Warning: fopen(/home/patryk/public_html/blog/wp-content/backup/.htaccess) [function.fopen]: failed to open stream: No such file or directory in /www/global/qatryk/wp-content/plugins/backupwordpress/functions.php on line 377
Cannot open file (/home/patryk/public_html/blog/wp-content/backup/.htaccess)
Warning: fwrite(): supplied argument is not a valid stream resource in /www/global/qatryk/wp-content/plugins/backupwordpress/functions.php on line 381
Cannot write to file (/home/patryk/public_html/blog/wp-content/backup/.htaccess)
Warning: fclose(): supplied argument is not a valid stream resource in /www/global/qatryk/wp-content/plugins/backupwordpress/functions.php on line 385
2008 wrzesień Archiwa » Qatrykowe boje

Archiwa dla wrzesień, 2008

Moralność dresiarzy

Ocenianie ludzi to fajna rozrywka. W tą zabawę bawią się zarówno ci co oceniają jak i sami oceniani. Schemat jest prosty – bierzemy człowieka który coś zrobił i mówimy że zrobił źle. Dajemy przemówić człowiekowi a on próbuje udowodnić że źle nie zrobił, a nawet jak zrobił źle to nie miał innego wyjścia. No i zabawa ful wypas.
Jak zwykle nie za bardzo kręcą mnie takie zabawy. Nie mówię że nie są potrzebna – lepiej żeby choć w odrobinie dotykały rzeczy ważnych niż żeby w ogóle skreślać je jako zabawy głupie i niepotrzebne.
We wszystkich aferach z donosicielami jakoś nigdy nie fascynowała mnie przeszłość. Nie fascynowała mnie motywacja. A na tym te zabawy polegają - na udowadnianiu sobie nawzajem że albo należało postąpić inaczej albo że inaczej nie dało rady. Ten dyskurs stoi zupełnie obok rzeczy najważniejszej i w pewien sposób ja rozmywa.

Choć przeszłość ta, dotycząca okresu przed 89 rokiem, nie za bardzo dotyczy mnie osobiście to jednak zdaje mi się że coś tam o życiu wiem. Coś przeżyłem, co nieco doświadczyłem. Robiłem rzeczy dziwne, kilka razy pewnie moje czyny podpadły pod jakieś paragrafy (choć rzeczywistość dziś jest taka że zapewne każdego dnia chcąc niechcą pod jakiś paragraf podpadam) i gdyby mnie ktoś złapał to pewnie skończyłoby się to nieciekawie. Zdarzyło się też kilka rzeczy, w zasadzie w przeważającej większości, które pod paragrafy nie podpadały a mimo to nie za bardzo były hmmm… uczciwe, w porządku, dobre. Niczego nie żałuje żeby nie było. Pewnie gdybym ponownie znalazł się w takich okolicznościach zrobiłbym to wszystko z jeszcze pełniejszą satysfakcją i szatańskim zadowoleniem. Jest jednak jeden problem – nigdy nie miałem wątpliwości co do oceny moralnej mych czynów – zawsze jakoś wiedziałem że to co robie nie jest w porządku, zawsze pozostawał jakiś posmak goryczy. Dzięki temu słodycz grzechu była pełniejsza. Co więcej bez tego zapewne pełzłbym dalej, przekraczał nieroztropnie kolejne granice aby spłukać mdłość która niechybnie pojawiałaby się bez tej goryczy.

Nie mi oceniać słabostki ludzkie bo sam wielokrotnie udowodniłem sobie że jestem słaby, że potrafię postępować źle i czerpać z tego ogromną satysfakcje.
Mogę oceniać siebie i przez ten pryzmat patrzeć na zachowania innych ludzi. A siebie oceniam najsurowiej. Gdybym tego nie robił obawiam się że zwyczajnie nabyłbym mentalności dresiarza.
I o to chodzi w tych wszystkich rozróbach nt. donosicieli. O to że zwyczajnie z wszystkich tych dyskusji o niczym wyłania się obraz świata gdzie ludzie najzwyczajniej w świecie mają mentalność dresiarzy. Relatywizm moralny, zamienianie znaczeń, usprawiedliwianie zła, wybielanie przeszłości - to wszystko to zwykła dresiarska mentalność. Co więcej te wszystkie dyskusje właśnie do tego prowadzą aby ludzie nabyli właśnie takiej mentalności.
Poprzez cyniczne wykorzystanie współczucia, wybaczenia, cech jak najbardziej pozytywnych, zmienia się sposób myślenia ludzi – człowiek bezrefleksyjnie, bezzasadnie, bezwarunkowo wybaczając musi, aby zracjonalizować sobie swoje postępowanie, relatywizować pojęcia dobra i zła.
Smutne to trochę. Smutne że zamiast zaczynać od definicji my najpierw patrzymy na okoliczności a potem dostosowujemy do tych okoliczności na siłę pewne pojęcia, przedefiniowywując je w sposób diametralny byle tylko nie były skazą na obrazie który rysowaliśmy sobie najsampierw.
I to jest niezależne od tego po której stronie barykady stajemy.

Choć nie żałuje swoich grzeszków to nie mam najmniejszej wątpliwości że były one złe – że tak nie należy postępować. I nie usprawiedliwiam ich w żaden sposób. Ani swoją przyjemnością ani słabością. Cyniczne? Być może. Ale w wymiarze moralnym wydaje mi się jedynie uczciwe.

12345 2 głos(ów), średnia: 5
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Gdzie leży problem?

Tak sobie przeglądam co kto pisze, gada na temat tego co wokół nas, jak tam upadają banki, jak tam ktoś banki ratuje z wspólnej kasiorki, i inne straszne rzeczy się dzieją.

Jedni wieszczą, jak to w latach trzydziestych było, koniec kapitalizmu, inni obwiniają socjalizm a ja sobie ta zasadniczo myślę że w sumie to w tym wszystkim nikt jakoś nie chce zauważyć rzeczy najprostszych.

Nie mam wbrew pozorom nic przeciwko nadzorowi, regulacjom i ograniczaniem rynku. Sam pracuje w instytucji która swoje trzy grosze przykłada do tego procederu - ot taki chichot losu - anarchokapitalista w firmie która jak najbardziej rynek reguluje. Tylko właśnie to jest zasadniczy problem ludzi że myślą choć ich rozumy nie są do tego stworzone (choć zapewne jedynie mi się tak zdaje), w sposób liniowy i upraszczający wszystko ponad miarę. Bo moje przekonania w żaden sposób nie kolidują z tym co robię - najzwyczajniej w świecie, wręcz są bardzo koherentne.

Co innego jest gdy zbiera się kilka osób, ustala pewne zasady w ramach których będą ze sobą współdziałali, a co innego jest gdy ta sama grupa osób zbiera się i stwierdza że każdy kto będzie chciał działać w tym samym obszarze będzie musiał podporządkować się regułom ustalonym tylko przez te osoby. To odróżnia wolność od niewoli, dobrowolność od przymusu. I tu nie chodzi o to jak będziemy co sobie definiowali - czy własność to świętość, czy też jest zwykłą kradzieżą, czy też to że taki model nazwiemy socjalistycznym, kapitalistycznym czy jakim tam. Zawsze gdy ktoś komuś coś narzuca i nie daje wyboru mamy do czynienia z przymusem. I tu nie ma innej możliwości.

Ludzie którzy wybierają często wybierają źle. Co więcej często zwyczajnie nie chcą wybierać a chcą mieć święty spokój. Problem w tym że nie decydując przeważnie sami zaprzepaszczają swoja szanse na ten święty spokój. Ale nie o tym…

Jeżeli mówimy o dzisiejszym kryzysie - nie ma moim zdaniem sensu za bardzo zastanawiać się nad tym co tam możni sobie robią, jakie decyzje podejmują i dlaczego takie a nie inne. Bez sensu. Tzn z sensem o tyle o ile przynosi nam to jakąś rozrywkę.

I teraz - zasadniczo tu ten kto nie chce bawić się w filozofowania może skończyć czytać…

Może lepiej warto się zastanowić nad przyczynami pierwotnymi, nad tym czy decydujemy się na to aby nie decydować, nie stanowić o własnym życiu a przy tym zwyczajnie rękami lewiatana dawać wyjmować sobie pieniądze z kieszeni i co gorsza wyjmować je innym w imię równości, bezpieczeństwa, i spokoju czy też jednak wolimy zadecydować o tym wszystkim samodzielnie i przyzwolić na samodzielne decyzje innym.

A kiedy już się zastanowimy, kiedy podejmiemy taką decyzje powiedzmy sobie jedno - ani jedni ani drudzy nie dostaną tego co oczekują. Najzwyczajniej w świecie. Co więcej i jedni i drudzy polegną. Polegną w walce o pierdoły. Bo to są najzwyklejsze pierdoły. Takie pierdołowate że każdy cwaniak codziennie takimi pierdołami sobie ścióła złoty kibelek.
Pierdoły które nic a nic nie decydują o tym jak świat wygląda.

Bo te decyzje nie my podejmujemy. Nikt jej nie podejmuje. To zwyczajne starcie które nie ma rozwiązania. Układ dynamiczny który nigdy nie osiąga punktów równowagi. Najzwyklejszy wolny rynek.
Chaos nad którym nikt nie zapanuje, nie wyreguluje i nie ograniczy.

W taoizmie jest taka mądrość że nie ma sensu walczyć z rzeczywistością - ona nas prędzej czy później i tak pokona. Jedne ryby płyną z prądem inne pod prąd - sedno w tym aby nie będąc rybą po pierwsze nie decydować za ryby a po drugie nie próbować się zachowywać jak ryba.

Konkludując prawda jest taka że trzeba być jednocześnie kręgowcem i bezkręgowcem, mieć serce i go nie mieć, patrzeć na świat zarazem obiektywnie jak i subiektywnie, relatywizować i przyjmować postawę niezłomną, być bandytą i świętym, kraść nie kradnąc i nie kraść kradnąc, żyć i trwać, mieć i być, podlegać i być wolnym. A wtedy nikt nie będzie srał na nas, nikt nie wdepcze nas w ziemie.

Jak to robić? A na to to już każdy musi sobie odpowiedzieć samemu.

12345 2 głos(ów), średnia: 3
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Powrót do czystego kapitalizmu bla bla bla

W poszukiwaniu tematu, bo jakoś mi ich ostatnio brak zajrzałem sobie co tam redakcja gazety zapodaje. Na stronie gazety możemy m.in. przeczytać odkrywcze teksty - o tym że w polszy stoi się w korkach, o tym że PKP ma problem z wandalami (jakby było co w PKP “wandalować”) o tym że Kubuś Puchatek coś tam z nagą babą, o tym że pedofilów będą u nas wieszać i takie tam inne fascynujące teksty.

Jako iż jestem tępak to nie za bardzo interesują mnie tak bardzo fascynujące tematy dręczące naszą piękną choć styraną rzeczywistość. I o to iskierka nadziei - światełko w tunelu - myślę sobie - w dziale gospodarka link - “Powrót do czystego kapitalizmu”. No myślę sobie że w końcu coś dla takich idiotów jak ja co to mają manie kasiory i chcieliby też okraść jakiegoś biedaka (bo jak wiadomo własność to kradzież).

Klikłem. I czytam. Początek - faktografia. Ok. Myślę sobie zaraz autor pojedzie że przecież to nic z kapitalizmem nie miało do tej pory wspólnego, że interwencjonizm, te wspomaganie fedowskie bankierów to zwykła hucpa i że mimo to rynek i tak się wydymać nie dał i tera tym ciulom z wall street pokaże.

A tu w zaledwie trzecim akapicie mamy info o aktualnych wydarzeniach czyli rzeczy naturalnej dla rynku gdzie palanty które ryzykują jak spadochroniarz skaczący ino tylko z parasolką (inna sprawa że polegało to raczej na tym że te palanty z parasolkami doskonale wiedzieli że przed nimi i za nimi leci armia urzędasów każdy z kilkoma dodatkowymi spadochronami coby w razie czego jakby parasolka jednak nie zadziałała zadziałał urzędas) zwyczajnie lądują twardo i płaca cenę najwyższą czyli o tym że Lehman Brothers ogłosili upadłość.

I o to co czytam:

Brak pomocy państwa i zgoda rządu USA na bankructwo Lehman Brothers spotkało się różnymi reakcjami na rynku.

O, toż to, bardzo ciekawe - bardzo. Któż to bowiem jak nie państwo udzielało różnym takim ćwokom od roku miliardowych pożyczek. A tak, tak przecież to nie państwo ino FED - zrzeszenie prywaciarzy. Fakt że ten monopol na najgorętszy towar na rynku czyli pieniądz, tym ćwokom nadało państwo jest przecież mało istotny.

Idźmy jednak dalej - dochodzimy do tytułowego cytatu a tu okazuje się że tytuł to tylko kawałek zdania które powiedział jakiś krawat:

To powrót do czystego kapitalizmu, przeżyją najsilniejsi. Rząd nie może i nie będzie wspierać każdego.

A to ciekawe. Cholernie ciekawe. Czysty kapitalizm polega zdaniem tego pana na tym że rząd pomaga wybranym. Powtórzmy sobie to jeszcze raz: czysty kapitalizm polega na tym że rząd pomaga wybranym. I jeszcze jeden: czysty kapitalizm polega na tym że rząd pomaga wybranym.

Zawsze miałem takie wrażenie że to raczej feudalizm albo socjalizm na tym polega, no ale gdzie mi tam do bystrości krawata.

Potem dalej mamy blablanie a konkluzja jest wręcz komiczna, wypowiada się kolejny krawat:

 Z perspektywy ludzkiej - to nie jest wielki kryzys, ani nawet lata 70. Ten kryzys dużo mocniej bije w firmy finansowe niż w zwykłego Johna Smitha. (blablabla) Ja patrzę na Amerykę i widzę przykry duży katar, może przeziębienie.

Czyli ogólnie karuzela się kręci, nie ma się czym przejmować, “czysty kapitalizm” wszystko wyprostuje i Hameryka będzie mogła być dumna ze swej gospodarki.

Czemu jednak jakoś nie za bardzo czuje ten optymizm? Czemu jakoś jednak nie wierzę w to że zwykły Hamerykanin nie koniecznie jednak nie odczuwa że cały system dopadła gangrena a nie jakiś tam katarek?

Może dlatego że np. podczas kryzysu lat 30 FED miał jakieś resztki kapitalistycznego myślenia i pomoc w przejmowaniu banków przez banki nie była jego głównym celem. Ograniczył się wtedy w zasadzie jedynie do obniżenia stóp co i tak spowodowało że przez kolejne 10 lat Hameryka musiała przejść zabawy z Niu Dilami a w konsekwencji i tak zorganizować wojenkę. Sama obniżka stóp obroniła wiele banków (czyli przekładając na mój spadochroniarzy z parasolkami) ale i wielu musiało zwyczajnie jak to bywa w tym prawdziwym czystym kapitalizmie zwyczajnie zamknąć drzwi (choć to też po mojemu nie o to chodziło z tymi działaniami FEDu - mieli przetrwać właśnie najwięksi i za bezcen wykupić maluczkich, ale o tym pisałem i pewnie jeszcze nie raz napiszę a nie o to tymczasem chodzi)..

Od roku natomiast mamy nieustaną zabawę nie tylko ze stopami (które jeszcze apropos lat 30-tych zwyczajnie po pewnym czasie i tak nic nie dawały bo podczas kryzysu mało kto ładuje się w kredyty) ale (m.in. dlatego właśnie że się ciule nauczyły że ludzie jak ciulom nie idzie od ciuli kredytów nie biorą przez co nie zapewnią ciulom miękkiego lądowania) również z ekstremalnym tworzeniem pieniądza z niczego poprzez udzielanie przez FED pożyczek z powietrza, innymi słowy nakładaniem na cały świat podatku inflacyjnego na niespotykaną skalę, w perfidny sposób okradając zwykłych nie mających z ciulami nic wspólnego ludzi.

Jeżeli ktoś mi powie że udzielanie pożyczek z powietrza przez FED na taką skale na jaką robił to przez ostatnie miesiące (ukrywając to skrzętnie przed opinią publiczną i nie informując nie tylko ile tych pożyczek naudzielał ale i komu) ma coś wspólnego z czystym kapitalizmem to gratuluje.

Na pocieszenie - Imperium Americanum upada tak jak upadł Rzym gdy zaczął się bawić w rozcieńczanie kasiory swoich obywateli. I nic tego nie powstrzyma. Takie są żelazne reguły rynku jakby ciule przy pomocy pożytecznych idiotów nawołujących do interwencji państwowych zakląć rzeczywistości bredniami o kaszelku mocno nie pragnęły.

12345 5 głos(ów), średnia: 5
Loading ... Loading ...

Komentarzy