Czego się dowiedziałem

Zasadniczo tego że wszystkim zwisa i powiewa :D Grunt to dobre fun night.
O czym mowa? - ano o konferencji libertarian. A czym przejawia się zwisanie i powiewanie? W najprostszy sposób tym że pierwsze podsumowanie konferencji umieścił… JKM. Jak wiadomo główny przedstawiciel polskiego libertarianizmu. No i oczywiście jak na głównego przedstawiciela polskiego libertarianizmu przystało napisał same pierdoły. Zdaje się że drugi dzień kiedy niestety się nie pojawiłem był w zupełnie innym tonie niż ten pierwszy, choć zdaje się również, że pierwszego dnia według relacji głównego przedstawiciela polskiej myśli libertariańskiej też chyba nie byłem.
Nie będę wchodził w szczegóły bo mimo wszystko mam nadzieję że na temat zawartości merytorycznej ktoś jednak będzie miał dużo więcej do powiedzenia i jakieś sprawozdanie się gdzieś ukaże. Ogólnie mogę powiedzieć że troszkę jestem rozczarowany - bo po pierwsze było nudno, a po drugie było nudno. Nudno było dlatego że to co było w ciekawej formie było czymś o czym doskonale wiedziałem i opierało się na kompletnych podstawach, a nudno było dlatego że to co mogło być ciekawe było czytane a do odczytów mam stosunek dość ambiwalentny m.in. z tego powodu że na studiach mnie katowano tym że odczytem to można co najwyżej dzieci usypiać a czytać to mnie nauczyła babcia więc od pewnego czasu już nikt mi na głos tak dobrze robić nie musi. Oczywiście znając mój fart trafiłem na to co było takie jakie było - w sobotę się spóźniłem a w niedziele w ogóle się nie pojawiłem. No więc mam dość kiepski obraz całości.
Z tego wycinka pojawiła mi się jednak pewna konkluzja - tak de facto to nikt nie wiem co to jest libertarianizm. Każdy wyciąga sobie zupełnie inne wnioski - rozumiem że ferment intelektualny jest w każdym środowisku i nie koniecznie trzeba się we wszystkim zgadzać ale jak słyszę że copyright to jest coś o co “I care” albo że w sumie nie głupie jest współpracowanie z państwem no to kurna to nie jest zwykły dysonans środowiskowy. Oczywiście nie jest tak źle. To są jedynie uwagi co do kwestii oficjalnych - i zasadniczo te zarzuty odnoszą się do dwóch odczytów a że ja się lubię czepiać, to już nic nie poradzę.
Z innej strony bardzo przyjemnie było podczas wieczornej imprezki która o trwogo odbyła się w knajpie Bubla. Cóż za chichot losu. Poznałem polski hard core libertarianizmu kończąc wieczór w gronie anarchosatanistów gdzie podczas rytualnej czarnej mszy zjedliśmy dwa koty i jedną mysz oblewając to wszystko krwią tryskającą z otwartej aorty kozła ofiarnego :D
Na imprezie udało się nam wygrać konkurs. I było tak że każdy w naszej drużynie samodzielnie w pełni rozkminił wszystkie pytania natomiast Włodek od nas ściągał.
Z innych uwag to libertarianki nie całują obcych, jak i zresztą libertarianie :D

Fajnie było poznać tych parę osób z którymi się od dłuższego czasu intelektualnie onanizuje w sieci. Miło było też spotkać tych parę osób które kompletnie są z innego świata niż mój a mimo to coś nas łączyło i przyjemnie było zamienić kilka słów. Oby więcej takich imprez nie koniecznie okraszonych ziewowymi odczytami.

12345 2 głos(ów), średnia: 4
Loading ... Loading ...

4 Odpowiedzi do “Czego się dowiedziałem”


  1. 1 Słupek

    E tam, zaraz “o zgrozo”. Bardzo fajne pamiątkowe zdjęcie z Bublem i kolibrami sobie zrobiłem :) Nawet płytę z “Bzykającym rabinem” i “Obrzezaj się” nam dał.

  2. 2 qatryk

    Myślę że musisz zgrać i wrzucić linka na forum coby wszyscy mogli posłuchać :)

  3. 3 MRT

    nuda i przekonywanie przekonanych, dwa razy usnąłem i jak się rozejrzałem nie tylko ja (np. koleś z Samizdaty tez spał) :) żeby oddać sprawiedliwość napiszę że były plusy, ale na dobrą sprawę małe i naciągane (np. zajebisty łosoś), nie było jakiegoś intelektualnego “brain storm”, nie było praktyki, nie było kontrowersji (oprócz Blankertza i Cowena - ale nie o takie kontrowersje mi chodziło, oklasków z naszego rzędu nie dostali), najlepsi prelegenci na tym tle to Maltsev i Josie Appleton, reszta (z tych których widziałem ) wypadła słabo, bardzo słabo albo beznadziejnie słabo … i nie ciskam się że ja bym powiedział lepiej, bo nie powiedział bym … skoro cały nasz “ruch” opiera się na teoretycznej teorii i to dlaczego było tak źle ? Stwierdziłem, że chyba mam dupie co napisał Mises na 70 stronie Human action a co Rothbard w Maifeście na stronie 133 … Zeszłoroczne spotkanie polskich hard-core libertarian było miliard razy bardziej inspirujące i ciekawsze. Patryku czy mi zwisa i powiewa ? chyba nie … ale nie chcę pisać o konfie na GL czy Liberalis , bo co mogę napisać ? że, kilka razy przemknęła mi myśl o towarzystwie wzajemnej adoracji ? Brak komentarzy to tez komentarz
    … a fun night ? , zajebiście fajnie zobaczyć na żywo znajomków z netu szybko odpadłem bo mało spałem w zeszłym tygodniu i organizm zarządził natychmiastowy reset … pozdrawiam. do zobaczenia wkrótce !

    PS. Jebać bubla na bosaka …

  4. 4 qatryk

    ano taki lajf jak mawiał mój dziadek.

Pozostaw odpowiedź