Kobiety mej młodości cz.3 – Tiffani Amber Thiessen

To odcinek 3 z 3 w Bojowej Serii wpisów Kobiety mej młodości

Kto nie oglądał Beverly Hills 90210 ten trąba. Wszyscy oglądali ten serial. Z perspektywy lat najbardziej fascynuje mnie w nim to jak oni tam się wszyscy wymieniali partnerami. To trochę ocierało się o jakiś grupenseks. W niewielkich odstępach czasu, mniej więcej tak wyglądała karuzela związków: gość który był z jedną laską, rozstawał się z nią aby być z jej najlepszą koleżanką a laska, która rozstała się z tym gościem zaczynała się spotykać z facetem, który porzucił inną koleżankę tych dwóch poprzednich, która to umawiała się z najlepszym kumplem tego drugiego. Czy jakoś tak. Jak dla mnie bomba.

Wtem.

W jednym z kolejnych sezonów tych uroczych wyścigów „ile byłych swoich kumpli zaliczę” pojawiła się ona. Valerie Malone grana przez Tiffani Amber Thiessen. Femme fatal opowieści. To chyba dzięki niej odkryłem, że zawsze kręciły mnie kobiety niepokorne. Takie, które biorą co chcą i mają w dupie zgliszcza, które pozostawiają po sobie. Zdobyć taką kobietę a potem nie stać się kolejną ćmą wpadającą w płomienie, które rozsiewa – ot wyzwanie. Co tam uległe pensjonarki. Uzależnić kogoś niezależnego, zdając sobie sprawę, że cała gra jest niebezpieczna i całkiem możliwe, że się przegra – dopiero wtedy czuć, że się żyje.

W przypadku Tiffani dochodzi do tego wszystkiego jej niewinna uroda. To dopiero dziewczynka z sąsiedztwa a nie jakaś tam Sandra Bullock. I ten jej pieprzyk nawiązujący swoją obecnością do pieprzyka archetypu kobiety niepokornej Merlin Monroe.

Popodziwiajmy Tiffani:

W serii ukazały się:
Posted in Boje kulturalne and tagged , .
  • Ray

    Ech, skłamał bym gdybym powiedział, że nie kręciła mnie Tiffany 😀 Ba, nadal mnie kręci. Beverly Hills było jakie było, ale trzeba przyznać, że wtedy czekało się na każdy kolejny odcinek z wypiekami na twarzy…