Postulaty równiejszych?

Ostatnio mój stary kumpel Trekku wrzucił tekst o tym jakie to postulaty mają ludzie od parady równości, co bardzo go ucieszyło że w końcu jakieś konkrety. Jako że ja też lubię konkrety postanowiłem się  przyjrzeć temu wszystkiemu dokładniej. Mamy trzy postulaty, skrótowo przedstawione przez Trekka i odniosę się właśnie do tych skrótów:

 [...] Jesteśmy obywatelami Rzeczpospolitej Polskiej i chociaż każdy z nas należy do jakiejś mniejszości, to jedno nas łączy. Jako obywatele mamy prawo domagać się, żeby wszystkich nas traktowano w jednakowy sposób. Mamy prawo domagać się od państwa równych praw. Kiedy nasz partner/ partnerka jest chora, chcemy móc dowiedzieć się u lekarza o jego/ jej zdrowie. Chcemy móc podjąć decyzję o przeprowadzeniu operacji wtedy, gdy on/ona nie będzie mogła podjąć jej samodzielnie. Chcemy bez zbędnych formalności dziedziczyć po nim/ niej. Chcemy mieć prawo do wspólnego mieszkania. Chcemy mieć prawo do wspólnego rozliczania się z podatków. [...]

 Dlatego domagamy się uchwalenia ustawy zarejestrowanych związkach partnerskich!

To jest chyba jedyny postulat który nie wzbudza we mnie jakiś zasadniczych wątpliwości. Ogólnie uważam że powinniśmy mieć wpływ na to kto ma mieć wgląd w nasze prywatne życie i na to jak mają wyglądać nasze interakcje z innymi osobami. Czy to sposób w jaki dysponujemy majątkiem, czy to to kto ma mieć możliwość potrzymania za rękę kiedy leżymy nieprzytomni w szpitalu  etc. Oczywiście nie wiem co ma niby iść za prawem do wspólnego mieszkania, czy prawem do wspólnego rozliczania się z podatków.

Rzecz w tym jak takie rozwiązanie ma wyglądać. Nie uważam aby w porządku było zrównywanie takich związków z małżeństwem jako takim. Jeżeli rozpatrujemy sprawę z punktu widzenia państwa to małżeństwo spełnia globalnie zasadniczą rolę wytwarzania kolejnych robocików do tyrania na cały system, więc tu mamy jakiś tam utylitarystyczny powód dla przywilejów instytucji małżeństwa który w przypadku związków homo nie występuje.
Ja oczywiście mam ten powód w poważaniu bo tu nie o to chodzi. Zwyczajnie nie uważam aby państwo miało jakiekolwiek prawo do rejestrowania tego kto z kim jest. Małżeństwo, związek dwojga ludzi można sobie uświęcić w ten czy inny sposób bez udziału państwa. Wracając do realności w obecnych warunkach, w których otacza nas państwo zewsząd innego wyjścia nie widzę. Nie chce się tu spierać o formę - bo mnóstwo jest niuansów które pewnie mogłyby sprowadzić mój głośny sprzeciw, tak samo jak zasadniczo mój głośny sprzeciw wywołuje sposób dofinansowywania małżeństw.

 

[...] Domagamy  się ochrony prawdy i zaprzestania rozpowszechniania nieprawdziwych informacji na temat orientacji homoseksualnej w placówkach nauczania publicznego, mediach i ze strony osób publicznych. Domagamy się prezentacji rzetelnych i prawdziwych badań naukowych na temat orientacji seksualnej. [...]

Dlatego domagamy się realizacji społecznego prawa do edukacji!

Tu nie za bardzo wiem o co chodzi. Nie wiem co to znaczą rzetelne badania w kwestiach psychologii, socjologii i innych bzdurnych nauk ogólnie nazywanych społecznymi. Jeżeli zajmiemy się wyznaczaniem trendów to możemy sobie wysnuć różne wnioski. Wydaje mi się że pod tymi pięknymi słówkami kryje się zwykły totalniacki postulat cenzury i zamykania ust oponentom. Przypuszczam że dajmy na to według Fundacji Równości taki profesor co to z nim afera była że mu nie dali wygłosić swojej pogadanki o gejach na UKSW, zwyczajnie winien mieć w ogóle zakaz wstępu do kraju. Wolność a co za tym idzie wolność słowa mają to do siebie że albo każdy może wygadywać co chce, choćby w naszej opinii były to obelgi i bluźnierstwa. Jeżeli bezpośrednio nie prowadzi to do aktów przemocy nie mamy prawa ingerować i zakazywać takiego przekazu.

Ponadto nie uważam aby było dobrą metodą uczenie kogoś na siłę jacy to geje i lesbijki są fajni i nieszkodliwi. Ogólnie nie uważam aby w szkole potrzebne było coś takiego jak edukacja seksualna a na niej obgadywanie sobie jakiś prawd o tym co to jest orientacja seksualna. Ludzie jakoś sobie przez tysiące lat radzili bez tego i jakoś istniejemy. Mój rocznik było chyba tym jednym z ostatnich które uniknęły tego wątpliwego przywileju nauki kopulacji od ludzika wyznaczonego przez urzędasów, do udzielania młodym ludziom na czym polega miłość i ogólnie że sprowadza się ona do ruchów frakcyjnych które należy wykonywać w taki to a taki sposób. I wydaje mi się że zdecydowanie lepiej na tym wychodzimy niż młodsi którzy ponoć są bardziej wyedukowani od nas.

Wracając do tematu. Nie może być natomiast tak że jeżeli ktoś czuje do homoseksualizmu odrazę z tego czy innego powodu to należy zmusić jego do nie odczuwania tej odrazy. To jest jakaś paranoja, że jak będziemy uczyli i ględzili jacy jesteśmy oki to nas ludzie będą „lubieli”. Sympatie i antypatie ludzi i społeczności zyskuje się tylko i wyłącznie czynami.

Znam trochę osób homo i to są naprawdę fajni ludzie dalecy od stereotypów. Jednak te stereotypu skądś się biorą i bynajmniej jest tak że to są jakieś urojenia. I ci moi znajomi w dużej mierze potwierdzają że faktycznie z samym środowiskiem wiąże się też pewien styl życia.

Inaczej ujmując dla zwykłego człowieka tu nie chodzi o samą orientacje seksualną bo to zasadniczo wszyscy mają w poważaniu. Tu chodzi o styl i sposób życia. W większości społeczeństwa, wśród szarych ludzi nie ma akceptacji dla zachowań które działają destrukcyjnie, które nie sprzyjają zachowaniu porządku i spokoju. Jeżeli będę miał sąsiadów którzy urządzają co tydzień orgie i drugich którzy są spokojnymi gejami to prędzej będę wkurwiony i nie będę w stanie zaakceptować tych co uprawiają orgie (i mnie nie zapraszają :D).

[...] Słowa określające nas jako osoby “chore”, “zboczone” nie mogą być środkami w debacie publicznej. Wypowiedzi tego rodzaju stają się usprawiedliwieniem dla osób dokonujących aktów agresji wobec gejów i lesbijek, więcej - podżegają do nienawiści wobec osób homoseksualnych.

Dlatego domagamy się wprowadzenia w Polsce ustawodawstwa antydyskryminacyjnego oraz uznanie przez polskie prawo karne homofobicznych wypowiedzi za mowę nienawiści, a przestępstw popełnianych na tle homofobii za zbrodnie nienawiści! 

W tym punkcie posłużę się wpisem wyrusa nt. art. 119 kk i zapodam dwa cytaty, choć polecam cały wpis:

„(…)Mówiąc prościej - idzie o to, żeby karać tych, którzy tłuką homoseksualistów oraz im grożą ze względu na to, że homoseksualiści są homoseksualistami. Moim zdaniem intencja organizacji gejowsko-lesbijskich oraz posłów SLD, SDPL, PD i PO jest bardzo dobra, uważam bowiem, że dobrze jest karać tych, którzy tłuką kogokolwiek i komukolwiek grożą i to bez względu na to, czym powodują się tłukący i bijący.(…)”

„(…)Dlaczego jeśli ktoś zastosuje przemoc lub groźbę z powodów wymienionych w art. 119 może pójść siedzieć na 5 lat, a jeżeli dopuści się tego samego czynu z innych powodów może pójść siedzieć na 3 lata? Wychodzi na to, że kodeks karny jest jakąś dydaktyczną książeczką, która mówi, że przyłożenie komuś w łeb młotkiem z jednych powodów jest większym przestępstwem, niż takie samo przyłożenie komuś młotkiem z innych powodów. Dalej - jakim cudem sąd jest w stanie wiedzieć, z jakich to powodów ktoś wobec kogoś zastosował przemoc lub groźbę?

I ostatnia sprawa. Oto art. 119 nie mówi, że kara grozi za dokonanie przestępstwa z powodu tego, że ofiara jest Szkotem, Bułgarem czy Chińczykiem. Nie - kodeks po prostu ustanawia sankcję za przestępstwo popełnione z powodu narodowości ofiary. Kodeks nie roztrząsa, czy przestępstwo zostało popełnione z powodu tego, że ofiara jest żydem, katolikiem czy mormonem - kodeks ustanawia sankcję za przestępstwo popełnione z powodu wyznania ofiary. Itd. Natomiast organizacje gejowsko-lesbijskie oraz posłowie SLD, SDPL, PD i PO chcą, aby kodeks ustanawiał sankcję za przestępstwo popełnione nie z powodu orientacji seksualnej ofiary, tylko z powodu tego, że ofiara jest homoseksualistą. W całym kodeksie karnym nie ma słowa heteroseksualizm. Dlaczego?”

Może zatem zamiast piętnowania się jakąś wyjątkowością byłoby lepiej gdyby organizacje które w swoich nazwach mają „równość” walczyły o to aby prawo traktowało faktycznie wszystkich równo a kary były nieuchronne. No chyba że ma znaczenie to czy dostajemy w mordę za to że nosimy długie włosy, okulary, głupią czapkę, jesteśmy homoseksualistami, hetero czy bi, cyklistami czy też filatelistami.

A być może to faktycznie jest tak że każde lobby z homoseksualnym na czele, które stawia się w dzisiejszym świecie w wygodnej pozycji ofiary, uważa że należą mu się jakieś wyjątkowe prawa a równość i sprawiedliwość jak u Kargula musi być po naszej stronie?

Wracając na koniec do mowy nienawiści. Jedno co wiem to to że ja tam nikomu nie odmawiam prawa do posiadania o mnie opinii żem debil, idiota, zboczeniec, komuch, narodowiec, katol, Żyd i takie tam. W końcu nie o mnie to świadczy. I z moich doświadczeń wiem że nie jest kwestią jakiegoś przymusu, specjalnych praw i innych interwencji to czy ludzie wokoło mnie w to uwierzą. To raczej kwestia moich czynów - głupi ten co głupio robi a nie ten co mówią o nim głupiec.

12345 2 głos(ów), średnia: 5
Loading ... Loading ...

0 Odpowiedzi do “Postulaty równiejszych?”


  1. Brak komentarzy

Pozostaw odpowiedź