Zostałem wciągnięty przez Malcoma do blogowej lans-gry. Ja sługa w winnicy, gdzieże mi do blogowego wielkiego świata. Ale niech będzie postaram się nie przerwać tego łańcucha tagowania.
Rzecz polega na wymienieniu pięciu faktów z życia o których mało kto wie bo nic nie znaczą. Potem trzeba przekazać pałeczkę kolejnym osobom. Zatem zaczynamy:
1. Jak widze rozjechane zwierze to mi się słabo robi - dziwne to bo widziałem kilku martwych ludzi i jakoś to takiego wielkiego wrażenia na mnie nie robi.
2. Pierwszy komp który posiadłem to był pecet z prockiem 386 DX. Miałem na nim Norton Commandera którym po kilku dniach użytkowania chciałem uporządkować sobie te wstrętne pliki w katalogu głównym. Stworzyłem sobie katalog i przerzuciłem tam wszystkie luźne pliki… Przez wieczór cieszyłem się z pięknie uporządkowanego dysku. Następnego dnia okazało się że komputer jakoś nie za bardzo chciał wystartować :>
3. Mam wszystkie Supermeny które kiedyś drukował TMSemic plus prawie wszystkie Batmany. I nikomu nie oddam ![]()
4. W przedszkolu przeżywałem traume ilekroć musiałem pić mleko. Wszystkie dzieciaki dawno odchodziły się bawić a ja musiałem siedzieć nad tym zasranym kubkiem i modliłem sie żeby się kożuch nie robił. A im dużej tak siedziałem, tym bardziej ten kożuch tam był.
5. Nienawidzę jak ktoś jeździ sztućcami po talerzu. Pisk jaki przy tym wydają wierci mi dziurę w mózgu. Podobnie mam gdy słyszę pocieranie rajstop. Brrr
A to pięć osób co to jak się w ogóle zorientują mogą pobawić się w zwierzenia kontrolowane:
malkontentka
libertynka
klausowie
trekker
manveru

qatryk:



Punkt 2. Zrobilem podobne “porzadkowanie” dysku
cholera a myślałem że tylko ja taki mądry i oryginalny
no cóz podjęłam wyzwanie i rozpisałam moje rzeczy dzięki za zaproszenie
przyjmuję wyzwanie, ale sam wiesz, jak ze mną jest. Napiszę, ale jak zawsze po swojemu
świetna zabawa.
Punkt 2! No jakbym o sobie czytała
Moje komputerowe początki wyglądały identycznie.
o rrany, to żes dał do pieca! I co ja mam napisac? Przecież u mnie na blogu wszystko o mnie jak na dłoni. Ych… i jeszcze gorzej: komu przekazać pałeczkę potem??