khe… khem… Żyję. Taki se odpoczynek od sieci zrobiłem. I zgadnijcie. Tam, w odległym świecie gdzie wirtualna rzeczywistość nie sięga też jest życie. I to jakie, kurdie. Takie hmmm realne. Wilgotne, przenikające, soczyste.
No ale powoli sobie wracam do przytulnego kącika w wyimaginowanej rzeczywistości. Powrót jeżeli nastąpi będzie z dupy. Zasadniczo to nawet nie wiem czy będę tu jeszcze pasował. Bo to ma byc tak że będzie na odwrót. Nie będę przenosił tego co w sieci do rzeczywistości, a niczym różowa nastolatka chyba poprzenoszę trochę życia tutaj. Ale to pewnie jeszcze chwilka… Jeszcze dom trzeba do końca zbudować. Jeszcze znaleźć przepis na to i inne miejsca gdzie ślad zostawiać zamiar mam… I jeszcze uporządkować parę spraw. Zrealizowac kilka zobowiązań. Napisać kilka wierszy… i takie tam..
No ale żyję… A i jak zerknę czasem to i wracać do czego jest. Mniej więcej. Zagłębić się trzeba bo stare meble na salonie to już po piwnicach pochowane, ale nadal skrzypią tu i ówdzie. Newermind.
Wbrew ogólnym tendencjom, gdzie odchodzenie i honorowe deklaracje jak zwykle w modzie, ja tu jeszcze wrócę… Bo mnie tam nikt nie obraża, nic mnie nie oburza a bunt to mam co sobotę w żołądku po piątkowych imprezach.
Więc jakby ktoś tęsknił ewentualnie, choć mam nadzieję że nikomu takich powodów nie dałem, to, no to jakoś tam kiedyś mu się spełni. A jak się doczkać nie może to teraz już mnie znajdzie… no bo z trybu offline przechodze na online. Tyle że na stend baju.

qatryk:



0 Odpowiedzi do “Życie tam”