Jako że mamy kryzys, istotne jest dziś kiedy mamy wolne. Bo jak wiadomo to czy mamy wolne czy też nie mamy wolnego, a co więcej kiedy to wolne mamy jest istotą kryzysu.
Po mojemu tak w sumie jest zdecydowanie lepiej że pani Senyszyn z panem Niesiołowskim i innym panem Brudzińskim deliberują na temat święta lub nieświęta niźli mieli deliberować na temat kryzysu (jak to robi Sarko z Andżelą na drodze ku chwale korporacyjnego totalitaryzmu). Bo jak wiadomo wtedy gdy politycy zaczynają deliberować nad przyczyną kryzysu to najpewniej wymyślą tysiąc regulacji którymi zwiążą ludziom ręce a kłótnia będzie tyczyła się który to z tych polityków ma regulować i jak to te regulacje fantastycznie zrobią dobrze tym co to ręce związują.
Jako że kanały rss, wspomniane w poprzednim wpisie, nie działają cały czas, zaglądam tam gdzie mnie rzuci. Dziś zajrzałem do Majora. Major jak to Major lubi sobie swoje trzy grosze do tego co kto powiedział na temat pierdoły dorzucić. No więc i ja sobie pozwolę dorzucić i moje peny ino trochę w szerszym kontekście.
Major pisze tak:
Niektórzy mówią, że jest demokracja, większość więc decyduję. Ale skoro tak, to pod głosowanie trzeba dać cały kalendarz, a nie tylko 1 maja kontra 6 stycznia.
Tu uwaga wstępna. Ot cała prawda o demokracji - jesteś wyznawcą boga Wtorka - no i dupa, musisz w demokracji mieć fart bo choćby było takich jak ty 49% to i tak może się okazać że 51% stwierdzi że we wtorki to nawet urlopa wziąć nie można i masz przesraniuteńko. Demokracja. Dość to ciekawe że mesjasze demokracji uważają że słowo owo jest synonimem słowa wolność. A już najciekawsze jest to jak ludzie w swej durności pozwolili sobie to wmówić.
Franklin powiedział coś takiego, i niech to będzie zakończenie tego wtrętu w sumie zbędnego bo i tak nikt wniosków nie wyciągnie:
Demokracja to dwa wilki i owca głosujące menu na obiad. Wolność to uzbrojona po zęby owca kwestionująca wynik tego głosowania.
W dalszej części Major pisze tak:
Niech lud wybierze, co i kiedy zechce świętować (np. każdy piątek). Co ciekawe, zastanawiająco cicho siedzą tzw. prawicowi wolnościowy. A przecież idealnym rozwiązaniem byłoby pozostawienie ludziom wolnego wyboru i całkowita rezygnacja z ustanawiania przymusowych dni wolnych do pracy. Przy rozwiązaniu idealnym, tzn. wywaleniu kodeksu pracy, to pracodawca dogadywałby się z pracownikami, kiedy mają mieć wolne. Wiek XIX pokazał, że świętowaliby, że ho, ho, a może i jeszcze dłużej.
Ano niech wybierze lud i cóżby się okazało. Rozpatrzmy sobie dwie odpowiedzi na pytanie “kiedy nie chcesz pracować?” na takim teoretycznym referendum:
- nie chce pracować w ogóle
-nie chce pracować wtedy gdy mój szef się na to zgodzi.
Jakby nie było mniej więcej tak sprawę postawił Major. I ot jakby taki zadufany wolnościowiec jak ja nie kombinował wyjdzie na to że ustalamy że wszyscy jak kraj długi i szeroki nie pracują. No bo demokracja. A utrzymuje nas państwo. Bo jak wiadomo państwo to takie fajne coś co ma na wszystko i z pustego niczym jak Nawetsalomonnie naleje. Ot czarodziej jak zresztą każdy z polityków.
Gorzej że okazuje się że wstrętny rynek jakoś za bardzo pod naporem demokracji ugiąć się za bardzo nie chce. I nawet jak już demokracja myśli że rynek liże jej buty na kolanach to on jakoś tak z Nienacka wypręża się i podbija demokracji oko. Potem strzepuje z marynarki kurz i idzie jakby nigdy nic dalej. A demokracja turla się po podłodze i szczeka (jak Sarko).
W każdym razie – gdy wszyscy świętują okrągły rok - demokracja przeżywa jakby nie było triumf. Tylko co z tymi 49% czy też nawet z tym jednym promilem który chcąc pracować stają się wywrotowcem..wywrotowcami.. wywroto… no jakoś tak?
Na koniec Major zwraca uwagę na wiek XIX. No to jak to jest Majorze? Ty jesteś postępowiec czy nie? Równouprawnienie ci się nie podoba? To że feministki wywalczyły że kobieta do fabryki i na traktory się nadaje? Że rewolucja przemysłowa i podniesienie standardów życia który zapewne wyglądało przed tąże rewolucją jak błogie życie dzisiejszego przeciętnego Afrykańczyka? Że o co chodzi? Bo ja nie kumam. Że mniej dzieciaków z głodu zaczęło umierać bo przynajmniej mogły one w fabryce kasę zarobić a tak to co najwyżej korzonki i trawę z wypasanym przez siebie bydłem wpieprzać?
Nie twierdzę że robota była lekka i że nie zdarzali się nieuczciwi. Ale troche sceptycyzmu Majorze wobec komunistycznej propagandy. W końcu wystarczy spojrzeć na statystyki które ponoć mówią wszystko. A statystyki są niestety takie że długość życia się w tym XIX wieku znacząco wydłużyła a przeżywalność dzieciaków znacznie wzrosła. Można twierdzić że to te żywe kultury bakterii Pasteura miały na to znaczący wpływ, no ale jakby nie było to wtedy był ten krwiożerczy kapitalizm i ponoć tych harujących dzieciaków u “możnych fabrykantów” za psi grosz było stać na niewiele a co dopiero na szczepionkę? Czyż nie?
W każdym razie wracając do sprawy świąt. Ludzie i szerzej ich działania to nie skała której wystarczy znaleźć jakiegoś zdolnego Michała Anioła (czytaj – uczciwego, mądrego i honorowego polityka – bo przecież z takich to cały sejm się składa) który wyrzeźbi Dawida. Ludzkie działania, cywilizacja, postęp są jak napełnianie wanny wodą. Twierdzenie że konieczne są regulacje działań poszczególnych z milionów ludzi działających w synergii jest jak twierdzenie iż aby w tej wannie woda znalazła się w każdym miejscu konieczne jest tysiące rurek doprowadzających tę wodę do każdego miejsca w tej wannie. Albo jeszcze bardziej absurdalnie stawianie na dnie tej wanny tysiąca różnych klocków szczelnie tworzących odpowiednie korytarze które w odpowiednie miejsca wodę będą doprowadzać. Tak czy inaczej wychodzi zawsze tak że tam gdzie teoretycznie woda znaleźć się miała jest sucho.
O ile wiek XIX to wanna ledwo co napełniona o tyle dzisiejszy świat to wanna gdzie woda dopływa dzięki tysiącom klocków tylko w niewielki obszar wokół kranu. A to kto ile i kiedy ma pracować i świętować to kilka z niewielkich klocuszków. I tu nie ma co dywagować gdzie one ustawione winny być. Bo tak czy inaczej wyjdzie że ustawi się je na szczelnej barykadzie wokół kranu.

qatryk:



0 Odpowiedzi do “Demokracja, święta i kto komu kiedy”