Prawdziwy gość – Ernest Hemingway

To odcinek 1 z 3 w Bojowej Serii wpisów Prawdziwy Gość

Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać.

Hemingwaya każdy kojarzy z „Starym człowiekiem i morzem”. I już. A szkoda bo to fajny gość był.

Hemingway swoje przeżył i zasłużył sobie na miano prawdziwego faceta. Był na frocie kilku wojen, w tym obu światowych. Podczas pierwszej wojny światowej wynosząc rannego żołnierza z pola bitwy sam został ciężko ranny. A potem kolejne wojny, w tym ta druga światowa. Hemingway był jednym z pierwszych, którzy wjechali do wyzwolonego Paryża. Z ciekawszych przygód zdarzyło mu się przeżyć dwie katastrofy lotnicze, jedna po drugiej. A na dokładkę ciągle gdzieś podróżował i pomieszkiwał w różnych zakątkach świata, Afryka, Kuba, Hiszpania, Francja, Niemcy, Turcja itd.

Przy okazji swoich przygód, na rauszu, bo miał taka przypadłość, że pił troszeczkę, cały czas pisał. Napisał m.in. właśnie „Starego człowieka i morze”, za którego dostał nagrodę Pulitzera, wcześniej za „Komu bije dzwon” dostał nominację do tej nagrody, a za całość swej twórczości dostał Nobla.

Co sprawia, że Hemingway jest prawdziwym gościem, facetem jakich dziś trudno spotkać?

Mimo,że sam się zastrzelił, był paranoikiem i cierpiał na bezkresną depresję, pchał życie do przodu. Po swojemu. Najzwyczajniej w świecie się z życiem nie pierdolił. Kochał je do szpiku a z tym samobójem… Oddajmy głos Ernestowi:

„Jedynie ci kochankowie mogą o sobie zapomnieć, którzy niedostatecznie się kochali, by się znienawidzić.”

Najwyraźniej musiał je znienawidzić.

Tak sobie myślę, że o byciu prawdziwym facetem, nie decyduje odwaga, niezłomność, ilość hektolitrów wypitego alkoholu. Nie decydują o tym zmarszczki, które rzeźbi życie pełne przygód. To wszystko są rzeczy wtórne wobec wrażliwości, empatii,  poczucia wolności i piękna, bez których jesteśmy wydmuszkami.

Świat będzie miał prawo istnieć dopóki nie odetnie smyczy na której tacy ludzie jak Hemingway ciągną go do przodu. Bo dzięki nim mamy możliwość poznawania piękna, zrozumienia samych siebie. Dzięki nim choć nie koniecznie potrafimy to wyartykułować, znamy cel i wiemy co jest ważne. Zwyczajnie uczymy się od nich co to znaczy być człowiekiem.

Żeby nie było zbyt patetycznie – gdybym miał wybór mieć piękną klatę Beckhama i świecić nią z okładek kolorowych pisemek, czy też napisać jedno, najgorsze opowiadanie na miarę tych hemingway’owskich, zgadnijcie co bym wybrał? (no dobra klatę już mam fajną, pozostają tylko te okładki).

W serii ukazały się:
Posted in Boje kulturalne and tagged , , , .