Praca mniej warta niż “pilnowanie” monopolowego

A dziś to się mocno zdenerwowałem. Radośnie jechałem sobie do pracy gdy przyszedł mi sms - jako bidny kapitalista trzymam rękę na pulsie swych finansach i gdy tylko coś dzieje się na moim koncie otrzymuje o tym informacje esemesem. No i patrzę w tego esemesa - dostałem pieniądze. Tylko jakąś taką dziwną kwotę. W pierwszym momencie nie podejrzewałem nawet że może być to moja pensja gdyż kwota ta prezentowała się żenująco nisko w stosunku do wcześniejszych przelewów z mej firmy. No ale potem przyszło otrzeźwienie - a to prezent od firmy w postaci kuponów na święta, a to kolejny próg i zacząłem przypuszczać że ta żenująca sumka to jednak moja wypłata. Gdy dojechałem do pracy sprawdziłem tytuł przelewu - i faktycznie jak w mordę szczelił wynagrodzenie za grudzień. W stosunku do poprzedniego miesiąca niewinny tysiaczek mniej. Po małej kalkulacji wyszło mi że w tym miesiącu państwo zaiwaniło mi 62,5%. Ale to nic - rzeczywistość okazała się jeszcze straszniejsza.

Postanowiłem niczym każdy poseł prześwietlić swoje finanse i ninjeszym je publicznie zaprezentować. Ponieważ jednak nie za bardzo mogę ujawniać me dochody poniższa analiza jest przeprowadzona dla danych zmyślonych lecz nie odbiegających znacznie od mojego stanu posiadania.
Więc zaczynamy:
umowę mam podpisana na 4000 zł brutto.
Państwo w swej wspaniałomyślności najpierw od tej kwoty odlicza wszelkie składki ubezpieczeniowe (mogłoby przecież najpierw potrącić podatek a dopiero od reszty odciągać te składki dlatego jest wspaniałomyślne):
ubezpieczenie emerytalne - 400
ubezpieczenie rentowe - 143
ubezpieczenie chorobowe - 100
ubezpieczenie wypadkowe - 27
ubezpieczenie zdrowotne - 311
razem daje: 981
Ale to nie koniec, bo pracodawca (de facto pracobiorca - przecież to ja daje prace a moja firma ja ode mnie bierze - no ale nie wprowadzajmy zamieszania i zostańmy przy tym wypaczonym określeniu) także odprowadza za mnie składki.
ubezpieczenie emerytalne - 400
ubezpieczenie rentowe - 266
Przy czym dodatkowo pracodawca opłaca mi składki w ramach pracowniczego programu emerytalnego: 287
Razem daje: 953

Czyli koszty mojej pracy dla pracodawcy to nie 4000 które widnieją na umowie a 4953.
W każdym razie po odjęciu tego wszystkiego od mojej pensji wychodzi: 3019.
Teraz należy odliczyć podatek - pomijam kwotę wolną bo są to przy tej skali tak naprawdę rzeczy zaniedbywane.
3019*19% (pierwszy próg) = 517
Ostatecznie do mojej kieszeni trafia 2446.
W tym miejscu przeliczmy ile procent kosztów mojej pracy poniesionych przez pracodawcę trafia do mojej kieszeni: bierzemy 2446 i dzielimy przez 4953: wychodzi 49%. Czyli na wstępie okazuje się że tak naprawdę przez połowę czasu pracuje nie na siebie a na państwo. Miło.
Idźmy jednak dalej. Załóżmy że całą kwotę 2446 w ciągu miesiąca wydaję. Na różne rzeczy od tych standardowych typu czynsz, telefon, żarcie, ubranie po narzędzia rozpusty typu cola, papierosy, alkohol. Dodatkowo dochodzą podatki ukryte typu abonament itd. Nie wiem jaka jest stopa efektywna obciążeń podatkowych wszystkich tych rzeczy ale zakładam po małej kalkulacji że w moim przypadku wychodzi to około 30% (przy czym założenie to jest bardzooo na korzyść państwa).
Czyli 2446 * 30% = 733
Z 2446 które dostaje do rączki musze oddać jeszcze państwu kolejne 733. Ostatecznie wychodzi mi że to co zarobiłem i wydałem w miesiącu to kwota 1713 zł.
Z prawie 5000 zł na które pracodawca wycenia moja pracę dostaje tak naprawdę 1713 zł. Procentowo wychodzi 34,5%.

Teraz przejdźmy jeszcze dalej choć to juz nie tak fascynujące. Podobne przeliczenia dokonałem przy założeniu że wchodzę w kolejny próg podatkowy. Wystarczyło że dostałem premie 5000 zł. Z kwoty 5000 zł dostaję po przekroczeniu progu w danym miesiącu juz nie 1713 zł a 1437 zł co stanowi 29%.

Podsumowując: gdyby nagle z dnia nadzień zlikwidowano wszelkie podatki a mój pracodawca obniżyłby mi pensje do 1500 zł w zasadzie nie zauważyłbym żadnej zmiany. Mój poziom życia utrzymałby się.

Teraz weźmy sobie gościa który całymi dniami pilnuje osiedlowego sklepu monopolowego. Nie mam pojęcia jaką on otrzymuje zapomogę i w zasadzie nic mnie to nie interesuje. Mogę jednak założyć że skoro jego brzuch nie różni się zgodnie z socjalistycznymi hasłami od mojego to pomijając juz wszelkie podatki i biorąc pod uwagę jego uzależnienie od stania pod tym monopolowym, wychodzi mi że zapewne dostaje on przynajmniej 500-600 zł z nieba zwanego państwem.
Wnioski prószę sobie wyciągnąć samemu.

I chciałbym zaznaczyć że ja tu nie twierdzę że ci którzy otrzymują pomoc z moich podatków to same nieroby, obiboki i menele. Twierdze jedynie że system sprawiedliwości społecznej pochwala nieróbstwo i sprowadza człowieka pracującego do poziomu sługi wobec Panów pilnujących budki z piwem, i co więcej zachęca do przechodzenia ze stanu niewoli w stan Panowania.

12345 8 głos(ów), średnia: 4.88
Loading ... Loading ...

5 Odpowiedzi do “Praca mniej warta niż “pilnowanie” monopolowego”


  1. 1 gubon

    Qutryku, domyślam się, że też masz “ciśnienie” jak ja, w jaki sposób uprzytomnić to ogółowi. Jak po prostu obudzić ten drzemiący w społeczeństwie gniew. Bo co innego sie czuje kiedy uzmysławia się, raz skalę grabieży, dwa skalę naszej bezwolności…
    pozdrawiam serdecznie

  2. 2 qatryk

    no mam ciśnienie, ale z drugiej strony coraz bardziej zaczyna mi sie zdawać że to walka z wiatrakami…

  3. 3 waltharius

    Jasne, że to walka z wiatrakami. Zgadzam się z Wami a jednak nie będę za to umierał. Nie będę walczył aby pozbyć się państwa. Z chęcią optowałbym za obniżeniem podatków i kilkoma innymi sensownymi pomysłami usprawnienia państwa, jednak nie mam zamiaru za to umierać. No i jakoś moje wyliczenia wyglądają inaczej. Sumy jakie dostaje od pracodawcy są większe niźli te, o których napisałeś i nie wiem czy gdzieś coś Ci się nie pozajączkowało w tych obliczeniach. Nie znam się ale wpłaty na moje konto uświadamiają mi, że państwo zabiera mi jakieś 20% czy coś a pracodawca wycenił moją pracę na prawie 5000. Ale ja nigdy się na tym nie wyznawałem… Może to ja źle liczę.

    Pozdrawiam

  4. 4 qatryk

    Waltharius - ja też za nic nie mam zamiaru umierać - ale to nie znaczy że nie może mi się cos nie podobać i nie moge o tym sobie choćby napisac czy robić cokolwiek innego co jestem w stanie robić. Rzeczy pewnie nie zmienie ale przynajmniej póty moge to robie to co mogę.
    20% to trochę dziwne bo sam podatek w pierwszym progu to 19% a do tego dochodzą choćby te wszystkie skłądki które wymieniłem plus ukryte koszty których nie widzisz jak np. to że pracodawca musi płacic drugie tyle składek co ty. Przy 5000 dodatkowo wchodzisz pod koniec roku w kolejny próg podatkowy no chyba że masz własną działalność i płacisz cały czas 19% podatku…

  1. 1 Dzień wolności podatkowej » Qatrykowe boje

Pozostaw odpowiedź