Nieczynne z powodu że zamkłem

To koniec blogaska. Przynajmniej w tej formie w jakiej istniał sobie do tej pory.

Well, at least you tried

To miejsce jest jak moje dziecko. Dziecko z debilizmem. Kocham je ale chyba zawsze zdawałem sobie sprawę, że w tej formie w jakiej istniało nigdy nie będzie czymś wyjątkowym. Było zawsze kolejnym blogaskiem o niczym jakich w sieci pełno. A to nie do końca pokrywa się z moimi ambicjami.

Czas zatem powiedzieć sobie prosto z mostu, że nie ma sensu kopać się z koniem i powtarzać błędy nastolatków, marzących o szybkiej sławie, gratisach i dużych pieniądzach w zamian za uprawianie ekshibicjonizmu sieciowego. Za stary na to jestem.

Od dłuższego czas ten blog stał się ciężarem. Mimo braku pomysłów (albo raczej czasu na realizację wielu z nich) gdzieś tam z tyłu głowy miałem, że coś by trzeba wstawić na bloga. Nie. Nie trzeba. I czas sobie to jasno powiedzieć. Wyzwolić się z tego ciśnienia, które skutecznie odciąga od zajmowania się znacznie bardziej przyjemnymi i rokującymi przedsięwzięciami.

Powiedzmy sobie też szczerze – to jest porażka. Bo w najlepszych dniach było to może 200 osób. Miesięcznie odwiedzało mnie coś pomiędzy 1000 a 2000 osób. Słabo.

To jest zatem przegrana bitwa. Wielki plan przewiduje triumfalny powrót Qatrykowych Bojów w przyszłości. Bliżej nieokreślonej.

Blogowanie

Blogowanie jest fajne. I to było naprawdę fajne doświadczenie. Pozwoliło mi odkryć, że mimo wszystko lubię pisać. Zdarzali się nawet ludzie, którym się to moje pisanie podobało. I wszystko byłoby w porządku gdyby nie konsekwencja z jaką trzymałem się popełniania kilku błędów, które gwarantowały szarość i kiepską jakość tego miejsca.

Po pierwsze systematyczność – z tym mam we wszystkim problem i nie jest żadnym odkryciem, że częste pisanie powoduje wzrosty w statystykach i fejm na dzielni. W kolejnym wydaniu blogaska postaram się przekuć tę wadę w zaletę.

Po drugie – target. Jestem sieciowym dziadkiem. I z takimi samymi dziadkami chciałbym wchodzi w interakcje. Fajnie jest pobyć z dzieciakami, które dziś podobijają sieć ale mentalnie i intelektualnie jesteśmy dwoma światami. Z nami dziadkami jest tak, że znacznie trudniej jest do nas w tej sieci dotrzeć. I ok. Rozumiem to i szanuję. Z drugiej strony zwyczajnie marnie się starałem bo mocno wierze w to, że ludzie 30+ to nie są ludzie wykluczeni cyfrowo, których w tej sieci nie ma.

Po trzecie – brak spójności. Bo o czym był ten blog? To chyba największa bolączka tego miejsca. Od polityki, po recenzje i heheszkowe wpisy. Totalny brak wartości dla czytelnika. Blog nie był żadną opowieścią, nie dawał czytelnikowi nic poza utraconą chwilą na poznanie mojego klawiaturowego onanizmu.

I znalazłoby się jeszcze kilka punktów. Ale bez sensu o tym teraz pisać.

Koniec?

Tak. Na kilka miesięcy zamykam Qatrykowe Boje. A w zasadzie porzucam bo będą sobie tu, z tym ostatnim wpisem na wierzchu wisieć. Jeżeli dojdę do wniosku, że nie dam rady znaleźć czasu aby wykonać restart po którym uniknę wszystkich powyższych błędów wszystko pójdzie do kosza.

To wszystko wymaga czasu. Muszę uporządkować najpierw kilka innych sieciowych projektów, które też leżą odłogiem. Skupić się na realizacji kilku nowych pomysłów choćby po to aby pooddychać świeżością. Zastanowić się nad kilkoma innymi życiowymi decyzjami. Polecieć na Marsa, zgłębić zagadki wszechświata. No sporo tego ogólnie a blog na ten moment jest tylko betonowym klockiem do którego jestem przykuty.

Jak już wszystko poprostuję i w międzyczasie ostatecznego kształtu nabierze wizja tego co chciałbym tu robić, kiedy będzie gotowy plan na podbicie galaktyki wtedy na pewno o tym usłyszycie.

W międzyczasie jednak w dalszym ciągu będę, jak do tej pory czyli z rzadka, aktywny na fejsie czy instagramie. W końcu wrzucenie czasem czegoś wesołego to tylko chwila.

Zatem auf widersejn, si ju, daswidania.

Posted in Boje codzienności, Boje kulturalne, Bojowe przygody, Bojowy komentarz, Qatryk poleca, Qatryk pyta and tagged .