O tym skąd i dokąd wieje

Z wiatrami to jest ciekawa sprawa. Jak ktoś nie wie o co chodzi z tymi wiatrami to marne szanse żeby gdzieś dopłynął. Wielu próbowało i kończyło albo na dnie albo na jakimś skalistym klifie.
Od kiedy pływam poznałem trochę osób które z wiatrem nie wiele miały do czynienia. I chyba każdy z tych nowicjuszy miał zawsze problem z dwiema sprawami.
Zaczniemy od tej którą co “mądrzejsi” w chwilach flauty zawsze mają w zanadrzu. Co by było gdyby tak postawić sobie na pokładzie jaką wielką dmuchawę i dmuchać w żagle. Piękna sprawa, szczególnie podczas regat gdzie pływanie na silniku nie koniecznie uszlachetnia. A takie małe nadwyrężenie przepisów jak robienie sobie własnego wiatru dałoby jakoś przeżyć. I tu się zaczyna problem bo taki żaglowiec co najmniej dziwnie wyglądałby z boku. Niby w koło wiatru ni ma a żagle pełne, a co najciekawsze żaglowiec mimo to w miejscu stoi. Bo każdy z tych pomysłowych Dobromiłów zapomina o pewnym panu co to angielskiego pieniądza pilnował kilka wieków temu. Pan ów nazywał się Newton i opisał trzy podstawowe zasady dynamiki. Jedną z nich była zasada akcji i reakcji. W przypadku dmuchawy mamy sobie ot machinę która wystrzeliwuje nam kupe cząsteczek powietrza, cząsteczki pędzą i uderzają w żagiel, przez co żagiel napełnia się i już niby powinniśmy płynąć. Jest jeden szkopuł który pominęliśmy na początku. Aby te nasze cząsteczki dmuchawa sobie mogła wystrzelić z jakąś prędkością na dmuchawę naszą musi podziałać pewna siła. Inaczej mówiąc jak się strzela z karabinu to każdy wie że karabin nie poleci za nabojem, a wręcz przeciwnie. Aby przypadkiem nie polecieć z tym karabinem w przeciwną stronę trzeba mieć całkiem sporo krzepy. Kiedy dmuchawa sobie dmucha w przeciwnym kierunku działa na nią taka sama siła z jaką wylatują z niej pędzące ku żaglom cząstki.
A teraz powróćmy do zdartej płyty. Jak działa socjalizm? Ano socjalizm to właśnie pomysł z taką dmuchawą. Co gorsza pomysł jak pomysł wszystko w porządku jak dojdziemy do wniosku że coś z nim nie gra. Socjalizm ma jednak do siebie to że kompletnie ignoruje to co mu nie pasuje. Jakaś tam reakcja. Na co to komu. Wystarczy założyć że reakcji nie ma i świat staje się piękny. Możemy płynąć. Co więcej pełne żagle wskazują że w zasadzie to faktycznie płyniemy.

Co ciekawsze z tą dmuchawą to jest tak że cała reakcja idzie w to aby pchać nasz żaglowiec do tyłu. Natomiast nasze z trudem wydmuchane cząsteczki powietrza w dużej części zagrają a to na wantach, a to polecą sobie w siną dal prześlizgując się między szparami miedzy jednym a drugim żaglem. I w ten sposób może okazać się że mamy pełne żagle a płyniemy… do tyłu. Z tą dmuchawą to jest tak jak z całym tym socjalistycznym systemem redystrybucji. Tworzymy sobie taką dmuchawę np w postaci urzędu skarbowego, dmuchawa akumuluje czyli zbiera sobie od nas kasę pomijając przy tym zachodzącą już na tym etapie reakcje. Potem w celu nadmuchania żagli pcha pieniądze w różne dziwne instytucje które karmią tysiące want i w dużej mierze trafiają w takie dziury miedzy żaglami. Cel zostaje pozornie osiągnięty. Żagle powiedzmy że się napełniają (choć i tu można by sobie popolemizować ale to temat na zupełnie inną dyskusję) i wydaje się że płyniemy. Wszystko jest w miarę dobrze póki załoga nie zaczyna czegoś podejrzewać. A co z tą reakcją? Ano okazuje się że jak się zbiera cząsteczki a potem wydaje się je w jakiś dziwny sposób, to tam skąd się je bierze powstawać zaczyna próżnia. Co więcej jak zbiera się pieniądze od ludzi to oni mimo najlepszych chęci socjalistów jakoś na to reagują. Ba, sami socjaliści często są jednym z ogniw tej reakcji. Od zwykłego omijania i unikania dmuchawy co jest akurat całkiem pozytywną reakcją, po reakcje dużo gorsze w skutkach jak choćby śmierć przez uduszenie z powodu braku powietrza które poleciało sobie zaśpiewać na jakiejś wancie. Często przecież zdarza się i tak, że nasza dmuchawa potrafi wykończyć kilku całkiem uczciwych ludzi.
Najciekawsze jest to że jak ta dmuchawa sobie tak dmucha to z czasem zaczyna tracić efektywność. Wtedy socjalizm mówi jasno - nie tam żadna nieskuteczność dmuchawy - po prostu za małe obroty, trzeba zwiększyć ilość wydmuchiwanego powietrza. I zabawa zaczyna się od nowa.Całe szczęście od wieków niezmiennie na wodzie rządzi wiatr. Ten prawdziwy. Jakoś tak się niestety często zdarza że dmuchnie w tę stronę w którą dmuchawa dmuchała. I często nikt nie zauważa że dmuchawa tak naprawdę do niczego była potrzebna. Co więcej wokół dmuchawy tworzą się mity i powstają ‘Dzienniki motocyklowe”.
Ale w historii zdarza się czasem tak że wiatr dmuchać zaczyna w stronę przeciwną. Wtedy dmuchawa zaczyna buczeć by w końcu spotkać się z latami 89 -91.
Spyta się ktoś a cóż ten wiatr? Ano wiatr jak wiatr niewidzialna ręka…

Druga rzecz gdy młody żeglarz pojmie już że wiatru oszukać się nie da, to mierzenie się z wiatrem pozornym. Wiatr pozorny to też dość ciekawa sprawa im szybciej się płynie tym bardziej się okazuje że nie dmucha z boku tylko coraz bardziej od dziobu. Sprawa jest dość trudna do opanowania i często zdarza się tak że podczas manewrowania żaglówką można się pogubić. No bo jak to jest że wiało z jednej a jak robimy dajmy na to zwrot to już nie wieje stamtąd a z zupełnie innej strony.
Jako że te parafrazy już trochę mnie męczą: wiatr ma swoje reguły i ani na chwilę z nich nie rezygnuje. A my wkraczając na jego teren często nie potrafimy rozpoznać jak te reguły faktycznie wyglądają. Zamiast podporządkować się im, często staramy sobie ułożyć jakoś tam w głowie jak to z tym wiatrem jest. I wielu dochodzi do wniosku że wiatr to najgorszy wróg. Wredny, nieposkromiony, nie znający litości. A zwyczajnie jest to tylko nasz strach, ignorancja a przede wszystkim nie rozumienie nieznanego. A gdy dojdą do tego jeszcze teorie o dmuchawach…
Socjalizm nie pojmuje istoty wolnego rynku. Boi się go, bo wie że choć ma ambicje do okiełznania tego żywiołu to nigdy na dłuższą metę mu się to nie uda. Dlatego socjalizm tworzy na temat wolnego rynku bajki w typie tej o królowej śniegu. Dzięki temu wiemy np. że ogólnoświatowa zgnilizna jaką są kartele przemysłowe to efekt nie ogólnie panującego, choć całkiem nieźle zamaskowanego socjalizmu, a właśnie wolnego rynku. Że monopole i korporacje rządzące światem przeciwko którym co i róż protestują antyglobaliści (zdaje się że dziś będąc politycznie poprawnym powinienem napisać alterglobaliści) to nic innego jak wynik tego parszywego kapitalizmu. Takie małe oszustwo, trochę jak wiatr pozorny. Socjalizm nie dostrzega tego że wchodząc nawet nieznacznie w drogę czemuś takiemu jak wolny rynek wywołuje się szereg reakcji których efektem jest miedzy innymi to iż powstrzymując pewne jego naturalne działania wytwarza się nienaturalna równowaga której efektem jest uprzywilejowanie tych którzy mają nie tylko siłę aby przetrwać ale przede wszystkim tych którzy dzięki swej pozycji i znajomością mają największy interes w tym aby taki stan rzeczy podtrzymywać a wręcz pogłębiać. Pocieszające jest jedynie to że tego typu równowaga jest z gruntu równowagą niestabilną. Potrwa może rok może 10 lat może 50.
A potem dmuchnie ósemką w dziób…

12345 2 głos(ów), średnia: 3
Loading ... Loading ...

Pozostaw odpowiedź