Archiwum dla kategorii: wszystko i nic

W cieniu kszysza

Od paru dni jedyne o czym słyszę to jakaś wojna o krzyż. Jakoś mało mnie interesuje co stoi przed pałacem namiestnikowskim. W sumie to dość dobre miejsce na symbol drugiej władzy która mnie brzydzi. Nie symbol religii ale właśnie jakieś opętańczej ideologii która trawi umysły ludzi tak jak władza świecka dzieli i pęta.

Nie kumam tego. Strasznie nie kumam jak na własne życzenie można wstępować w szeregi jakieś “armii” której to, bądź to sam pan bóg z nieba, bądź to “zdrowy rozsądek”, “wyższość intelektualna” czy jak to się tam nazywa w “armii” laickiej, nakazuje bić się czy to fizycznie czy jedynie werbalnie o te dwa kawałki drewna.

Co do cholery zmienia w życiu takiego poczciwca który wystawał na Krakowskim Przedmieściu od niewiadomo jakiego czasu to czy ten krzyż tam stać będzie czy nie? Co zmienia w życiu poczciwca który od tygodnia wstawia na blogi, facebook’a czy w inne miejsca w sieci humoreski o tym jak to mohery walczą o deski, fakt czy ten krzyż będzie tam stał czy nie?

Nic. A kto walczy o nic ten trąba.

Tu nie chodzi o prawdę bo nie tak o prawdę się walczy. Nie chodzi o sprawiedliwość ani jakiekolwiek tego typu bzdury. Te bzdury można realizować i sam po wielokroć staje w obronie mniejszych czy większych bzdur w które wierze i z całego serca mam nadzieję że w rezultacie ich realizacji każdemu “żyłoby sie lepiej”.

Tu chodzi jedynie o władzę - i nie władze tych wszystkich poczciwców a władzę tego czy innego kapłana mądrości oświeconych którym tłumy zawierzyły swe dusze.

Świat mnie zachwyca. Ludzie naprawdę potrafią być wspaniali. Ale tłum - tłum zawsze mnie przerażał. Najgorszym wydaniem tłumu jest nie ten stojący tam w tym skwarze i broniący jedynej rzeczy jaka mu pozostaje, czyli chorej dumy. Najgorszy jest tłum mentalnej jednomyślności. Tłum poczciwców ślepo wierzących w zdefiniowanego wspólnie wroga. I być może w dużej mierze definicja ta odnosi się też do tego tłumu zgromadzonego przy zbitych deskach, nie przeczę. Tyle że dla mnie to są jedynie ofiary tego drugiego tłumu siedzącego wygodnie w swych przytulnych mieszkankach na kredyt i klepiącego w koło Macieju jakie to mohery zacofane, że ciemnogród i takie tam.

Takie dwie strony jednego medalu, dwie siły które same siebie nawzajem tworzą.

Czyli wszystko po staremu - od zarania dziejów igrzyska musza być. Człowiek nie przechodzi żadnego oświecenia. Stoimy w tym samym miejscu w którym stał jaskiniowiec.

Sami oddajemy swój los w ręce jakiś palantów i jeszcze merdamy ogonem jak nas za uchem pogłaszczą, zupełnie zapominając o kolejnych kopach które uprzednio zarobiliśmy.

Mistrzostwo świata. Telewizora nie mam od prawie roku, ale przypuszczam że głównym tematem w wszelakich wiadomościach jest od kilku dni krzyż. O tym że władza postanowiła zrobić wszystkim “dobrze” i podnieść VAT o 1p. % pewnie było kilka wzmianek.

Ale luzik przecież fajniej poekscytować się drewnem i za nie się bić niż za te parę stówek które nam po raz kolejny wyjmą z kieszeni.

 

Do poczytania w ramach lektur uzupełniających:

Gwiazdowski o VATcie i polityce naszej ukochanej waaadzy

Sierp o tym czym jest wolność

1 votes, average: 5 out of 51 votes, average: 5 out of 51 votes, average: 5 out of 51 votes, average: 5 out of 51 votes, average: 5 out of 5 (1 głos(ów), średnia: 5)
Loading ... Loading ...

Komentarz

Oko za oko

“Jeżeli kto okaleczy swego bliźniego. uczyni mu się tak, jak sam uczynił. Złamanie za złamanie, oko za oko, ząb za ząb. Jak okaleczył człowieka, tak mu będzie oddane” (Księga Kapłańska 24, 19 - 20)

Dziś nie będzie ładnych wywodów. Ilokroć czytam takie rzeczy od razu przypomina mi się te starobiblijne prawo. I ja ateusz jestem jak najbardziej za tą ludzką bezkompromisowością tego “boskiego” prawa. Cóż to za świat w którym takie ludzkie glizdy mają prawo do byczenia się przez parę ładnych lat na koszt społeczeństwa a i jeszcze przeważnie szansę na powrót do tegoż. Obrzydliwy to świat a najobrzydliwsi są ci wszyscy gloryfikatorzy praw człowieka i innych dyrdymałów którzy do tego dopuścili.

Wściekłe zwierzęta się zabija i tyle w temacie.

1 votes, average: 5 out of 51 votes, average: 5 out of 51 votes, average: 5 out of 51 votes, average: 5 out of 51 votes, average: 5 out of 5 (1 głos(ów), średnia: 5)
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Dzień wolności podatkowej

Człowieka który pracuje a wszystko co wypracuje zabiera mu inny człowiek, człowieka który pracuje a jego praca na każdym kroku jest nadzorowana i przydzielana przez innego człowieka nazywamy niewolnikiem.

Człowieka który pracuje wyłącznie na siebie, który robi to co chce i nikt mu nie ustala sposobu w jaki ma to wykonywać nazwiemy człowiekiem wolnym.

Jak nazwać stan pośredni? Czy stan pośredni w ogóle jest możliwy czy jest to zwykła sofistyka?

Do dziś byliśmy niewolnikami. Od dziś pracujemy tylko na siebie. Z wyliczeń CAS, które ustala dzień wolności podatkowej wynika że przeciętny polak oddaje do kasy państwa 48,5% 47,5% (Robert Gwiazdowski pisze że 47,5% więc skreślam choć mi wychodziło 48,5%, polecam cały jego wpis) swoich dochodów. Z przeciętnością to jest tak, że obejmuje mnie, Ciebie, Kulczyka, emerytów, Guzowatego i każdego innego obywatela RP. U jednego stopa taka wyjdzie na poziomie 30% u innego na poziomie 70%. Jak kiedyś liczyłem wychodzi smutna prawda żem raczej frajer i należe do tej drugiej grupy.

Dalej moglibyśmy pozastanawiać się co dzieje się z tymi “48,5%” które państwo pobiera pod karą całkowitego pozbawienia mnie wolność, a i jeżeli bym niepokornie próbował podważać słuszność postępowanie “organów” być może i życia. Jak to np. jest że podatnicy jeżdzący samochodami wpłacili w zeszłym roku do budżetu państwa prawie 25 mld zł natomiast na remonty dróg i budowe nowych, państwo postanowiło przeznaczyć niecałe 8 mld (dane sobie można przejrzeć tutaj choć nie jest prosto dojść co i jak i wartości które podałem dotyczące wpłat wynikają jedynie z akcyzy, gdzie szukać innych pozycji dotyczących opłat nakładanych na kierowców nie mam zielonego pojęcia; zawsze można sobie przeczytać artykuł gdzie mądrzejsi znaleźli że jest to kwota rzędzu 50 mld). Takie zastanawianie zostawmy sobie jednak na kiedy indziej.

Wróćmy do tego, jakże filozoficznego pytania - kiedy człowiek staje sie niewolnikiem a kiedy już nim nie jest? Ktoś jest w stanie mi wyznaczyć granice? Ktoś jest w stanie pokazać mi kolory tęczy, albo odcienie szarości i wyprowadzić mnie z błędnego patrzenia na świat w kolorach czarnych i białych? Bo mi się niestety uroiło tak, że niewolnictwo zaczyna sie tam gdzie ktoś wyciąga rękę stosując przymus, groźby i siłę po choćby tysięczna część tego co samemu wypracowałem. A to czy jest to tysięczna część, całość, 48,5%, czy też 70% to czysty sofizmat.

1 votes, average: 5 out of 51 votes, average: 5 out of 51 votes, average: 5 out of 51 votes, average: 5 out of 51 votes, average: 5 out of 5 (1 głos(ów), średnia: 5)
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Wybrałem kandydata większości

Po raz pierwszy od kiedy nabyłem “prawo” głosu, wybrałem kandydata na którego od zawsze oddaje głos przeważająca większość Polaków - a jego imię to: “Mam to gdzieś”. I jestem z tego dumny. 

W tym roku mój kandydat zdobył ponad 45% głosów, podczas gdy drugi w kolejce Bronek “Wpadka” “obiecanki cacanki” Komorro niecałe 23% a Le… eee Jarosław K. 20%.

Wszystkim głosującym tak jak ja serdecznie gratuluje wyboru.

W drugiej turze zachowam się najprawdopodobniej podobnie* - na geszefciarzy, oszustów i farbowane lisy z peło już nigdy, przenigdy nie pójdę głosować; na uczciwego socjalistę i jego wizję solidaryzowania się za moją kasę ze wszystkimi takowoż. Choć w tym momencie wiele większa sympatię mam do tego cynicznego zaściankowego Kaczora który nigdy nie naobiecywał mi spełniania jakichkolwiek z moich pragnień wobec rzeczywistości a mimo to podatki mi obniżył, niż dwulicową bandę oszustów którzy ładnie wyglądają, ślicznie mówią a po cmentarzach robią lody i wyciągają na każdym kroku swe łapska abym im i ich kolesiom, za te usta pełne frazesów o liberalizmie napychał kabzy.

Wszyscy wy marni nieudacznicy którzy swoje kompleksy małych penisów leczycie pożądaniem władzy a potrzebe posiadania kasiory potraficie realizować jedynie poprzez wykorzystywanie i naciąganie ogłupiałych lemingów pocałujta mnie w trąbke.

*Ewentualnie wybiore większe zło, dorysuje kratkę i zagłosuje na Cthulhu.

 

1 votes, average: 5 out of 51 votes, average: 5 out of 51 votes, average: 5 out of 51 votes, average: 5 out of 51 votes, average: 5 out of 5 (1 głos(ów), średnia: 5)
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Statystycznie wraz z psem

mamy po trzy nogi.

Choć nie za bardzo darzę sympatią firmę Apple, a także chiński system polityczno gospodarczy, i chętnie przy każdej okazji, gdy mi ktoś mówi że jedno albo drugie jest fajne staram się wyprowadzić takowego osobnika z błędu, to dziś mi przychodzi powiedzieć ‘heloł’ w obronie jednego i drugiego. A w zasadzie to tylko jednego, tego pierwszego.

Od kilku dni można gdzieniegdzie poczytać jak to wstrętna firma Foxconn, produkująca dla Apple’a ibadziewie wyzyskuje ludzi tak że, ci hurtowo popełniają samobója.
Dziś rozśmieszył mnie fakt że aby powalczyć z tą nagonką jaka się na nich odbywa (w sensie na tą firmę), wymyślili sobie że dadzą do podpisania pracownikom papirek że ci samobója nie popełnią. Strasznie ciekaw jestem jakie kary są przewidziane za nie dotrzymanie tej umowy. Nie o tym jednak…

Jak wygląda to hurtowe witanie się z Abrahamem pracowników w pocie czoła wytwarzających swoimi małymi rączkami iszmelc dla lansonanistów? Otóż, uwaga, uwaga od początku roku ze światem rozstało się 10 osób. Zatrważające…. byłoby gdyby firma zatrudniała dajmy na to 100 osób. A fabryka w której dochodzi do tej samobójczej apokalipsy zatrudnia uwaga, uwaga, 400 tyś osób. Zatem na 100 tyś zatrudnionych osób samobója walnęło 2,5 osoby (to tak odnosnie tych trzech nóg - moich i psa) - co po jakiejś tam prostackiej ekstrapolacji da 5 osób na 100 tys pracowników w ciągu roku. Doprawdy zatrważające.

Spójrzmy na statystyki świata - otóż bowiem okazuje się że, co roku na świecie życie odbiera sobie około 16 osób na 100 tyś mieszkańców planety. Co ciekawsze statystyka ta jest jeszcze bardziej fascynująca gdy weżmiemy pod uwagę tylko kraj kwitnącej wiśni - 99 osób na 100 tyś mieszkańców.

Niech mi teraz ktoś wyjaśni jak to jest że robi się nagonke z powodu “fali samobójstw” na firmę której statystyki w tej kwestii są radykalnie mniejsze niż dla regionu a i reszty świata jak najbardziej tyż?

Czyżby chodziło o przyfasolenie mister Jobsowi? No chyba że albo coś źle liczę, albo nie wiem wszystkiego…

Na podobny temat pisał kiedyś Trystero w sprawie France Telecom. Statystyki zresztą sobie też od niego zerżnąłem.

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Mącenie, opiniotwórczość i eksperci

Nie ma to jak tytuł chwytający za serce - właśnie czytam sobie tekst pt. “Mącenie w emeryturach”. Rzecz dotyczy pomysłu premiera Pawlaka cobyśmy sobie zamiast horrendalnych dzisiejszych przymusowych składek na emerytury odkładali mniej horrendalne przymusowe 100 zł miesięcznie.

Sam pomysł prezentowali już w takiej czy innej formie ekonomiści z Centrum im. Adama Smitha. Nie chcę tu teraz bawić się w “prezentera” takiego czy siakiego rozwiązania bo tak czy inaczej uważam że to zwykły bandytyzm gdy ktoś “troszczy” się o mnie proponując abym przymusowo na cokolwiek się składał - nawet jeżeli ta przymusowa składka ma mi zapewnić spokojną starość. Człowiek głodny o ile nie jest niepełnosprawnym zawistnym debilem w taki czy inny sposób sobie poradzi, a nawet jeśli już i taki jest to ludzie bądź to z dobrego serca bądź to z zaburzonego poczucia estetyki głodnemu pomogą (o ile im się tego skutecznie nie obrzydzi - np zabierając im kolejne pieniądze na biednych). Ponadto już jakoś tak mam że nie za bardzo ufam ludziom którzy chcą mnie do czegoś zmuszać i nie do końca im wierze w ich troskę o mój los.

Sam tytuł już mnie zaintrygował - użycie słowa “mącenie” w stosunku do pewnej propozycji (jakby nie oceniać w obecnym systemie zwykłej populistycznej retoryki nastawionej prawdopodobnie na zyskanie sympatii w obliczu nadchodzących wyborów) jest swego rodzaju cechą lizodupstwa lewiatana. Słowo, które dla każdego nacechowane jest bardzo negatywnie ma tylko jeden cel - powiedzieć drogiemu czytelnikowi - patrz, co za bzdura, co za zuuuoo, co za idiotyczny wręcz pomysł. Zanim dowiesz się o co chodzi, chodzi o to żebyś juz miał opinie. Żebyś wiedział jak zareagować, że to co ktoś tam zaproponował to kompletna bzdura która ma na celu tylko zamącić Ci w głowie.

Poczytajmy jednak co dalej i kto mąci:

“- To nieodpowiedzialne słowa, głupota - mówi Jeremi Mordasewicz, członek rady nadzorczej ZUS. - Nikt nie robi referendów w sprawie wysokości podatków, składek, opłat. Każdy powie, że mają być jak najmniejsze.”

Jasne panie Jeremi - jak w hameryce panowało niewolnictwo to przecież mąceniem, nieodpowiedzialnością i głupotą byłoby pytać murzynów czy chcą wolności. Kompletnie bez sensu, nieprawdaż?

“Ultraliberał Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha nie jest przeciwny referendum”

Jak Sadowski jest ultraliberałem to ja jestem latającą krową. Ale, oki skoro dla mnie każdy zwolennik państwowości to socjalista, dla redaktorów gazety wyborczej nie ma różnicy między klasycznym liberalizmem, neoliberalizmem i ultraliberalizmem (cokolwiek to oznacza poza kolejną zagrywką przypisania pewnym poglądą znamiona radykalizmu, ciemniactwa i ogólnego negatywnego nacechowania – czytelniku wiedz z kim masz do czynienia! Z groźnym radykałem!).

“Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek z PKPP Lewiatan, członkini Rady Gospodarczej przy premierze, uważa, że system kanadyjski nie ma u nas szans. Bo rodacy nie umieją inwestować i nie mają nawyku odkładania pieniędzy na przyszłość.”

O Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych “Lewiatan” już od dłuższego czasu mam ochotę napisać dłuższy tekst - i raczej nic pochlebnego, bo co można napisać o tworze który gloryfikuje w samej swej nazwie takiego potworka.
Uważam niniejszym iż Pani Małgorzata jako moja rodaczka nie umie inwestować i nie ma nawyku odkładania pieniędzy na przyszłość. W związku z tym proponuję aby pod czujnym okiem policjanta przekazała pod władanie mojej firmy swoje wszelkie dochody. Moja firma zadba zarówno o jej teraźniejszość jak i przyszłość. Za drobną odpłatnością. Jakieś takie 80% jej dochodów. W stosunku do obecnego systemu jestem tym samym bardzo konkurencyjny.

“Wiktor Wojciechowski, ekonomista fundacji FOR, mówi, że gdyby obniżono składkę emerytalną do 100 zł miesięcznie dla mężczyzny zarabiającego średnią krajową, to po 40 latach pracy zgromadzone składki wystarczyłyby na wypłatę 265 zł brutto emerytury! “

I dalej na tą samą modłę, prorokuje pan Mordasewicz:

“- Aby dostawać 1200 zł, mężczyzna musiałby pracować przez 60-70 lat. A kto będzie tyle pracował? - pyta Mordasewicz. - To wprowadzanie opinii publicznej w błąd, często politycy mówią o czymś, na czym się nie znają.”

A  to już kuriozum do potęgi. Wpłacając przez 40 lat po 100 zł przy oprocentowaniu rzędu 5% rocznie i kapitalizacji miesięcznej, co nie jest niczym nadzwyczajnym, łatwo sobie można policzyć że po 480 miesiącach będziemy mieli ponad 150 tyś zł na koncie. Zakładając optymistycznie że w wieku 65 lat przechodzimy na emeryturę i żyjemy sobie jeszcze 15 lat (średnia wieku w Polsce to 75 lat - więc całkiem optymistycznie) wychodzi (nie uwzględniając tego że cały czas naliczane są odsetki które od tego momentu wychodzą co miesiąc, jeżeli byśmy nic nie wyjmowali około 600 zł) 850 zł. Może nie dużo, ale na przeżycie chyba całkiem ponadprzeciętnie w stosunku do tego co mają dziś najubożsi emeryci.

Oczywiście panu Wiktorowi chodziło zapewne o to że system trzeba utrzymać, że system funkcjonuje nie tak że wpłacamy na siebie tylko tak że wpłacamy na dzisiejszych emerytów. Tyle że to są założenia które odnoszą się do dzisiejszych rozwiązań a nie tego co zaproponował premier Pawlak.

Pytanie które powstaje na koniec tej analizy urokliwych komentarzy naszych “ekspertów” - kto tu mąci i zasadniczo jaki ma w tym interes?

 

12345 1 głos(ów), średnia: 5
Loading ... Loading ...

Komentarz

Ja tu jeszcze wróce


A tymczasem tylko ogarnąłem coby błędów nie było plus badania robię kto mnie lubi - po prawej możecie sobie dodać fejsbukowy fan pejdz.

12345 Oceń post
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Zatrzymywanie czasu

Timmy niezasłużenie zrobił mnie bohaterem swojej opowieści. Pół dnia chciałem mu coś odpisać i naprawdę nie wiedziałem co.

Ładnych kilka lat temu, w pogodę mniej więcej taką jaką mieliśmy kilka dni temu, stałem na przystanku. Po drugiej stronie ulicy szedł starszy człowiek o kulach. Ledwo szedł i cały czas w jakiś pokraczny sposób odchylał się w tył. W końcu musiało się stać nieuniknione - staruszek zwyczajnie poleciał bezwładnie na plecy prosto w kałużę. Ktoś mu pomógł, postawił na nogi i poszedł. Staruszek podszedł pod ścianę pobliskiego budynku, oparł się i znów wywrócił. Tym razem minęło nieskończone 15-20 sekund nim ktokolwiek się nim zainteresował. Kiedy znów stał na nogach, mokry, dygoczący dalej walczył, starał się pokonać kolejne centymetry. Bo to nie była nawet walka o kolejny krok. On miał problem z przejściem kolejnych centymetrów.

Wtedy po raz pierwszy chyba zatrzymał mi się czas. Tamta chwila trwa do dziś.

Stałem na tym pieprzonym przystanku i patrzyłem jak poza czasem zniszczony człowiek walczy i się nie poddaje. Rzeczywistość obok mknęła a ja mimo, tak mi się zdaje, braku tej ignorancji którą otoczenie rzeczywistości przenikało tamto miejsce stałem jak sparaliżowany.

Potem wsiadłem do autobusu.

Przez kolejne dni czułem się tak podle, tak obecny w tamtym zatrzymanym czasie, a przede wszystkim przenikająco bezradnie, że obiecałem sobie że nigdy więcej takie oderwanie od czasu nie przysporzy mi tego cholernego uczucia które po dziś dzień przeszywa moje ja.

Wracając pewnej nocy do domu przysiadłem na przystanku na którym usiadł również bezdomny. Brudny, zarośnięty ale z takim dziecięcym uśmiechem niewinności poprosił o papierosa. Zapaliłem z nim. Coś mi opowiedział. W zasadzie w kilkunastu słowach przerywanych długim milczeniem opowiedział historie swojego życia.

Kiedy tak siedziałem z nim na tym przystanku a on z tym swoim niczego nie oczekującym, pełnym podziwu i beztroski uśmiechem patrzył w niebo na spadające krople deszczu czas się zatrzymał. I przecież mogłem skupić się na smrodzie i z odraza odejść nie widząc, nie przeżywając tej magii którą być może tamta chwila została przeze mnie obdarzona zupełnie niesłusznie.

Gdy umierał mój dziadek prosił mnie abym sadzał go na łóżku aby mógł popatrzeć przez okno. Bezwładne ciało, zniszczone przez chorobę która przenikała każdą komórkę jego ciała powodując niesamowity ból który odciskał się na jego spokojnej twarzy. Nie narzekał. Siedząc tak z nim tworzył się piękny wspaniały świat. Człowiek który umiera, który doświadczył na świecie wielu trudów, przykrości, który był swego rodzaju bohaterem, zniszczony przez upadlająca chorobę miał w sobie do ostatnich chwil dziecięcy zachwyt nad powabnością i pięknością świata. Przez to okno w które razem patrzyliśmy dostrzegał to co wydawać by się mogło błahością, nieistotnością, czymś nad wyraz zwyczajnym i zmieniał to w cuda. Błękit nieba, zieleń drzew, śpiew ptaków. I gdy podążając za nim, jego słowami podziwu odkrywałem świat za oknem, gdy zaczynałem widzieć jego oczami tworzyła się rzeczywistość przepiękności która istnieje poza czasem i będzie istnieć i po mój kres.

Nie chodzi o to aby się zatrzymać. Nie chodzi o te pierdoły którymi w taki czas jak ten, wlewają nam do głów różni moraliści. Nie chodzi o to aby zastanawiać się. Chodzi o to aby żyć i w tym życiu za każdym razem szukać nadzwyczajności. Żeby w banale dostrzegać niezwykłość. Żeby w człowieku nieciekawym odnaleźć część siebie. A resztę odrzucić.

Pozbawić świat automatyzmu, pustki, szarości mentalnej. Wtedy właśnie czas się zatrzymuje i chwila przeciąga się w nieskończoność tworząc kolejne światy w które można wracać.

Bawcie się, pijcie, jedzcie ku chwale Dionizosa i znajdujcie swoje światy w których czas nie istnieje.

12345 2 głos(ów), średnia: 5
Loading ... Loading ...

Komentarzy

Prewencja

Jak podaje słownik języka polskiego prewencja to zapobieganie naruszaniu norm prawnych.

Wpisując to hasło do słownika synonimów znajdziemy tam również takie słowo jak profilaktyka.

Z językiem jest ten problem że wyrazy podobne często dotyczą diametralnie różnych rzeczy. Gorsza sprawa dla tego języka gdy dotyczą one takich rzeczy jak prawo - definicje słów w języku prawnym, a przede wszystkim w języku dla prawniczego bełkotu pierwotnym, czyli języku polityki zazwyczaj od ogólnie przyjętego “czucia” różnią się tym czym różni się jezioro od bagna. Ewentualnie stanowią pustosłowie. Walka o pokój to jeden z takich cudownych lapsusów który sam w sobie jest pustosłowiem, a dajmy na to przy ataku Amerykańskich wojsk na ten czy inny kraik jest tym samym co orwellowskie ministerstwo prawdy - w państwie wielkiego brata też wszyscy, prócz kilku wiarołomców, ufali i wierzyli w tą “prawdę”.

Co oznacza profilaktyka? Profilaktyką jest mycie zębów coby nam nie powypadały, podcieranie tyłka coby nas w towarzystwie nie swędział, profilaktyką jest uprawianie sportu czy zdrowe odżywianie. Profilaktyką jest zakładanie gumki gdy ulegniemy w przypływie emocji instynktom. To również zainstalowanie sobie antywirusa na komputerze. Ja np czasem profilaktycznie kupuje sobie w piątek, nim wieczorem wyjdę zdobywać niczym Pinki i Mózg świat, butelkę wody i stawiam ją przy łóżku, bo a nóż w sobotę się rano okażę że plan się nie do końca powiódł. Profilaktyka to zbiór naszych zachowań które w bliżej nieokreślonej przyszłości pozwolą nam uniknąć jakiś przykrych konsekwencji. Profilaktyka to świadomy indywidualny wybór.

Prewencja. Czym jest prewencja? A w zasadzie jak ja rozumiem sam ten wyraz, samo słowo i jego sedno. Prewencja to dajmy na to zatrzymanie kilku łysych obywateli w dresach, wylegitymowanie i ewentualne obserwowanie tak aby ofiary chemioterapii i problemów z hemoroidami (ponoć przy hemoroidach dobrze nabyć dresik coby nie uciskały spodenki w kroku) przypadkiem nie postanowiły sobie że a to czyjeś lusterko w samochodzie im się by przydało, a to czyjś portfel, a to przypadkiem tak w ramach niespodziewanki za darmo jakiś przechodzień od nich nie dostał po nerach. Kilkadziesiąt razy. Prewencja to obstawienie stadionu przez policje w trakcje meczu. To również zerknięcie co tam u pana Mietka co to kilka razy żonę uczył pięściami jak się zupę przygotowuje. To zapewne też zatrzymanie pani/pana który jedzie samochodem z bliżej nieokreślonego powodu zygzakiem - być może ma zawał, napad astmy albo urżnął sie tak że komletnie nie kontroluje tego co robi.

Byłoby jednak zbyt pięknie aby to co nasi dziadkowie ustalali za definicję słów nie ewoluowało. Tzn. gdyby ewoluowało w sposób w jaki wyewoluowały ćmy białe w ćmy czarne byłoby całkiem miło. Gorsza sprawa że w tym akurat przypadku mamy raczej do czynienia z brutalną, pełzającą rewolucją.

I są dwie strony tej rewolucji. Prewencja łączy się w dużym stopniu z słowem korelacja. Słowo korelacja oznacza że pewne zjawiska występują łącznie. Np. gdy siedzimy sobie na plaży i praży słoneczko możemy się z dużym prawdopodobieństwem spodziewać że nas przypiecze. Tu korelacja jest dość wysoka. Problem w tym że korelacja jest częścią nauki zwanej statystyką. To ulubiona z nauk polityków bo statystyka ma ten w sobie problem że z tych samych danych często można wysnuć różne wnioski. Po internecie krąży wiele opowieści o pracach magisterskich typu wpływ faz księżyca na populacje mrówkojada w południowym regionie stanu Oregon. Albo wpływ kształtu macicy matki na usposobienie do życia społecznego jej dzieci. I takie tam. Korelacji można zatem doszukać się we wszystkim. Wystarczy znaleźć dwa pasujące do siebie wykresy i stwierdzić fakt korelacji.

W ten oto prosty sposób można dojść do wniosku że człowiek pijany to najprawdopodobniej morderca i trzeba go zamknąć, że ktoś kto niezbyt przychylnie wypowiada się o żydach to w prostej linii spadkobierca adalfa h. i najpewniej i najchętniej poszedłby w jego ślady, że ilość wypadków zależy od “niedostosowania prędkości” co zawsze oznacza że ktoś zawsze za mocno wdepnął a nie to że ulice są zasłane durnymi znakami, fotoradarami i dziurami niczym Powązki vipami i autorytetami. Prewencyjnie można również zniszczyć albo zarekwirować babciną pietruszkę pod Halą Mirowską, gdyż alebowiem babcia raz że zakłóca porządek kując swoim wystawaniem na ulicy idealny obraz rzeczywistości jakiegoś krawata, a już na pewno urzędnika co powołany do dbania o porządek został, dwa prowadzi dywersję na państwo i ojczyznę migając się od przekazania podatków rządowi aby ten w swej nieomylności i nieskończonej sprawiedliwości mógł przekazać jej emeryturę. Oczywistym jest też fakt że donosik jest czymś na miarę korelacji graniczącej z pewnością, i zarekwirować można cały majątek firmy po to aby firma nie prowadziła dalej przestępczego procederu, i po to aby w przyszłości, móc pokryć nieuchronnie zasądzone odszkodowanie. To że przeważnie się zdarza tak że wyrok zapada po latach, kiedy firma jest bankrutem, a sprzęt który i tak jest już nic nie wart, jakiś czas temu zaginął z magazynów policyjnych to tylko mała drobnostka, niewielki błąd systemu któremu przecież należy wierzyć i ufać. I tak dalej i tak dalej.

Jest druga rzecz, jeszcze gorsza. O ile korelacje jeżeli dobrze pokopać można odrzucić w wielu przypadkach, bo jakby nie było statystyka jest nauką która opiera się na logice i nie ma w niej półprawd, a tylko łatwość w formułowaniu na jej podstawie błędnych opinii to rzecz od której de facto wyszedłem jest, jak dla mnie nie do przeskoczenia.

Polityka to taka czarna magia która z sukcesami niczym Kaszpirowski potrafi ludziom wmówić że to co do pewnego momentu było profilaktyką, osobistym, świadomym wyborem winno się stać obowiązkiem, prawem i zostać wchłonięte w definicje prewencji. Wyświechtane (jeden z naczelnych argumentów wolnościowców które do zarzygania skutecznie obrzydził wszystkim, łącznie ze mną, pan w muszce) pasy które większość rozsądnych ludzi tak czy inaczej by zakładała, zakaz spożywania alkoholu tu i ówdzie, palenia w jeszcze większej ilości miejsc, o jaraniu zielska i łykaniu chemikaliów nie wspominając. Zakaz wycięcia własnoręcznie posadzonego drzewa na własnej ziemi, nakaz posiadania certyfikatu energetycznego, zakaz grania w pokerka z kumplami na kasiore w miejscu w którym kilku anonimowych panów nie będzie mogło z tego czerpać korzyści, a wraz z nimi kumple co im takie prawo załatwili.

I tak by można wymieniać i wymieniać. I z każdym rokiem wymieniać coraz więcej. Aż rad niewola dojdziemy do momentu w którym w świetle prawa prewencyjnie udawać się będziemy o ściśle wyznaczonej porze na poranną gimnastykę, a następnie do państwowego ośrodka żywieniowego, gdzie każdy według ściśle dobranej diety otrzyma posiłek. A potem wspólne mycie ząbków. Ku lepszej przyszłości. Bo przecież o to chodzi aby nic naszemu życiu nie groziło, abyśmy byli bezpieczni i dożyli w spokoju i zdrowiu długich lat.

12345 3 głos(ów), średnia: 5
Loading ... Loading ...

Komentarzy

W kibelku zostaw drzwi otwarte

Kiedyś pamiętam po sieci krążyła przeróbka jakiejś przemowy pewnej dyrektorki liceum, a w refrenie leciało w kółko: bezpieczeństwo, bezpieczeństwo, bezpieczeństwo…

Polecam przeczytać sobie trzy teksty (Miąsik, Olgierd, Vagla) na temat tekstu czwartego.

Ważną rzecz napisał Olgierd, a w zasadzie zacytował do czego służy TOR

„pozwala na przeglądanie stron blokowanych przez lokalną cenzurę i dostawców sieci. Dziennikarze używają Tora do bezpiecznej komunikacji ze swoimi informatorami oraz dysydentami. Grupy takie jak Indymedia polecają Tora jako zabezpieczenie prywatności i bezpieczeństwa swoim członkom. Aktywiści z organizacji takich jak Electronic Frontier Foundation (EFF) zalecają Tora jako mechanizm pomagający chronić wolność obywateli w sieci. Korporacje używają Tora by przeciwdziałać wywiadowi konkurencji oraz zabezpieczać przetargi przed podsłuchem. Tor jest używany jako alternatywa dla tradycyjnych połączeń VPN, które ujawniają ilość i chronologię komunikacji. (…) Wymiar sprawiedliwości używa Tora do odwiedzania i obserwacji witryn bez pozostawiania w logach rządowych numerów IP, a także ze względów bezpieczeństwa operacyjnego.

Fajnym uzupełnieniem tego jest ps Vagli z linkowanego powyżej tekstu:

Być może istotnie jest to tworzenie dobrego klimatu dla powstania Rejestru niewygodnych stron, ale biorąc za pewnik to, co w sieci TOR się pojawia, można równie dobrze lansować w mediach tezę, że w godzinach pracy Policjanci bawią się w pedofilów i publikują zdjęcia dzieci z niedwuznacznymi komentarzami.

Dość ciekawe byłoby gdyby cytaty pedofilów którymi tak podnieciła się redakcja gazety okazały się czystą prowokacją policyjną (od których jak sugeruje Vagla i z tego co wiem na onionforum ponoć aż się roi).

Ludzie się boją. Oprócz pospolitych bandytów których spotykamy na ulicach, gdzieś tam czają się oszuści, pedofile, hakerzy, i inne kreatury dybiący na naszą moralność, cnote córek i synów, oraz uczciwość którą podstępem każdy taki jeden chciałby wykorzystać do niecnych celów.

Dość ciekawym jest dla mnie ta wiara ludzi że rząd/państwo jest w stanie stworzyć raj na ziemi, odnaleźć zuooo, odizolować, no i ogólnie wyrugować je z naszego życia. Jak trzeba być wielkim naiwniakiem aby pomyśleć że wystarczy zakaz, groźba państwa że to państwo za coś będzie karać, aby jakieś zjawisko zniknęło.

Prawda jest taka że takie kreatury jak pedofile istnieć będą. Świat jak za dotknięciem magicznej różdżki nie zmieni się poprzez wydanie dyrektywy czy zapisaniu w jakimś tam dzienniku ustaw zakazu takich to a takich czynów.

Pomijając już fakt że w wielu wypadkach takie zakazy działają wręcz przeciwnie - bandzior musi być bardziej ostrożny, a to wzmaga kreatywność i powoduje urodzaj wielu pomysłów jeszcze bardziej skrytego i potajemnego działania, pomijając to że jeżeli ktoś ma nieodpartą chęć czynienia zuaaa to to zuooo czynić będzie i żaden urzędas tego nie zmieni; pomijając to wszystko najistotniejsze jest to co było jedną z tez mojej poprzedniej notki - najwięcej tracą normalni ludzie.

Po mojemu niewielką ceną za możliwości które daje anonimowość ludziom wymienionym w cytacie od Olgierda, jest aby grupka obrzydliwców tworzyła sobie jakiś ciemny zakątek gdzie mogą popuszczać wodze swej chorej wyobraźni.

To ćwiczenie tej głupiej społecznej świadomości prowadzone wespół w zespół przez państwa i media, w celu zasiania w naszych głowach strachu i wzbudzenia w nas pożądania bezpieczeństwa skończy się tym że srać będziemy pod nadzorem kamer i przy otwartych drzwiach. Czego wszystkim zaniepokojonym tym że istnieją popaprańcy na tym świecie którzy mówią o, i co gorsze robią obrzydliwe rzeczy życzę. Poczujecie się bezpiecznie.

12345 2 głos(ów), średnia: 5
Loading ... Loading ...

Komentarzy