Jakiś czas temu pisałem o komunistycznym podejściu do rzeczy pewnych konserwatystów. Dziś znowu przychodzi mi zmierzyć się z tematem. Właśnie kładłem się spać i jak zwykle zajrzałem co tam w czytniku RSS’ów słychać a tu pan Korwin - Mikke pokazał w piękny sposób prawdziwą twarz konserwatysty. No i co tu dużo kryć wkurwił mnie nieziemsko. Jak człowiek który ma wolność na ustach może do motylej nogi mówić że ludzie to bydlęta? Jak można oceniać całą grupę społeczną w taki sposób? Czyż człowieka wolnego nie powinny nie interesować stereotypy, a przynajmniej nie powinien za każdym razem gdy chce swoją opinię podeprzeć takowymi, sto razy się zastanowić czy nie dotyka tym ludzi którzy nie mają żadnego związku z artykułowanym poglądem?
Kompletnie nie rozumiem jak tak inteligentny człowiek jakim jest niewątpliwie JKM, który potrafi używać wysublimowanych przenośni może upaść tak nisko.
Ale po kolei:
Socjalista nie jest człowiekiem, lecz bydlęciem - człowiek bowiem różni się od zwierzęcia tym, że kieruje się Zasadami Moralnymi. A Czerwoni ich programowo nie przestrzegają.
Mój dziadek był socjalistą. Przy okazji był też najbardziej wolnym człowiekiem jakiego znałem. Przejawiało się to przede wszystkim tym że potrafił poświęcić swoją wolność dla wolności innego. I to chyba sedno które jest tak naprawdę w życiu najważniejsze - nie jesteś wolnym, nawet nie masz co marzyć o byciu wolnym człowiekiem jeżeli tej cholernej wolności nie potrafisz poświęcić dla wolności drugiego człowieka. To odróżniało to bydle jakim był mój dziadek od pana Korwina - Mikke.
Pan Korwin pragnąłby aby wszyscy byli wolni. Aby nikt nie był socjalistą, aby nikt nie był gejem, aby nikt nie był ateistą. Pozorem jest to pocieszne gadanie o tym że można mieć różne światopoglądy, różnie patrzeć na świat, że wszyscy jesteśmy różni. Piękne jest mówienie o Zasadach Moralnych. Ja mam skrzywione zasady moralne. Po pierwsze nie wynikają one z dekalogu a z doświadczeń jakie dało mi życie. No i tu już zapewne jestem lewy bo jak można nie przyjmować zasad od samego najwyższego pana naszego. W każdym razie w tych moich zasadach jedną z naczelnych jest szacunek. Szacunek do wszystkich i wszystkiego co mnie otacza. Często oczywiście mi się zdarza nie szanować ludzi, rzeczy, miejsc. Co nie zmienia faktu że potem mam cholernego kaca moralnego. Ale choć faktycznie z bólem przyznając się do tego że ten szacunek czasem gdzieś mi uleci (choćby podczas rzucania kiepa na ulicy) to jakoś nie przypominam sobie żebym aż tak potrafił się wyzbyć tej mojej zasady moralnej aby pozwolić sobie na powiedzenie o kimś bydle, po czym z pełną premedytacją dawać na to argumenty charakteryzujące zupełnie inną osobę.
Jak raz złamiemy Zasadę - to koniec. Przecież jeśli uznamy, że naparstek mleka za darmo jest DOBRY, to za chwilę będziemy musieli uznać, że szklanka mleka jest JESZCZE LEPSZA, a bułka z szynką JESZCZE LEPSZA. Zaś służbowy samochód (no, to już nie dla dzieci, tylko dla tych, co przydzielają mleko) jest JESZCZE LEPSZY, wręcz znakomity!
Jeżeli uznamy że każdy socjalista to bydle, to potem uznamy że bydlęciem jest gej, ateista, murzyn (choć nie wiem już teraz w zasadzie czy wraz z JKM nie uznaliśmy tego wcześniej). A że zwierzęta jak pan bóg przykazał mają służyć człowiekowi to może by tak zakłuć w kajdany i niech zapierdalają ku chwale wolności.
Mój dziadek był socjalistą. Kochał wolność i nigdy nie dał się zniewolić. Choć był trybikiem to zamiast walczyć o swoją wolność, poświęcał ją dla dobra podobnych sobie trybików. Cholernie wierzył w te marksistowsko - leninowskie hasła. Za każdym razem gdy z nim rozmawiałem wiedziałem jednak że mówiąc mu jak widzę świat on nie będzie mi próbował powiedzieć że się mylę. Co więcej gdyby miał taką moc zrobiłby wszystko abym żył w swoim wymarzonym świecie. On pozostałby w swoim socjalistycznym.
Dla mnie samego socjalizm śmierdzi z daleka. Co więcej uważam że socjalizm i dzisiejsza jego odmiana pozornie zwana demokracją, jest czymś co wyniszcza świat. Ale nigdy nie posunąłbym się do tego aby nazwać kogokolwiek bydlęciem po czym argumentować to przez kolejne kilkadziesiąt zdań. Debilem, idiotą, głupcem - a i owszem, sam tak do siebie mówię a na te obelgi obrażą się debile, idioci i głupcy co i jest pozytywem bo nie muszę w takim wypadku kontynuować z takimi jałowych dysput.
Najgorsze jest to że ludzie których pan Korwin pozwolił sobie tak ocenić w przeważającej większości są po prostu zwykłymi ludźmi których nie obchodzi ani kapitalizm ani socjalizm ani inne izmy. To że popierają to bagno jest jedynie wynikiem tego że całe życie perfidnie są oszukiwani a co najważniejsze nikt nie pokazuje im innej drogi. Co najwyżej wyzywa ich od komuchów… no a dziś również od bydląt.
Smutne to cholernie, bo przez takie rzucanie w ludzi mięsem ich socmentalność jeszcze bardziej się konserwuje. I jeszcze trudniej będzie to krok po kroku odkręcać.
Socjalizm i lewicowość nie są złe dopóki nie narzucają socjalizmu i lewicowości nikomu innemu. I tak jest z każdym izmem. Niezależnie jak oceniamy świat nasze oceny są słuszne póki nie narzucamy ich innym. Główną metodą narzucania ludziom poglądów jak świat światem jest odnajdowanie wrogów. A wrogów się gnębi, wyzywa, poniża a przede wszystkim odbiera im się prawo do życia. Porównanie jakiegokolwiek człowieka, nawet najbardziej zepsutego do bydlęcia, na potrzeby ideologii jest przejawem chęci odebrania mu prawa do życia. W ten sposób działały przez lata najbardziej zbrodnicze odmiany socjalizmu. Ten narodowy i bolszewicki.

qatryk:



JKM-owi chodzilo o to ze socjalisci so bydlakami bo zabieraja nam podatki przekazujac innym. Jesli twoj dziadek pomagal innym poswiecajac SWOJ czas i pieniodze to nalezy go chwalic. Tylko tych ktorzy chca podnosic podatki zeby finansowac innych nalezy pozbawic glosu i wszystko uzyl mocnych slow bo wolnosc jestograniczana od lal.
ktosiu piernicze taka wolność gdzie kogokolwiek pozbawia się głosu, choćby był to głos najgłupszy. Ja tu zresztą nie polemizuje nad trafnością spostrzeżenia bo jakbyś poczytał co pisuje, to wiedziałbyś że w dużej mierze przyznaje JKMowi racje. J tu ganie styl. I tyle.
Polska jest państwem i narodem. Kiedy będzie liberalna nikt nam nie będzie bruździł, będzie koniec z zagranicznymi firmami, dominować będzie wyłącznie polski kapitał, jednymi słowy państwo będzie silne. Kiedy zaś wybierzemy socjalizm, każdy Polak będzie miał zapewniony byt, nie będzie już rodzin, które cierpią głód, jednymi słowy państwo będzie silnym narodem.
Za obecny stan rzeczy nie winię socjalizmu, jednak wrogich Polsce a jednocześnie chciwych polityków, którzy deprawują skarb państwa na własne cele, oraz na podlizywanie się obcym państwom.
Mój dziadek również był socjalistą i moja babcia nadal jest. To oraz widok tego jak cierpi masa polskich rodzin skłania mnie ku socjalistycznym rozwiązaniu.
Jednocześnie jednak mam niezwykle prawe, konserwatywne poglądy, kocham Polskę, wyznaję cywilizację życia, jestem przeciwny promocji homo i innych zboczeń.
Widzę że większość konserwatystów opowiada się za liberalizmem. To skłania mnie by wysłuchać ich racji. Z miłości do polski i polskiego konserwatyzmu staram się dostrzec jak najwięcej pozytywnych rzeczy w liberalizmie, dużo czytam o nim.
Staram się znaleźć złoty środek między obiema opcjami. Wiem że nie jestem w tym myśleniu osamotniony, jako że LPR i ONR również dopuszczają takie praktyki. Wierzę że kiedyś Polska będzie potężnym państwem i szczęśliwym narodem.
Szanuję Korwina Mikke i mam nadzieje że kiedyś on uszanuje cudze poglądy, jako że skrajność nawet ta najpiękniejsza nigdy nie będzie dobra.
Pozdrawiam.