Jak zepsuć zabawe

Gdy Pani przedszkolanka wpada na pomysł że wyprowadzi swoich podopiecznych nie do piaskownicy przy przedszkolu a do tej którą stworzono dla dzieci na pobliskim osiedlu to jasnym jest że dzieci z przedszkola zdominują te kilka innych.

Tak sobie patrzę na ten konkurs co to w nim aż dwa głosy zebrałem (Państwo serdecznie dziękuje Wam za 44 gr) i w sumie nie za bardzo wiem co o tym myśleć. Niniejszy wywód proszę potraktować jak kto chce - sugeruje przyjąć że jest to uzewnętrznienie mojej przeogromnej zazdrości bo moja aktywna agitacja przyniosła mi zaledwie dwa głosy.

Powiem szczerze - dla mnie samo zgłoszenie JKMa do tego konkursu to przegięcie. Ale to wina organizatorów - było zrobić oddzielną kategorie dla polityków i osób publicznych. Przy czym z drugiej strony ktoś kto zwykle pierdolić farmazony o honorze… hmmm. chyba lepiej nie rozwijać.
Jakoś zwyczajnie tak mi się coś zdaje że to trochę nie fair. Bloger to bloger - po prostu amator, nie żaden publicysta czy polityk wykorzystujący narzędzie jakim jest blog do osiągania politycznych czy innych celów.
I trudno spodziewać się innego wyniku niż zwycięstwo w konkursie na popularność przedszkolanki z zapleczem w postaci gromadki wyposażonych w przedszkolne łopatki, grabki i foremki dzieciaków nad kilkulatkiem samotnie bawiącym się w piaskowniku foremkami po starszym bracie.
Z drugiej strony na pewno fajnym akcentem są wszelkie akcje zachęcania do głosowania na konkretne blogaski. Takie akcje prowadziło kilka osób na salonie i nawet ze swej zwycięskiej pozycji nasz bohater rzucił (co prawda w ostatniej prawie chwili) że może i fajno by było poprzeć kilku konkretnych ideologicznie mu bliskich blogerów.
Choć i tu mam pewne zastrzeżenia - JKM zadziałał jak piętnowany przezeń telewizor - nie musicie czytać, macie mi uwierzyć że te i te blogaski są najfajniejsze.
A o co chodzi tak naprawdę w takich konkursach? Przecież nie o to aby robić konkurs popularności bo do tego są liczniki odwiedzin, też nie o to która ideologia jest fajniejsza ale o to kto pisze teksty które chce się czytać. Oczywiście mrzonką jest tu osiągnięcie jakiegoś obiektywnego wyniku ale bez zaprzęgania zewnętrznych sił jak to robi pan J wydaje mi się że wynik pozwoliłby wyłowić perełki o których wiele osób mogło nie słyszeć.

W każdym razie uważam że pan JKM zepsuł w dużej mierze zabawę przez samo swoje zgłoszenie się do tego konkursu. Piętnując demokracje, uważając że cel nie uświęca środków zaprzeczył zjawieniem się w gronie konkursowiczów sam sobie. Zwyczajnie wykorzystał największe wady demokracji. Dla zaspokojenia własnej ambicji wykorzystał swoją popularność.

Na osłodę tego wszystkiego dodam że politycznym blogiem roku to blog JKM jest bez żadnych wyborów. Zdobył niebywałą popularność z jaką nie może się chyba mierzyć żaden publicysta w internecie (oprócz kominka:D).
Zwyczajnie jednak odczuwam po prostu jakiś niesmak i trudno mi na to spojrzeć inaczej.

12345 1 głos(ów), średnia: 5
Loading ... Loading ...

3 Odpowiedzi do “Jak zepsuć zabawe”


  1. 1 emmek

    Mniejsza o konkurs. Pisz dalej, bo masz stałych czytelników, dla których te rzeczy są ważne.

    PS: Co do JKM masz absolutną rację.

  2. 2 qatryk

    Dzięki. Spoko, spoko pisać będę, no bo jak to tak nie pisać jak juz sie tyle napisało:) pozdr

  3. 3 Timur

    Pisz dalej Quatryk choć czasami się z Tobą nie zgadzam :-)

    A co do JKM. Cóż! Od zawsze mówiłem że arystokratów cechuje buta i pycha zwana dla niepoznaki “wysokimi standardami moralnymi”

Pozostaw odpowiedź