Pięć największych banków centralnych świata, które w środę zgodziły się wyasygnować co najmniej 64 mld USD dla zapewnienia płynności rynków finansowych, swoją decyzją zwiększyło prawdopodobieństwo wystąpienia czarnego scenariusza w gospodarce - sądzi qatryk.
Ostatnio w pracy kolega wytłumaczył mi na przykładzie jak to działa.
Znajdujemy się w sytuacji gdy wisimy komuś pieniądze i musimy mu je jutro spłacić. Inaczej dostaniemy w mordę. Wisimy 100 zł. W kieszeni mamy natomiast 50 zł. Mamy dwa wyjścia z sytuacji:
- pójść jutro, dostać w mordę a 50 zł zainwestować i próbować uczciwie pomnażać tak aby można było spłacić dług.
- pójść dziś wieczorem do kasyna i postawić 50 zł - albo wygramy i jutro będziemy mogli oddać kasę, albo (co jest oczywiście bardziej prawdopodobne) przegramy wszystko i nie dość że dostaniemy w mordę to nie będziemy mieli grosza przy dupie.
Analizując decyzję banków z artykułu do którego link na początku: banki te liczą że uda im się kosztem inflacji powstrzymać kryzys, a przynajmniej ograniczyć jego zakres. Pomocny im jestem w tym np ja, ale przede wszystkim wszystkie media które wieszcząc kryzys i powstrzymując ludzi przed podejmowania nadmiernego ryzyka powodują że mimo nie zmieniania polityki pieniężnej świata, a w zasadzie jeszcze większego jej rozluźniania (zmniejszania stóp i pompowania “fałszywych” pieniędzy) sprawiają że faktycznie coraz więcej ludzi podchodzi do rynku sceptyczniej i nie pcha się w ryzykowne operacje. Prawdopodobnie największe znaczenia mają jednak wszelkie instytucje finansowe które zmieniają aktualnie na gwałtu swoje zarządzanie ryzykiem na bardziej restrykcyjne. W ten sposób prezesi banków liczą że będą w stanie powstrzymać kataklizm.
Po pierwsze jest to zwykły hazard tych panów, wypisz wymaluj jak z historyjki z początku wpisu.
Po drugie o ile nawet manewr ten się uda to uratuje on jedynie największych i tych którzy w porę ograniczyli ryzyko.
Po trzecie kryzys tak czy inaczej jest nieunikniony - inflacja uderzy oczywiście w szarego człowieka. Oczywiście szary człowiek będzie wkurwiony i jedyne kogo będzie chciał słuchać to gości którzy będą gadać że kapitalizm się nie sprawdza i trza nam interwencji, trzymaniu reki na pieniądzach szarego człowieka aby już więcej nikt ich nie ukradł.
Tak wiec moi drodzy - kryzys być może i nie nadejdzie. Przynajmniej nie hurgotanie z takim kretesem jak można by tego oczekiwać - po prostu w postaci wielomiesięcznej inflacji, być może głębszych zmian w państwowych portfelach walutowych, zapłacimy za to aby światowi magnaci przetrwali i umocnili się jeszcze bardziej, my wszyscy.
Co więcej na własne życzenie powodowani wstrętem do światowej finansjery dopominać się będziemy aby założono nam jeszcze mocniejsze kajdany. Bo przecież tak być nie może aby nieskrępowanie można było doprowadzać do kryzysów które odbijają się na naszych portfelach.
I tak sobie jedynie nieśmiało myślę że chyba zdecydowanie bardziej wolałbym jutro zostać z 50 zł i obitą mordą. Bo w moim przypadku prawdopodobieństwo wygranej w kasynie dąży do zera w miarę jak wielkie ryby przy stole zaczynają dostawać coraz więcej żetonów od krupiera.

qatryk:



3 Odpowiedzi do “Pięć największych banków centralnych rujnuje światową gospodarkę”