Bardzo mi się podobają wszystkie te gaduły które przewinęły się w ostatnim czasie przez salon w jego zakamarkach, zakamarkach bo oczywiście na SG same pierdoły o Kaziach i innych ciociach co to pozwalają szanownej czołówce salonowej blogosfery poonanizować się yntelektualnie nad rzeczami jakże najważniejszymi.
I tak mieliśmy niezły bój u smootnego, u wyrusa, u Futrzaka, u Nicponia, u Timmy’ego i nie pomnę gdzie jeszcze. Spór o to co to jest kradzież, co to własność, co to wolność. I mam nadzieję że jeszcze jakiś czas sobie o tym tu i ówdzie pogadamy.
Nie chce tu robić jakiegokolwiek podsumowania - tym bardziej że raczej poczytałem sobie chłopaków niż uczestniczyłem w tych dyskusjach. Kilka mam nadzieję ciekawych spostrzeżeń mi się jedynie nasunęło.
Ogólnie pierwsza rzecz “Libertarianism’s not dead” parafrazując jedno z ważniejszych haseł ludzkości:D Okazuje się bowiem że w większości, w ducho to wszyscy są libertarianami, panolami z krwi i kości, holender.
Te wszystkie gadki są o tyle fajne że są to rozmowy ludzi którzy chcą skumać świat, wydobyć esencje tych mechanizmów, odpowiedzieć na to pytanie wyrusa czemu to niby nie podrzynamy matce gardła. I to jest fajne bo choć zdawać by się mogło że każdy jakoś tam wychodzi od ideologicznego zacietrzewienia to raczej dyskusje oparte są na tym co czujemy, myślimy, na doświadczeniach naszego życia etc. Nie na tym co powiedział taki czy siaki autorytet a na tych autorytetach które są najważniejsze - na naszych własnych głowach. I to cieszy - w tej mojej prywatnej definicji libertarianizm właśnie na tym polega.
Co do tematu dyskusji. Pokazuje ona świetnie jedną rzecz. Nieważne jaka ideologia obowiązuje, nie ważne co jest politycznie poprawne a co czeźnie w lamusie historii jedną prawidłowość można zaobserwować - otóż te wszystkie ideologie upadają gdy chodzi o to jak ludzie między sobą się dogadują. Czy postawimy sprawę tak czy siak zawsze wszystko działa na zasadzie wolnorynkowej - czysta gra popytu i podaży. Państwo nie ma nic do rzeczy. Tzn ma - stara się psuć ta gra jak cholera, za każdym razem wpieprzając się tam gdzie mało kto tego chce.
Bo to jest tak niezależnie czy państwo zakaże czy nakaże to i tak ludzie którzy czegoś będą chcieli zawsze to znajdą i kupią. Chcesz kupić narkotyki, kałasza, tygrysa bengalskiego, bombę atomową nie ma problemu. Państwo może cie cmoknąć. Jest popyt pojawi się podaż. Nie chcesz aby urzędnik wpieprzał się w twoje interesy - nie ma problemu, płacisz i masz. Fakt że usługa zbędna ale skoro taka jest rzeczywistość że taki dziwny twór jak państwo istnieje to i rynek wytwarza sobie odpowiednie mechanizmu obronne. To co z kolei broni człowieka w tym świecie to znów nie państwo które ponoć od tego jest a wolny rynek. Wystarczy wspomnieć aferkę Constaru i inne tego typu które zostały wykryte nie przez sanepidy sridy (nie zostały bo zadziałał prawdopodobnie wcześniejszy mechanizm czyli jakiś pan sanepid dostał odpowiednia opłatę) a przez prywatną telewizję i konsumentów. I to oni ukarali tego producenta który gdyby nie państwo najprawdopodobniej by wtedy poległ.
Wolny rynek nie jest żadna ideą - to jest coś co działa niezależnie tak jak grawitacja. Państwo działa jedynie jak silna dmuchawa skierowana przeciwnie do kierunku działania grawitacji. W danym momencie może unosić nad ziemią nawet grube ryby, czasem ta dmuchawa dmucha słabiej czasem mocniej, ale nieuniknione jest to że prędzej czy później coś w tym mechanizmie musi się zesrać.
W tym sensie wolny rynek działa zawsze i wszędzie. Czasem jak jesteś jedynie liściem to zdarzy się że ktoś zdmuchnie ci chałupę pod wybudowanie drogi, nie zmieni to jednak faktu że w dłuższej perspektywie państwo które tak działa zwyczajnie narazi się na tyle rynkowi że niechybnie upadnie jak Rzym czy inny Babilon. Upadnie bo przejawiając tak skrajną ignorancję i wykrzywiając naturalny sposób działania grawitacji tylko tak to się może skończyć.
Prawda jest taka że każda idea jest przeciwstawianiem się grawitacji. Wiara w jakąkolwiek idee to zaprzeczanie rzeczywistości. Bo świat nie działa według widzimisię pojedynczych ludzi. On działa według widzimisie miliardów ludzi razem wziętych. To całka po czasie, ludzkich działaniach i każdym człowieku.
Dlatego też powtarzam po raz tysięczny mą mądrość z której dumny będę do końca życia - podniecanie na sucho szkodzi. Zamiast rozważać jakby było fajnie gdyby wszyscy jak my myśleli, może lepiej przytulić się do kogoś kogo kochamy ewentualnie pójść do burdelu. I robić swoje jak śpiewał Młynarski. Bo zgnuśniejemy a świata nie naprawimy. Bo świat składa się z ludzi mądrych i mądrzejszych. I zawsze fajniej jednak jak to my okażemy się tymi mądrzejszymi, bo mądrzy to przeważnie bywają jak mówi przysłowie po szkodzie. Świat może i byłby piękny ale bogami w tym momencie nie jesteśmy. Życie jest na tyle krótki ale i na tyle długie że do tego aby zostać bogiem mamy właśnie tyle czasu co nasze życie. I ani chwili dłużej. Więc albo odejdziemy jako bogowie albo będziemy walić sobie intelektualnego konia i bryzgać spermą oświecenia po ścianach. Wybaczcie ale jak wolę tą swoją prawdziwą spermę w łonie jakiejś pięknej kobiety.
Umierajcie ideolodzy na śmietniku historii. Umierajcie bo i tak przyjdą po Was następni. I jedyne, jak to ostatnio napisał Gwiazdowski, czego nauczy ich wasza historia to to że historia niczego nie uczy.
A życie jest zbyt piękne żeby ideologizować, żeby tworzyć komuś idealny system i układać życie. Ułóżcie swoje.
Grawitacja sprawia że jeden stąpa mocno po ziemi inny po pokładzie (tzn. czasem suficie kajuty) żaglowca podczas sztormu. Każdy ma swoje miejsce i tylko ci którzy wiedzą gdzie ono jest a co najważniejsze nie próbują walczyć z jego naturą zwyciężają.
Thats all folks.
A na koniec wesoła piosnka:

qatryk:



ten kawalek jest lepszy http://www.youtube.com/watch?v=PQ7Dqk7t_H0