Warning: fopen(/home/patryk/public_html/blog/wp-content/backup/.htaccess) [function.fopen]: failed to open stream: No such file or directory in /www/global/qatryk/wp-content/plugins/backupwordpress/functions.php on line 377
Cannot open file (/home/patryk/public_html/blog/wp-content/backup/.htaccess)
Warning: fwrite(): supplied argument is not a valid stream resource in /www/global/qatryk/wp-content/plugins/backupwordpress/functions.php on line 381
Cannot write to file (/home/patryk/public_html/blog/wp-content/backup/.htaccess)
Warning: fclose(): supplied argument is not a valid stream resource in /www/global/qatryk/wp-content/plugins/backupwordpress/functions.php on line 385
2009 listopad Archiwa » Qatrykowe boje

Archiwa dla listopad, 2009

W kibelku zostaw drzwi otwarte

Kiedyś pamiętam po sieci krążyła przeróbka jakiejś przemowy pewnej dyrektorki liceum, a w refrenie leciało w kółko: bezpieczeństwo, bezpieczeństwo, bezpieczeństwo…

Polecam przeczytać sobie trzy teksty (Miąsik, Olgierd, Vagla) na temat tekstu czwartego.

Ważną rzecz napisał Olgierd, a w zasadzie zacytował do czego służy TOR

„pozwala na przeglądanie stron blokowanych przez lokalną cenzurę i dostawców sieci. Dziennikarze używają Tora do bezpiecznej komunikacji ze swoimi informatorami oraz dysydentami. Grupy takie jak Indymedia polecają Tora jako zabezpieczenie prywatności i bezpieczeństwa swoim członkom. Aktywiści z organizacji takich jak Electronic Frontier Foundation (EFF) zalecają Tora jako mechanizm pomagający chronić wolność obywateli w sieci. Korporacje używają Tora by przeciwdziałać wywiadowi konkurencji oraz zabezpieczać przetargi przed podsłuchem. Tor jest używany jako alternatywa dla tradycyjnych połączeń VPN, które ujawniają ilość i chronologię komunikacji. (…) Wymiar sprawiedliwości używa Tora do odwiedzania i obserwacji witryn bez pozostawiania w logach rządowych numerów IP, a także ze względów bezpieczeństwa operacyjnego.

Fajnym uzupełnieniem tego jest ps Vagli z linkowanego powyżej tekstu:

Być może istotnie jest to tworzenie dobrego klimatu dla powstania Rejestru niewygodnych stron, ale biorąc za pewnik to, co w sieci TOR się pojawia, można równie dobrze lansować w mediach tezę, że w godzinach pracy Policjanci bawią się w pedofilów i publikują zdjęcia dzieci z niedwuznacznymi komentarzami.

Dość ciekawe byłoby gdyby cytaty pedofilów którymi tak podnieciła się redakcja gazety okazały się czystą prowokacją policyjną (od których jak sugeruje Vagla i z tego co wiem na onionforum ponoć aż się roi).

Ludzie się boją. Oprócz pospolitych bandytów których spotykamy na ulicach, gdzieś tam czają się oszuści, pedofile, hakerzy, i inne kreatury dybiący na naszą moralność, cnote córek i synów, oraz uczciwość którą podstępem każdy taki jeden chciałby wykorzystać do niecnych celów.

Dość ciekawym jest dla mnie ta wiara ludzi że rząd/państwo jest w stanie stworzyć raj na ziemi, odnaleźć zuooo, odizolować, no i ogólnie wyrugować je z naszego życia. Jak trzeba być wielkim naiwniakiem aby pomyśleć że wystarczy zakaz, groźba państwa że to państwo za coś będzie karać, aby jakieś zjawisko zniknęło.

Prawda jest taka że takie kreatury jak pedofile istnieć będą. Świat jak za dotknięciem magicznej różdżki nie zmieni się poprzez wydanie dyrektywy czy zapisaniu w jakimś tam dzienniku ustaw zakazu takich to a takich czynów.

Pomijając już fakt że w wielu wypadkach takie zakazy działają wręcz przeciwnie - bandzior musi być bardziej ostrożny, a to wzmaga kreatywność i powoduje urodzaj wielu pomysłów jeszcze bardziej skrytego i potajemnego działania, pomijając to że jeżeli ktoś ma nieodpartą chęć czynienia zuaaa to to zuooo czynić będzie i żaden urzędas tego nie zmieni; pomijając to wszystko najistotniejsze jest to co było jedną z tez mojej poprzedniej notki - najwięcej tracą normalni ludzie.

Po mojemu niewielką ceną za możliwości które daje anonimowość ludziom wymienionym w cytacie od Olgierda, jest aby grupka obrzydliwców tworzyła sobie jakiś ciemny zakątek gdzie mogą popuszczać wodze swej chorej wyobraźni.

To ćwiczenie tej głupiej społecznej świadomości prowadzone wespół w zespół przez państwa i media, w celu zasiania w naszych głowach strachu i wzbudzenia w nas pożądania bezpieczeństwa skończy się tym że srać będziemy pod nadzorem kamer i przy otwartych drzwiach. Czego wszystkim zaniepokojonym tym że istnieją popaprańcy na tym świecie którzy mówią o, i co gorsze robią obrzydliwe rzeczy życzę. Poczujecie się bezpiecznie.

12345 2 głos(ów), średnia: 5
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Jawa snów cyberpunka

Chciałem się wzbić na wyżyny mojej erudycji i napisać jakiś tekst sprowadzający do absurdu cała zawieruchę z zamiarami rządu cenzury Internetu. Sprawa jednak sprawia że skacze mi jedynie ciśnienie i cisną się na klawiaturę same wulgaryzmy, więc musi to pozostać jedynie w sferze zamiarów.

Pozwolę sobie zatem jednak na moment ulżyć: pomysły blokowania, cenzurowania i zamykania ust ludziom rodzą się jedynie w totalniackich głowach ludzi którzy posiadają kompleksy małego członka. Czy to faszyści, czy komuniści, czy każdy jeden któremu marzy się władza i tę władzę kłamstwami, obietnicami bez pokrycia, obłudą i wszystkim tym co najparszywsze w człowieku zdobywa, wszyscy oni to kreatury które roją sobie w swych zakutych łbach pełnych kompleksów że wiedzą lepiej jak ludzie powinni żyć. Już nie wystarcza że zabronią ci truć się używkami penalizując hodowanie na parapecie zielonej roślinki czy testowanie samodzielnie zawartości cukru w cukrze. Nie wystarczy że zabronią ci nie martwić się o przyszłość i nie ubezpieczać się nakazując ci przymusowe sponsorowanie instytucji opartej na schemacie ponziego. Nie wystarczy im że zabiorą ci 90% efektów twojej pracy, w imię bogowie Olimpu wiedzą jakich, słusznych kolektywnych widzimisiów.

Najwyraźniejszym przejawem bycia posiadaczem mikropenisa jest gdy ma się nieustępliwe pragnienie kontrolowania cudzych myśli. Nie wiem co to ma takim ludziom wynagrodzić - być może nie spełnili oni swoich marzeń z dzieciństwa bycia strażakiem, spadochroniarzem czy innym rambem.

Pozostawiając z boku mą frustracje tym że nie jestem w stanie nic zrobić choć najchętniej zwyczajnie dałbym w pysk takim totalniackim mędrkom, przejdźmy na o wiele przyjemniejsze okopy stoicyzmu i pragmatyzmu.

Świat non stop się zmienia, nie lada prawda w tym że żyjemy w epoce informacji. To ona dziś staje się największym towarem i o nią trwa wojna. Wojna na której jak to na każdej wojnie poszkodowany najpewniej zostaje szary człowiek który nie pragnie nic ponad to co ma, ponad spokojne życie.

Nie jest to jednak blitzkrieg, bo blitzkrieg niesie za sobą wielkie ryzyko niepowodzenia a przy tym musi być dopracowany i kontrolowany. Ta wojna to proces który trwać ma lata i odbywać się na wielu frontach.

Stopniowe pozbawianie ludzi dostępu do wartościowych informacji, zarówno tych praktycznych czyli wiedzy technicznej, nauk przyrodniczych etc.  jak i kultury, informacji stanowiącej o duchu, o naszej kondycji  emocjonalnej, tym wszystkim co stanowi że stajemy się bardziej ludzcy, potrafimy racjonalizować instynkty i nad nimi panować - to wszystko choć dziś dopiero w bardzo ograniczonej formie,  polegającej przede wszystkim na przemilczaniu i zakrywaniu badziewiem pudelkami, tańcami z gwiazdami, m jak miłością, i właśnie to wszystko tylko po to aby tym dostępem mogli cieszyć się wybrani. Ktoś powie że bzdury tyle że takie wydarzenia jak ostatni spór Murdocha z Google to jedynie niewielka zajawka, dodając do tego zakulisowe rozgrywki, nienagłaśniane projekty cenzury, ograniczania dostępu do informacji daje w moim subiektywnym odczuciu dość pesymistyczny obraz.

Ta cyberpunkowa wizja, gdzie dostęp do informacji dzieli świat na tych którzy z informacji mogą czerpać korzyści i tych którzy są jedynie zdani na łaskę tych pierwszych coraz częściej daje znać o swojej trafności oceny tego co wokół nas się dzieje.

Nie chciałbym tu stawiać jakiś jasnych diagnoz. Tym bardziej nie oceniam rzeczy w kategoriach globalnego spisku mającego na celu przejąć kontrolę na ludzkością. Jak powiedziałem to jakiś demoniczny proces ewolucji. Być może w przeważającej większości jesteśmy jednak stworzeni do bycia człowiekiem z huxleyowego „Nowego Wspaniałego Świata”. Człowiekiem któremu wystarczy zapewnienie bezpieczeństwa i zaspokajania podstawowych potrzeb - wystarczy nieustający stan szczęścia i zanika potrzeba buntu, odkrywania, tworzenia.

Mnie bardziej zastanawia to czy jako jednostka która łudzi się że może oczekiwać czegoś więcej od życia,  poznawania, oddychania wolnością i nieskrępowaniem, wzniosłości i dotykania tysięcy tych wszystkich malutkich rzeczy, które czynią człowiekiem przez to że w każdej z nich tkwi cząstka innego poszukiwacza radości tego świata, czeka mnie tak jak w tej poczciwej wizji Huxleya jakaś wyspa podobnych mi zesłańców, czy też raczej bardziej realny jest los Józefa K.

Póki co pozostaje mieć złudną nadzieję że do końca mych lat będę miał gdzie uciekać a na te pytanie będą musiały odpowiadać moje dzieci. A złudną nadzieję, bo cóż nie mam na tyle sił aby stawać naprzeciw światu i próbować go zmieniać. Zresztą wszyscy ci którzy z taką mocną wiarą jednak stają do walki, z obserwacji i doświadczenia wnioskuję, że kończą jak opisywani powyżej pajace z kompleksami małego penisa.

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarzy