Prawdziwy gość – Tony Halik

To odcinek 3 z 3 w Bojowej Serii wpisów Prawdziwy Gość

Jeżeli cokolwiek zapaliło iskierkę podróżniczą w moim sercu, to był to „Pieprz i Wanilia” Tonego Halika i Elżbiety Dzikowskiej. To wtedy, gdy niczym w czołówce „Dream On”, gapiłem się jako dzieciak w telewizor, po raz pierwszy usłyszałem ten ciepły, pełen pasji głos malujący w mojej głowy obrazy świata pełnego przygód, piękna, egzotyki i cudów.

Jasne, dopiero z czasem tę iskrę w żar zamieniły kolejne osoby, które spotkałem na swej drodze. Gdyby nie one nie przepłynąłbym wielu mil morskich, nie przejechał kilku bezdroży i nie wsiadł w wiele rozklekotanych autobusów ale to Halik był tym pierwszym.

Słyszałem o Winnetou, czytałem Verna ale Halik był nie wytworem wyobraźni a prawdziwy podróżnikiem. Jego przygody to nie była fikcja. To o czym opowiadał to było realne. On tego wszystkiego dotykał, był w tych wspaniałych i niebezpiecznych miejscach i na dodatek cieszył się tym tak samo jak ja cieszyłem się z moich drewnianych klocków i resoraków z NRD.

Bo Tony Halik w swoich podróżach a potem opowieściach był dzieckiem, był Dwukwiatem, który chciał wetknąć wszędzie nos i sprawdzić co jest za kolejnymi drzwiami, za kolejny zakrętem a gdy wracał do domu nie pamiętał o chwilach strachu przekazując w swych historiach eksplozję fascynacji.

Dziś kiedy po latach ta dziecięca iskra przerodziła się we mnie w żar, i kiedy żar chce przerodzić się w płomień, największym marzeniem jest móc przez lata przemierzać świat, poznawać go, chłonąć tak jak robił to Halik. Jasne daleka do tego droga, mam trochę w plecy z czasem, i jest to wielkie marzenie być może z gatunku tych, które mogą się nie ziścić ale to Halik uczył tego dzieciaka którym byłem, że marzenia są po to by je spełniać. Z rozwagą choć czasem przekraczając granice ryzyka, z planem ale wypełnionym łatami spontaniczności. I nie zamierzam się poddawać, choćby moja wielka podróż była namiastką wielkich podróży moich bohaterów dzieciństwa.

Nie ma sensu abym przytaczał tu historie tego najsłynniejszego polskiego podróżnika – polecam przeczytać jego notkę biograficzną na stronach National Geographic.

I teraz najfajniejsza część tej notki – moje małe odkrycie – na stronach TVP można znaleźć część archiwalnych odcinków programu „Pieprz i Wanilia”. Pominę fakt używania przez TVP jakiś ekscentrycznych technologii i totalną ignorancję w dziedzinie pozycjonowania w sieci takich perełek.

Gorąco polecam obejrzenie choć kilku odcinków i sentymentalną podróż do czasów gdy Tony Halik z Elżbietą Dzikowską dostarczali w swoich programach emocji, których dziś już nikt nie potrafi przekazać w tak świeży i przyjazny sposób.

W serii ukazały się:
Posted in Boje kulturalne and tagged , , , .