Archiwum dla kategorii: politykal interpreter

Człowiek jest, paragraf się znajdzie

ech… Państwo prawa.

Czy ktoś ma wątpliwości co do tego że w każdej chwili jakiś skurwysyn może przyjść, przetrząsnąć Wam chatę i posadzić ot tak bo ma taki kaprys? Stalin by lepiej nie wymyślił.
A jak macie wątpliwości to odwiedźcie Olgierda tu i tu.

Oczywiście od różnych Lisów, Durczoków, Olejników, Morozowskich i Sekielskich się o tym nie dowiecie.

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Igrzyskami zakryjemy

Skuteczność polityki, można mierzyć tym jak głośne igrzyska się wywoła. Wpuszczamy chrześcijan na stadion i patrzymy jak się miotają i w panice wykrzykują niestworzone rzeczy. A właściwie nie patrzymy tylko załatwiamy sobie, nie zwracając uwagi tłumu na trybunach który zajęty jest jakże wspaniałą rozrywką, nasze interesiki. Ot polityka – pierdnąć, powiedzieć że to kto inny, sprowokować postronnych do dyskusji kto atmosferę zanieczyścił a samemu w tej wrzawie zająć się wyjmowaniem portfeli z kieszeni rozkrzyczanych osobników.

Od dłuższego czasu przechodzę obojętnie obok takich igrzysk choć czasem się zastanawiam czy dla świętego spokoju lepiej sobie nie pokrzyczeć i przynajmniej być nieświadomym tego że mi ktoś w tym moim rozhisteryzowaniu portfel zajumanił. W każdym razie podobnie podszedłem do sejmowego przedstawienia pt. „Hańba, Zdrada, Targowica” (swoją droga zajebisty toast przy piciu wódki, podobnie jak „Na pohybel!”).

Siedząc tak sobie w kąciku i czekając aż pojawi się ktoś od jumania (bo niestety jak taki ktoś od tego jumania się pojawia to, za cholerę, nawet lejąc na tą całą grandę, ominąć mnie nie chce – ot solidarność społeczna) można zaobserwować dwie rzeczy.

Jedna bardzo prosta – że tych chrześcijan to się wpuszcza specjalnie w te maliny, bynajmniej oni się tam nie pchają (choć oczywiście jest i wielu takich masochistów którzy tylko czekają na okazje aby zostać męczennikiem). W świecie gdzie rzeczywistość to to co w gazecie i telewizorze nie jest to takie oczywiste, oczywiście. No ale jak się chce to można trochę się wysilić i zerknąć kto tam wypycha przyszłe zakąski dla lwów i przede wszystkim obiekt rozrywki dla tłumu. O tym można przeczytać sobie np. u Kataryny.

Druga rzecz która w całym tym zgiełku jest mało słyszalna, bo nawet ci co to bronią chrześcijan jakoś tak raczej skupiają się nad tym aby z trybuny ino popatrzyć jak któryś z nich sprzeda kopa jakiemu lwu, to jest to jakie interesy podczas igrzysk załatwia się na loży honorowej. A załatwia się różne interesy - od zwykłego pragmatycznego „z rączki do rączki” co zdarza się najczęściej, przez załatwianie jakiś spraw rodzinno kastowych, nadawanie sobie przywilejów i przydzielanie obszarów wpływów, po jak mi się zdaje, czasem wykonywanie zwykłej wendety.

Ziobro jakim ministrem był takim był. Całe te jego reformy kodeksów i ogólnie prawa jako takiego były moim zdaniem na tym samym poziomie na jakim poziomie prawnikiem jest on sam. Choć np. te obroże co to mają od przyszłego roku wejść w życie głupie nie są. Ale to już nie kwestia samego prawa a jakiejś racjonalizacji jego egzekutywy. I im dalej w takie menadżeryjne strony w tym ziobrowym ministrowaniu brnąc tym coraz ciekawsze rzeczy.

Ziobro po mojemu do sprawy usuwania z dziedzińca krowich placków zabrał się też w niezbyt umiejętny sposób ale mimo to chwali mu się że w ogóle się za to zabrał. Wydaje mi się że będąc między młotem a kowadłem, nie mogąc pokazać cojones bo by go zaraz prezes szurnął, Ziobro zaczął w tym całym korporacyjnym gównie dłubać łopatką. I być może jest to sposób na jakieś mniejsze mafie – smród się rozchodzi tak że wszyscy czują, kupa rozdłubana a deszcz dokonuje reszty. Natomiast Ziobro wsadzając łopatkę w prawniczo korporacyjne gówno jakoś pominął fakt że to w co wkłada ta swoją łopatkę to wierzchołek dołu kloacznego.

W każdym razie podpadł bardzo bo czyszczenie takich dołów to się powinno odbywać przy pomocy jakiegoś ciężkiego sprzętu z buldożerami które zrównają wszystko wokół włącznie, a nie za pomocą łopatki. No i teraz ci co mieli interes w tym aby nie rozdłubywać tego przyschniętego dołka kloacznego bo wokół niego umościli sobie całkiem przyjemne gniazdka troszkę się zdenerwowali. Jako że odnalazł się Ćwiąkalski sprawiedliwy co to zobowiązał się przysypać dołek odpowiednią mieszanką ziem ustawowych to teraz można by i pomyśleć co tu zrobić co by innym nie przyszło do łba w kloace dłubać. Ot dla przykładu można takiemu Ziobrze nasrać pod wycieraczkę.

Dobra odpuśćmy sobie te niezbyt lotne metafory. Rzecz w tym że Ziobro niebezpiecznie blisko zbliżył się swego czasu do monopolu prawniczego państwa w państwie. I teraz musi za to beknąć. Przypuszczam że jako iż nie zrobił de facto nic nadzwyczajnego co najwyżej poruszył lekko wierzchołkiem korporacyjnej kupy to skończy się na pokrzykiwaniach które maja tylko ciśnienie Ziobrze podnieść.

I tu nie ma się co ekscytować co kto powiedział, co zrobił, jak się rozemocjonował, kto wygra kolejną potyczkę na arenie, kto komu palec w oko wsadził i w jakiej atmosferze się to odbyło. Nie ma co się emocjonować ale ludzie w swej naturze chyba zdecydowanie bardziej wolą emocjonować się takimi rzeczami niż tym że cały czas ktoś im raz że juma portfele, a dwa że i przy okazji jak taki tłumek sobie krzyczy to i kilka osób z tego tłumku zwyczajnie w pupę posunięta bywa.

A to że jedni na drugich pokrzyczą a potem pójdą do Hawełki na kotleta z surówką. Że tam z boku chłopaki dzielą się tym co wcześniej zajumali. Że prawda o świecie skrywa się w ciemnych zakamarkach koloseum a nie na jego arenie. A cóż to jest prawda? - jak to rzekł pewien domorosły filozof.

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Szowinizm i faszyzm w gazecie

Ot otwieram sobie stronę gazeta.pl aby dowiedzieć się co tam na froncie walki o nowy wspaniały świat i co widzę. Ano widzę na pierwszej, wyeksponowanej pozycji wywiad z jakimś faszystą i męską szowinistyczna świnią. Oto smaczniejsze kawałki:

Nie popadajmy więc w przesadę z tą równością.

Za podobne uwagi prezydent Uniwersytetu Harvarda prof. Lawrence Summers stracił dwa lata temu stanowisko.

- Ale ja nie powiedziałem, że kobiety nie nadają się do matematyki czy fizyki. Statystyki jednak są nieubłagane, o wiele więcej genialnych matematyków jest wśród mężczyzn.

Być może dlatego, że od dziecka dziewczynki i chłopcy uczą się ról społecznych.

- Nie. Po prostu u mężczyzn rozpiętość wszystkich cech jest większa niż u kobiet. Tak jak mogą mieć setkę dzieci albo o wiele częściej niż kobiety żadnego, tak więcej wśród nich jest i geniuszy, i idiotów. I wszyscy się spierają o tych geniuszy. Więcej męskich kretynów jakoś nikomu nie wadzi.

I końcówka którą pozwolę sobie zacytowac w całosci bo jest bombowa.

I najlepsze geny wykształconych kobiet się marnują?

- To, co powiem, będzie może nieprzyjemne, ale nie z każdego dziecka da się zrobić geniusza. “Dajcie mi tuzin zdrowych dzieci i określone przeze mnie warunki środowiskowe, w których będę je wychowywał, a gwarantuję, że po przypadkowym wybraniu któregoś z nich wykształcę go na takiego specjalistę, jakiego będę chciał - lekarza, prawnika, artystę, nawet żebraka i złodzieja, niezależnie od jego talentu, tendencji, zdolności i rasy jego przodków” - mówił John Watson, amerykański psycholog, behawiorysta. To kompletna bzdura. Gdyby tak było, dyktatorzy mogliby dyrygować swoimi poddanymi jak lalkami. Na szczęście nikomu nie udało się sprowadzić ludzi do zabawek, tak jak nie z każdego da się zrobić profesora. Wszystko dzięki temu, że jesteśmy na smyczy genów.

Kiedyś kobiety nie studiowały, nie miały szans na awans zawodowy i dzieci rodziły zarówno te inteligentne, jak i te mniej inteligentne. I co się działo? Te mądrzejsze opiekowały się swoimi pociechami lepiej, może wybierały też lepszych partnerów. A więc ich dzieci miały większą szansę przeżycia. Ze społecznego punktu widzenia była to selekcja pozytywna. A co się dzieje dzisiaj? Kobiety inteligentne, o wyższym statusie społecznym, albo zaczynają rodzić później, albo częściej decydują się na bezdzietność. Mają więc względnie mniej dzieci niż inne kobiety.

Gdyby ciągle działały mechanizmy selekcji naturalnej, to dzieci rodzone przez kobiety mniej mądre częściej nie dożywałyby dorosłości. Możliwe więc, że powoli zmienia się proporcja genów. Te, które kiedyś były premiowane, zaczynają przegrywać z tymi, które kiedyś stały na pozycji przegranej.

Zmierzamy do katastrofy?

- Jestem optymistą i sądzę, że natura sobie poradzi z pewnymi kulturowymi zawirowaniami, które tylko tymczasowo mogą być sprzeczne z naturą. Na przykład, jeśli system demokratyczny się nie sprawdzi, natura zastąpi go innym. Słyszałem od kolegi konstytucjonalisty, który zajmuje się demokracją amerykańską, że w tamtejszych elitach dyskutuje się pomysł dania prawa wyborczego nawet 14-latkom. Do skończenia 16. roku życia mieliby ćwierć głosu, a potem, do osiemnastki - pół. Jaki jest argument tych, którzy chcą zmiany? Przekonują, że dzisiejsze życie pędzi jak szalone. Jak więc możemy odmawiać prawa głosu młodym, którzy z internetu wiedzą o świecie czasami więcej niż dziadki rozumiejące świat, którego już nie ma?

Jeżeli to by przeszło, bylibyśmy o krok od parytetu innego rodzaju. Na przykład zależnego od poziomu wykształcenia. System wyborczy dawałby więcej głosów lepiej wykształconym. Zysk byłby podwójny, bo dodatkowo wzrosłaby liczba chętnych do nauki. To są tylko hipotetyczne rozważania, w których nie chcę dokonywać żadnego wartościowania - od tego są inni.

A wracając do przesadnego równouprawnienia, może się ono okazać ślepą uliczką ewolucji. Za kilkaset lat nas już nie będzie, a mieszkający tu przedstawiciele innych współczesnych społeczeństw czy kultur (np. niektórych azjatyckich czy afrykańskich) będą wspominać: “A tak, byli tu kiedyś tacy Europejczycy, których kobiety zapragnęły zachowywać się jak mężczyźni, a mając bardzo skuteczną antykoncepcję, wiele z nich ze względów ambicji zawodowych lub też nadmiernych oczekiwań względem potencjalnego partnera rezygnowało z posiadania dzieci. Już dawno wymarli”.

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Program, manifest, traktat i karta

Ponoć Platon kiedyś stwierdził:
“rozumny sąd polega w równej mierze na dostrzeganiu różnic między rzeczami podobnymi oraz podobieństw między rzeczami różnymi”

Człowiek
Najważniejszą powinnością każdego obywatela państwa powinna być praca umysłowa albo fizyczna. Zakres działania jednostki nie może kolidować z interesami większości, ale powinien się mieścić w ramach społecznych i służyć ogółowi.

Jednaki przymus pracy dla wszystkich, utworzenie armii przemysłowych, zwłaszcza dla rolnictwa.

Wydalenia zbiorowe są zakazane.

Nikt nie może być usunięty z terytorium państwa, wydalony lub wydany w drodze ekstradycji do państwa, w którym istnieje poważne ryzyko, iż może być poddany karze śmierci, torturom lub innemu nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu albo karaniu.

Każde dziecko ma prawo do utrzymywania stałego, osobistego związku i bezpośredniego kontaktu z obojgiem rodziców, chyba że jest to sprzeczne z jego interesami.

Każdy ma prawo dostępu do bezpłatnego pośrednictwa pracy.

Wolność
Żądamy podjęcia środków prawnych przeciwko Świadomym kłamstwom i oszczerstwom politycznym i propagowaniu ich przez prasę. W celu ułatwienia procesu tworzenia narodowej prasy niemieckiej domagamy się:
a) aby wszyscy wydawcy gazet posługujący się językiem niemieckim i ich zastępcy byli członkami narodu;
b) aby wprowadzić obowiązek uzyskania specjalnej zgody państwa na wydawanie gazet nie niemieckich;
c) aby wszystkim, poza Niemcami, prawo zakazywało udziału finansowego lub wywierania wpływów w gazetach niemieckich, a sankcją prawną za naruszenie tego przepisu prawa było zlikwidowanie gazety i natychmiastowa deportacja osób zaangażowanych w takim przedsięwzięciu, a nie będących Niemcami.
Należy zakazać wydawania prasy, która nie przyczynia się do pomyślności narodu. Domagamy się stosowania środków prawnych umożliwiających zwalczanie wszelkich tendencji w sztuce i literaturze oraz zlikwidowanie instytucji, które występują przeciwko wymienionym zadaniom.

Żądamy wolności dla wszystkich wyznań religijnych; jej granice stanowić będą bezpieczeństwo państwa oraz wystąpienia naruszające poczucie moralności narodu niemieckiego. Partia, jako taka, popiera chrześcijaństwo, ale nie wiąże się w kwestii wiary z żadną religią. Zwalcza w nas i poza nami żydowskiego materialistycznego ducha i jest przekonana, że nasz naród może czerpać siłę tylko z zasady: Interes ogółu ponad własnym.

Każdy ma prawo do ochrony danych osobowych, które go dotyczą.
Dane te muszą być przetwarzane rzetelnie w określonych celach i za zgodą osoby zainteresowanej lub na innej uzasadnionej podstawie przewidzianej ustawą. Każdy ma prawo dostępu do zebranych danych, które go dotyczą, i prawo do dokonania ich sprostowania.

Własność

Żądamy niehonorowania dochodów nie osiągniętych przez pracę.

Z uwagi na ogromne ofiary życia i mienia, które pochłania wojna, osobiste wzbogacenie wskutek wojny będzie uważane za przestępstwo przeciwko narodowi. Dlatego żądamy bezwzględnej konfiskaty wszelkich korzyści uzyskanych w takich okolicznościach.

Żądamy nacjonalizacji wszelkich przedsięwzięć, które dotychczas ukształtowały się w formie kompanii (trustów).

Żądamy stworzenia i utrzymania zdrowej średniej klasy, natychmiastowego uspołecznienia nieruchomości służących działalności hurtowej i oddania ich w dzierżawę drobnym kupcom za niewielką opłatą. Szczególną uwagę należy zwrócić na drobnych dostawców dla państwa, władz okręgowych i mniejszych miejscowości.

Żądamy reformy własności ziemskiej zgodnej z naszymi narodowymi potrzebami, uchwalenia prawa konfiskaty ziemi na cele społeczne bez odszkodowania, zniesienia odsetek od pożyczek przeznaczonych na rolnictwo oraz zapobiegania wszelkim spekulacjom ziemią.

Wywłaszczenie własności ziemskiej i użycie renty gruntowej na wydatki państwowe.

Zniesienie prawa dziedziczenia.

Konfiskata własności wszystkich emigrantów i buntowników.

Każdy ma prawo do władania, używania, rozporządzania i przekazania w drodze spadku mienia nabytego zgodnie z prawem. Nikt nie może być pozbawiony swojej własności, chyba że w interesie publicznym, w przypadkach i na warunkach przewidzianych w ustawie, za słusznym odszkodowaniem za jej utratę wypłaconym we właściwym terminie. Korzystanie z mienia może podlegać regulacji ustawowej w zakresie, w jakim jest to konieczne ze względu na interes ogólny.

Równość

Żądamy równości praw dla Niemców w ich stosunkach handlowych z innymi narodami i unieważnienia pokojowych traktatów z Wersalu i St. Germain.

Wszyscy obywatele państwa będą posiadali równe prawa i obowiązki.

Wysoka progresja podatkowa.

Wszyscy są równi wobec prawa.

Należy zapewnić równość kobiet i mężczyzn we wszystkich dziedzinach, w tym w zakresie zatrudnienia, pracy i wynagrodzenia.
Zasada równości nie stanowi przeszkody w utrzymywaniu lub przyjmowaniu środków zapewniających specyficzne korzyści dla osób płci niedostatecznie reprezentowanej.

Edukacja
W celu stworzenia każdemu zdolnemu i przedsiębiorczemu Niemcowi możliwości dalszego kształcenia się i osiągania dzięki temu postępu - państwo musi dokonać gruntownej przebudowy narodowego systemu edukacyjnego. Program nauki wszystkich instytucji oświatowych musi odpowiadać praktycznym potrzebom życia codziennego. Rozumienie idei państwa (państwowa socjologia) musi być przedmiotem nauczania i to od najmłodszych lat. Żądamy, aby państwo dbało o utalentowane dzieci ubogich rodziców, bez względu na ich kategorię społeczną czy zawód. Państwo jest zobowiązane kształcić je na swój koszt.

Publiczne i bezpłatne wychowanie wszystkich dzieci. Zniesienie pracy fabrycznej dzieci w jej dzisiejszej postaci. Połączenie wychowania z produkcją materialną itd. itd.

Każdy ma prawo do nauki i dostępu do kształcenia zawodowego i ustawicznego.

Prawo to obejmuje możliwość korzystania z bezpłatnej nauki obowiązkowej.

Służba zdrowia, ubezpieczenia, bezpieczeństwo socjalne
Żądamy wszechstronnego zabezpieczenia socjalnego dla ludzi w wieku emerytalnym.

Państwo musi troszczyć się o podniesienie poziomu zdrowia narodu przez objęcie opieką matki i dziecka, zakazanie pracy dzieci, wzrost sprawności fizycznej ustanawiając w szkołach z mocy prawa obowiązek ćwiczeń gimnastycznych i uprawiania sportu, a także przez udzielanie szerokiego poparcia klubom zajmującym się rozwojem fizycznym młodzieży.

Unia uznaje i szanuje prawo osób w podeszłym wieku do godnego i niezależnego życia oraz do uczestniczenia w życiu społecznym i kulturalnym.

Praca dzieci jest zakazana. Minimalny wiek dopuszczenia do pracy nie może być niższy niż minimalny wiek zakończenia obowiązku szkolnego, bez uszczerbku dla uregulowań bardziej korzystnych dla młodocianych i z wyjątkiem ograniczonych odstępstw.
Młodociani dopuszczeni do pracy muszą mieć zapewnione warunki pracy odpowiednie dla ich wieku oraz być chronieni przed wyzyskiem ekonomicznym oraz jakąkolwiek pracą, która mogłaby szkodzić ich bezpieczeństwu, zdrowiu lub rozwojowi fizycznemu, psychicznemu, moralnemu i społecznemu albo utrudniać im edukację.

Unia uznaje i szanuje prawo do świadczeń z zabezpieczenia społecznego oraz do usług społecznych, zapewniających ochronę w takich przypadkach, jak: macierzyństwo, choroba, wypadki przy pracy, zależność lub podeszły wiek oraz w przypadku utraty zatrudnienia, zgodnie z zasadami ustanowionymi w prawie Unii oraz ustawodawstwach i praktykach krajowych.

Każdy ma prawo dostępu do profilaktycznej opieki zdrowotnej i prawo do korzystania z leczenia na warunkach ustanowionych w ustawodawstwach i praktykach krajowych. Przy określaniu i realizowaniu wszystkich polityk i działań Unii zapewnia się wysoki poziom ochrony zdrowia ludzkiego.

Gospodarka
Żądamy, aby państwo uznało za swój podstawowy obowiązek ożywienie przemysłu i poprawę warunków życia obywateli państwa. Jeżeli wyżywienie całej ludności państwa okaże się niemożliwe, obcokrajowcy będą zmuszeni do opuszczenia Rzeszy.

Żądamy rozdzielenia korzyści osiągniętych w drodze handlu hurtowego.

Żądamy stosowania bezwzględnych środków prawnych wobec tych, których działalność jest sprzeczna z interesem społecznym. Nikczemni kryminaliści występujący przeciwko narodowi, lichwiarze, spekulanci etc. muszą być karani śmiercią, bez względu na ich wyznanie czy rasę.

Zwiększenie liczby fabryk państwowych, narzędzi produkcji, udostępnianie gruntów do uprawy i ich melioracja według społecznego planu.

Zespolenie rolnictwa i przemysłu, działanie w kierunku stopniowego usunięcia przeciwieństwa między miastem a wsią.

Uznaje się wolność prowadzenia działalności gospodarczej zgodnie z prawem Unii oraz ustawodawstwami i praktykami krajowymi.

Każdy pracownik ma prawo do warunków pracy szanujących jego zdrowie, bezpieczeństwo i godność.

Każdy pracownik ma prawo do ograniczenia maksymalnego wymiaru czasu pracy, do okresów dziennego i tygodniowego odpoczynku oraz do corocznego płatnego urlopu.

Nacjonalizm
Żądamy zjednoczenia wszystkich Niemców i powstania Wielkich Niemiec, zgodnie z prawem narodów do samostanowienia.

Tylko członkowie narodu mogą być obywatelami państwa. A tylko ci, w których żyłach płynie niemiecka krew, bez względu na wyznanie, mogą być członkami narodu. Dlatego żaden Żyd nie może być członkiem narodu.

Ten, kto nie jest obywatelem państwa, może mieszkać w Niemczech jedynie w charakterze gościa i musi być traktowany jak podmiot prawa obcego państwa.

Należy uniemożliwić migrację wszystkim, którzy nie są niemieckiego pochodzenia. Żądamy, aby nie-Aryjczycy, którzy przybyli do Niemiec po 2 sierpnia 1914 roku, natychmiast opuścili Rzeszę.

Obywatele państw trzecich, którzy posiadają zezwolenie na pracę na terytorium Państw Członkowskich, mają prawo do takich samych warunków pracy, z jakich korzystają obywatele Unii.

Zakazana jest wszelka dyskryminacja w szczególności ze względu na płeć, rasę, kolor skóry, pochodzenie etniczne lub społeczne, cechy genetyczne, język, religię lub przekonania, poglądy polityczne lub wszelkie inne poglądy, przynależność do mniejszości narodowej, majątek, urodzenie, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną.
W zakresie zastosowania Traktatów i bez uszczerbku dla ich postanowień szczególnych zakazana jest wszelka dyskryminacja ze względu na przynależność państwową.

Każdy mający miejsce zamieszkania i przemieszczający się legalnie w obrębie Unii Europejskiej ma prawo do świadczeń z zabezpieczenia społecznego i przywilejów socjalnych zgodnie z prawem Unii oraz ustawodawstwami i praktykami krajowymi.

Swoboda przemieszczania się i pobytu może zostać przyznana, zgodnie z Traktatami, obywatelom państw trzecich przebywającym legalnie na terytorium Państwa Członkowskiego.

Wybory, korupcja
Prawo wyborcze oraz całe prawodawstwo ma przysługiwać wyłącznie obywatelom państwa. Dlatego żądamy, aby wszystkie urzędowe nominacje - obojętnie jakiego szczebla - w Rzeszy, w państwie czy małych miejscowościach przyznawano tylko obywatelom państwa.
Sprzeciwiamy się korupcyjnym obyczajom obowiązującym w parlamencie przy obsadzaniu stanowisk. Decyzje te powinno się pozostawić Partii i podejmować bez powoływania się na osobowość czy zdolności danej osoby.

Każdy obywatel Unii ma prawo głosowania i kandydowania w wyborach do Parlamentu Europejskiego w Państwie Członkowskim, w którym ma miejsce zamieszkania, na takich samych warunkach jak obywatele tego państwa.
Członkowie Parlamentu Europejskiego są wybierani w powszechnych wyborach bezpośrednich, w głosowaniu wolnym i tajnym.

Centralizacja
W celu realizacji powyższych zadań żądamy utworzenia silnego centralnego ośrodka władzy w państwie. Dlatego potrzebna jest niekwestionowana władza politycznie scentralizowanego parlamentu ponad całą Rzeszę i jej organizacjami oraz utworzenie izb parlamentarnych dla poszczególnych warstw społecznych i zawodów w celu stosowania praw wprowadzonych przez Rzeszę w różnych państwach konfederacji.

Scentralizowanie kredytu w rękach państwa poprzez bank narodowy o kapitale państwowym i o wyłącznym monopolu.

Scentralizowanie środków transportu w rękach państwa.

Każdy ma prawo do bezstronnego i sprawiedliwego rozpatrzenia swojej sprawy w rozsądnym terminie przez instytucje, organy i jednostki organizacyjne Unii.

i jeszcze długo by można cytować z wszystkich tych dzieł.

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Hen, hen w Himalajach

W świecie wielkie poruszenie bo chińczyki biją Tybet. Zjawisko jest dość ciekawe. Teatr po pierwsze hipokryzji której najlepszym przykładem może być deklaracja Donalda że na inauguracje olimpiady to on nie pojedzie a z drugiej strony dobrze wiadomo że żadne sankcje Chin nie spotkają. Z drugiej strony jakieś absurdalne akcje i paniczna bezradność szarych ludzi czy organizacji pozarządowych.
Z mojego punktu widzenia rzecz jest prosta - jeżeli tybetańczycy sami nie wywalczą sobie wolności to nikt im nie pomoże. Gdyby nie ta hipokryzja świata, gdyby nie to że żadnemu rządowi nie zależy na jakiejś tam wymierającej grupie etnicznej, gdyby ludzie na świecie nie byli mamieni ideologią pacyfizmu i bezpieczeństwa, do Tybetu dawno temu płynęłyby kasa i broń.
Co tu dużo gadać jeżeli nikt nie ma interesu w tym aby Tybet istniał to Tybet istnieć może tylko gdy tybetańczycy będą tego chcieli.
Dziś Tybetańczycy stoją przed wyborem albo będą bronić swej tożsamości poprzez zbrojną walkę partyzancką do ostatniej krwi i albo zwyciężą albo polegną z honorem, albo czeka ich los tułaczy.
Trzecie wyjście to poddanie się i powolny zanik wśród miliardów chińczyków, z jakimiś tam jednostkowymi próbami buntu - i to zdaje się choć przykre wydaje mi się być dziś najbardziej prawdopodobne.

Rozpatrzmy jednak jak mógłby się potoczyć los tybetańczyków gdyby zdecydowali się na los tułaczy. Na tej drugiej drodze mają do wyboru albo los cyganów albo żydów. Oba przypadki nie przynoszą im jako narodowi chwały ale pozwolą przetrwać. Nie wiem jaka jest mentalność tybetańczyka, jak bardzo różni się ona od tego obrazu buddyzmu jakim zalewa nas telewizor ale droga koczowników świata jest drogą tak jak napisałem dwojaką.
Droga romska to droga kompletnego rozproszenia, kształtowania się odrębnych nie związanych w żaden sposób ze sobą kast które już nigdy swego państwa mieć nie będą. I to mi chyba najbardziej pasuje do buddyjskiej mentalności.
Droga żydowska to droga gdzie jedność zostaje zachowana a wszelkie działania będą zmierzać do jednego celu - odzyskania i odbudowania własnego państwa.
Co wybiorą tybetańczycy - szczerze mówiąc, to tylko i wyłącznie ich sprawa.

Prawda jest taka że głosy oburzenia świata to jedynie próby jakiegokolwiek wytłumaczenia się przed samym sobą.
Sytuacja jest podobna do takiej gdzie garstka ciuli z podwórka zamęcza jakiegoś bezdomnego kundla i choć dzieciaków które na to patrzą i ciekną im łzy z oczu jest więcej i spokojnie ciulom dałyby radę gdyby odnalazły w sobie odwagę to i tak los kundla jest przesądzony.

Dlatego za debilizm uważam wszelkie akcje typu odeślijmy chińczykom koszulki czy co tam jeszcze w ostatnim czasie wymyślono. Nie dość że najpierw daliśmy zarobić chińskiemu przemysłowi to teraz jeszcze teraz banda hipokrytów wesprze chińską pocztę.

Jedyne co można zrobić to wspierać tybetańskie powstanie. Wspierać kasą, bronią. Tylko jaki kraj miałby w tym interes żeby to robić albo przynajmniej przyzwolić na takie akcje swoim obywatelom. Jacy “obywatele” opętani manią pacyfizmu i bezpieczeństwa byliby gotowi finansować tybetańskie powstanie.
Wyrzuty sumienia najlepiej przykrywa się współczuciem. I niczym ponad to…

12345 1 głos(ów), średnia: 5
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Nigdy więcej czyli Milton i Ben dwa bratanki

Znalazłem właśnie sobie ciekawy artykuł z 2005 roku kiedy to nijaki Ben Bernanke obejmował po nijakim Alanie Greenspanie stołek w FEDzie. Z uwagi na to co się dzieje dziś artykuł jest bardzo zabawną formą rozrywki. Otóż w skrócie chodzi o to jak to Ben uczył się fachu studiując kryzys lat 30. No i tak Ben chwali się jak to wziął sobie do serca Miltonową teorie tego kryzysu.
Zacznijmy jednak od najpiękniejszego cytatu z tego artykułu:

W czasie obchodów 90-lecia urodzin Miltona Friedmana w 2002 roku Ben Bernanke zwrócił się do jubilata (wówczas będąc jednym z członków zarządu Fed): - Co do Wielkiego Kryzysu, ma pan całkowitą rację - to my jesteśmy temu winni. Bardzo nam przykro. Dzięki panu nigdy więcej tego nie zrobimy.

Dobre. Naprawdę mocna rzecz. To co dzieje się dziś to zapewne ta wstrętna niewidzialna ręką Adama Smitha.

Co jednak ma na myśli Ben mówiąc do Miltona: “ma pan całkowitą rację” - wyjaśnienie znajduje sie nieco wyżej:

(…)Dopiero w 1963 r. sprzeciwili mu się Milton Friedman i Anna Jacobson Schwartz, którzy w swojej historii amerykańskiej polityki monetarnej napisali, że Wielkiemu Kryzysowi winny był Fed i jego błędna polityka.

Po pierwsze, Fed nierozważnie podniósł stopy procentowe w 1928 r., aby ukrócić spekulacje giełdowe, co sprowadziło w kolejnym roku recesję. Następnie pozwolono upaść tysiącom banków, co znacznie ograniczyło podaż pieniądza. Fed obawiał się między innymi, że niskie stopy zniechęciłyby do dolara zagranicznych inwestorów. (…)

A to ci ciekawe. Takich kwiatków w tym artykule jest sporo. Przyjrzyjmy się zatem temu czego jakoś zarówno Ben jak i Milton nie dostrzegli.
Najpierw rzecz bardziej ogólna dotycząca tego czemu to przez “podniesienie stóp” (czyli zmniejszenie podaży pieniądza) ponoć nastąpiła recesja. Chciałbym zwrócić uwagę że w latach 1921-1929 podaż zielonych (czyli całkowita ich ilość na rynku) wzrosła z 45 miliardów dolarów do 73 miliardów. Zwyczajnie FED “wydrukował” w ciągu 8 lat 28 miliardów dołków. Oczywiście drukował je poprzez politykę niskich stóp procentowych czyli taniego kredytu. Tani kredyt powodował powstawanie bardzo ryzykownych inwestycji które prędzej czy później były skazane na porażkę. Co więcej w takim systemie zdrowa tkanka gospodarki bardzo szybko musi ulec i sama zakażona zostaje tanim pieniądzem. Zwyczajnie jeżeli zachowuje się w takim systemie pozory konkurencji no to każde rentowne przedsiębiorstwo musi konkurować z ryzykantami jadącymi na tanim kredycie, przez co nawet najlepiej prosperujące przedsiębiorstwo bierze kredyt na dynamiczniejsze konkurowanie - w takim wyścigu szczurów jak wiadomo bardzo łatwo o błędy.
W każdym razie bzdurą jest twierdzenie że FED podniósł stopy w 28 r. Milton a za nim Ben twierdzą że to właśnie z winy FEDu zapanował kryzys bo FED zmniejszył podaż zielonych. Prawda jest jednak taka że FED od początku 28 roku do 33 zmniejszył stopy z 6% do 1,5% a i przy okazji wpompował do banków miliony. Podaż zwyczajnie spadała bo po pierwsze nikt nie jest takim debilem aby w czasie kryzysu brać jakikolwiek kredyt (co jest głównym narzędziem zwiększania podaży kasiorki papierowej) a po drugie wszyscy wykonywali run w celu ratowania tego co pozostało. Dokładny opis na czym cały kryzys polegał można znaleźć tutaj.
Przy okazji o ile mnie dobrze pamięć nie myli to i faktycznie coś tam było na rzeczy z tym że kryzys był trochę i perfidnie sterowany - małe banki nie tylko upadały ale i były wchłaniane przez gigantów. Kto na tym zyskał a kto stracił można się domyślić.
Przy okazji tego wszystkiego należałoby zająć się również i rządem. Odpuścimy sobie to tym razem bo zwyczajnie przydupasami nie ma co się zajmować.

Patrząc na to wszystko jak tu się nie śmiać dzisiaj z Bena.
Prześledźmy krok po kroku co przez lata robił Alan i co kontynuował Ben. Bieremy sobie wykresik:
Image:Components of the United States money supply2.svg

Na wykresiku są różne M-y. Ogólnie najbardziej interesuje nas wskaźnik M3 - czyli ilość pieniądza w systemie - nie chodzi tu o papierki ale też o wszelkie salda wirtualne - czyli łączną kaske którą teoretycznie można zmaterializować (przy okazji pamiętacie jak nijaki Skrzypek nie do końca wiedział co to są M-y i który eM co obejmuje ?:D). I tu niespodziewanka - okazuje się że od roku 2006 Ben stwierdził że świat nie jest godny aby posiadać takie informacje i zwyczajnie przestał informować ile zielonych produkuje.
Na pomoc przychodzą nam wstrętni reakcjoniści z shadowstats:
m3 shadowstats

Jednym słowem Ben wraz z Alanem zarzucali przez lata rynek papierkiem (przy czym Alan gdzieś tam zachował resztki rozsądku albo raczej w tym swoim kombinowaniu było sprytny na tyle że nikt się nie pokapował co i jak) a teraz Ben stwierdził że lekarstwem będzie.. tu chwyt retoryczny ala Ziobro… zagadka… jeszcze większe zarzucanie rynku papierkiem.

Poza mechanizmami które opisałem wyżej które działały wtedy i zadziałają i dziś, jest jeszcze jedna istotna rzecz w tym wszystkim. Za zwyczajny debilizm albo raczej ratowanie tyłków kumpli przez Bena zapłacimy my wszyscy.
Po pierwsze kryzysem albo raczej słuszną korektą czyli falą bankructw inwestycji w które fatalnie zainwestowano kredytowy pieniędzy, która to fala nie niosłaby za sobą tyle ofiar gdyby Ben nie myślał że jest bogiem i może sterować rynkiem.
Po drugie zapłacimy każdy po równo zgodnie z ideami socjalizmu z własnych kieszeni. Ktoś powiedział mi kilka tygodni temu że przecież ECB (European Central Bank) trzyma stopy a i wciąż widzimy i się cieszymy że euro do dolara wciąż zyskuje na wartości. Wbrew pozorom nie jest to optymistyczna informacja. Nie jest ona od dawna optymistyczna dla żadnego kraju który ma w swoich rezerwach walutowych tony zielonych papierków. Co zrobić żeby te papierki jednak były coś warte? - ano zespół w zespół zaczyna się zabawa w światową interwencję banków centralnych i wyścigi który z nich lepiej ograbi poprzez inflacje swoich obywateli.

O ile pan Skrzypek nadal nie wiem co to jest M3 mamy szanse że nie zacznie się bawić z kolegami z innych CB i mimo kryzysu możemy cieszyć się z rosnącej wartości złotówki. Na razie celem naszego NBP pozostaje walka z inflacją z czego należy się cieszyć, choć co i róż słychać że padają tam jakieś fajne pomysły na to aby osłabiać zyla.
Przy czym warto zaznaczyć że nadzieja to matka głupich. W czasie kryzysu bardzo trudno rządom oprzeć się pokusie uruchamiania drukarki.

Na koniec jeszcze takie małe spostrzeżenie w ramach - qatryk poszukuje spisku. Czy przypadkiem nie jest to i tak że system się wali bo miał się zawalić. Bo amero czyli nowa waluta ameryki już czeka i przebiera nóżkami co by po trupie dolara wejść na światowe salony?
Aktualnie jest pewne jedno - Ben katuje światowy system walutowy. I mogłoby to nawet cieszyć że papier okaże się papierem gdyby nie to że jak zwykle niewinni dostaną po dupie.
Gdy banki centralne zaczną swoją interwencje w ciągu kilku miesięcy poczujemy ostatni ciepły oddech. Prawda znana to nie od dziś że gdy coś umiera na chwile przed śmiercią jest pełne życia. To tak abyśmy dostając obuchem w łęb przypadkiem nie zdążyli sie zorientować.

No cóź na tym chyba skończę a dla tych co ciekawi tematu i tego jak się szary ludzik winnien bronić, na bierząco warto czytać u cynika.

12345 3 głos(ów), średnia: 5
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Upadek

Bardzo mnie bawi gdy dziś co chwila pojawiają się analizy wielkich ekonomistów jaki to kryzys nas czeka. A zapewne jeszcze rok temu ci sami analitycy mówili o tym że czekają nas długie lata mlekiem i miodem płynące.
Zadziwiające jest to jak można strugać mądrale. Co gorsza jeszcze do niedawna wszyscy milczeli. Jak banki centralne grały w ruletkę to to było wg mości analityków bardzo dobre posunięcie.
Gdy dziś okazuje się że ten domek z kart się wali to nagle wszyscy znają przyczyny kryzysu i wieszczą najczarniejsze scenariusze. Nawet największe guru światowej ekonomii, zaciekły obrońca sterowania światową gospodarką mówi że w zasadzie to te banki centralne tak nie do końca są potrzebne i zdrowsze byłoby gdybyśmy opierali się na złocie. W przypadku Alana to chyba coś na zasadzie: Kali robić syf - syf dobry, inni robić syf - syf nie dobry.

To teraz szybkie przypomnienie w telegraficznym skrócie cóż takiego się dzieje (tu ewentualnie to samo ino mądrzej, a o przyczynach i w szerszym ujęciu w artykule “Nadchodzi kolejna lekcja”, który gorąco polecam).

W Hameryce wpadli sobie kilka lat temu na świetny pomysł. Banki udzielały kredytów. Kredyty te stawały się zabezpieczeniem obligacji które wydawał bank. Obligacje kupowały inne banki. Następnie wydawały kolejne obligacje w oparciu o uprzednio zakupione obligacje, dzieląc je na mniejsze części. I ogólnie wszystko byłoby świetnie gdyby nie to że większość kredytów które stanowiły zabezpieczenie to były np kredyt udzielony bezrobotnemu 50 latkowi na zakup domu. Co ciekawsze wszystko byłoby także w porządku (no nie wszystko ale załóżmy) żeby nie to że na rynku obligacje te miały ranking AAA (jakby inaczej - przecież najbezpieczniejsza inwestycja to inwestycja w nieruchomości) przez co wszelkiej maści fundusze emerytalne, powiernicze ładowały w to kupe forsy uważając te instrumenty finansowe za bardzo bezpieczne. No bo co się mogło stać - ktoś nie spłacił kredytu to sprzedawało się jego domek i kasa była. Nikomu jakoś nie przyszło do głowy że jak kilka milionów ludzi nagle przestanie spłacać kredyty to okaże się że domek który wcześniej można było sprzedać jakoś tak za bardzo sprzedany być nie może bo jakoś nie widać popytu. Obligacje okazują się nic nie wartymi papierkami. W ten sposób banki i fundusze które dość sporo zainwestowały w te papierki nagle traciły płynność.

Tu wkraczają nasze ulubione banki centralne i polityka ekonomiczna pewnego mądrali nieobalalna w mainstreamie od dziesięcioleci. Banki komercyjne i fundusze chcąc podtrzymać płynność mogły albo sprzedawać to co miały najcenniejszego z nadzieją że papierki kiedyś nabiorą wartości albo zaciągać kolejne pożyczki. Gdy giganci na rynku zaczynają wyprzedawać swoje aktywa rynek reaguje w dość racjonalny sposób. Paniką. Dlatego banki centralne postanowiły sobie że udzielą pożyczek na korzystnych warunkach bankrutom. Wyobraźcie sobie że macie długów jak cholera, to co posiadacie z każdą chwilą nadaje się coraz bardziej na podpałkę do grilla a ktoś do was przychodzi i mówi: “spoko, tu ja ci daje pożyczkę co byś mógł jakoś przeżyć. I co mi tam będę dobry pożyczka będzie na 0,5% zamiast na 5%.” No to sami powiedzcie odmówilibyście? Problem polega na tym że ta kaska wysysa wartość pieniądza w naszych kieszeniach. Banki centralne zwyczajnie chcąc powstrzymać nieuchronną karę jaka czekała nieodpowiedzialny rynek wyjęły kasę z naszych kieszeni i dały ją bankrutom. Tylko że to jest, jak to mój kolega określił kopanie basenu plastikową łopatką.

W każdym razie - dziś dochodzimy do miejsca gdzie banki i fundusze szybciutko próbują ratować się juz nie tylko dzięki kasie banków centralnych ale zwyczajnie sprzedając to co mogą i na czym mogą jeszcze zarobić. To powoduje oczywiście “korektę” na giełdzie, no i kółko się zamyka. Papierki staja się jeszcze bardziej papierkami.

Co ciekawsze w najbliższym czasie można się spodziewać jak to analitycy będą obwieszczać koniec kryzysu. FED, zgodnie z wcześniej wspomnianą zasadą, postanowił sobie bowiem nie tylko anonimowo dodrukować gotówki bankom (tak abyśmy przypadkiem nie dowiedzieli się kto i jakie ma problemy) ale na dodatek w najbliższym czasie zapewne znów usłyszymy o kolejnym cieciu stóp procentowych. Więc będzie dobrze… A potem juz tylko popioły, zgliszcza, pył i gruz…

W każdym razie proroctwo moje jest takie i obym się mylił. Nawet jak się wszystko spierdoli to i tak wyjdą z tego najsilniejsi a wszyscy stwierdzą że to się powtórzyć nie może i masa przepisów spadnie na nas deszczem. Zamiast deregulacji, zamiast pozostawienia ryzyka inwestycji na inwestorach, a przede wszystkim jak największego scedowania tego ryzyka, tak aby był go świadom, na przeciętnego Kowalskiego chcącego bawić się w spekulowanie, będziemy mieli do czynienia z kolejnymi ustawami i pomysłami jak tu wyregulować rynek, jak ograniczać ryzyko dając gwarancje państwowe wszelkiej maści lichwiarzom.
New Deal II nadchodzi.

12345 8 głos(ów), średnia: 4.88
Loading ... Loading ...

Komentarz

Praca mniej warta niż “pilnowanie” monopolowego

A dziś to się mocno zdenerwowałem. Radośnie jechałem sobie do pracy gdy przyszedł mi sms - jako bidny kapitalista trzymam rękę na pulsie swych finansach i gdy tylko coś dzieje się na moim koncie otrzymuje o tym informacje esemesem. No i patrzę w tego esemesa - dostałem pieniądze. Tylko jakąś taką dziwną kwotę. W pierwszym momencie nie podejrzewałem nawet że może być to moja pensja gdyż kwota ta prezentowała się żenująco nisko w stosunku do wcześniejszych przelewów z mej firmy. No ale potem przyszło otrzeźwienie - a to prezent od firmy w postaci kuponów na święta, a to kolejny próg i zacząłem przypuszczać że ta żenująca sumka to jednak moja wypłata. Gdy dojechałem do pracy sprawdziłem tytuł przelewu - i faktycznie jak w mordę szczelił wynagrodzenie za grudzień. W stosunku do poprzedniego miesiąca niewinny tysiaczek mniej. Po małej kalkulacji wyszło mi że w tym miesiącu państwo zaiwaniło mi 62,5%. Ale to nic - rzeczywistość okazała się jeszcze straszniejsza.

Postanowiłem niczym każdy poseł prześwietlić swoje finanse i ninjeszym je publicznie zaprezentować. Ponieważ jednak nie za bardzo mogę ujawniać me dochody poniższa analiza jest przeprowadzona dla danych zmyślonych lecz nie odbiegających znacznie od mojego stanu posiadania.
Więc zaczynamy:
umowę mam podpisana na 4000 zł brutto.
Państwo w swej wspaniałomyślności najpierw od tej kwoty odlicza wszelkie składki ubezpieczeniowe (mogłoby przecież najpierw potrącić podatek a dopiero od reszty odciągać te składki dlatego jest wspaniałomyślne):
ubezpieczenie emerytalne - 400
ubezpieczenie rentowe - 143
ubezpieczenie chorobowe - 100
ubezpieczenie wypadkowe - 27
ubezpieczenie zdrowotne - 311
razem daje: 981
Ale to nie koniec, bo pracodawca (de facto pracobiorca - przecież to ja daje prace a moja firma ja ode mnie bierze - no ale nie wprowadzajmy zamieszania i zostańmy przy tym wypaczonym określeniu) także odprowadza za mnie składki.
ubezpieczenie emerytalne - 400
ubezpieczenie rentowe - 266
Przy czym dodatkowo pracodawca opłaca mi składki w ramach pracowniczego programu emerytalnego: 287
Razem daje: 953

Czyli koszty mojej pracy dla pracodawcy to nie 4000 które widnieją na umowie a 4953.
W każdym razie po odjęciu tego wszystkiego od mojej pensji wychodzi: 3019.
Teraz należy odliczyć podatek - pomijam kwotę wolną bo są to przy tej skali tak naprawdę rzeczy zaniedbywane.
3019*19% (pierwszy próg) = 517
Ostatecznie do mojej kieszeni trafia 2446.
W tym miejscu przeliczmy ile procent kosztów mojej pracy poniesionych przez pracodawcę trafia do mojej kieszeni: bierzemy 2446 i dzielimy przez 4953: wychodzi 49%. Czyli na wstępie okazuje się że tak naprawdę przez połowę czasu pracuje nie na siebie a na państwo. Miło.
Idźmy jednak dalej. Załóżmy że całą kwotę 2446 w ciągu miesiąca wydaję. Na różne rzeczy od tych standardowych typu czynsz, telefon, żarcie, ubranie po narzędzia rozpusty typu cola, papierosy, alkohol. Dodatkowo dochodzą podatki ukryte typu abonament itd. Nie wiem jaka jest stopa efektywna obciążeń podatkowych wszystkich tych rzeczy ale zakładam po małej kalkulacji że w moim przypadku wychodzi to około 30% (przy czym założenie to jest bardzooo na korzyść państwa).
Czyli 2446 * 30% = 733
Z 2446 które dostaje do rączki musze oddać jeszcze państwu kolejne 733. Ostatecznie wychodzi mi że to co zarobiłem i wydałem w miesiącu to kwota 1713 zł.
Z prawie 5000 zł na które pracodawca wycenia moja pracę dostaje tak naprawdę 1713 zł. Procentowo wychodzi 34,5%.

Teraz przejdźmy jeszcze dalej choć to juz nie tak fascynujące. Podobne przeliczenia dokonałem przy założeniu że wchodzę w kolejny próg podatkowy. Wystarczyło że dostałem premie 5000 zł. Z kwoty 5000 zł dostaję po przekroczeniu progu w danym miesiącu juz nie 1713 zł a 1437 zł co stanowi 29%.

Podsumowując: gdyby nagle z dnia nadzień zlikwidowano wszelkie podatki a mój pracodawca obniżyłby mi pensje do 1500 zł w zasadzie nie zauważyłbym żadnej zmiany. Mój poziom życia utrzymałby się.

Teraz weźmy sobie gościa który całymi dniami pilnuje osiedlowego sklepu monopolowego. Nie mam pojęcia jaką on otrzymuje zapomogę i w zasadzie nic mnie to nie interesuje. Mogę jednak założyć że skoro jego brzuch nie różni się zgodnie z socjalistycznymi hasłami od mojego to pomijając juz wszelkie podatki i biorąc pod uwagę jego uzależnienie od stania pod tym monopolowym, wychodzi mi że zapewne dostaje on przynajmniej 500-600 zł z nieba zwanego państwem.
Wnioski prószę sobie wyciągnąć samemu.

I chciałbym zaznaczyć że ja tu nie twierdzę że ci którzy otrzymują pomoc z moich podatków to same nieroby, obiboki i menele. Twierdze jedynie że system sprawiedliwości społecznej pochwala nieróbstwo i sprowadza człowieka pracującego do poziomu sługi wobec Panów pilnujących budki z piwem, i co więcej zachęca do przechodzenia ze stanu niewoli w stan Panowania.

12345 8 głos(ów), średnia: 4.88
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Człowiek co to wrogiem każdego był

Niedawno profesor Sadurski napisał sobie ironiczny tekst o tym jak to ponoć stracimy niebawem niepodległość i że tylko gruz i pożoga z tej naszej polskości pozostanie po zaanektowaniu naszej wspaniałej ojczyzny w struktury Junii.

I trochę mi głupio, bo ogólnie wychodzi mi na to żem jakaś piąta kolumna Michalkiewicza, Rydzyka, Sakiewicza i kogo tam jeszcze sobie by znaleźć.

Ja kurde zboczeniec, bezbożnik, grzesznik, hedonista, rozpustnik ogólnie rzecz biorąc ucieleśnienie koszmarów Rydzyka i moherowych babć, ja kurde stoję z nimi wg profesora Sadurskiego w jednym szeregu.

I w zasadzie co by tu jeszcze, bo nie za bardzo mi się z tym chce nawet polemizować. Profesor Sadurski popisał się chyba jeszcze większym uogólnieniem niż jego interlokutorzy. Kto nie z nami ten przeciw nam. No ale może i takie było jego zamierzenie – nie wiem. Nie za dobrze poruszam się po odmętach ironii i sarkazmu intelektualnych masturbatorów (jakom zboczeniec należy uznawać to słowo za komplement). Mniejsza z tym.

Ja tam nie chce się mądrzyć co i jak z tą unią. Polecam choćby Gwiazdowskiego który pisze co mu tam brzydko pachnie w tym traktacie. Polecam też wcześniejszy jego wpis o tym czym niby się różni to co politycy przyjmą 13 grudnia od tego co kilka krajów w referendum jakiś czas temu odrzuciło (jakby komuś się nie chciało czytać – różni się cholernie:>) .

No a teraz ad remum czy jak to tam się piszę. Ogólnie jestem dziwnie rozdarty – bo koncepcja globalizacji, swobodnego przepływu ludzi i kasy mi się tam bardzo podoba. Z tym że mam dwa ale z czego do jednego ale też mam ale.

Po pierwsze globalizacja jak sama nazwa wskazuje ma się tyczyć całego świata a nie jakiś jego wycinków. Chociaż oczywiście spokojnie, nie od razu Rzym zbudowano.

Po drugie mam wątpliwości czy deklarowanie i definiowanie swobody zarówno w sferze obyczajowej jak i ekonomicznej prowadziło do takowej. Śmiem twierdzić że swobody te są odwrotnie proporcjonalne do ilości stron deklaracji o przestrzeganiu takowych. I zgodnie z matematycznymi twierdzeniami gdy liczba stron dąży do 0 to swobody takie dążą do nieskończoności:> co wszystkim zboczeńcom zdecydowanie bardziej się podoba. W drugą stronę ni chu… chu..

I teraz ale do pierwszego ale. Globalizacja w obecnym kształcie ale także i w kształcie o którym napisałem w mym ale, dąży nieuchronnie ku utworzeniu państwa światowego. Przy czym ja w mojej wizji nie nazwałbym tego państwem a zwykłą rozproszoną siecią globalnych powiązań. Państwo ma to do siebie że tworzy jakieś cholerne huby – jeden hub na jedno państwo – każdy obywatel połączony z hubem – każda informacja między obywatelami przekazywana za pośrednictwem huba - każda informacja próbująca wydostać się dalej przekazywana przez dwa huby. Każdy wie że taka sieć jest do dupy. W sieci najfajniejsze jest to gdy jest ona całkowicie rozproszona. Tak działa mózg, tak poniekąd działa Internet (w tym przypadku hubów jest dużo dzięki czemu możemy przyjmować że sieć taka jest bliska ideału - węzłów jest tyle że uszkodzenie jednego nie decyduje w żaden sposób o stabilności całej sieci).

Globalne państwo do którego dąży dziś świat będzie miał jeden główny hub od którego każdy będzie zależny. Deklaracje w stylu traktatu właśnie zmierzają do takiego modelu. Każda interakcja jednego człowieka z drugim będzie musiała przejść przez coś na kształt centralnego serwera. Na razie spadamy – nie jest źle (jak to w tym dowcipie z „Nienawiści”).

Nie wyobrażam sobie świata w którym wszystkich da rade podłączyć do takiego centralnego komputera. Dlatego te Unijne pomysły mi się kurewsko nie podobają bo to jest do kurwy nędzy, za przeproszeniem tworzenie jakiegoś jebanego Matrixu.

No dobra, wylałem frustracje, tyle w temacie.

Do nienawidzenia się z państwem.

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarz

Pięć największych banków centralnych rujnuje światową gospodarkę

Pięć największych banków centralnych świata, które w środę zgodziły się wyasygnować co najmniej 64 mld USD dla zapewnienia płynności rynków finansowych, swoją decyzją zwiększyło prawdopodobieństwo wystąpienia czarnego scenariusza w gospodarce - sądzi qatryk.

Ostatnio w pracy kolega wytłumaczył mi na przykładzie jak to działa.
Znajdujemy się w sytuacji gdy wisimy komuś pieniądze i musimy mu je jutro spłacić. Inaczej dostaniemy w mordę. Wisimy 100 zł. W kieszeni mamy natomiast 50 zł. Mamy dwa wyjścia z sytuacji:
- pójść jutro, dostać w mordę a 50 zł zainwestować i próbować uczciwie pomnażać tak aby można było spłacić dług.
- pójść dziś wieczorem do kasyna i postawić 50 zł - albo wygramy i jutro będziemy mogli oddać kasę, albo (co jest oczywiście bardziej prawdopodobne) przegramy wszystko i nie dość że dostaniemy w mordę to nie będziemy mieli grosza przy dupie.

Analizując decyzję banków z artykułu do którego link na początku: banki te liczą że uda im się kosztem inflacji powstrzymać kryzys, a przynajmniej ograniczyć jego zakres. Pomocny im jestem w tym np ja, ale przede wszystkim wszystkie media które wieszcząc kryzys i powstrzymując ludzi przed podejmowania nadmiernego ryzyka powodują że mimo nie zmieniania polityki pieniężnej świata, a w zasadzie jeszcze większego jej rozluźniania (zmniejszania stóp i pompowania “fałszywych” pieniędzy) sprawiają że faktycznie coraz więcej ludzi podchodzi do rynku sceptyczniej i nie pcha się w ryzykowne operacje. Prawdopodobnie największe znaczenia mają jednak wszelkie instytucje finansowe które zmieniają aktualnie na gwałtu swoje zarządzanie ryzykiem na bardziej restrykcyjne. W ten sposób prezesi banków liczą że będą w stanie powstrzymać kataklizm.
Po pierwsze jest to zwykły hazard tych panów, wypisz wymaluj jak z historyjki z początku wpisu.
Po drugie o ile nawet manewr ten się uda to uratuje on jedynie największych i tych którzy w porę ograniczyli ryzyko.
Po trzecie kryzys tak czy inaczej jest nieunikniony - inflacja uderzy oczywiście w szarego człowieka. Oczywiście szary człowiek będzie wkurwiony i jedyne kogo będzie chciał słuchać to gości którzy będą gadać że kapitalizm się nie sprawdza i trza nam interwencji, trzymaniu reki na pieniądzach szarego człowieka aby już więcej nikt ich nie ukradł.

Tak wiec moi drodzy - kryzys być może i nie nadejdzie. Przynajmniej nie hurgotanie z takim kretesem jak można by tego oczekiwać - po prostu w postaci wielomiesięcznej inflacji, być może głębszych zmian w państwowych portfelach walutowych, zapłacimy za to aby światowi magnaci przetrwali i umocnili się jeszcze bardziej, my wszyscy.
Co więcej na własne życzenie powodowani wstrętem do światowej finansjery dopominać się będziemy aby założono nam jeszcze mocniejsze kajdany. Bo przecież tak być nie może aby nieskrępowanie można było doprowadzać do kryzysów które odbijają się na naszych portfelach.

I tak sobie jedynie nieśmiało myślę że chyba zdecydowanie bardziej wolałbym jutro zostać z 50 zł i obitą mordą. Bo w moim przypadku prawdopodobieństwo wygranej w kasynie dąży do zera w miarę jak wielkie ryby przy stole zaczynają dostawać coraz więcej żetonów od krupiera.

12345 3 głos(ów), średnia: 5
Loading ... Loading ...

Komentarzy