Miałem napisać o czym innym ale jeszcze z dzień to potrwa. Tymczasem krótkie zdanie na temat tego co przeczytałem u Oliveira.
POLSKI Prezydent Lech Kaczyński został wczoraj nazwany ignorantem i wstydem dla Europy po tym, jak zasugerował, że szerzenie homoseksualizmu doprowadziłoby do zniknięcia ludzkiej rasy.
To mnie bardzo od zawsze fascynuje. Jeden z argumentów moralnych wielebności to to że tolerowanie homoseksualizmu doprowadziłoby do wymarcia ludzkości. Fascynujące. Czyżby ci ludzie mieli jakieś wątpliwości co do swojej tożsamości płciowej? No bo skoro tak mówią to oznacza ni mniej ni więcej iż od tak można im zabełtać w głowie i zmienić orientację seksualną. Z tego wniosek że jestem dziwny. Mimo mojej otwartości i takich czy innych doświadczeń za które już nie raz zostałem zlinczowany a przynajmniej obdarzony uśmiechami politowania to jakoś jednak w żaden sposób mi się orientacja nie przestawiła.
Z dwa tygodnie temu widziałem mojego idola Janka w telewizorze gdzie rozprawiał ze swoimi gośćmi jak to łatwo nawrócić na drogę prawdy i moralności zbłąkane gejowskie owieczki. Przepis jest prosty. Zanurza się geja na kilka miesięcy w środowisku jakiegoś mądrego zakonnika, indoktrynuje się go nieustannie i od tak po paru miesiącach mamy wzorowego katolika ojca zdrowej katolickiej rodziny. Skuteczność: z tego co pamiętam dwie osoby w ciągu kilkunastu miesięcy działalności zakonnika.
Prawdopodobnie zatem to samo miał i nasz Prezydent na myśli. Jakby tak wrzucić takiego Prezydenta do grupy gejów którzy przez pół roku będą mu mówić że gejowanie jest fajne to on by pewnie uległ. I tego się w trosce o ludzkość Prezydent obawia.
No cóż śmiem twierdzić że osoba albo z problemami osobowościowymi albo z kompletnym brakiem mózgu bądź nie potrafiąca odnaleźć swej tożsamości takiej indoktrynacji mogłaby ulec. Hetero czy homo się człowiek z moich obserwacji rodzi. Jak homo trafi do rodziny gdzie jest to nie dopuszczalne to potem całe życie ma z sobą problemy i pogłębiające się kompleksy (należy tu zauważyć że zagadnienie w drugą stronę prawdopodobnie by również występowało, i jakoś mimo mojej sympatii uważam że w znacznie większym stopniu czego na tę chwilę nie będę rozwijał). No i czasem wychodzi na durnia.
Ktoś kto nie jest pewien tego kim jest będzie do końca życia się z tym bujał. Albo mu się uda żyć w zgodzie ze sobą samym albo ulegnie otoczeniu i będzie nieszczęśliwy. Większość ludzi w przeciwieństwie do pana Prezydenta ma jednak mimo wszystko przemożną chęć odnalezienia w życiu szczęścia. Dlatego raczej w przeciwieństwie do niego nie obawiałbym się wymarcia ludzkości bo zawsze będą stąpać po świecie takie heterozboczuszki jak ja :> (inna sprawa że w świecie pana Prezydenta heterozboczuszki są chyba podobnym zagrożeniem jak te homo, ale jak zauważam w całym powyższym to raczej problem pana Prezydenta).

4 głos(ów), średnia: 4
qatryk:



hmmm heheeh…dobre heterozboczuszki kontratakuja… a tak na poważnie podejżewam że nas pan prezydent ma problem natury rodzinnej on hetero katolik i ma dzieci…jego brat bliźniak homo katolik i nie ma dzieci - jaki wniosek - propagowanie stylu życia mojego barat moze spowodowac wymarcie ludzkości tak jak wymarła linia numer dwa naszej roziny bo teraz to kto go zechce?
wnioskuję stąd ze nasz proezydent opiera swoje wypowiedzi na bardzo widocznych przesłankach polityczno (w koncu premier) rodzinnych (brat).
buźka
Świetne wnioski.
Dla mnie z kolei kazdy, kto bredzi o tym, ze orientacja seksualna jest kwestia wyboru, jest po prostu biseksualistą, opowiadającym o własnych doświadczeniach. I tyle
hihihi. Łysakowski - dobre