Blog, 30 ton, lista, lista, będę zwycięzcą czyli trzeba coś popisać

To odcinek 1 z 25 w Bojowej Serii wpisów 30 tekstów

Mam z tym moim blogaskiem pewien problem. Kocham go jak dziecko, chciałbym żeby rósł, żeby był przyczółkiem dla mojego ekshibicjonistycznego podboju wszechświata. Problem jest jednak w tym, że nie mam na niego totalnie żadnego pomysłu. I czasu. I pomysłu.

Albo inaczej – mam mnóstwo pomysłów. I w tej fazie pozostaje. Jakom prokrastynator. Jakom człowiek zajęty życiem, pracą, życiem, psem, życiem i nicnierobieniem.

Podstawą robienia bloga jest systematyczność, której zawsze mi brakowało. I której brak bardzo w sobie cenię. Jasne jako geniusz – ciężką pracą mogłem okazać się odkrywcą praw, idei, które zmieniłyby świat. Ale zwyczajnie mi się nie chce. Nie za bardzo napawa mnie radością poświęcenie życia konkretnej sprawie.

Mniejsza z tym. Przejdźmy do meritum. Wóz albo przewóz.

Robimy blitkrieg – 30 dni. Tyle dni będzie się tu codziennie pojawiać coś nowego. Robię kombo listę tematów na moje blogaskowe 30 dniowe wyzwanie. Dobra, przesadzam. Będę się starał aby coś się pojawiało – lista tematów o której niżej, zostanie zapełniona natomiast pozostawmy sobie jakiś margines bezpieczeństwa gdybym zechciał gdzieś sobie pojechać, zapić czy wcześniej zasnąć.

I z tym przewozem też przesadzam. Po tych 30 dniach ani nie mam zamiaru pisać więcej niż dotychczas, ani tym bardziej rezygnować z tego mojego miejsca. Po prostu sprawdzę czy warto mocniej skupić się na blogu czy jednak  poszukać sobie czegoś ciekawszego do roboty po godzinach.

Acha i będę oszukiwał. Część wpisy powstała na zaś. To też sposób aby zwyciężyć w tym czerstwym wyzwaniu.

Co do listy. Nie chciało mi się nic wymyślać – tym bardziej, że w tej zabawie chodzi między innymi o to, że totalnie mam posuchę w tematach o których chciałbym, czuję, że miałbym cokolwiek do napisania. Totalna blokada twórcza. Wypalenie. Brak weny. Ktoś mi gwałci moją muzę. Więc zrobiłem małą kwerendę, znalazłem kilka list takich tematów, skompilowałem tak aby było najłatwiej i najprzyjemniej, zatem ot będzie 30 wpisów.

Kompilacja nie jest do końca przypadkowa bo tematy dobrałem tak aby nie zmuszały mnie do zbyt wielkiego wysiłku, żeby nie zrobić sobie z tego totalnych jaj ale i nie podchodzić śmiertelnie poważnie, żeby mieć z tego jako taką satysfakcję.

Powiedzmy sobie jednak szczerze – będą to wpisy z dupy, tak jak to bywa z poradnikowymi listami do odhaczania. I choć nie wziąłem gotowca to i tak te tematy będą raczej odhaczaniem ptaszków niż jakąś poważną misją. Więc oto moje 30 ptaszków którymi będę Was dręczył przez najbliższe 30 dni, które to ptaszki są jakie są i lepsze nie będą.

Lista jest po to abym nie zdezerterował, nie postanowił jej zmieniać i takie tam. To jedziemy:

  1. Mój pierwszy raz
  2. Trzy życzenia
  3. Gdzie byłem
  4. Gdzie chciałbym się znaleźć
  5. 5 ulubionych słów
  6. Najlepsza książka
  7. Najlepszy film
  8. Najlepszy album
  9. Dowcip
  10. Opowiem Wam historie
  11. Jeden dzień do końca życia
  12. Ja, poeta
  13. Top Ten z mojego Instagrama
  14. Ja, kucharz
  15. Mój hymn
  16. Ja, rysownik
  17. Kiedyś napisałem
  18. Guilty pleasure
  19. 5 minut z …
  20. Recenzja
  21. Poradnik
  22. Zapytaj blogerów
  23. Niegłupie cytaty
  24. Teoria spiskowa
  25. Co bym zrobił gdybym był parszywie bogaty
  26. Adwokat diabła
  27. Świadek historii
  28. Ścieżka dźwiękowa bloga
  29. Od A do Z
  30. Podsumowanie

Kiedyś też zacząłem przygotowywać listę piosenek jakie nastolatki publikują sobie na swoich blogaskach i łolach. Zatem i ją wykorzystam i codziennie rano będzie wpis poświęcony jednej piosence z magicznej listy „30 piosenek, które …”.

A żeby nie było za łatwo utrudnię sobie zadanie 30 zdjęciami, które będę jednocześnie wrzucał na Instagrama. I tu już pojedziemy z gotowca:

30daysphotochallenge

Zatem plan jest taki:

  • 30 krótkich wpisów muzycznych o 8 rano

  • 30 wpisów z listy tematów jak wyżej o 20 wieczorem

  • 30 zdjęć na Instagramie gdzieś w trakcie dnia

Boję się.

Posted in Boje codzienności.