Wiele głosów się przetoczyło przez sieć i sobie pozwole jeszcze na dwa linki. VaGla czyli Twoja rola: odbierać przekaz komercyjny i Lege Artis i po prostu NoAdBlock.
Natomiast wspomniany poprzednio Paweł Wimmer popełnił w temacie kolejną notkę. Nie będę rozwodził nad jej clue (czy jak to się pisze). Dwa zdania na temat tych modeli marketingowych. Że niby nikt nie wskazuje alternatywy. No to kilka wskaże choć są one oczywiste i być może niezbyt jeszcze popularne, ale nie od tego moja głowa żebym dawał za darmo pomysły:>
Mumio wszyscy chyba ściągnęli ze strony Plusa, wspomniana poprzednio Cola i Mentos rozeszły się po sieci zdecydowanie lepiej i przyniosły większą popularność tym marką niż standardowe rzucanie banerów. Kolejne firmy otwierają blogi na których można uzyskać rzeczową informację na temat ich produktów - jaki problem jest w tym aby linkować i cytować takie informacje? Wiele osób korzystających z serwisu np z grami chętnie odwiedzi stronę producenta z najnowszym info o nowym produkcie. Kolejna sprawa to sponsorowane artykuły.
Co łączy te wszystkie rzeczy - żadna z tych form promocji a można by ich jeszcze kilka wymyślić i je w zależności od inwencji modyfikować nie traktuje internauty jak idioty. A choćby reklamę kierować do dziecka neostrady to o ile ona będzie upierdliwa i go w żaden sposób nie zaciekawi to tylko przysporzy sobie kolejnego wroga.
Może i mam kiepskie spojrzenie bo wydaje mi się że jakoś nigdy nie uległem reklamie. Gdy miałem iść do sklepu przeważnie szukałem informacji na temat tego co chce kupić. I jedyne w czym mi reklama pomagała to przede wszystkim w dotarciu do informacji. Ale reklama która jest nachalna zawsze odstraszała mnie od reklamowanego produktu.
Pewnie są jakieś badania które mówią że im coś debilniejszego tym lepiej działa, ale ludzie na których to działa nie idą sobie robić kanapki albo oddać moczu w trakcie przerwy w filmie, i nie instalują sobie AdBlocka.
I jeszcze uwaga apropos złodziejstwa. Kto kogo okrada? Jak rozumiem mamy trzy (nawet pewnie i 4 ale tę czwartą pomińmy) strony transakcji. Ja, portal, reklamodawca. Ja klikając sprawiam ze reklamodawca w skrócie płaci portalowi. Tylko co z tego skoro ja kliknąłem przez przypadek, dla świętego spokoju czy z innego powodu który sprawia że stronę reklamodawcy mam ogólnie rzecz biorąc w poważaniu. Czyli że kto kradnie? Ja czy portal? Czy jeżeli portal nachalnie sprawia że muszę kliknąć w wyskakującą reklamę to… no właśnie ten grosz za kliknięcie ukradłem reklamodawcy ja czy portal?
Tak jak ja nie znam badań a mogę tłumaczyć w jakiś sposób moje postępowanie bo trochę się sam jednak znam, tak np tworząc kampanie typu NoAdBlock fajnie byłoby się oprzeć na jakiś danych. Np ilu użytkowników którzy nie chcieli kliknąć a kliknęli zainteresowało się produktem, ilu z tych co kliknęli była obojętna, a ile lubi gdy im wyskakuję. Jaka jest skuteczność takiej reklamy.
Zdaje mi się że firmy które się reklamują poprzez banerki po prostu nie mają innej propozycji ze strony portali, a co za tym idzie choć taka forma pewnie nie jest zbyt skuteczna są na nią skazani. Czy jest oki robienie przez portale w bambuko firm reklamujących się, nawet za cenę darmowości treści dostarczanych mojej osobie? Śmiem twierdzić że nie koniecznie.


qatryk:



1 Odpowiedź do “Errata pasożyta”