Gdzie leży problem?

Tak sobie przeglądam co kto pisze, gada na temat tego co wokół nas, jak tam upadają banki, jak tam ktoś banki ratuje z wspólnej kasiorki, i inne straszne rzeczy się dzieją.

Jedni wieszczą, jak to w latach trzydziestych było, koniec kapitalizmu, inni obwiniają socjalizm a ja sobie ta zasadniczo myślę że w sumie to w tym wszystkim nikt jakoś nie chce zauważyć rzeczy najprostszych.

Nie mam wbrew pozorom nic przeciwko nadzorowi, regulacjom i ograniczaniem rynku. Sam pracuje w instytucji która swoje trzy grosze przykłada do tego procederu - ot taki chichot losu - anarchokapitalista w firmie która jak najbardziej rynek reguluje. Tylko właśnie to jest zasadniczy problem ludzi że myślą choć ich rozumy nie są do tego stworzone (choć zapewne jedynie mi się tak zdaje), w sposób liniowy i upraszczający wszystko ponad miarę. Bo moje przekonania w żaden sposób nie kolidują z tym co robię - najzwyczajniej w świecie, wręcz są bardzo koherentne.

Co innego jest gdy zbiera się kilka osób, ustala pewne zasady w ramach których będą ze sobą współdziałali, a co innego jest gdy ta sama grupa osób zbiera się i stwierdza że każdy kto będzie chciał działać w tym samym obszarze będzie musiał podporządkować się regułom ustalonym tylko przez te osoby. To odróżnia wolność od niewoli, dobrowolność od przymusu. I tu nie chodzi o to jak będziemy co sobie definiowali - czy własność to świętość, czy też jest zwykłą kradzieżą, czy też to że taki model nazwiemy socjalistycznym, kapitalistycznym czy jakim tam. Zawsze gdy ktoś komuś coś narzuca i nie daje wyboru mamy do czynienia z przymusem. I tu nie ma innej możliwości.

Ludzie którzy wybierają często wybierają źle. Co więcej często zwyczajnie nie chcą wybierać a chcą mieć święty spokój. Problem w tym że nie decydując przeważnie sami zaprzepaszczają swoja szanse na ten święty spokój. Ale nie o tym…

Jeżeli mówimy o dzisiejszym kryzysie - nie ma moim zdaniem sensu za bardzo zastanawiać się nad tym co tam możni sobie robią, jakie decyzje podejmują i dlaczego takie a nie inne. Bez sensu. Tzn z sensem o tyle o ile przynosi nam to jakąś rozrywkę.

I teraz - zasadniczo tu ten kto nie chce bawić się w filozofowania może skończyć czytać…

Może lepiej warto się zastanowić nad przyczynami pierwotnymi, nad tym czy decydujemy się na to aby nie decydować, nie stanowić o własnym życiu a przy tym zwyczajnie rękami lewiatana dawać wyjmować sobie pieniądze z kieszeni i co gorsza wyjmować je innym w imię równości, bezpieczeństwa, i spokoju czy też jednak wolimy zadecydować o tym wszystkim samodzielnie i przyzwolić na samodzielne decyzje innym.

A kiedy już się zastanowimy, kiedy podejmiemy taką decyzje powiedzmy sobie jedno - ani jedni ani drudzy nie dostaną tego co oczekują. Najzwyczajniej w świecie. Co więcej i jedni i drudzy polegną. Polegną w walce o pierdoły. Bo to są najzwyklejsze pierdoły. Takie pierdołowate że każdy cwaniak codziennie takimi pierdołami sobie ścióła złoty kibelek.
Pierdoły które nic a nic nie decydują o tym jak świat wygląda.

Bo te decyzje nie my podejmujemy. Nikt jej nie podejmuje. To zwyczajne starcie które nie ma rozwiązania. Układ dynamiczny który nigdy nie osiąga punktów równowagi. Najzwyklejszy wolny rynek.
Chaos nad którym nikt nie zapanuje, nie wyreguluje i nie ograniczy.

W taoizmie jest taka mądrość że nie ma sensu walczyć z rzeczywistością - ona nas prędzej czy później i tak pokona. Jedne ryby płyną z prądem inne pod prąd - sedno w tym aby nie będąc rybą po pierwsze nie decydować za ryby a po drugie nie próbować się zachowywać jak ryba.

Konkludując prawda jest taka że trzeba być jednocześnie kręgowcem i bezkręgowcem, mieć serce i go nie mieć, patrzeć na świat zarazem obiektywnie jak i subiektywnie, relatywizować i przyjmować postawę niezłomną, być bandytą i świętym, kraść nie kradnąc i nie kraść kradnąc, żyć i trwać, mieć i być, podlegać i być wolnym. A wtedy nikt nie będzie srał na nas, nikt nie wdepcze nas w ziemie.

Jak to robić? A na to to już każdy musi sobie odpowiedzieć samemu.

12345 2 głos(ów), średnia: 3
Loading ... Loading ...

0 Odpowiedzi do “Gdzie leży problem?”


  1. Brak komentarzy

Pozostaw odpowiedź