Kobiety mojej młodości cz. 2 – Gillian Anderson

To odcinek 2 z 3 w Bojowej Serii wpisów Kobiety mej młodości

Kontynuując serię „Kobiety mojej młodości” rozpoczętą skromną notką o Alison, dziś kolejny odcinek. A kolejną bohaterką moich mokrych snów nastolatka była agentka Scully czyli Gillian Anderson.

To była czysta konsekwencja mojego uwielbienia dla „Archiwum X”. Uwielbiałem serial i musiałem uwielbiać agentkę Scully. To ona towarzyszyła mojemu dojrzewaniu, może niecałkiem od samego początku, bo kiedy serial zaczął lecieć w telewizorze miałem 14 lat. Wbiła się jednak chyba w najburzliwszy okres. To dzięki Gillian mam jakiś taki dziwny sentyment do rudych kobiet. Dzięki niej lubię też kobiety w garsonkach.

Co tu dużo gadać agentka Scully mimo ciągłego sceptycyzmu, zakrawającego o jakieś psychiczne problemy – bo w końcu zobaczywszy tyle dziwów co ona przez te kilka sezonów, jak można było tak długo zachowywać dystans do zjawisk nadprzyrodzonych – była chodzącą klasą i archetypem opanowanej wręcz zimnej, niedostępnej i nieokazującej emocji, silnej kobiety.

Do tego wszystkiego każdy miał totalnie inny stosunek do jej urody, z niestety przewagą tych, którzy nie wiedzieć czemu uważali ją za zwyczajnie brzydką. Ok,  uroda Gillian ma w sobie coś z średniowiecznej kurtyzany ale to między innymi właśnie to powoduje, że jej piękno nabiera niezwykłości.

Z Gillian Anderson wiąże się jeszcze jedna istotna sprawa – to przez mój zachwyt jej cielesnością, stałem sie ofiarą jednego z najpaskudniejszych oszustw, z którego wybawił mnie „podróbkowy detektyw”.  W początkach internetu (teraz chyba też ale wtedy trzymałem znacznie bardziej rękę na pulsie) ludzie mieli niesamowitą radochę z wypuszczania do sieci fotomontaży znanych i lubianych. Wiadomo jakich fotomontaży. I na kilka dałem się nabrać by po pewnym czasie odnaleźć stronę właśnie „podróbkowego detektywa”, który to z pieczołowitością Holmesa, Poirota czy innego Marlowe’a demaskował wszelkie oszustwa tego typu.

Dobrze zostawmy nikczemne czyny na boku i pozachwycajmy się prawdziwym pięknem Gillian, na tyle na ile sama pozwoliła nam je podziwiać. Acha, jakby ktoś miał ochotę poogladać więcej zdjęc Gillian to sama chętnie dzieli sie nimi na swojej stronie gilliananderson.ws

W następnym odcinku być może piersi ponownie się pojawią.

 

W serii ukazały się:
Posted in Boje kulturalne and tagged , .