Archiwa dla sierpień, 2008

“Czym nie jest libertarianizm”

Kradnę tłumaczenie tekstu Johnny’a Kramera od Maćka Miąsika bo warte jest ukradzenia.

[...]

Wydaje się, że istnieją dwa nieporozumienia dotyczące tego, czym jest libertarianizm, a czym nie jest, więc pozwolę sobie zbadać je oba dokładniej.

1. Libertarianizm niekoniecznie jest moralną zachętą do wszystkich dobrowolnych zachowań.

Libertarianizm jest tylko filozofią polityczną. Nie ma nic wspólnego z religią, innymi rodzajami filozofii i moralności spoza sfery polityki, itd. Jej celem jest odniesienie się do kwestii, kiedy wolno osobie zainicjować użycie przemocy wobec innej osoby - a wniosek jaki wysnuwa, że “nigdy”. Taka konkluzja oparta jest głównie jest na rozumowaniu, że każdy rodzi się, przez samą cnotę bycia istotą ludzką, z pewnymi przyrodzonymi prawami do decydowania o swoim własnym życiu, ciele i własności, o ile nie narusza to ciała czy własności innej osoby. Opiera się również, choć w mniejszym zakresie, na pragmatycznych fakcie, że użycie siły jest najmniej efektywnym sposobem na osiągnięcie czegokolwiek, będąc źródłem rozmaitych niechcianych i odwrotnych konsekwencji (w rodzaju czarnego rynku).

Choć często różniąc się co do sposobu osiągnięcia sukcesu (bez rządu, z takim rządem albo innym, itd.), wolnościowcy, z definicji, wierzą w wolność, która jest stanem, gdy każdy legalnie może robić, co chce, o ile nie czyni materialnych szkód czyjemuś ciału czy własności.

Jak to Murray Rothbard pisze w eseju “Six Myths About Libertarianism“:

“Faktem jest, że libertarianizm nie jest i nie próbuje być pełną teorią moralną czy estetyczną. Jest jedynie teorią polityczną, czyli ważnym podzbiorem teorii moralnej, który dotyczy właściwej roli przemocy w życiu społecznym. Teoria polityczna zajmuje się tym, co jest właściwe czy niewłaściwe w działaniach rządu, a rząd tym się różni od dowolnej innej grupy w społeczeństwie, że jest instytucją zorganizowanej przemocy. Libertarianizm twierdzi, że jedyną właściwą rolą przemocy jest obrona osoby oraz własności przed przemocą, że każde jej użycie, które wychodzi poza taką obronę jest w samo w sobie agresją, niesprawiedliwą i kryminalną w naturze. Tak więc, libertarianizm jest teorią, która stwierdza, że każdy powinien być wolny od przejawów przemocy, powinien działać swobodnie wedle swego uznania, za wyjątkiem sytuacji naruszania czyjejś osoby lub własności. To, co każdy robi ze swoim życiem jest istotne i ważne, ale to po prostu jest nieistotne z punktu widzenia libertarianizmu.

Nie powinno więc nikogo dziwić, że są wolnościowcy, którzy są prawdziwymi hedonistami i propagatorami alternatywnych stylów życia, ale też są libertarianie, którzy są silnymi wyznawcami ‘burżuazyjnych’ konwenansów czy religijnej moralności. Istnieją libertariańscy libertyni i są także wolnościowcy, którzy trzymają się ściśle reguł prawa naturalnego czy religijnego. Są także libertarianie, którzy nie uznają żadnej moralnej teorii poza imperatywem nie naruszania praw innych. Dzieje się tak, gdyż libertarianizm per se nie jest ani ogólną, ani osobistą teorią moralną. Libertarianizm nie oferuje sposobu na życie, oferuje wolność, w której każda osoba ma swobodę wybierania i przestrzegania swoich własnych wartości i zasad moralnych. Wolnościowcy zgadzają się z Lordem Actonem, że ‘wolność to najwyższy cel polityczny’, ale niekoniecznie najwyższy cel na liście wartości każdego z nas.”

Istnieje wiele zachowań, które wedle libertarian powinny być legalne - takie jak prostytucja, rekreacyjne zażywanie narkotyków, palenie tytoniu, hazard, niezdrowe jedzenie, nadmierne spożycie alkoholu, itd. - które jednocześnie mogą uznawać za nierozsądne, autodestrukcyjne, niemoralne, nieetyczne, czy obleśne. Głupotą byłoby zakładać, że skoro jesteś libertarianinem, to nie masz swojego zdania, preferencji, upodobań, czy rzeczy nielubianych, tyczących się pokojowych i dobrowolnych zachowań, które uważasz za godne zalegalizowania, i w które nie chciałbyś się mieszać siłą.

[...]

2. Libertarianizm to nie wychwalanie wolności osobistej ponad wszystko - a już na pewno nie ponad prawa własności. W rzeczy samej, nie mógłby tego robić, gdyż wolność osobista i prawa własności są nierozróżnialne.

I znów, libertarianizm to jedynie filozofia polityczna, więc propaguje wolność osobistą w odniesieniu do państwa (każdy, spoza systemu politycznego, kto dopuszcza się przemocy wobec innych, jest z definicji kryminalistą). Libertarianizm nie ma nic wspólnego z wolnością osobistą poza polityką.

Dalej, wolność osobista jest nie tylko w pełni zgodna z prawami własności, ale jest nierozerwalnie z nimi połączona. W pełni nieskrępowana wolność osobista jednej osoby kończy się tam, gdzie zaczyna się własność innej.

W rozdziale 15 “Ethics of Liberty” Murray Rothbard pisze: “Liberałowie generalnie chcieliby zachować koncepcję ‘praw’ w odniesieniu do takich ‘praw człowieka’ jak wolność słowa, jednocześnie zaprzeczając koncepcji praw własności. A jednak jest przeciwnie, koncepcja ‘praw’ ma sens jedynie w odniesieniu do praw własności. Nie tylko nie ma takich praw człowieka, które nie są jednocześnie prawami własności, ale te pierwsze tracą swój absolutyzm oraz przejrzystość i stają się rozmyte i podatne na ataki, gdy nie używa się praw własności jako podstawy.”

Na przykład, gdy pracodawca wymaga od swych pracowników odpowiedniego ubioru w pracy, czy jakakolwiek rozsądna osoba może zakładać, że narusza on “wolność osobistą” pracowników w kwestii chodzenia sobie nago gdzie zechcą? Oczywiście, że nie, gdyż pracownik nie ma takiego ‘prawa’ na należącej do kogoś innego własności. Co najwyżej może otrzymać taki przywiliej od właściciela.

[...]

Jeśli pracownikowi nie podobają się reguły narzucone przez pracodawcę, ma on wciąż pełnię swobód osobistych w takiej sytuacji - może opuścić własność pracodawcy i poszukać innego zajęcia.

Wnioski

Libertarianizm to nie jest filozofia moralna, ani też wyznacznik właściwego zachowania. To po prostu filozofia polityczna, która twierdzi, że każdy powinien legalnie posiadać swobodę (inaczej mówiąc, być wolnym od przymusu) działania wedle własnego uznania, o ile nie narusza w ten sposób czyjegoś ciała czy własności (inaczej mówiąc, o ile nie inicjuje przymusu wobec kogokolwiek innego). A państwo, o ile powinno w ogóle istnieć, powinno podlegać takim samym regułom, jak reszta społeczeństwa.

A filozofia ta opiera się na prawach własności, a nie na nieskrępowanej wolności osobistej, nieliczącej się z opinią właścicieli.

12345 3 głos(ów), średnia: 5
Loading ... Loading ...

Komentarz

Społeczny kaleka

12345 4 głos(ów), średnia: 4.25
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Co jest nielegalne jest najbardziej opłacalne

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Danka rozmowy z bogami

Z zasady staram się unikać wysłuchiwania sporów fanatyków bo sam jestem fanatykiem i niebezpiecznie mi ciśnienie skacze jak czytam fanatyczne spory o to kto ma racja. Ja mam racje i to w żaden sposób nie ulega wątpliwości. Czytanie zatem takich pierdół przysporzyć może o skok ciśnienia a jak wiadomo podniecanie na sucho szkodzi zdrowiu fizycznemu i psychicznemu przede wszystkim.
Mimo to zdarzyło mi się dziś ulec i przeczytać najpierw polemikę Tomasza Sommera z Aleksandrem Majewskim a potem list dziękczynny jaki Adam Danek wystosował do Majewskiego z mrowiem dodatkowych argumentów ku pokrzepieniu konserwatywnych serc. No cóż - moja wina, moja bardzo wielka wina że nie posłuchałem jedynego prawdziwego autorytetu czyli siebie samego. No i mnie cholera wzięła.
Pomijam już tu cała dyskusję o libertarianizmie bo moim zdaniem to cała ta dyskusja sprowadza się do naparzania dwóch chłopców pt. który to lepiej zgłębił kobiece wdzięki Wiktorii podczas gdy obaj widzieli ją co najwyżej przez dziurkę od klucza w szatni podczas szykowania się tejże do zajęć wuefu.

Pozwolę sobie na kilka smacznych cytacików:

Ład jest tylko jeden, kosmiczny i przenikający cały wszechświat, tak jak tylko jeden jest Stwórca tego Ładu. Poszczególne kultury, wspólnoty, ustroje etc. są dobre w takim stopniu, w jakim realizują ten Ład. Nikt nie wie tego lepiej, niż konserwatysta, zwłaszcza katolicki. Nie istnieje zatem żadna „wielość porządków” (pluralizm), które ludzie „mieliby prawo wybierać” wedle własnego widzimisię.

Będąc konsekwentnym i przyjmując że faktycznie jest tak że jest ino ten jeden ład to ja się pytam na jakiej podstawie można stwierdzić że ten ład w który się wierzy jest tym właśnie jedynym ładem? Czyżby pan Danek miał kontakt z bogiem i ten go oświecił i rzekł: “Danek ty jesteś rycerz który oświeci tę swołocz co do istoty ładu jedynego.”?
Patrząc z mojej perspektywy mogę być pewnym jedynie swojej osoby i ewentualnie wnioskować na podstawie kontaktów z innymi co tak naprawdę godzi w człowieka. Tu żaden bóg nie jest potrzebny, żadne pojęcia dobra ani zła bo to są pojęcia wtórne i bardzo subiektywne, zależne od kultury w jakiej przychodzi nam żyć i twardości naszej własnej dupy. I mogę być pewnym że jak ktoś mnie pobije (w najbardziej ekstremalnej formie zwyczajnie zabije w ten czy inny sposób) to nie do końca jest to fajne (tzn. jeszcze zależy oczywiście od okoliczności - np. seria bolesnych klapsiorów w pupę jest bardzo stymulująca podczas zbliżającego się orgazmu - no ale na to można się zgodzić, podobnie jak na orgazmiczne przeżycie jakim jest przejechanie wiertłem dentystycznym po nerwie w zębowej dziurze), jak mi ktoś coś ukradnie to też nie jest to fajne i w zasadzie całość interakcji groźnych dla mojej osoby w stosunkach międzyludzkich się na tym kończy. Na tej podstawie wnioskować sobie mogę że i inni nie za bardzo chcieliby ode mnie takich rzeczy doświadczać co zasadniczo wydaje mi się dość logiczne i godne uszanowania.
Nie za bardzo wiem jak ma się do tego pojęcie ładu ale zawsze zdawało mi się że ład opiera się na takim minimum i każde tworzenie jakiś nowych praw, obowiązków, zakazów, nakazów zwyczajnie prędzej czy później wchodzi w konflikt z tym ładem. No ale ja z bogami nie gadam. Przestałem jak stwierdziłem że mnie ignorują i objąłem w stosunku do nich podobna strategię. Zobaczymy kto kogo przetrzyma.

Po trzecie, nie istnieje żadna „zasada wolnego wyboru”, przynajmniej nie w takiej postaci, jak ją opisuje p. Sommer. Ład zasadza się m.in. na tym, że Pan Bóg dał człowiekowi wolną wolę. Tzw. „wolnościowcy” często o tym gardłują, kiedy przychodzi im bronić różnych obrzydliwych i nieprzyzwoitych zachowań ludzkich. Ale zapominają, czemu służy wolna wola. Bóg dał człowiekowi wolną wolę, aby człowiek z własnej, nieprzymuszonej woli wybierał dobro, co nadaje jego działaniu wartość moralną. A nie po to, żeby wybierał cokolwiek. Dlatego nie istnieje żadne „prawo do wyboru zła”. Jak również „prawo do prostytucji”, „prawo do pornografii”, „prawo do bluźnierstwa”, „prawo do samobójstwa” i tym podobne lewackie hasełka, jakimi nierzadko szafują zarówno liberałowie, jak i libertarianie.

No więc tak - masz wolna wolę do tego abyś sam wybrał dobro albo zło, pod warunkiem że wybierzesz dobro. Inaczej nici z dilu i ognie piekielne - tylko czy wybór ogni piekielnych nie jest elementem tego dilu? Albo Danek nie gadał z bogiem albo jak gadał to bóg musiał sobie nieźle zakpić z jego człowieczego umysłu. Ale zawsze podejrzewałem go o bycie niezłym kpiarzem (tzn boga a nie Danka). Ta ignorancja którą od niego codzień doświadczam jest niewątpliwie również jednym z elementów dość wysublimowanego poczucia humoru.
Wartość moralna działaniom nadaje nie to że wybieramy dobro a to że nie wybieramy zła albo się mu sprzeciwiamy. Definiowanie dobra poprzez samo czynienie czynów zgodnych z panującym ładem (chodzi o ten jedyny, boski a nie ludzki) jest tak samo śmieszne jak definiowanie pieprzniczki nie wiedząc co to pieprz.

Aborcja jest morderstwem pierwszego stopnia ze szczególnym okrucieństwem i jako taka musi być bezwzględnie penalizowana i zwalczana przez każdą prawowitą władzę, czy będzie to władza państwa, czy jakiegoś innego ośrodka.

Zabicie z zimna krwią przeze mnie gościa który wejdzie do mojego domu bez mojego pozwolenia (względnie nie zechce go opuści w momencie w którym nie będzie mi odpowiadało juz jego towarzystwo) jest morderstwem pierwszego stopnia ze szczególnym okrucieństwem i jakby na to nie patrzeć zgodnie z dankowom oświeconą myślą tak postępuje dzisiaj władza. Gratuluję sprzymierzeńców i konsekwencji w logice.

Kończąc temat Kościoła, p. Sommer w swojej apologii libertarianizmu szereg razy powołuje się na św. Tomasza. Wyrwane z kontekstu poszczególne wyrażenia Doktora Anielskiego mogą niewątpliwie zamydlić oczy laikowi, ale nie komuś, kto miał choćby trochę większą (niż żadna) styczność z myślą Akwinaty. Prawdą jest, iż św. Tomasz był zdecydowanym przeciwnikiem tego, co dziś nazywamy etatyzmem, ale równie mocno sprzeciwiał się temu, co dziś nazywamy wolnym rynkiem;

Tu za miękka pyta ze mnie (podobnie jak i wyżej) aby polemizować. Ale z tego co zdarzyło mi się pogadać i poczytać Wyrusa który Akwinite “co nieco” zna to śmiem wątpić w słowa które napisał człowiek który rozmawia z bogiem.

I na koniec, zupełnie na poważnie. Dlatego nie lubię religii że daje niektórym ludziom możliwość wypowiadania się w imieniu sił których kompletnie nie rozumieją (bo nikt ich nie jest w stanie pojąć) a co najgorsze swym niezrozumieniem tych sił czyli samą w nich wiarą pozwalają sobie uzasadniać swą moralną wyższość i nieomylność.

12345 1 głos(ów), średnia: 5
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Problem piersi czyli kto liberałem jest

Major napisał przaśny tekst o, powiedzmy wprost, cyckach (słowo cyc jak tłumaczył to prof. Miodek nie jest jako takie słowem wulgarnym a jedynie odwołuje się do pięknej tradycji językowej dźwiękonaśladownictwa choć kto by tam agenta słuchał). Niestety nie jestem językowym McGyverem jak Galopujący więc zapewne to co napisze nie będzie szczytem erudycji tym bardziej iż wracam właśnie z kilku głębszych a jak wiadomo niezbyt powszechnie głębsze są wrogiem twórczego myślenia.

Dwie zatem sprawy, a może i trzy. Zacznijmy od tego że ciało ludzkie jakie by nie było jest piękne. Czasem piękne inaczej ale również piękne. Ciało jest średniowieczną mapą kaligrafowaną, z którego czytać można jak z otwartej księgi. Ilekroć jeżdżę nad morze marzę coby mieć taką zbrużdżoną twarz na starość jak ci ludzie po których widać że niejedno przeżyli. Rzecz w tym że piękno ciała ukazuje się w odpowiednim kontekście. Amerykański bywalec Maca powiedzmy sobie szczerze piękna swego nie ukaże nam w tymże Macu w trakcie konsumpcji dużych frytek i szejka który mu ścieka po drugim podbródku. Każdy piękny jest w odpowiednim kontekście który to kontekst de facto ukazuje człowieka a nie jego powierzchowność. Gówno też w odpowiednim kontekście (choć teraz nie za bardzo potrafię sobie to wyobrazić) też będzie piękne ale do cholery nie na talerzu. W każdym razie na tym chyba polega relatywizm artystów - chwytaniu tego kontekstu a nie umieszczaniu gówna na talerzu.

Teraz do rzeczy bardziej przyziemnych. Czy liberalizm i to ten obyczajowy naprawdę polega na tym że akceptujemy i tolerujemy rzeczy które nas rażą?  Czy “szlachetność” “umowy społecznej” wyraża się narzucaniem ciemnemu ludowi zdania wybranych postępowców. Co decyduje że relatywista Galopujący Major uważa że cycek razić nie powinien Nicponia, bo jak go razi to oznacza że Nicpoń ów obok liberalizmu, czyli expicite (wg GM) tolerancji nawet nie przechodził?
Dochodzimy tym samym po troszę do sprawy poruszonej przeze mnie w wpisie poprzednim. Jaka jest różnica w wyrażaniu swojej opinii, niezależnie czy to jest przyzwolenie, akceptacja, zachwyt czy zwyczajna niechęć czy wręcz obrzydzenie a żądaniem zakazywania czy nakazywania danych zachowań? Czy wielu z nas, na przedzie z Majorem nie myli i nie utożsamia tych dwóch zupełnie przecież odrębnych zachowań? Co więcej czy samemu nie wydając swoich opinii nie pragniemy narzucić ich innym poprzez odgórne ich zadekretowanie?

Może w tym jest sedno że nasze małe rozumki przyjmują nasze własne osądy za coś niebywale obiektywnego, że nie jesteśmy w stanie pojąć że jeżeli ktoś nie za bardzo akceptuje pewne rzeczy to zaraz chciałby aby te rzeczy zakazać.

Tu dochodzimy do sedna liberalizmu. Otóż nie ma liberalizmu bez fundamentów. Nie ma liberalizmu bez jego głównego i naczelnego postulatu - własności prywatnej. Tworzenie tworów które “należą” do wszystkich i podlegają demokratycznym decyzjom a raczej leżą w gestii i zależą od myśli “postępu” czyli takiej czy innej władzy powoduje zawsze konflikt między ludźmi. Nie ma znaczenia czy większość to ateiści czy katotaliban, homo czy hetero, konserwatyści czy “libertyni”. Nie ma to najmniejszego znaczenia bo zawsze będzie tak że dwie różne jednostki na tym czy innym polu pośród “przestrzeni publicznej” będą popadały w konflikt. I nie jest żadnym tam liberalizmem (nawet społecznym) zaakceptowanie i nie wyrażanie swych opinii na temat rzeczy które nie są spójne z naszą koncepcją świata. Samo istnienie przestrzeni publicznej i przeświadczenia o tym jak ona nieunikniona jest, jest wyrazem tego jak bardzo tkwimy w socjalizmie.

Cycek nie byłby problemem na plaży która ma swojego właściciela. Podobnie z innymi przeogromnymi problemami dręczącymi opinie publiczną i siły postępu.

Ba, tylko o co by miał walczyć taki Major gdyby Nicpoń nie wpuszczał na swoją plaże bab z obwisłymi cycami a one wcale by nie chciały tam chadzać wiedząc że katotaliban ma tam swoją siedzibę i przybywałyby licznie na plażę qatryka gdzie ów by stworzył im odpowiedni kontekst.

12345 1 głos(ów), średnia: 5
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Jestem faszysta, jestem komunista

Swego czasu, będąc jeszcze w podstawówce zrobiłem sobie zdjęcie z kumplem gdzie dumnie unosiliśmy dłonie w salucie… a pomiędzy nami było piękne A. Było to dość zabawne dwóch pseudopanoli stoi sobie z uniesionymi lewymi dłońmi. Zważywszy jeszcze na to że lataliśmy i mazaliśmy te A po dzielnicy (kilka jeszcze się ostało, choć to już chyba z 12 lat od tamtych czasów, i ilekroć obok nich przechodzę miło mi się na duszy robi), szczególnie upodobawszy sobie mury na przeciw okien miejscowych łysych, dość zabawnie byłoby gdybym dziś znalazł to swoje zdjęcie wyciął z niego tylko siebie, zrobił lustrzane odbicie i tu wkleił.

Gesty są silniejsze od słów. I co z tego? Wygląd też jest ważniejszy od słów. Czy propagowaniem faszyzmu nie jest samo strojenie się na człowieka po chemioterapii?

Żyjemy w świecie gdzie przestępstwo nie jest przestępstwem w swej pierwotnej formie. Zbrodnią staje się zamiar. Zbrodnią nie są czyny a nasza postawa. Na większą karę zasługuje według dzisiejszej propagandy samo myślenie w określony sposób niż dokonanie zbrodni. Sama zbrodnia nie jest ciekawa. W zasadzie nasz świat ze zbrodnią jest oswojony i ot takie tam zwykłe zabicie człowieka jest co najwyżej jakimś tam nie za ciekawym incydencikiem a ten co popełnił ów zbrodnie jawi się nam raczej jako ofiara okrutnego świata. Co innego gdy zbrodnie obudujemy odpowiednią ideologią tak abyśmy mogli się porozwodzić jacy to przeciwnicy polityczni są amoralni i fe.

Nie kumam tego całkowicie - choćby to myślenie było najbardziej odrażające, póki nie staje się “ciałem”, póki nie ma bezpośredniego związku z podłymi czynami pozostaje tylko myśleniem i wyrażaniem opinii. Co więcej gdy już nawet da radę udowodnić że ktoś był wyznawcą totalitarnej ideologii i z tej przyczyny dopuścił się przestępstwa to nie za bardzo widzę tu różnicę gdy tego samego czynu dopuszcza się ktoś z totalitarną ideologią nie związany. Co to kurna, żem jest demokrata to jak ukradnę albo zabije to to jest mniejsze ukradzenie i mniejsze zabicie niż gdy dokona tego jakiś lewacki faszysta (sory faszysta bo zdaje się jakby miał to być lewacki faszysta, to zaraz po pierwsze dowiedziałbym się że to oksymoron a po drugie że nawet jak był lewak to była to niewinna ofiara cywilizacji krwiożerczego kapitalizmu)?

Paragrafy typu “zakaz krzewienia systemów totalitarnych takich jak faszyzm czy komunizm” są jawną kpiną a przede wszystkim fikcją. Wykorzystuje się je wtedy kiedy ktoś staje się niewygodny dla jakiejś grupki interesów w sensie dosłownym a nie jakimś tam ideologicznym. W sensie ideologicznym ONR może się nawzajem z LBC naparzać i nikt nawet na nich nie spojrzy co oni tam sobie wygadują – zwyczajnie są to grupki nieszkodliwych fanatyków (prawdopodobnie tak inwigilowanych że … no ale nie o tym).

Nie za bardzo kręcą mnie chłopcy po chemioterapii ani z drugiej strony ludzie owijający się w czerwone sztandary z sierpem i młotem. Ale nie widzę najmniejszego problemu aby wygadywali sobie te swoje dyrdymały.

To jest jakieś złudne myślenie że jak ktoś nawołuje do nienawiści to zaraz porwie tłumy i będziemy mieli nowego Hitlera. Każdy popapraniec wyrasta właśnie na tym że wszyscy “mądrale” zaczynają go potępiać. Nie wierzycie? A jakim sposobem Lepper i Giertych znaleźli się w sejmie? A jakim sposobem z niego wylecieli? Czyżby właśnie nie na takiej fali nieustannej krytyki “mądrych” głów lud wyniósł ich na sejmowe stołki by następnie gdy tylko przekonał się jak skrajnie niedzisiejszy(Giertych) i pozbawione wszelkich standardów(Lepper) jest ten układ pozbawić ich głów (oczywiście to trochę bardziej skomplikowane ale poniekąd do tego się sprowadza). I proszę zwrócić uwagę że taki Giertych co by o nim nie gadać żadnym tam ekstremalnym przypadkiem “prawicowca” (czyli narodowego socjalisty) wcale nie był.

Dzisiejszy świat ma jakieś dziwne przekonanie że ludzie w swej zbiorowości nie potrafią rozróżnić dobra od zła, że ta synergetyczna mądrość milionów jest zdecydowanie gorsza od mądrości europarlamentarzysty czy innego kutasa (”ozdoba z nici, wełny itp., kształtem podobna do pędzla”).

Trudno jest mi uchwycić w czym rzecz i o co mi tak de facto chodzi - bo zasadniczo nie mam do nikogo pretensji. Ani do tych co wszelkie objawy tradycji przyjmują za faszystowską propagandę ani z drugiej strony tych którzy w traktowaniu życia jako niezłej zabawy w której czasem jesteśmy egoistami w najgorszym słowa tego znaczeniu upatrują upadku cywilizacji, Sodomy i Gomory i takich tam (gwoli ścisłość upadku cywilizacji ja tam upatruje w czym innym, ale również upatruję :D).

I skoro trudno jest uchwycić o co chodzi to może powiem tak wszystkim tym uciśnionym co im się faszyzm, komunizm czy inny totalitaryzm nie podoba - rzeczą podstawową każdego z tych systemów była cenzura. Zastanówcie się dobrze następnym razem gdy zaczniecie wznosić okrzyki przeciw totalitaryzmowi czy sami przypadkiem tymi faszystami i komuchami się nie stajecie.

12345 3 głos(ów), średnia: 4.33
Loading ... Loading ...

Komentarzy