Dawno temu gdy moje boje z przekuwaniem myśli w elektroniczne literki się rozpoczynały napisałem sobie taką bardzo subiektywną diagnozę lenistwa. Jako że dziś odnalazłem bardzo “niepochlebny” artykuł pt. “Przeczytaj to w najbliższym czasie“, postanowiłem sobie odnaleźć tamte wypociny. Z uwagi na swoją wiekowość niektóre momenty są dość nieaktualne, albo raczej jeszcze bardziej aktualne.
W każdym razie dodać bym mógł do tego co poniżej że przecież wcale nie mówię że mam racje
Siedząc sobie nocą przed telewizorkiem i ćwicząc mięśnie palca, nie zwracając uwagi na przekaz kierowany do mnie z tego wynalazka, analizowałem sobie ostatnie lata mego życia. No tak po prostu czasem mam że sobie siadam i myślę i nie dość że myślę to jeszcze dość często myśli te tyczą się tak niebotycznych spraw jak życie, terrorysty, napęd hiperprzestrzenny bądź co zjem na śniadania. W każdym razie w mej krótkiej analizie doszedłem do wniosku że jestem jednym z wyznawców tak wspaniałego sposobu na życie jakim jest lenistwo. Co więcej jestem z tego dumny. Tu zapewne moja mama stwierdzi że odniosła sromotną klęskę w procesie mego wychowania, jednak wróćmy do pilota tzn. ćwiczenia mięśni palca. No bo (nie zaczyna się zdania od „no bo”) niby nic nadzwyczajnego ot pilot a jakże wspaniały i wiekopomny wynalazek. I tu dochodzimy do sedna: a koło to niby co? Przecież to taki pilot na miarę epoki kamienia łupanego (bądź innej ery kiedy to zdano sobie sprawę z funkcjonalności koła), a wszystko to sprowadza się od wiecznego zamiłowania ludzkości do lenistwa. Gdyby kilkadziesiąt lat temu jakiś wielki leń nie byłby leniem dziś musiałbym za każdym razem chcąc zobaczyć co tam na innej częstotliwości nadają, poruszyć o kilka rzędów wielkości większą ilościom mięśni niż tylko te które poruszą mym palcem. W tym wszystkim zdałem sobie sprawę, że przecież aby móc spokojnie zajmować się ulubionym zajęciem (tzn. nic nie robieniem) czasem musi się zdarzyć że muszę coś zrobić. A jakże wtedy potęgują się doznania kiedy po dobrze wykonanej pracy na rzecz lenistwa mogę przystąpić do takowegoż. Zacznijmy od ogółów: taka sobie ot praca do której chodzę z własnej nieprzymuszonej woli, gwarantuje mi że co miesiąc wpłynie na me konto pewna sumka która pozwoli mi potęgować doznania nic nie robienia co jest kluczem lenistwa. Przejdźmy dalej: moja nauka – fakt lenistwo nie jest tu sprzymierzeńcem, jednak mimo to kierując się wytycznymi przykładnego lenia zawsze można wybrnąć i z tej sytuacji. Wystarczy znać swe możliwości oraz zamiłowanie do sportów ekstremalnych aby siadając na dzień, tydzień, miesiąc (niepotrzebne skreślić) przed egzaminem udało się pokonać swą niewiedze a wtedy resztę semestru można poświęcić na ulubione nic nie robienie. Zresztą lenistwo w nauce może dać pozytywne wyniki mimo nie osiągnięcia zamierzonego celu w pierwszym podejściu: zdając egzamin kilkukrotnie przyczyniamy się do utrwalenia zdobytej wiedzy a co za tym idzie w przyszłości mamy znacznie większe podstawy aby wykorzystać ją w innych dziedzinach. Faktem jednak jest iż wcześniej wspomniane zamiłowanie do sportów ekstremalnych, o ile jest tak jak w przypadku mej skromnej osoby znaczne, wraz z lenistwem może stanowić mieszankę wybuchową – wystarczy powiedzieć iż przez cztery lata szukając coraz silniejszych doznań znalazłem się w punkcie o dość skomplikowanej naturze (tzn. nie wiem sam czy postudiuje jeszcze rok czy dwa (narazie wychodzi trzy:>)). Wracając do tematu lenistwa: biorąc pod uwagę powyższe należy trochę zmienić definicje przedmiotu tej rozprawy znaną z wiersza („Na tapczanie…” itd.). Otóż lenistwo należy rozgraniczyć na konsumpcyjne (choćby takie jak w wspomnianym przed chwilą dziele) oraz na kreatywne. I tu z dumą stwierdzam że wszelkie moje działania jako lenia są działaniami kreatywnymi – sprowadzającymi się do tego że aby móc być leniem całe życie czasem trzeba poświęcić trochę czasu przeznaczonego na nic nie robienie w celach zdobycia środków na przyszłe nic nie robienie. Bo w końcu i praca którą mógłbym przecież odłożyć na po studiach, i studia które mógłbym odpuścić przeznaczając ten czas na zasilenie kieszeni większymi środkami, służą jednemu celowi: aby za parę lat osiągnąć taki status życia abym mógł bez przeszkód poświęcać się ulubionemu nic nie robieniu (co także nie wyklucza przeznaczania w części tego czasu na kolejne kreowanie rzeczywistości tak aby przysłużyła się ona w dalszej przyszłości dalszemu lenistwu). Czego sobie i Państwu życzę.
I kończąc, taka maniana może faktycznie przysparza czasem kłopotów, no i jest jedną z przyczyn porażek, ale wystarczy na to spojrzeć w ten sposób że w końcu miało się ten dzień wolnego i pięknie było… albo i dwa… :>

qatryk:



dokładnie tak: właśnie dlatego chodzę do pracy dwa razy w tygodniu, dzieki działaniom kreatywnym leniwej malkontentki
Zawsze byłem zwolennikiem teorii że to lenistwo napędza naukę i jest matką wynalazku!