Warning: fopen(/home/patryk/public_html/blog/wp-content/backup/.htaccess) [function.fopen]: failed to open stream: No such file or directory in /www/global/qatryk/wp-content/plugins/backupwordpress/functions.php on line 377
Cannot open file (/home/patryk/public_html/blog/wp-content/backup/.htaccess)
Warning: fwrite(): supplied argument is not a valid stream resource in /www/global/qatryk/wp-content/plugins/backupwordpress/functions.php on line 381
Cannot write to file (/home/patryk/public_html/blog/wp-content/backup/.htaccess)
Warning: fclose(): supplied argument is not a valid stream resource in /www/global/qatryk/wp-content/plugins/backupwordpress/functions.php on line 385
2009 luty Archiwa » Qatrykowe boje

Archiwa dla luty, 2009

Zeitgeist

Pamiętam jak będąc pacholęciem dorwałem atlas anatomiczny człowieka i jakżem wtedy był zafascynowany tym co zobaczyłem. Kartkowałem ten atlas i kartkowałem. Z biegiem lat z “teorii” powoli przechodziłem do “praktyki” odkrywając różne zagadki zarówno swojego ciała jak i ciała tej czy innej kobiety. Ta fascynacja ciałem, ogrom niewiadomych i ekscytacja odkrywaniem kolejnych zagadek - to wszystko do tej pory jest intrygujące i tylko czekam na to jak kolejny dzień uraczy mnie kolejnymi boskimi doświadczeniami w odkrywaniu tego niezbadanego świata emocji, metafizycznego połączenia ciała i ducha.
Człowiek i jego fizyczność stawały się sakrum - czymś znacznie więcej niż fizycznym bytem. Bo dajmy na to nie ma recepty na orgazm - raz wystarczy muśnięcie a innym razem trzeba do tego wyciśnięcia siódmych potów. Raz kolacji przy świecach i wielogodzinnego seansu nieśpiecznych uniesień, innym, zwykłego solidnego rżnięcia w bramie. Tysiące malutkich reakcji na słowa, gesty, dotyk i ciało w zgrabny sposób poprowadzone pozwala odkrywać “nieskończone przestrzenie nieziemskiego świata”. Do tego nie wystarczy ginekologiczna wiedza i znajomość atlasy anatomicznego.
Teoretycznie wszystko wiadomo penis, łechtaczka, sutki zakończenia nerwowe. Z teorii dowiemy się nawet tego że ból jest bardzo bliskim przyjacielem ekstazy i że oba te zjawiska mają ze sobą wiele wspólnego. Tylko że jeden siadając u dentysty i obrywając po nerwie wiertłem nic tylko się skrzywi i będzie wspominał rzecz z największa odrazą a inny potraktuje to jako zabawną namiastkę erotycznych uniesień. To całe sakrum ciała, jego ezoteryczność i zawiłość połączeń realności z metafizyką pozwalają być człowiekiem - tworzyć, unosić się ponad przeciętność, doświadczać niezwykłości, dawać natchnienie i je brać, robić rzeczy wielkie ale i te spętane zapachem codzienności.

Dziś okazuje się że to są bajki. Mamy świat z koszmarów de Sade’a. Ciało można wystawić między proszkiem do prania a pastą do zębów. Sakrum jest zbędne. Ciało trzeba z niego obedrzeć. Potraktować jako komputer, bezduszną machinę. Sto dwadzieścia obrotów palcem z naciskiem nie przekraczającym tylu i tylu newtonów wokół łechtaczki i mamy orgazm. Tu serce, tam nerka. Tam skóra a tu mięsień. Reakcja na bodźce taka a taka. Gotowa recepta na interakcje.

Odkrywamy tajemnice i dajemy ją na talerzu każdemu. Kupisz sobie czipsy, obejrzysz kilka ciał rozłożonych na czynniki pierwsze i będziesz wiedział więcej. Sakrum do niczego nie jest potrzebne - należy je odrzucić. Bogów nie ma a człowiek to jedynie nędzny ząbek w trybiku państwa i jego historii. Odrzuć sakrum. Odtwarzaj, nie szukaj. Ciało. Cóż w nim świętego.

Jakoś takie mam wrażenie że świat który pokazuje zwłoki w supermarkecie to świat w którym za parę ładnych lat bez żadnych konsekwencji znajdę się na orgii podczas której atrakcja wieczoru będzie wyjęcie na żywo ośmiomiesięcznego płodu z ciała kobiety poprzez rozcięcie jej podbrzusza, pozostawienie jej z wnętrznościami na wierzchu jako zbędnego już w tym momencie obiektu a następnie wspólna konsumpcja czegoś co w przeszłości naiwniacy uznawali za przyszłego człowieka.

Tylko że to będzie zwykła czynność - przynosząca namiastkę emocji, co najwyżej odrobinę fascynacji tak jak fascynujemy się fajerwerkami a potem idziemy dalej jak gdyby nigdy nic; przynosząca odrobinę podniecenia z czynienia czegoś co kiedyś szaleńcy uważali za do szpiku złe. Bo cóż to jest dobro i zło jak nie wytyczone przez społeczeństwo i jego hegemona czyli państwo normy.

Taka najwidoczniej nasza karma - duch czasu.

12345 6 głos(ów), średnia: 3.83
Loading ... Loading ...

Komentarz

Korelacje

Co tu dużo gadać najpierw wykresiki. Nie trudno się domyślić co jest co, ale legenda tak czy inaczej musi być:
różowiutka cienka linia - to kurs euro (oś lewa w PLN)
granatowa cienka linia - to kurs dolara (oś lewa w PLN)
niebieska linia - to stopa procentowa redyskonta NBP (oś prawa w %)
czarna - WIBOR 3M (oś prawa w %)

W wykresik trza kliknąć co by się zrobił duży. Najpierw ostatnie dwa lata.

No a jak ktoś dalej nie zauważa korelacji to nieco dłuższy okres.

Jakie wnioski? Każdy może sobie wyciągnąć je samemu.
Są dwie możliwości:
- wszelkie ruchy w wartości złotego są w dużej mierze wywoływane przez NBP
- gdyby nie interwencja NBP byłoby jeszcze gorzej co wydaje się dość hmmm wątpliwą tezą patrząc na powyższe

Oczywiście świat się zmienia i nie każde okoliczności przyrody są takie same. W obecnych czasach radykalne cięcie stóp zamiast zgodnie z keynsistowskimi paradygmatami podnieść popyt wewnętrzny sprawiło jedynie zainteresowanie spekulacyjne. A ponieważ, no cóż mimo wszystko jesteśmy stosunkowo małą gospodarką, to dzieje się co się dzieje. Dodatkowo dochodzą różne dziwne informacje o tym że polski rząd kombinuje jak pozbyć się w pełni prawomocnie zawartych umów między podmiotami prywatnymi bądź informuje w jaki sposób będzie interweniował co tylko ułatwia spekulacje i przychodzi nam żyć w jeszcze ciekawszych czasach.

Istotą sprawy jest co innego. Rząd i tak gucio zdziała - bardziej zaszkodzi swymi działaniami niż pomoże jak zwykle przy każdej okazji, nie byłoby to jednak tak ważne gdyby o tym w jaki sposób na rynku kształtują się stopy procentowe decydował sam rynek a co jeszcze ważniejsze gdyby pieniądz również kontrolowany był przez ten rynek a nie totalitarnie zarządzany przez bank centralny (prywatny czy państwowy - jeden gorszy od drugiego). Oczywiście taka teza to juz nawet nie sprzeciw wobec euro - to oczywisty sprzeciw obecnie ukształtowanej formy pieniądza który jest tylko i wyłącznie reprezentantem długu. Ten banknot który trzymasz w portfelu to nic więcej jak zobowiązanie kogoś że w przyszłości odda bankowi jakąś wartość - albo dom albo swą pracą przejmie kolejny dług innych i nim spłaci swoje zobowiązanie. Pieniądz nie stanowi dziś żadnej wartości - gdyby tak było w ciągu kilku dni nie okazywałoby się że za to co kupiliśmy te kilka dni temu dziś kupilibyśmy znacznie drożej.

Warto czasem spojrzeć na rzeczywistość nieco szerzej niż tylko na te kilka zjawisk które nastąpią, bądź nastąpiły na skutek pewnych działań. Ot np takie opcje. Być może i pan Pawlak uratuje tysiące miejsc pracy, powstrzyma fale bankructw i zastój gospodarczy (dobre sobie) anulując opcje. I nawet niech i tak będzie że będzie to w pełni legalne i trybunał konstytucyjny się tego nie czepi, a sądy nie będą zasądzały horrendalnych odszkodowań które będą wypłacane z budżetu państwa, czyli zasadniczo naszych portfeli. Ale co z zaufaniem świata? Czy to co się dzieje ze złotówka to nie wynik właśnie po trosze tego zaufania? Co z naturalnymi mechanizmami które są zdrową podstawą relacji międzyludzkich - okazuje się że człowiek uczciwy, który ryzykując wpada w kłopoty i sam spłaca swoje długi staje się zwykłym naiwniakiem, głupcem; okazuje się że człowiek rozsądny który kalkuluje ryzyko wychodzi na kompletnego idiotę bo nic nie zyskuje a w zasadzie przede wszystkim traci w porównaniu z ludźmi nieodpowiedzialnymi.

Nie ma się co oszukiwać - nieodpowiedzialna firma winna bankrutować, nieodpowiedzialni ludzie nie powinni zatrudniać innych ludzi uczciwie pracujących. Nieodpowiedzialni głupcy powinni być z rynku jak najszybciej zmiatani. I tylko rynek potrafi ich zmieść za ich nieodpowiedzialne decyzje. I nie ma się co martwić - po nich przyjdą kolejni ryzykanci - jedni mądrzejsi, drudzy znów nieodpowiedzialni. Świat się będzie kręcił. Firmy powstawały i upadały. Nie ma się tego co bać. Tak jak nie ma się co bać śmierci tak i tego że przyjdzie nam zmienić pracę a i być może stracić trochę czasu na jej poszukiwanie. Póki żyjemy nie ma sytuacji bez wyjścia (no chyba że właśnie się zeskoczyło z Pałacu Kultury).

12345 4 głos(ów), średnia: 4
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Sprawiedliwość społeczna

To takie coś co teoretycznie oznacza że wszyscy mają mieć fajnie - nie głodować, nie mieszkać w kartonie, a jak ktokolwiek zachoruje to będzie wyleczony. Ot raj.

Jakoś się jednak tak składa że w praktyce sprawiedliwość społeczną realizuje się np wprowadzając ustawę o obowiązku posiadania w każdym aucie gaśnicy którą można co najwyżej harcerskie ognisko zgasić, a przypadkiem takie gaśnice produkowane są w ino jednej fabryczce, której już zupełnym przypadkiem prezesem jest dobry znajomy ministra który ustawę przepchnął.

Sprawiedliwość społeczną można realizować również na znacznie większą skalę - można np powiedzieć że ktoś oszukuje i w związku z tym może sobie dobrowolne umowy z oszukanymi wsadzić. Oczywiście sprawiedliwość społeczna jest fantastyczna, bo przecież zakłady pracy (ostoją proletaryatu) które padły ofiarą podłych spekulacji, natomiast na pewno nie swojej głupoty (za którą w państwach sprawiedliwości społecznej jesteśmy tak czy inaczej głaskani i dostajemy cukierki) nie zbankrutują i nie będziemy mieli tysięcy bezrobotnych i w ogóle będzie pięknie. W praktyce sprawiedliwość społeczna sprowadza się do tego że Pawlak stwierdzi że wsadźcie se papiry co to je dobrowolnymi umowami zwiecie, przepchnie ustawę, prezio podpisze jako zwolennik sprawiedliwości społecznej…. a po godzinie ktoś złoży w trybunale konstytucyjny skargę. Trybunał uzna że jednak nie koniecznie w związku z czym tak ktoś kto nie mógł swojej opcji zrealizować pójdzie do sądu a sąd mu będzie musiał przyznać odszkodowanie. Tak oto wszyscy szczęśliwi w sprawiedliwości społecznej - firmy nie bankrutują i nawet podli spekulanci i oszuści mogą liczyć że coś im jednak skapnie za naiwność że państwo sprawiedliwości społecznej jest “gwarantem” realizacji dobrowolnych umów między prywatnymi podmiotami. Oczywiście za to wszystko nie pan nie ma opcji Pawlak zapłaci ino skarb państwa. Sprawiedliwość społeczna to jednak taka piękna sprawa że oczywiście skarb państwa to to takie pieniądze znikąd a na pewno nie z naszych kieszeni.

Z drugiej strony sprawiedliwe społecznie jest takie OFE. Kwintesencja sprawiedliwości społecznej normalnie. To że musimy na nie płacić wynika z tego że jakbyśmy nie musieli to na starość umieralibyśmy na gruźlice w kartonie pod mostem. W związku z tym że OFE jest kwintesencją sprawiedliwości społecznej nikt nie może mieć pretensji że nikt nas nie oszukał i nie wykorzystał naszej niewiedzy jak w przypadku opcji a jedynie zwyczajnie zmusił do tego żebyśmy na OFE płacili. Na to same OFE które straciło dość sporo naszej kasy i straci jeszcze zdeńko więcej gdy idąc z duchem sprawiedliwości społecznej premier będzie ogłaszał kolejne plany interwencji gdy to euro osiągnie pułap kolejno 5 zł potem 6 etc. a w ostateczności, przez wstrętny wolny rynek który się jakoś interwencjom podporządkować nie chce i niesie kolejne fale kryzysowego tsunami, państwo sprawiedliwości społecznej zbankrutuje.

W każdym razie sprawiedliwość społeczna musi być. Opcje anulować należy, gaśnice kupić a OFE opłacać. Jak nie to czapa.

Walka o nowy lepszy świat pełen sprawiedliwości społecznej trwa i trwać będzie. Do upadłego. Sprawiedliwości społecznej albo świata.

12345 2 głos(ów), średnia: 4.5
Loading ... Loading ...

Komentarzy

z tym wnioskiem w niedziele przy stole

12345 2 głos(ów), średnia: 4
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Kto korzysta?

Fighting for peace is like fucking for virginity

Terroryzm. Idziemy na wojnę. Wojnę z terroryzmem. Jak wiadomo wojna to pokój.

Kim są terroryści? Ogólnie rzecz ujmując to świetnie zorganizowani, racjonalnie i inteligentnie działający ludzie niespełna rozumu fanatycznie zapatrzeni w swej rojenia i idee.

Takie WTC, zamachy w metrze w Londynie, pociąg w Madrycie, coś tam w Australii etc. Ile kasy musiało iść na przygotowania, ile ludzi w to musiało być zaangażowanych. Ludzi którzy przez miesiące przygotowywali się do operacji która musiała być dopracowana w najmniejszym szczególe. Jakby nie było fachowcy w swojej robocie. Opanowani, racjonalni etc.

Z drugiej strony fanatycy niespełna rozumu. Nie liczący się z żadnymi konsekwencjami, z ludzkim życiem i z czymś naturalnym dla każdego - z życiem własnym. No tak fanatycy religijni. Valhalla czy inne raje im w głowie. W imię boga.

A więc tak: mamy sobie tych racjonalnych, opanowanych fanatyków niespełna rozumu których celem jest… Właściwie co jest ich celem?

Ponoć celem ich jest oczyszczenie świata z takich czy siakich wiarołomców pogrążonych w modlitwie do fałszywych bożków - telewizora, kanapy i piwa.

Zdaje się podpadam idealnie pod profil terrorysty.

Dobra, rozumiem jeden szaleniec który wysadza się w autobusie w Telawiwie. No może się zdarzyć.

Jednak jaki cel można osiągnąć strzelając z procy w czołg?

Kto korzysta zatem na zamachach, wojnach i różnych konfliktach?

Czy Afganistan, Irak, Palestyna, ogólnie Afryka, no i wszystkie te miejsca do których wkraczają żołnierzyki w “misjach pokojowych” bo to siedliska terrorystów na tym korzystają? No ogólnie wariat jestem ale śmiem wątpić.

Mówiąc wprost - jakie korzyści odnosi organizacja racjonalnych, zorganizowanych, inteligentnych fanatyków religijnych gdy wysadza cokolwiek, posyła z misjami samobójczymi marzycieli dla których jedynym celem jest 100 dziewic w raju (swoją drogą ktoś mógłby mi powiedzieć czy w koranie jest jakoś napisane czy te dziewice to są wymieniane czy raczej im błona odrasta?), no jakie?

Czy nie jest przypadkiem tak że najbardziej debilny fanatyk doskonale wie że robiąc malutkie kuku takie jak WTC rozdrażnia i koncentruje na sobie jedynie całą uwagę machiny wojennej z którą nawet nie ma co marzyć się równać?

Jakoś zdecydowanie bardziej wierzę że na tym świecie celem który jest gotów pchać ludzi do popełniania różnych zbrodni, szczególnie organizowanych na masową skale nie jest raczej fanatyzm taki czy siaki a ino tylko chęć posiadania władzy i kasy. Po stokroć jest to motyw bardziej prawdopodobny niż jakakolwiek inna motywacja.

No ale można wierzyć w to że państwo, rząd i przede wszystkim ludzie którzy na fali każdego zamachu i idącej za nim fali strachu, otrzymują władzę i kasę na “walkę z terroryzmem” tylko mówią: “ups. Wcale nam nie zależało na poszerzeniu naszych wpływów, władzy i zdobyciu kasiory. Wyszło przypadkiem. Historyczna konieczność. Akurat byłem preziem i jakiś szaleniec wysadził się w autobusie. Przecież chyba nikt nie chce dopuścić żeby coś takiego stało się ponownie. Muszę mieć więcej władzy. Więcej kasy od Was kochani obywatele. Muszę żeby zapewnić Wam bezpieczeństwo. Choć wcale nie chce was kontrolować, zmuszać żebyście mi płacili i takie tam. No taka konieczność. Dla naszego wspólnego dobra. Cóż zrobić skoro tylu racjonalnych szaleńców stąpa po świecie gotowych w każdej chwili Wam drodzy obywatele z byle powodu wyrządzić krzywdę. ”

Bo przecież szaleńcy tacy jak w Iraku, Afganistanie, Palestynie, Iranie czy innej Somali nie mają się o co martwić tylko o to że my tu mamy fajne telewizory, kanapy i piwo. Zwyczajnie zazdroszczą.

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Śmierć ideom

Bardzo mi się podobają wszystkie te gaduły które przewinęły się w ostatnim czasie przez salon w jego zakamarkach, zakamarkach bo oczywiście na SG same pierdoły o Kaziach i innych ciociach co to pozwalają szanownej czołówce salonowej blogosfery poonanizować się yntelektualnie nad rzeczami jakże najważniejszymi.

I tak mieliśmy niezły bój u smootnego, u wyrusa, u Futrzaka, u Nicponia, u Timmy’ego i nie pomnę gdzie jeszcze. Spór o to co to jest kradzież, co to własność, co to wolność. I mam nadzieję że jeszcze jakiś czas sobie o tym tu i ówdzie pogadamy.

Nie chce tu robić jakiegokolwiek podsumowania - tym bardziej że raczej poczytałem sobie chłopaków niż uczestniczyłem w tych dyskusjach. Kilka mam nadzieję ciekawych spostrzeżeń mi się jedynie nasunęło.

Ogólnie pierwsza rzecz “Libertarianism’s not dead” parafrazując jedno z ważniejszych haseł ludzkości:D Okazuje się bowiem że w większości, w ducho to wszyscy są libertarianami, panolami z krwi i kości, holender.

Te wszystkie gadki są o tyle fajne że są to rozmowy ludzi którzy chcą skumać świat, wydobyć esencje tych mechanizmów, odpowiedzieć na to pytanie wyrusa czemu to niby nie podrzynamy matce gardła. I to jest fajne bo choć zdawać by się mogło że każdy jakoś tam wychodzi od ideologicznego zacietrzewienia to raczej dyskusje oparte są na tym co czujemy, myślimy, na doświadczeniach naszego życia etc. Nie na tym co powiedział taki czy siaki autorytet a na tych autorytetach które są najważniejsze - na naszych własnych głowach. I to cieszy - w tej mojej prywatnej definicji libertarianizm właśnie na tym polega.

Co do tematu dyskusji. Pokazuje ona świetnie jedną rzecz. Nieważne jaka ideologia obowiązuje, nie ważne co jest politycznie poprawne a co czeźnie w lamusie historii jedną prawidłowość można zaobserwować - otóż te wszystkie ideologie upadają gdy chodzi o to jak ludzie między sobą się dogadują. Czy postawimy sprawę tak czy siak zawsze wszystko działa na zasadzie wolnorynkowej - czysta gra popytu i podaży. Państwo nie ma nic do rzeczy. Tzn ma - stara się psuć ta gra jak cholera, za każdym razem wpieprzając się tam gdzie mało kto tego chce.

Bo to jest tak niezależnie czy państwo zakaże czy nakaże to i tak ludzie którzy czegoś będą chcieli zawsze to znajdą i kupią. Chcesz kupić narkotyki, kałasza, tygrysa bengalskiego, bombę atomową nie ma problemu. Państwo może cie cmoknąć. Jest popyt pojawi się podaż. Nie chcesz aby urzędnik wpieprzał się w twoje interesy - nie ma problemu, płacisz i masz. Fakt że usługa zbędna ale skoro taka jest rzeczywistość że taki dziwny twór jak państwo istnieje to i rynek wytwarza sobie odpowiednie mechanizmu obronne. To co z kolei broni człowieka w tym świecie to znów nie państwo które ponoć od tego jest a wolny rynek. Wystarczy wspomnieć aferkę Constaru i inne tego typu które zostały wykryte nie przez sanepidy sridy (nie zostały bo zadziałał prawdopodobnie wcześniejszy mechanizm czyli jakiś pan sanepid dostał odpowiednia opłatę) a przez prywatną telewizję i konsumentów. I to oni ukarali tego producenta który gdyby nie państwo najprawdopodobniej by wtedy poległ.

Wolny rynek nie jest żadna ideą - to jest coś co działa niezależnie tak jak grawitacja. Państwo działa jedynie jak silna dmuchawa skierowana przeciwnie do kierunku działania grawitacji. W danym momencie może unosić nad ziemią nawet grube ryby, czasem ta dmuchawa dmucha słabiej czasem mocniej, ale nieuniknione jest to że prędzej czy później coś w tym mechanizmie musi się zesrać.

W tym sensie wolny rynek działa zawsze i wszędzie. Czasem jak jesteś jedynie liściem to zdarzy się że ktoś zdmuchnie ci chałupę pod wybudowanie drogi, nie zmieni to jednak faktu że w dłuższej perspektywie państwo które tak działa zwyczajnie narazi się na tyle rynkowi że niechybnie upadnie jak Rzym czy inny Babilon. Upadnie bo przejawiając tak skrajną ignorancję i wykrzywiając naturalny sposób działania grawitacji tylko tak to się może skończyć.

Prawda jest taka że każda idea jest przeciwstawianiem się grawitacji. Wiara w jakąkolwiek idee to zaprzeczanie rzeczywistości. Bo świat nie działa według widzimisię pojedynczych ludzi. On działa według widzimisie miliardów ludzi razem wziętych. To całka po czasie, ludzkich działaniach i każdym człowieku.

Dlatego też powtarzam po raz tysięczny mą mądrość z której dumny będę do końca życia - podniecanie na sucho szkodzi. Zamiast rozważać jakby było fajnie gdyby wszyscy jak my myśleli, może lepiej przytulić się do kogoś kogo kochamy ewentualnie pójść do burdelu. I robić swoje jak śpiewał Młynarski. Bo zgnuśniejemy a świata nie naprawimy. Bo świat składa się z ludzi mądrych i mądrzejszych. I zawsze fajniej jednak jak to my okażemy się tymi mądrzejszymi, bo mądrzy to przeważnie bywają jak mówi przysłowie po szkodzie. Świat może i byłby piękny ale bogami w tym momencie nie jesteśmy. Życie jest na tyle krótki ale i na tyle długie że do tego aby zostać bogiem mamy właśnie tyle czasu co nasze życie. I ani chwili dłużej. Więc albo odejdziemy jako bogowie albo będziemy walić sobie intelektualnego konia i bryzgać spermą oświecenia po ścianach. Wybaczcie ale jak wolę tą swoją prawdziwą spermę w łonie jakiejś pięknej kobiety.

Umierajcie ideolodzy na śmietniku historii. Umierajcie bo i tak przyjdą po Was następni. I jedyne, jak to ostatnio napisał Gwiazdowski, czego nauczy ich wasza historia to to że historia niczego nie uczy.

A życie jest zbyt piękne żeby ideologizować, żeby tworzyć komuś idealny system i układać życie. Ułóżcie swoje.

Grawitacja sprawia że jeden stąpa mocno po ziemi inny po pokładzie (tzn. czasem suficie kajuty) żaglowca podczas sztormu. Każdy ma swoje miejsce i tylko ci którzy wiedzą gdzie ono jest a co najważniejsze nie próbują walczyć z jego naturą zwyciężają.

Thats all folks.

A na koniec wesoła piosnka:

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarz