Galba mnie zaskoczył i w końcu napisał coś głupiego (bo on zawsze same mądre rzeczy pisze) :> Dodatkowo na miasik.net ciekawe wyrywkowe tłumaczenie pewnego eseju.
Tak przy okazji nowootwarta świątynia rozpusty otwarta została dzięki ekologom… tzn dopiero teraz…
Z drugiej strony nieszczęsna Rospuda.
Tak czy inaczej: Na pohybel ekologom!
A poza tym znów zawierucha w żywocie człowieka poczciwego. Ech, tak by się chciało nie tylko mieć wszystko w dupie, ale żeby to wszystko raczej nie prowokowało do bycia w dupie.

Loading ...
pracę magisterską. A o czym? Dzięki Uenifeuowi znalazłem ten filmik. Tak w ramach przypomnienia sobie umieszczam prezentację co to kiedyś robiłem w ramach wstępu do tego o czym będę pisał.
Przy okazji mała propaganda - prezentacją jest w formacie .odp a nie w zamkniętym ppt
Jak chcesz ją sobie otworzyć zainstaluj sobie OpenOffice’a i używaj go gdy coś chcesz komuś przekazać, choćby z takich powodów.

Loading ...
Opublikowany poniedziałek, 22 styczeń 2007 .
O czarodzieju właściwie będzie kiedy indziej:> W piątek byłem na imprezie firmowej i gość czarował. Właściwie nie czarował a hmm hipnotyzował. Byłem pod wielkim wrażeniem całego pokazu a najbardziej gdy gość stanął na brzuchu wątłego chłopaka z mojej firmy którego punktami podparcia szyj i stóp były oparcia krzeseł. Ale o tym wszystkim gdy zbiorę myśli.
Od kilku dni toczy się dyskusja na temat tarczy antyrakietowej czy jak to tam sobie Bush nazywa. I dziś usłyszałem głos Wojtka W.. I kurde muszę chłopakowi przyznać racje. Otóż Wojtek powiedział że wbrew pozorną tarcza która miałaby polepszyć bezpieczeństwo, raczej jeszcze bardziej by nas naraziła na ryzyko.
Nie chce mi się tego udowadniać, lecz wiem jedno - neutralność jest o wiele bardziej bezpieczna niż opowiadanie się za jakąkolwiek stroną. Nawet jeżeli konfliktu nie ma. Spójrzcie na taką Szwajcarię. Ci jakoś przez zakręty dziejów z ostatniego stulecia przeszli bez większych ofiar. Że zacytuję wikipedie:
W 1847 roku wybuchła wojna domowa pomiędzy kantonami katolickimi i protestanckimi. Katolicy starali się nie dopuścić do wzmocnienia władzy centralnej, do czego dążyli rządzący wówczas przedstawiciele Partii Radykalnej. W wyniku miesięcznych walk zginęło około 100 osób i był to ostatni poważniejszy konflikt zbrojny na terytorium Szwajcarii.
Wyobrażacie sobie wojnę w której ginie sto osób? Przez wojny światowe przeszli prawie nie ruszeni. Oczywiście można oskarżyć ich o kolaboracje z nazistami bo kupę nazistowskiej kasy przechowywały banki szwajcarskie. Ale tak się właśnie buduje neutralność i bezpieczeństwo kraju. Nie poprzez przymusowy pobór i zakup nikomu nie potrzebnych zabawek dla dużych chłopców które strzelają i robią nic tylko spustoszenie. Przyciągając jak najwięcej kapitału z wszelkich możliwych miejsc na świecie (tu prawdopodobnie z Wojtkiem już byśmy się nie zgodzili) nikomu nawet nie przyjdzie do głowy porywać się na taki kraj. A jak już komuś palnie taki pomysł do głowy spokojnie można liczyć bez brudzenia sobie rąk, że nieźle oberwie po łapach od innych. Kolejny przykład to Francja która od tak się poddała. Oczywiście Polak darmo ziemi nie odda i woli zginąć za ideały niż się poddać i stracić honor. Ciekawe czy u Boga honor i głupota maja takie same prawa. Samobójstwo to jakby nie było grzech śmiertelny. A posłanie kogoś na pewną śmierć bo się ma honor cokolwiek podchodzi chyba pod zbrodnie. Tak więc Francuzi maja Luwr i jeszcze kilka innych zabytków a my odbudowany zamek królewski.
Jest jeszcze oczywiście jeden sposób aby zagwarantować sobie bezpieczeństwo - zrobić z kraju pustynie na której nikomu nie będzie zależało. I jakoś tak mi się przy okazji nijako nasuwa że zdaje się nasi możnowładcy tę drogę chyba wybrali.
No ale ja się nie znam, przecież gospodarka kwitnie, ludzie są szczęśliwi a ostatni rok był najlepszy w ciągu ostatnich stuleci. Tylko czemu mam cholerne wrażenie że to efekt ostatnich 15 lat, a nie tego jednego roku? Czemu mam wrażenie że gospodarka to cholernie wielka machina która jak Jumbo Jet potrzebuje długiej drogi aby się rozpędzić i równie długiej aby się zatrzymać?
Coś chyba złe książki czytałem i złych ludzi się słucham.

Loading ...
Odpaliłem nowego blogaska. Jak już kiedyś informowałem wykupiłem domenę cyberpunk.com.pl. Co na niej ma być można przeczytać we wstępie na stronie. Jakby to co tam napisałem naiwnie nie brzmiało, mam nadzieję że coś z tego się wykluje. Dlatego zapraszam do współpracy. Wszelkie informację tam się znajdują i tam niech się toczy dyskusja.
Jednocześni komunikat dotyczący tego miejsca czyli Qatrykowych bojów. W miarę rozwoju tamtej strony stąd znikną, tak ostatnio lubiane przeze mnie wpisy na temat wolności w internecie. Za ciasno tu dla codziennych bredzeń Qatryka, politykowego interpretowania i jeszcze walki z cybersystemem :>

Loading ...
Z powodu nagłego i niespodziewanego i naprawdę niczym nieuzasadnionego zwątpienia w powyższe chciałbym powiedzieć - dupa.
Co oznacza ni mniej ni więcej że radości nie tracę a jedynie powyższe mam właśnie w miejscu zwanym - dupa.
ps Fajnie jest mieć takie myśli. Można się w nich pogrążyć, rozkoszować i koić nimi inne skołatane myśli. Choćby największy badziew na świecie. Za to mój, własny.

Loading ...
Uwielbiam ludzi którzy robiąc cokolwiek oddają się temu w całości, bez opamiętania. Mówiąc nie tylko wiedzą o czym mówią ale przede wszystkim z każdego słowa wypływa miłość i namiętność. Dwie zdawaćby się mogło nierozerwalne rzeczy. Ale tylko zdawać. Nie wiem czemu czuje się osaczony zewsząd ludźmi albo kochającymi albo namiętnymi. Strasznie mało jest osób które potrafią oddawać się obu tym rzeczą.
I to nie chodzi o potoczne znaczenie tych słów. Mam jakieś takie wrażenie że otaczający mnie świat pogrąża się w bylejakości. Miłość może istnieć bez namiętności, a namiętność bez miłości. Takie oddzielanie jednego od drugiego nie dość że od razu dezawuuje oba pojęcia to prowadzi przeważnie do kompletnego zrujnowania i pozbawienia cudowności której wymaga każdy obiekt obdarzany miłością i namiętnością. Kochać zaczyna znaczyć żądać i wymagać, być namiętnym przybiera postać choroby i opętania.
I tak się dzieje w każdej dziedzinie życia – od skundlonej polityki, poprzez szkołę i pracę, na najbliższym otoczeniu kończąc.
A w tym wszystkim sam odnajduje największą swoją winę. To ja pozwalam na wkradanie się drzwiami i oknami bylejakości do mego życia. To ja pozbawiam miłość namiętności i na odwrót. Zastępuje je na zmianę półśrodkami. Od nędznych seriali po nędzne pornole. Od bylejakiego żarcia po bylejakie picie. Przez bylejakie starania i bylejaką prace. Kończąc na bylejakim podejściu - co będzie to będzie. Tylko sen jeszcze potężny, umiłowany i namiętny.
Ale od teraz koniec. Koniec z miałkimi serialami, koniec z bylejakim żarciem koniec z pornolami koniec z lekceważeniem pracy i szkoły, koniec z „jakoś to będzie”. Nie będzie jakoś – będzie do kurwy nędzy tak jak ja chce i to najlepiej jak może być. Jak świat nie wyrobi z wymogami tym gorzej dla świata.

Loading ...
Opublikowany wtorek, 17 październik 2006 .
Narazie koniec z politykowaniem bo to i tak nic sensownego poza niezdrowym suchym podniecaniem nie przynosi.
Siła człowieka jest konsekwencją dawkowania w życiu sytuacji kryzysowych. Jak jako mały człowiek dostajesz po dupie ale w sposób nie powodujący łamania psychiki to później jest łatwiej. I całe życie właściwie możesz z każdym rokiem obrywać po dupie coraz mocniej. Póki nie nastąpi coś co stanowczo przekroczy pewną granice. I najśmieszniejsze że może to być w sumie wydarzenie małej wagi, obok którego inni przechodzą obojętnie.
Zwątpienie w swą moc i siłe przenoszenia gór następuje w wyniku nawarstwienia się wielu spraw i po przelaniu przysłowiowej czary goryczy. Właśnie poprzez wydarzenie będące duperelą. Możesz przez wiele miesięcy patrzeć na cierpienie najbliższych i nie wątpić w swoją niezłomność i hardość. Być cały czas ponad wszystkim i bez emocji przedzierać się przez kolejne dni.
Gdy jednak problemy które zwykle zmiata się z drogi bez mrugnięcia zaczynają zbliżać się do masy krytycznej światełko ostrzegawcze jakoś tak przez te wcześniejsze lanie dupy zawodzi. Do tego dadajemy koktajl spraw na które wpływu nie mamy żadnego, bądź rzeczy które wymagają ogromnego wysiłku aby je zmienić i kryzys gotowy.
Na razie się nie łamie ale jakoś tak czuje że zaraz lampka się włączy, co w moim przypadku prawdopodobnie będzie oznaczało wizyte u znajomych lekarzy psychiatrów. Nawet wódka mi nie wchodzi - to chyba coś znaczy.
Zastanawiam się czy nie zacząć pisać gdzie indziej. Ale tak bardziej anonimowo coby nikt nie wiedział że ja to ja. Żebym tam se mógł na to całe otaczające dziadostwo narzekać i nie obawiać się że powiem za dużo. Tu przekraczając pewne granice przeważnie zaraz wracam na stary szlak. Może tak kiedyś zrobie…

Loading ...
Opublikowany poniedziałek, 02 październik 2006 .
Przyszło mi polemizować w jakimś dziwnej sferze z pewnym Panem (mam nadzieję że jeszcze do mnie zajrzy:>). I w sumie nie za bardzo wiem dlaczego zaczęliśmy tą dziwną sprzeczkę (albo raczej wymianę zdań) i czemu zostałem nazwany typowym współczesnym fizykiem. I jeszcze kilka innych rzeczy m.in.: - że nie musze rozumieć - że akceptuje świat jakim jest (czyli nie wiadomo jaki, swoją drogą) - że chwale się wątpliwościami - a w ogóle to chyba za młody jestem aby w ogóle dyskutować.
Śpieszę zatem sprostować i doprecyzować kilka rzeczy.
Po pierwsze fizykiem nie jestem, i jeszcze trochę nim nie będę a jak już będę miał tytuł to też fizykiem nie będę bo to raczej równoznaczne nie jest. Tak samo jak po filozofii nie zostaje się filozofem a po polonistyce pisarzem. Mogę jedynie dążyć do tego aby kiedyś w przyszłości fizykiem być. I z tym się wiążą dwie rzeczy. Po pierwsze faktycznie za młody jestem - za młody do tego aby chwalić się osiągnięciami, chwalić się rozumieniem świata i jego mechanizmów. Po drugie oznacza to tylko tyle że fizykiem mogę nazwać kogoś kto rozumie trochę więcej niż przeciętny absolwent studiów doktoranckich. Pozostali niczym nie różnią się od robotnika kładącego dobrze kostkę brukową.
Czemu w ogóle o tym wszystkim pisze. Bo trochę mnie to wszystko hmm… ubodło. Bo wcale nie akceptuje świata jakim jest. Bo chciałbym go zmieniać.
Wszystko co robie w życiu to dążenie do tego aby zrozumieć. Zrozumieć wszystko od głupiego wzoru po myśli innych. Wiele z tych rzeczy nigdy nie zrozumiem, inne zmieniają moje spojrzenie na świat, a jeszcze inne zasiewają w mej głowie wątpliwości. Ale wszystko to sprawia że jeszcze bardziej pragnę dosięgnąć prawdy. Mojej prawdy.
A wątpliwości których zdawać by się mogło nie mam… Mam, i to wiele tylko że z wątpliwościami jest niestety tak że one potrzebują czasu aby burzyć mury. W miedzy czasie twardo trzeba być tym kim się jest w danym momencie. Bezkompromisowo. Aby nie pokazywać światu swoich słabych stron. Albo pokazywać tylko te które stanowią słabe ogniwo, z których wyrastają właśnie wątpliwości. Gdy pomoże mi ktoś zrozumieć, wyjaśnić te wątpliwości, przekonać do swojej prawdy to tylko mu podziękuje. Z drugiej strony ostateczną decyzję podejmuje sam. I tylko ja mogę obalić swój pogląd albo go wzmocnić. A najważniejsze jest to że nigdy tego nie wykluczę tzn. tego że mogę zmienić zdanie.
Ludzie różnie widzą świat. Ja lubię widzieć ten świat z różnych perspektyw co jednak nie oznacza że nie ma swojego subiektywnego oglądu. Ten subiektywny ogląd jednak dzięki temu że spoglądam na świat z różnych perspektyw potrafi ewoluować.
Miałem zamiar napisać dziś w końcu o pewnym człowieku. Zamiast tego jednak link do jego aforyzmów i ważnego dla mnie artykułu (odnoszący się w dużym stopniu do dzisiejszego wpisa).

Loading ...
Opublikowany niedziela, 01 październik 2006 .
W ramach odnajdywania sobie tysiąca rzeczy które moge robić zamiast uczenia się do egzaminów, do galerii dorzuciłem troche zdjęć. Ale troche innych niż zwykle. Zdjęcia swego czasu były robione zenitem i teraz zeskanowałem klisze. Nie są za dobrej jakości bo klisze były troszke porysowane no i były to pierwsze kroki fotograficzne co skutkuje w większośi niedoświetleniem zdjęć. Mają jednak dużą wartość sentymentalną - jak tak patrze na nie to mi się ciepło na sercu robi jakie to zajebiste czasy z zajebistymi ludzmi miałem zaszczyt przeżyć. Szkoda że to se ne wrati.

Loading ...
nic.
Komentować, analizować, gdybać, imaginować, myśleć, marzyć, planować, filozować, pracować, uczyć, doświadczać, pisać ale przede wszystkim trwać, co jak wiadomo jest przeciwieństwem życia.
Ide zatem spać. Jutro będzie może lepszy dzień na te wszystkie rzeczy.

Loading ...