Przegapiłem komenta kolegi Iziego. Bywa, dlatego się poprawiam, i jako iż post “Dzień Świra” już daleko wątek zakończe/rozpocze nowym postem.
Zaczne od tego co troche mnie poruszyło w tej wypowiedzi - napisałeś drogi kolego takie słowa:
Nie chodzi mi o to, aby ludzie ci, zmienili poglądy i przeszli na tą lepszą stronę. Nie, absolutnie.
Z tym że ludzie powinni mieć różne poglądy, się zgadzam to oczywiste. I z tym że nikogo nie będę namawiał aby podzielał moje poglądy też się zgadzam. Oczywiście tu od razu trzeba zaznaczyć że przedstawianie argumentów na poparcie swojej postawy i zgniecenie nimi przeciwnika uważam za coś bardzo pozytywnego - ale to nie jest przekonywanie i namawianie na podzielanie takich samych poglądów a jedynie przedstawienie swoich racji, i zupełnie obojętne mi jest czy druga strona to zrozumie czy nie (może nie do końca ale nie będę tego rozwijał - przynajmniej narazie).
Jedno co mnie zaniepokoiło to to że nazwałeś swoje poglądy “lepszymi”. Bo z tego zdania wynika, że uważasz że to co ty myślisz jest lepsze i jedyną prawdą. Dostrzegam w tym to samo co w rozumowaniu naszych oponentów. Jeżeli nasze poglądy byłyby dominujące, to takie myślenie prowadziłoby do tego samego co dzieje się aktualnie. Nam być może by się to podobało ale…
Najładnie to opisał prof Bralczyk a cytat ten znalazłem na tym blogu w odniesieniu do zupełnie innej sprawy:
Układ jest prosty: jest dobro i jest zło. Dobro jest zagrożone, więc potrzebuje wsparcia. Za wszelką cenę, nawet odwrócenia znaczeń. No bo przecież przez całe dziesięciolecia cenzura była narzędziem zamykania nam ust i synonimem zniewolenia, a dziś nie jest już zła, ale staje się czymś dobrym, pożądanym. [...] To, co w ustach „obcego” jest przekleństwem, wypowiedziane przez „naszych”, których darzymy sympatią, którym ufamy, staje się czymś pozytywnym, wartościowym i ważnym.
Grunt w tym aby zachować umiar. Wiem że to jest trudne gdy wszystko idzie w przeciwną strone niż się spodziewamy, i poprostu człowiek stwierdza że zasady którymi się kieruje w żaden sposób się nie sprawdzają. W tym jest słabość ale i zarazem siła wolności że nikogo nie zmusza ona do niczego. Że gdy jesteś wolny nikt ci nie zabroni nienawidzić żydów, masonów czy cyklistów. Twoje prawo. Jednak jednocześnie musisz mieć świadomość że nie możesz też zmuszać innych do tego aby tak myśleli i nie ważne czy będzie to sprytnie uknuta intryga czy czysty populizm który sprawi że zagubieni ludzie zaczną myśleć jak ty. Niestety tak jest że nie tylko robią to przeciwnicy wolności ale jej najzagożalsi obrońcy.
Chyba troche zagmatwałem. :> Chodzi przede wszystkim o to że mimo iż posiada się najlepsze argumenty a nie populistyczne hasła, przeważnie się przegrywa. Jednak w tej sytuacji nie można porzucać tego w co się wierzy i iść na łatwizne tryskając jeszcze bardziej wymyślnymi populistycznymi hasłami. A przede wszystkim nie można jeżeli się posiada liberalne poglądy stawiać ich i siebie samego wyżej niż tych którzy myślą inaczej.
Przy okazji taka mała dygresja. Sam wprowadze troche podziałów i zaprzecze swoim słową. Ostatnio usłyszałem pana Mleczke jak wypowiadał się na temat tego co się dzieje. Mleczko powiedział coś takiego: jak górnicy są niezadowoleni to idą i rzucają kamieniami w sejm, jak rolniką coś nie pasuje to robią blokady dróg, a jak inteligencja czuje się zagrożona to jej bronią jest satyra.
Zmasowany atak dowcipów na temat Braci Wielkich zatem o czymś świadczy.
I choć niby jest to zaprzeczenie tego co napisałem wcześniej, to jednak nie do końca. Bo przecież wyśmiewając cudze poglądy nie mówimy że ktoś ma je zmienić a jedynie wskazujemy ich słabe strony.
Żeby byli obiektywni, i myśleli swoim rozumem, a nie księdza z parafii…
Wiesz, czekam tylko kiedy coś takiego padnie z ust kolegi X, kiedyś, gdzieś tam…
Tak też niestety drogi kolego jest że ludzie od dawien dawna byli bardzo różni, jedni mieli więcej rozumu inni mniej. I zawsze ktoś szedł za kimś. Tak jak my idziemy też za mądrzejszymi od nas. Problem polega nie na tym że są lidrzy, a na tym jakich sobie wybieramy. Czy potrafimy dostrzegać w naszych półbogach wady a nie tylko zalety. Ja nie mam dobrego rozwązania. Poprostu uważam że jeżeli większość czegoś chce to o ile to nie będzie to poprostu nienawiść do mniejszości, nie widze w tym problemu.
Co do kolegi X (pozdrawiam cię Jędas:>) . Ja w duużej mierze jestem skłonny się z nim zgodzić wbrew pozorą, i sądze że gdybyście obaj nie gadali pełni emocji także byście się zgodzili. Zacznijmy od tego że głównym postulatem ekipy Braci Wielkich było to aby wprowadzić uczciwość. Ja nie wątpie że większość z tych ludzi są to osoby bardzo moralne i uczciwe (choć niektóre przypadki bardzo temu zaprzeczają i sieją we mnie coraz większe w to zwątpienie - patrz: wanna, gazociąg z plastikowych rurek, porównywanie się do Popiełuszki, limuzyny na żądanie, paranoja na tle układów że nawet dziennikarz to komunistyczny pachołek wykonujący plan wrogów narodu). I tu jest właśnie problem, moim zdaniem, tu się Jędasku nie obraż bo teraz do ciebie kieruje te słowa, poprostu widzisz jedynie to że ci ludzie gwarantują oczyszczenie z nieuczciwości. Jednak zapominasz o tym i nie dostrzegasz tego że władza bardzo deprawuje i za niedługi czas obudzisz się w kraju gdzie otwierając lodówke machał bedzie do ciebie Wielki Brat. Bo w tym wprowadzaniu uczciwości zasadniczą metodą nie jest wcale uczciwość, czyli np dawanie stołków świetnym fachowcą, tylko sprawdzone niegdyś metody znienawidzonych komuszków. Jaka jest różnica pomiędzy socjalistą laickim a socjalistą katolickim? Pytanie pozostawie bez odpowiedzi.
Tu też dochodzi kolejna sprawa: nawet jeżeli w tym co napisałem wyżej się myle (a jak powiedziałem nie daje sobie prawa do nieomylności) to należy także zwrócić uwagę na inne obszary życia, i w sumie moim zdanie przede wszystkim na nie. Bo nawet jeżeli ci ludzie są naprawdę tak uczciwi, to nie daje im to jednak prawa do oceniania innych jako złych. Nie jesteś z nami to znaczy że jesteś przeciw nam. Tak jest tylko w bajkach. Tu dochodzi choćby to o czym dyskutowaliśmy nie tak dawno, a co cennie spłętował Majcherek: nie szydzić z cudzych przekonań i nie starać się za wszelką cene ich zniszczyć.
To że wierzy się w coś nie może przesłaniać zła które to coś czyni. Trzeba wyważać co jest lepsze.
Nie możesz Izy przekreślać tego co mówi Jędas, i na odwrót. Każdy z nas wierzy w swoją racje ale każdy z nas potrafi analizować i o ile dostaje dobry argument któremu nie jest w stanie zaprzeczyć, w ostateczności musi się z nim zgodzić.
Tym kończe ten przydługi wywód którego w niektórych miejscach sam nie rozumiem:> i proponuje jeszcze raz przeanalizować to co powiedział pan Bralczyk (dla zatwardziałych zwolenników nowego ładu: zwolennik żydolichwy i bezbożny komunistyczny pomiot, cyklista).

qatryk:



0 Odpowiedzi do “polityken świren kontynuacjen”