybko będę wiedział że go nie ma. A tego nie chce wiedzieć. Po prostu.

Cholernie tego nie kumam…

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarzy

O bogach, religiach i qatrykowym objawieniu

Ciekawa sprawa - prawdopodobnie w najbliższym czasie zacznie się toczyć za sprawą “Boga Urojonego” Dawkinsa na nowo odwieczny spór wiary z niewiarą. Taki Korwin poświęcił ateistom już trzy ostatnie notki. Nie dziwi mnie że pewne grupy wierzących odczytują to co mówią “wojujący ateiści” jako bezpośredni atak na ich wiarę. Zastanawiające jest jednak to gdy ludzie nie głupi sprowadzają argumenty ateistów do tego co zrobił JKM.
Rozumiem że to nie jest fajne gdy ktoś próbuje podważyć coś w co wierzymy całe życie i powiedzieć że to nic nie warta bajka. Tylko że żaden ateista nie próbuje tego robić!
Zatem z czym walczą ci wstrętni ateiści? Z bogiem o którym wiedzą że go nie ma? Czyli że co - wariat jestem bo podejmuje od razu straconą walkę której wiem że nie wygram bo jak niby można wygrać z nieistniejącym wrogiem?
Ateiści nie walczą z bogami. Co więcej ateiści nie walczą także z wiarą. Jasne że pewnie część ma wiarę w pogardzie a co więcej szydzi z niej często w niewybredny sposób. Tylko że komu to robi krzywdę? Że kogoś obrażam tym że mówię że ktoś zachowuje się gorzej od dziecka wierząc w bajki? Rozumiem że słowo silniejsze od miecza, ale do cholery czy ktoś słyszał o ateiście nawołującym do palenia na stosach wierzących, do sądzenia ich za ich wiarę, do wsadzania do więzienia?
Ateizm to co najwyżej pogarda a raczej pobłażanie dla dziwactwa i tej łatwizny jaką jest wiara. Ale nigdy ateizm nie jest oznaką nienawiści dla ludzi pragnący istnienia bogów. Co więcej wdaje mi się że ateiści odnoszą się do wierzących z dużą sympatią. Do tych wierzących w pełni tego słowa znaczeniu. Do wierzących którzy do swej wiary doszli poprzez długą drogę wątpliwości i poszukiwań.
Wróćmy zatem do pytania zasadniczego: z czym walczy ateista?
W zasadzie to pytanie można zadać nieco inaczej. Jest ono też jednym z argumentów ludzi religijnych (tu zaznaczam że człowiek religijny nie koniecznie równa się temu wyżej wspomnianemu wierzącemu): ludzie niewierzący są amoralni. Czyli zadajmy sobie pytanie najważniejsze z punktu widzenia tej dyskusji: czy nie mając wzorców zawartych w mądrych księgach czy przekazach, można być człowiekiem moralnym?
I tu jest sedno - śmiem twierdzić że moralność 99% ateistów stoi na znacznie wyższym poziomi niż ludzi religijnych (i tu jeszcze raz podkreślam że nie mam w tym momencie na myśli konkretnie ludzi wierzących). Moralność każdego wolnego człowieka jest czymś tak naturalnym że trudno nawet opisać jej genezę. I tu jest to co chyba niektórym trudno zauważyć a ja pozwolę postawić sobie tę śmiałą tezę: ateistów i tych opisywanych wcześniej wierzących wiele łączy. Przede wszystkim to poszukiwanie. A moralność u jednych i drugich wynika właśnie z tego poszukiwania. Jasne że na poziomie doktryny, dogmatów te moralności się nie pokrywają (choćby kwestie aborcji na ten przykład). Jednak w dużym horyzoncie zasady moralne jednych i drugich pokrywają się. Wynika to z natury człowieka jako takiej. To jak sobie tę naturę wytłumaczyć, czy jest to chęć posiadania nad sobą wyższej instancji czy też zwyczajna równość wobec świata każdego życia jest bez znaczenia.
To dochodzimy jednak do niebezpiecznego punktu. Ktoś kiedyś postanowił rzecz wykorzystać. No i tak powstawały sobie religie. A że kolejny ktoś zauważył że dzięki religiom bardzo łatwo manipulować ludźmi, bo człowiek z natury leniwy jest a i przy okazji zwierz to jakby nie było społeczny, zaczęto dokładać różne ciekawostki. Od tego że kobieta to jakiś podgatunek co to do garów się ino nadaje i służenia mężczyznom, że oko za oko, że gwałt i morderstwo można często usprawiedliwić, że ginąć z imieniem boga na ustach to zaszczyt i honor, że od reguł są wyjątki o ile chwali się przy tym pana najwyższego itd itp. A że ludzie jak wspomniałem leniwi i społeczni to nie tylko poddali się dla takich czy siakich korzyści wymogą kapłanów ale co więcej zobaczyli że w sumie to ci bogowie to fajni są bo można przed samym sobą usprawiedliwiać sobie zwierzęcą stronę człowieczej natury.
I wszystko byłoby pięknie gdyby co chwila nie pojawiali się jacyś ateiści. Z początku pewnie w postaci zakamuflowanej bo trudno było kiedyś przeżyć gdyby choć raz się wymskło że się w boga nie wierzy (choć wszyscy wiemy że wielu nie udało się jednak utrzymać języka za zębami). No ale po pewnym czasie tu i ówdzie religie zaczęły łagodnieć aż zaprowadziły nas do miejsca w którym dziś jesteśmy.
I dziś dzięki tym moim poprzednikom głośno mogę mówić że religia prowadzi tylko i wyłącznie do zagłady. Że religia której ślepo ulegają tłumy jest największą zbrodnią ludzkości którą ludzkość sobie sama aplikuje. Że religia poniża, zniewala, tłumaczy największe zbrodnie, zamilcza ludzkie nieszczęścia uprzednio sama je inicjując. Religia nie tworzy z głupców ludzi moralnych jakby to chciało wielu wierzących - religia z głupców robi ludzi do cna niemoralnych.

Dlatego drogi wierzący następnym razem potępiając ateistę za to co mówi zastanów się najpierw o czym on tak naprawdę mówi. Czy aby na pewno dotyka on twojej tak intymnej sfery jaką jest niewątpliwie wiara, czy po prostu protestuje przeciw tworzeniu z ludzi amoralnych marionetek, które w każdej chwili można wysłać na wojnę.

A tak przy okazji jak już dojdziesz do podobnych wniosków a mimo wszystko będziesz odczuwał potrzebę wiary to polecam poczytać Laoziego (to taki gość co rzucił trochę grosza do koszyka o nazwie taoizm, a właściwie go uplótł).

A co do objawień - kiedyś u wyrusa napisałem złotą myśl:
“Każdy ma cuda na jakie zasłużył.”

Ja mam te najpiękniejsze, wschody i zachody słońca na morzach, jeziorach, nizinach i w górach.

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarzy

2 tyś zł rocznie - tyle straciło dziś państwo

Właśnie wróciłem sobie z kiosku. Nastąpiło przejście fazowe. Otóż moje Lucky Strike’i które kosztowały do tej pory 7,10 zł dzis zakupiłem w cenie 8,10 zł. Uroczyście zatem oświadczam budżet państwa stracił dziś kupe szmalu. Nie, nie rzuce palenia. Po prostu bede kupował papierosy u jakiegoś rosjanina.
To jest nic innego jak bandytyzm, i co tu dużo kryć perfidna kradzież. Akcyza na papierosy wynosi zdaje się 150 zł za 1000 sztuk. Na paczkę wychodzi 3 zł. Przy czym są tam jeszcze jakies pierdy o cenie minimalnej i coś tam coś tam. Jak zwykle tak zagmatwane żeby człowiek se nie mógł usiąść z kalkulatorem i w dwie minuty policzyć jak sie go okrada. Do tego dochodzi 22% VAT. Czyli z tych 8,10 zł państwo podiwania około 5 złoty. Pomnożywszy to przez 370, czyli minimalną ilość paczek które wypalałem w roku wychodzi prawi 2 tyś zł.
Pożegnajcie się darmozjady z tą kasą!

12345 2 głos(ów), średnia: 4.5
Loading ... Loading ...

Komentarzy